polski projekt | planeta wiadomości | forum | rozszerzenia | szablony | OpenOffice.org w praktyce | | Jogger
OpenOffice.org Blog

24 sierpnia 2010, 19:56:49 “Żegnajcie i pieprzcie się”

Kategorie: Humor, Polityka, życie | 19:56:49

Kiedyś na blogu Pawła Wimmera przeczytałem o dodatku do Firefoksa, który miał pełnić funkcję schowka dla artykułów "do przeczytania później". Komentujący nie zostawili na nim (dodatku) suchej nitki, bo właściwie nie oferował niczego innowacyjnego - zawsze przecież można było dodać stronę do zakładek lub pozostawić jako aktywną kartę.

Ja się z tym podejściem zgadzam, a nawet wdrażam je w życie! I m.in. o tym będzie dzisiejsza notatka.

W październiku 2008 r., na główną stronę Wykopu przebił się artykuł Zarobił miliony na kryzysie dzięki "głupim traderom". Według Wykopu, od czasu jego publikacji minęły 22 miesiące, ale ja dopiero dwa tygodnie temu znalazłem czas, by go przeczytać. W tym momencie wypadałoby pochwalić Firefoksa, gdyż utrzymanie niemalże dwuletniej sesji po 15-25 kart pochłonęło około (tylko) 300 Mb pamięci. Czy to już się kwalifikuje jako rekord Guinessa?

Skupmy się jednak na artykule. Opisuje on historię Amerykanina, Andrew Lahde, szefa funduszu inwestycyjnego który w ciągu 12 miesięcy zarobił dla swoich klientów 888%, po czym ogłosił swoje odejście. Lahde podziękował za swoje wyniki „głupim traderom” oraz "nisko wiszącym owocom". Spakował swoje miliony, a po odejściu przypuszczalnie zajął się hodowlą konopi oraz hakowaniem Linuksa. :-}

Więcej informacji o przyczynach swojego wielkiego odejścia zamieścił w liście otwartym, zatytułowanym "Goodbye and Fuck You", którego tłumaczenie zamieszczam poniżej. List jest dosyć osobliwy i obawiam się, że bez zagłębiania się w źródła, nikt mi nie uwierzy, że to spójna całość, a nie powyrywane fragmenty. ;) W niektórych momentach Lahde nawiązuje również do wielkiego świata IT.

***

Nie piszę dziś, by się chwalić. Mając na uwadze ból, który niemal wszyscy doznają, byłoby to wysoce niestosowne. Nie piszę również po to, aby snuć przypuszczenia,jak w większości moich poprzednich listów. Zamiast tego, piszę, aby się pożegnać.

Ostatnio na pierwszej stronie Sekcji C „Wall Street Journal”, zacytowano wypowiedź pewnego menadżera funduszu inwestycyjnego, który również zamknął swój biznes (był to fundusz o kapitale zakładowym wynoszącym 300 milionów dolarów). Powiedział on: „Zdałem sobie sprawę, że nienawidzę tego biznesu”. Nie mogę się nie zgodzić z tym zdaniem. Byłem w tej grze dla pieniędzy. Nisko wiszące owoce, tj. idioci, których rodzice płacili za ich edukację w Yale, a później Harvardzie, były do zerwania. Ci ludzie, którzy (często) byli naprawdę niegodni przywileju edukacji, dostawali prawo do niej (lub przypuszczalnie dostawali) i osiągali szczyty w firmach takich jak AIG, Bear Stearns czy Lehman Brothers i na wszystkich poziomach naszego rządu. Wszystkie te zachowania wspierające Arystokrację, ułatwiają mi znajdowanie wystarczająco durnych ludzi do wykorzystania mojego biznesu w inny sposób. Niech Bóg błogosławi Amerykę.

Mój sukces zawdzięczam wielu ludziom, którym pragnę szczerze podziękować. Jakkolwiek, nie chcę, aby zabrzmiało to jak słowa hollywoodzkiego aktora odbierającego nagrodę. Zarobione pieniądze są wystarczającą gratyfikacją. Ponadto, ten niekończący się list kieruję również do tych osób, którym jestem wdzięczny, a oni już wiedzą o kogo chodzi.

