Dobre horrory
2 komentarze | Kinematografia 26 października 2008, 09:03:34
Wczoraj z mojej ulubionej wypożyczalni, ściągnąłem sobie Pasję (2004) Gibsona. Ściągnąłem go, bo pamiętałem, że to był dobry film, a z sali kinowej wszyscy ludzie wychodzili osłupieni i oniemiali. Wielu podczas oglądania krzyczało, wzdychało, sapało, zakrywało oczy lub wtapiało się w fotel. Niektórzy wychodzili w czasie seansu. To był film pełen grozy.
Wczoraj obejrzałem go w warunkach dalece odbiegających do kinowych, ale i tak, nie w takich złych. W nocy, w samotności. Za oknem z wolna toczyła się mgła. Dźwięk z głośników zagłuszał wszystko dookoła (ciszę?).
Film był tak straszny, że dorosły facet musiał przewinąć scenę biczowania Jezusa. :P Przez parę sekund poczułem się nawet jak antyŻyd*, zupełnie jak Kyle z South Parku** 
Kolejny dobry horror to Gothika (2003). Co prawda, fabuła dość oklepana, ale znakomita muzyka nadrabia braki w fabule. Pamiętam, że była scena, w której prawie popuściłem w gacie.
To jednak było w kinie, więc nawet nie próbuję odtwarzać filmu (i chwil grozy) na moim 19"LCD i głośnikach 2:1.
A teraz co? Piła, Piła 2, Piła 3, Piła 4, Piła 5, Wzgórza mają oczy, Wzgórza mają oczy 2, Teksańska masakra, Resident Evil... Wszystkie amerykańskie horrory powielają ten sam schemat dennej fabuły, dennych efektów, dennej muzyki. W pudelkowej poppolityce (o dziwo!) napisano o tym słuszne uwagi:
Dziś halloween. Ulubiony wieczór maniaków horrorów. Ostatnio furorę robią te wyjątkowo brutalne - jak filmy z serii "Piła". Nie rozumiem tej fascynacji. Czy jest ona całkiem normalna? A może się czepiam?
Pamiętam jak w styczniu Pinio pisał w Piątej Władzy o "Pile 3". Tak oto streszczał ten - hmmm... - nieco ekscentryczny film:
Jakiś biedny facet dowiedział się, że jeśli w półtorej minuty nie wyrwie sobie z ciała kilkunastu łańcuchów - umrze, bo zabije go wybuch bomby. Kiedy kończył wyrywać, ładunek eksplodował. (...) Potem było jeszcze lepiej: rozcinanie czaszki, wsadzenie ręki do kwasu, rozrywanie klatki piersiowej
Pinio zadał wtedy zasadnicze pytanie: czy jeśli podobają nam się takie filmy, to jesteśmy chorzy? Odpowiedziałbym, że pół biedy, gdy film pokazujący rozrywanie ludzi na kawałki ma swoich fanów. Gorzej, że takie dzieło ma swoich twórców, którzy poświęcają swój czas, energię, wyobraźnię na kreowanie tego typu scen.
Bo czy są to ludzie normalni? Czy bezustanne obryzgiwanie ekranu krwią ludzi ginących w męczarniach można zbyć jako "czystą formę", "niszową estetykę"?
I ja nie rozumiem tej fascynacji filmami, na których przedstawia się rozrywające klatki piersiowe i roztrzaskane czaszki. Jeśli ktoś lubi takie sceny to może na YouTubie obejrzeć jak egipscy policjanci torturują więźnia, wsadzają mu kij w odbyt a potem do ust, lub może sobie poczytać blog Konrad jest w Rwandzie, gdzie autor umieścił fotorelację z ludobójstwa miliona ludzi. Tylko wtedy, człowiek oskarżony o bycie chorym, nie wybroni się gadką "ja lubię takie filmy". Bo czym różni się scena torturowania ludzi z życia wzięta od tej kinowej? Obydwie dostarczają emocji, których brak ma być zaspokojony widokiem takich scen!
Kończąc notatkę, napiszę: śmierć wszystkim filmom-obrzydzaczom. Mniej bezsensownej przemocy, mniej wyskakujących flaków i rozpływających się mózgów a więcej prawdziwej grozy!
* przestańmy w końcu powtarzać, że niechęć do Żydów to antysemityzm, tak jakby byli oni jedynym semickim narodem na świecie.
** Sezon 8, epizod 4 (The Passion of the Jew)
Nakarm świnkę!
Dziękuję za przeczytanie wpisu! Jeśli Ci pomógł lub był wartościowy w jakikolwiek inny sposób, rozważ proszę dotację. Kopsnij trochę grosza!
Dołącz do toczącej się dyskusji!
Możesz śledzić komentarze czytelników przez RSS , napisać, co o tym wszystkim sądzisz lub zostawić ślad prowadzący do Twojej strony.
26 października 2008, 09:30:54
config-deb
Pasja czy ja wiem, to chyba kwestia przyzwyczajenia, ja na lajcie obejrzałem, fakt scena z biczowaniem była mocna ale nie aż tak ;] w końcu to film nie widzę powodów aby przewijać takie sceny. ;p
Pz
26 października 2008, 10:42:14 sharnik
> przestańmy w końcu powtarzać, że niechęć do Żydów to antysemityzm, tak jakby byli oni jedynym semickim narodem na świecie.
„Antysemitą nie jest dziś ten kto nie lubi Żydów, a en, którego Żydzi nie lubią.”
Dodaj komentarz