polski projekt | planeta wiadomości | forum | rozszerzenia | szablony | OpenOffice.org w praktyce | | Jogger
OpenOffice.org Blog

26 lipca 2009, 20:31:31 Ciąg dalszy sporu o źródło niusa

Kategorie: Ogólne, życie | 20:31:31

Gdy powiedziało się A, trzeba także powiedzieć B.

Podrzuciłem link do swojej notatki jednemu z newsmenów DobrychProgramów. W odpowiedzi przeczytałem kilka gorzkich słów oraz obietnicę wyjaśnienia sprawy. Postawiono mi między innymi zarzut robienia złej prasy oraz robienia szopki w celu zdobycia poklasku w komentarzach (i pewnie za przytoczenie tych słów też mi się dostanie). Nie mogę nie przyznać częściowej racji autorowi tych zarzutów. Spoglądając na komentarze do wcześniejszego wpisu, nie można też nie zauważyć tych komentujących, którzy wylewali pomyje na serwis, w stworzenie którego włożono mnóstwo energii, a który ma teraz 5 milionów czytelników.

Mogłem też stworzyć coś w stylu "złej prasy", ale czy faktycznie to zrobiłem? Wiedząc jak emocjonalnie reagują ludzie na tak chwytliwe hasła jak "kradzież", dopilnowałem by moje rzeczywiste intencje były wystarczająco dobrze uwypuklone na końcu notki. Później je rozszerzałem, gdy uznano je za niewystarczające.
A dlaczego napisałem "coś w stylu "złej prasy"? Bo nie uważam, aby wortal takiej miary jak DobreProgramy mógł brać odpowiedzialność za niedoświadczonych newsmanów, pospolitych świeżaków, którzy odbywają tylko staż. Natomiast w ogóle nie zgadzam się z zarzutem zdobywania poklasku w komentarzach. Niby w jakim celu? Aby zwiększyć liczbę odsłon i móc wstawić reklamy kontekstowe? Przez cały dzień uzbierało się 15 komentarzy. A może chciałem tylko połechtać swoje ego? ;) Dajmy sobie z tym spokój. Tak czy inaczej, postanowiłem wyłączyć komentarze do tego wpisu, a poprzedni wpis przeniosłem na wyższy poziom, by dalej nie robić złej prasy, i aby pamiętać jak nie pisać, niewyważonych notatek.

Przechodząc do meritum. Z redakcją tego serwisu dobrze się dogadywałem od bardzo dawna. Podsyłałem niusy lub dawałem cynk o nowych wydarzeniach, publikowano moje wywiady lub informowano publikę o nich na stronie głównej. Wszystko było (i jest) lepiej niż tylko OK. Potem zobaczyłem niusa, który uznałem za przeróbkę mojego, opublikowanego na OSNews.pl. Pierwsza myśl jak przyszła mi do głowy, to, że faktycznie ktoś "ukradł" moją informację, natomiast słowo "ukradł" miało mieć zdecydowanie humorystyczno-głupkowaty wydźwięk, i taki miało wśród kamratów, którym pokazywałem wiadomość ("kradną moje dane, czy to już jest marka? :D"). Panom z DobrychProgramów, gdy zobaczyli nagłówek, na pewno nie było do śmiechu, ale mnie to bawiło (nie śmieszne to co śmieszne, ale to co kogo bawi). Bawiło tym bardziej, że ani ja, ani nikt ze znajomych nie traktował tego poważnie. Wytłuściłem swoje intencje na samym dole strony, aby do każdego dotarły. Nagłówka nie można też było brać poważnie z innego, prostego powodu. Jestem osobą, która dzieli się tekstami na licencji CC, a fotografiami na CC i PD. Znaczenie zdania "kradzież własności intelektualnej" w moim słowniku nie występuje. My po prostu na nowo wypowiadamy te same słowa, które ktoś wcześniej wypowiedział. Mimo wszystko muszę przyznać, że prawdopodobnie większość komentujących mogła odebrać ten nagłówek na opak (tylko dlaczego? Czyżby nie umieli czytać bądź nie czytali całej treści?). To kolejny powód dla którego zdecydowałem się ukryć wpis.

"Kradzież" to był pierwszy, niepoważny i niefortunny problem, który postawiłem. Drugi, ten istotniejszy i rzeczywisty to niepodanie źródła. Gdy już ukryłem wpis, odezwał się do mnie Docent z oficjalnym stanowiskiem. Nie zdążył z jego publikacją w komentarzach, więc mam obowiązek przedstawienia go tutaj.

Witam,

Reprezentuję redakcję vortalu dobreprogramy i chciałbym napisać tutaj kilka słów wyjaśnienia.

Po pierwsze, wszelkie kwestie związane z możliwymi naruszeniami praw autorskich traktujemy bardzo poważnie. Podjęliśmy zatem wszelkie starania, by razem z Nicolassem - autorem spornego newsa - wyjaśnić całą tę sytuację. Z przeprowadzonej w redakcji analizy treści materiału, analizy treści informacji dostępnych na blogu OpenOffice i mojej najlepszej wiedzy wynika, że nie ma mowy o jakimkolwiek, nawet częściowym plagiacie. News istotnie wykazuje pewne podobieństwa, ale z całą pewnością nie pozwalają one stwierdzić, że materiał opublikowany przez Nicolassa był inspirowany treścią Questa.