Nie będę dłużej zarządzał pieniędzmi dla innych ludzi czy instytucji. Mam wystarczająco dużo własnego kapitału, do rozdysponowania. Może ci, którzy wiedzą, ile zarobiłem, będą zaskoczeni tym, że odchodzę z tak małym łupem wojennym, ale ja jestem usatysfakcjonowany wysokością swoich profitów. Ponadto, będę pozwalał innym próbować zgromadzić dziewięcio, dziesięcio i jedenasto cyfrowe sumy na ich kontach. Tymczasem ich życie będzie ssać. Ciągłe, następujące po sobie spotkania, rezerwowane na 3 miesiące do przodu, wyczekując swoich dwóch tygodni urlopu w styczniu, będąc jednocześnie przyklejonym do swojego BlackBerry lub podobnych urządzeń. Co jest w tym najistotniejsze? Nikt o nich nie będzie pamiętał za ~50 lat. Steve Balmer, Steven Cohen, i Larry Ellison – wszyscy popadną w zapomnienie. Nie rozumiem kwestii spuścizny. I tak prawie wszyscy ludzie na świecie zostaną zapomniani. Porzuć chęć pozostawienia czegoś po sobie. Wyrzuć Blackberry i ciesz się życiem.

Więc to jest to. Z całym należytym szacunkiem. Ja wysiadam. Proszę nie oczekiwać odpowiedzi na e-maile czy wiadomości głosowe w jakiś normalnym przedziale czasowym lub w ogóle. Andy Springer i jego firma będą kierować zamknięciem funduszu. Oni od zawsze byli zatrudnieni przez firmę Springer i tylko jeden (dobrze nagradzany) straci pracę.

Nie interesują mnie żadne interesy, w których ktoś widziałby mnie w roli wspólnika. Aktualnie nie mam zdania na temat żadnego rynku, mogę jedynie rzecz, iż sprawy będą szły gorzej przez jakiś czas, możliwe, że lata nawet. Obecnie siedzę na uboczu i czekając, obserwuję rynek. Po tym wszystkim, siedzenie i wyczekiwanie jest jak robienie pieniędzy na cudzych błędach. Mam w końcu trochę czasu, aby zadbać o swoje zdrowie, które zostało zrujnowane przez stres, który nawarstwiał się od dwóch lat, jak również o całe moje życie – w którym musiałem rywalizować o miejsce na studiach, stanowisko w pracy i o pieniądze na start – z tymi wszystkimi, którzy dostali te „dobra” od bogatych rodziców, a których ja nie miałem. Może merytokracja jest częścią nowej formy rządów, który potrzebuje być ustanowiony.

Na posiedzenie amerykańskiego rządu, miałbym skromną propozycję. Po pierwsze, pragnę zwrócić uwagę na oczywiste wady, przez które proces legislacyjny trwał w Kongresie przez ostatnie osiem lat, a gdzie miały miejsce drapieżne praktyki udzielania kredytów przez głównie nieistniejące instytucje. Te instytucje regularnie napełniają kasę obu stronom w zamian za odrzucenie przepisów mających na celu ochronę obywatela. To skandal, lecz zdaje się, że nikt o tym nie wie, lub nikt się tym nie przejmuje. Odkąd odeszli Thomas Jefferson i Adam Smith, jestem zdania, że nie ma już wystarczająco godnych filozofów w tym kraju, przynajmniej tych skoncentrowanych na poprawie rządu. Kapitalizm funkcjonował przez dwieście lat, ale czasy się zmieniają, a systemy stają się skorumpowane. George Soros, człowiek posiadający oszołamiające bogactwo, ogłosił, że wolałby zostać zapamiętanym jako filozof. Moja sugestia jest taka, by ten wspaniały człowiek zainicjował i zasponsorowal forum dla wielkich umysłów, które zebrałyby się, by stworzyć nowy system rządów, które rzeczywiście reprezentowałyby nasz wspólny interes przy równoczesnym tworzeniu nagród wystarczająco atrakcyjnych, by przyciągnąć najlepsze i najzdolniejsze umysły, aby służyć w rolach rządowych bez korupcji. To forum mogło, by być podobne do tego, którego użyto do stworzenia Linuksa, a który konkuruje z Microsoftem, niemalże monopolistą. Wierze, że to jest odpowiedź, ale na razie system jest wyraźnie rozbity.

Na koniec, póki ktoś to jeszcze czyta, chciałbym skupić uwagę odbiorców na problemie alternatywnej żywności i źródeł energii. Nie zobaczycie tego w telewizyjnej reklamie BP - „Poczuj się dobrze, pracujmy nad zrównoważonym rozwojem”, czy w ADM-owej. Powinniście wiedzieć, że konopie są w użyciu od co najmniej 5,ooo lat jako surowiec do wyrobu ubrań i żywności, jak również tego, co jest otrzymywane z ropy naftowej. Konopie to nie marihuana i vice versa. Konopie są rodzaju męskiego i przypominają zielsko, stąd slangowa nazwa. Oryginalna amerykańska flaga była wyprodukowana z materiału składającego się z konopi, podobnie było z papierem, na którym została wydrukowana nasza konstytucja. Była jeszcze przez nasz rząd używana podczas II Wojny Światowej i została zdelegalizowania po jej zakończeniu. W czasie kiedy coraz częściej mówi się o samowystarczalnym źródle energii, dlaczego jest zakaz uprawy tej rośliny w naszym kraju? Ah, kobieta. Żeńska diabelska roślina – marihuana. Dzięki niej odlatujesz, śmiejesz się, i nie wywołuje kaca. W przeciwieństwie do spożywania alkoholu, czego elektem są bójki w barach lub bicie żony. Dlaczego więc ta nieszkodliwa roślina jest nielegalna? Czy to brama do twardych narkotyków? Nie, taką bramą powinien być alkohol, w tym kraju tak niezwykle silnie reklamowany. Moja opinia o nielegalności marihuany jest taka, że korporacyjna Ameryka, nad którą panuje Kongres, raczej sprzeda ci Paxil, Zoloft, Xanax i inne uzależniające leki, zamiast pozwolić ci na hodowlę rośliny, nie mając z tego żadnych zysków. Ta polityka wydaje się śmieszna. To uzależnia nas od zagranicznych źródeł energii. Inne kraje dosłownie śmieją się z naszej głupoty, w szczególności Kanada, a także kilka państw europejskich (zarówno wschodnich i zachodnich). Mógłbyś nie wiedzieć tego, gdyby odciągające uwagę i opłacone przez rząd media, chociaż oni i tak nie zamierzają wejść w szczegóły w to, kto w tym tygodniu naśmiewa się ze Stanów Zjednoczonych. Ludzie, proszę! Przestańcie retorycznie dyskutować i zacznijcie myśleć, jak naprawdę osiągnąć samowystarczalność.

Żegnam i powodzenia.

Wszystkiego najlepszego.

Andrew Lahde

***

Prawda, że prorocze? Andrew Lahde ma w tej chwili 39 lat. Pewnie troszkę już wydał ze swoich 80 milionów bucksów, ale musi się też cholernie cieszyć z życia. Sprawdziło się jego proroctwo. "Nisko wiszące owoce" zarządzające AIG (American International Group) doprowadziły firmę do bankructwa, a w konsekwencji do zmiany marki na całym świecie, co ma zataić fakt marnotrawienia publicznych i prywatnych pieniędzy.

Skoro już wtedy wróżenie tak dobrze mu wychodziło, może warto go posłuchać w innych kwestiach? Panie Ellison – nie morduj pan OpenSolarisa, bo i tak zostaniesz zapomniany. Uwolnij go i daj sobie siana. :) Czytelnicy, sprzedajcie swoje srajphony i G1 z Androidem. Hodujcie konopie i palcie nimi w piecu, nie bijcie żon i walczcie z monopolem Microsoftu. :))

5 komentarzy

22 sierpnia 2010, 13:57:20 Słowniczek 0.7 dla OpenOffice.org!

Kategorie: sling, slowniczek-ooo | 13:57:20

Gdy 3 lata temu zainicjowałem stworzenie dodatku Ling.pl Menu do Firefoksa, nie przypuszczałem nawet, że projekt się tak rozwinie. :) W przeciągu tych trzech lat dodatek bardzo dojrzał: dwa razy został niemalże całkowicie przepisany, wzbogacił się o nowe (i nowo powstałe, znakomite) słowniki, a także skupił wokół siebie społeczność, która samodzielnie zajmuje się jego rozwojem.

Niestety wizja rozwoju aktualnego opiekuna różni się od mojej, i to w fundamentalnych kwestiach, dlatego też nie zabieram dłużej głosu w dyskusjach. Taki urok Wolnych Projektów. Nic to, Słowniczkowi życzę dalszych sukcesów i jeszcze większej liczby użytkowników. :) Aktualną wersję Słowniczka do Firefoksa można pobrać z zasobów Firefox Add-ons. Gdyby kogoś zainteresowały informacje o archiwalnych wydaniach, powinien zapoznać się z kategorią /sling.

A teraz do sedna!

Ostatnio zachciało mi się przetłumaczyć list otwarty i podczas tej pracy, bardzo brakowało mi szybkiego dostępu do bazy Diki.pl. Ponieważ potrzeba jest matką wynalazków, postanowiłem "sportować" Słowniczek na OpenOffice.org. "Postanowiłem" to dobre słowo, gdyż prototyp oparty na dodatku OpenZone (ten z kolei bazował na starej wersji Writer Tools) nie działał z deweloperską wersją OO.o 3.3. Przemocą wciągnąłem w tę zabawę Arghila, który zbudował dla mnie nowy prototyp, bazując na najnowszej wersji Writer Tools. ;)

I w tej chwili mam przyjemność ogłosić wydanie pierwszej wersji Słowniczka do OpenOffice.org. :)

Opis dodatku: Słowniczek udostępnia menu ze słownikami internetowymi: Diki.pl, Dict.pl, Ling.pl, Google Tłumacz, synonimy.ux.pl oraz narzędzie LoopUp
Wersja: 0.7
Licencja: GPL
Kontrybutorzy: Dmitri Popov, Jarek Pyszny, Mateusz Zasuwik

LookUP Tool to spuścizna po Writer Tools. Narzędzie to pozwala wyszukać frazę w bazach: Wikipedii (en, pl), słownika Cambridge, Google Define, WordNet, Ask Oxford, BEOLINGUS, słownika oraz słownika synonimów Word Source, Confusing Words, encyklopedii Britannica i Quotations Book (księgi cytatów).

Gdyby kogoś frapowało, po co szybki dostęp do zasobów synonimy.ux.pl, kiedy mamy już bazę w samym OO.o, to wyjaśniam: słownik online jest aktualizowany niemalże codziennie, a słownik z OO.o przy każdym następnym wydaniu, czyli co 3 lub co 6 miesięcy.

Działanie rozszerzenia było testowane na Oracle OpenOffice.org 3.3 (OOO300_m4) na GNU/Linuksie Ubuntu 10.04.

Co jest jeszcze do zrobienia?

  • Dodanie ikon do menu
  • Zrobienie, tak aby zadziałała aktualizacja z poziomu menadżera dodatków [już poprawione]
  • Dodanie (przeniesienie?) Słowniczka do menu kontekstowego (uwaga! to dopiero po integracji odpowiedniego CWS-a)
  • Oczyszczenie kodu z pozostałości po WriterTools, przetłumaczenie dialogów i być może dodanie strony pomocy ;)
  • Prezentowanie wyników z Google Tłumacza na analogicznej zasadzie jak to robi Słowniczek dla Firefoksa

Pobierz Słowniczek-0.7.oxt
(36,7 KB. Kompatybilny z OpenOffice.org 2.1 i nowszymi

Król nie żyje, niech żyje król!

6 komentarzy

20 sierpnia 2010, 19:29:34 Plik powodujący przepełnienie bufora drukarki w Windows?

Kategorie: Humor, Microsoft | 19:29:34

Mam pewien ciekawy problem z drukarką, którego nie mogę rozgryźć. Może i tym razem joggerowa brać coś poleci?

Historia problemu jest dosyć zawiła i przypomina C-C-Combo jakieś przewlekłej choroby.

Rzecz dzieje się w krainie zwanej Windows XP, w królestwie HP LaserJet M1005 MFP. Stanowisko jest firmowe, a potencjalnie szkodliwe pliki są tworzone przez tzw. Górę Trzymającą Władzę, której nie można zwrócić uwagi, że coś spieprzyli. Problem jest rozwiązywany zdalnie.

1. Zaczęło się od trywialnej czynności. Skończył się tusz i należało wymienić pojemnik. Tutaj z góry zaznaczam, że przed tą czynnością, drukarka pracowała i nie sprawiała jakichkolwiek problemów. Po wymianie pojemnika, na monitorku na drukarce wyskoczył błąd. Zniknął lubiany napis "Gotowy" i wyskoczył "Zakleszczenie papieru". Co mogło być powodem tego komunikatu? Jak się dowiedziałem (od drogiej Pani Gosi, która dowiedziała się tego nie wiem skąd :), źródłem mogło być a) niedomknięcie klapy, b) faktyczne zakleszczenie papieru c) nie pamiętam.

Oczywiście klapa była domknięta, a papier fizycznie nie był zakleszczony. Zajrzałem do pomocy HP (Jak rozwiązać problemy z urządzeniem? > Podczas drukowania w urządzeniu ciągle zacina się papier. Jak można rozwiązać ten problem? / Urządzenie cały czas sygnalizuje zacięcie papieru mimo, iż papier nie jest zacięty.) i zastosowałem się do wskazówek (przeczyściłem rolki) - niestety bezskutecznie. Trudno, poleciłem wezwać fachowca.

2. Przybył bożyszcze wszystkich Kryś i Goś i rzucił czar wskrzeszenia. Historię z tego dnia znam tylko z relacji. Fachman podłączył drukarkę do swojego laptopa oraz uruchomił skaner antywirusowy na blaszaku. Werdykt zabrzmiał jak wyrok śmierci. Zawirusowany komputer oraz.... popsuty port! Kuracja: przyjęcie blaszaka na serwis, na pół dnia. Leczenie było dla nas nie do przyjęcia. Nie ze względu na czas, ale ze względu na dane oraz hasła w nim zapisane. Oczywiście Pani Prezes nie powiedziała "nie", tylko kazała dać sobie trochę czasu do zastanowienia się. W między czasie, ja miałem znowu przyjrzeć się drukarce.

3. Przybyłem do biura z ESET NOD32 Antivirus 4.x, który dostałem podczas HotZlotu (ślicznie dziękuję chłopaki! ;). Gdy aktywowałem program, Pani Gosia wyjawiła mi, że także zamówiony specjalista korzystał z tego programu, jednak później, gdy skanowanie się zakończyło, odinstalował go.

Z instalacją tego programu miałem masę problemów. Nie mam pojęcia czy mogę je wiązać z problemem z drukarką, ale instalacja w niestandardowych ustawieniach (tzn. ze zmianą partycji z C na D) kończyła się błędem i anulowaniem procesu. W następstwie był tworzony profil w C:\Documents and Settings\NAZWA_UŻYTKOWNIKA\Dane aplikacji\ESET, który blokował reinstalację. Również pliki w nim zawarte (*.xml) były nie do ruszenia i nie do usunięcia. Dopiero odpalenie trybu awaryjnego pozwoliło na ich kasację.

Instalacja na domyślnych ustawieniach przebiegła powierzchownie bezproblemowo. Gdy NOD32 się załadował, wyskoczył komunikat iż, program został błędnie zainstalowany i wymagana jest jego reinstalacja. Zresetowałem Windows i czerwony alert zamienił się w zielony komunikat o gotowości do pracy. Zaktualizowałem sygnatury i przystąpiłem do skanowania. Nastąpiło mozolne skanowanie dysków, które trwało i trwało....

Przy około 95% postępu zauważyłem, że na monitorku od drukarki wyświetla się status "Gotowy". I wtedy to do mnie trafiło! Odpaliłem Writera i spróbowałem wydrukować pustą stronę. Zadziałało! Pasek postępu doszedł do stu procent, a na koniec pozwoliłem Nodowi usunąć dwa złe pliki.

Pani Gosia zachwycona zaczęła bić mi pokłony, a ja sobie tylko pomyślałem: O jakim popsutym porcie mówił ten facet? Dlaczego chciał zabrać do siebie komputer?

4. Następnego dnia dostałem telefon alarmowy. Drukarka znowu nie drukowała. Wziąłem się do tej pracy przez klienta VNC. Tym razem jednak było to coś innego. Wybierając drukarkę z panelu sterowania, pojawiał się błąd: Nie można zakończyć operacji. Usługa buforowania wydruku nie jest uruchomiona. Google stwierdziło, że to popularny błąd. Microsoft stwierdził, że jest na tyle popularny, że warto zautmatyzować jego rozwiązanie. Z zasobów Microsoft Support można pobrać pliczek RestartPrintSpooler.msi, który go rozwiązuje. Łatka usunęła drukarkę, którą pierwszy raz zainstalowałem na nowo (tzn. przez dodaj/usuń sprzęt > sterowniki z CD).

Pytanie tylko, skąd to się wzięło? Tak czy inaczej, drukarka działała, a pisma były niewydrukowane. Mało myśląc, a dużo klikając, wybrałem pliki Worda przysłane przez centralę na maila. Próba ich wydruku niestety wywołała powyższy błąd o buforze. Szybko ponownie odpaliłem RestartPrintSpooler.msi, zresetowałem komputer i wykonałem wydruku pustej strony we Writerze (tutaj odkryłem, że po instalacji łaty i przed resetem wystarczy odświeżyć /Drukarki i faksy zamiast od nowa instalować sterownik). Zadziałało. Ponownie zleciłem wydruk *doców. Ponownie zobaczyłem błąd. Uznałem, że przyczyna może leżeć gdzieś w O.penO.ffic.e.org. Myliłem się, bo Word Viwer również dawał ciała. Otwarty dokument wyeksportowałem do PDF-a. Zadziałało! PDF-y się drukowały!

Przeskanowałem system programem Malwarebytes Anti Malware i usunąłem znalezione szkodniki (najpierw 30, a potem jeden + klucze odpowiedzialne za nieaktywne ostrzeżenia z Windows Security (wyłączyłem je manualnie)).

Cóż więcej mogłem zrobić? NOD32 był aktualny i działał w tle. MAM powinien usunąć resztę zaszytego tałatajstwa. Nie działały tylko .doce, więc uznałem, że to ich wina. Zaleciłem eksport każdego dokumentu do PDF-a i poszedłem spać. ;)

5. Dzisiaj dostałem kolejny telefon alarmowy. Nie drukowały się PDF-y. Wyskoczył nawet błąd. :) Po raz wtóry przeinstalowałem RestartPrintSpooler, co pozwoliło na jako takie funkcjonowanie biura.

Pytanie do mędrców joggera. Co ma zakleszczony papier i rzekomo uszkodzony port do błędu buforowania i wybiórczo popsutych plików? Jak to ugryźć?

17 komentarzy

06 sierpnia 2010, 19:11:38 OpenOffice.org dla niepełnosprawnych

Kategorie: ODF, OpenOffice | 19:11:38

W 2008 roku, Vincent Śpiewak, student Uniwersytetu Pierre'a i Marii Curie (UPMC) w Paryżu przystąpił do Sun Community Innovation Program, w którego ramach stworzył rozszerzenie odt2daisy.

Dodatek ten - jak łatwo jest się domyślić - umożliwia wyeksportowanie dokumentów Writera do standardu DAISY. Tak przetworzony dokument - za sprawą specjalnego czytnika - jest łatwiejszy w odbiorze dla ludzi niewidzących, z zaburzeniami widzenia lub z trudnościami w nauce.

Rozszerzenie okazało się być strzałem w dziesiątkę, a projekt zaczął przyciągać do siebie nowych inżynierów oraz specjalistów od tzw. dostępności. Aktualnie nad jego rozwojem czuwa Oracle, UMPC oraz Katolicki Uniwersytet w Leuven (Katholieke Universiteit Leuven). Swoje 3 eurocenty ma także Komisja Europejska, który w ramach programu ÆGIS (Open Accesssbility Everywhere) wspiera finansowo rozwój projektu.

Od wydania pierwszej wersji minęły ponad 2 lata, a projekt bardzo dojrzał. Aktualnie rozszerzenie obsługuje format DAISY 3 (najnowszą wersję specyfikacji) wraz z formułami matematyczni zgodnymi ze standardem MathML. Konwerter pozwala także na wygenerowanie audiobooków (w formacie .opf), które można odczytać chociażby w programie Emerson. Całość jest zgodna z normę NISO Z39.86. Paczka waży blisko 20 MB. :)

A to jeszcze nie wszystko! 4 sierpnia br., Katolicki Uniwersytet w Leuven poinformował o wydaniu nowego dodatku do OpenOffice.org, tym razem skierowanego do niewidomych czytających książki w systemie Braille'a.

Choć odt2braille jest projektem nowym, już teraz można dzięki niemu m.in. wyeksportować dokumenty do formatów .brf lub .pef, zlecić specjalny wydruk z wytłoczonymi dziurkami zgodnymi z alfabetem Braille'a, określić numerację poszczególnych stron czy przekonwertować formuły matematyczne na koszerny format. Pełna lista oferowanych funkcji i obsługiwanych drukarek jest dostępna na stronie projektu.

Podobnie jak w przypadku odt2daisy, odt2braille jest współtworzony z udziałem wiedzy oraz funduszy pracowników Oracle'a, KUL-u oraz programu ÆGIS.

Rozszerzenia nie współpracują ze starszymi wydaniami niż OpenOffice.org 3.0, gdyż ich działanie opiera się na funkcjach wynikających ze specyfikacji ODF 1.2.

Dodaj komentarz

Kontakt JID: quest-88@jabberpl.org
@: adres joggera w domenie o2.pl

Kategorie Archiwum
Nawigacja ↑ W górę

← Starsze wpisy 
BlogRoll
Status

Powered by Jogger