Po drugie, osobiście jestem wręcz zaskoczony pretensjonalną formą powyższej publikacji. Kategorycznie nie zgadzam się z tytułem "Okradli mnie z własności intelektualnej", nawet jeśli to bądź co bądź poważne oskarżenie miałbym traktować "z przymróżeniem oka". Quest, znamy się osobiście, mogliśmy o tym po prostu porozmawiać - mam głęboką nadzieję, że w przyszłości unikniemy niepotrzebnych i bezzasadnych publicznych oskarżeń.

Chwila! Plagiat to podpisywanie się pod cudzym tekstem swoim nazwiskiem. Tutaj chodziło tylko o podanie źródła. Jak się później dowiedziałem: "poprzez plagiat mam na mysli jakiekolwiek zapozyczenie badz inspiracje". W takim razie czy to koniec? Chyba tak. Arbiter uznał, że materiał jest w stu procentach autorski, nie ma jakichkolwiek zapożyczeń a źródło zostało podane w treści wiadomości jako link. Tudzież nie mogę zgodzić się z tą opinią. Uważam, że istnieją całkiem poważne przesłanki, aby sądzić, że to osnews.pl jest źródłem.

Przede wszystkim są to szczegółowo opisane elementy, których opis nie jest dostępny w źródle (GullFOSS), do którego linkował Nicolass. Nie ma tam wzmianki o podglądzie styli dla slajdów, fontów, obiektów czy pokazu prezentacji 3D. W źródle nie ma też niczego takiego jak "odwrócona Wstążka". Tekst ten jest moim, błędnym określeniem na pływający pasek narzędzi (Floating Toolbar), który wymyśliłem na szybko, gdy sklejałem niusa na kolanie. Microsoftowa Wstążka to "toolbar, combined with a tab bar" i tak naprawdę analogią do Wstążki w tym prototypie jest "Tabbed Toolbar". Kolejna rzecz to ostatni akapit informujący o tym, że Impress jest punktem startu. Tego również nie ma w niusie. Informacja ta pojawia się dopiero w komentarzu projektanta do odpowiedzi komentującego.

Dziwne, że nikt z arbitrów nie dopatrzył się zapożyczenia (nawet błędnego tłumaczenia). Nie ma już co drzeć kotów, zostawiam tę sprawę w spokoju, aczkolwiek uważam, że ten newsman nie jest do końca szczery. Ja, aby się o tym dowiedzieć musiałem rzucić okiem na prototyp, a on to wyczytał ze źródła, które o tym nie informuje...

Ps. Na końcu muszę wziąć DP w obronę przed tymi, którzy nazywają serwis wylęgarnią trolli. Jakby to powiedzieć.. nihil novi sub sole. :) To normalne, że na 5 mln czytelników, znajdzie się mnóstwo komentujących trolli. Nie sposób tego ogarnąć. Jednak siła i popularność tego sajtu tkwi w bazie aplikacji i częstości pojawiania się niusów. I tutaj poziom jest dobry. A w tym roku, jak dobrze przypuszczam, pojawi się nowa odsłona witryny z kategoriami dla Linuksa i MacOS X, co przemieni DobreProgramy częściowo w serwis społecznościowy. Już widzę oczami wyobraźni Linuksowych Fanboyów odpływających z LinuxNews.pl do DP.pl ;) Czy wy też wyobrażacie sobie te wojenki? ;)

Komentarze wyłączone

18 lipca 2009, 21:29:14 [Wywiad] Jaworzno na Linuksie: Fakty i plany

Kategorie: Humor, moje_twory | 21:29:14

Do przeczytania na łamach JakiLinux.org oraz na DobreProgramy.pl (rzuć okiem także na nius). Od razu ostrzegam. Wywiad jest bardzo długi, a jego objętość można liczyć na 10 stron o formacie A4.

W tej notatce zbieram komentarze do publikacji. Nie te dotyczące treści, ale te dotyczące mnie samego. Dosyć zabawnie jest czytać opinie o tym, jaki jestem tendencyjny. Na szczęście nikt jeszcze odkrył i nie "krzyknął na głos" kim jest mój pracodawca, więc niech przedstawienie trwa! ;)

DobreProgramy@News

Michał | IPHASH : AI-TM-FR-QB | 18.07.2009, 17:30 Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.1.1) Gecko/20090715 Firefox/3.5.1
Strasznie stronniczy autor wywiadu... ;/
Wojtek1984 | IPHASH : T8-MP-UD-PQ | 18.07.2009, 18:50 Mozilla/5.0 (Windows; U; Windows NT 5.1; pl; rv:1.9.1.1) Gecko/20090715 Firefox/3.5.1 (.NET CLR 3.5.30729)
Ten wywiad chwilami przypomina małą kłótnię.
Jacek | IPHASH : VW-VV-UM-89 | 18.07.2009, 19:23 Opera/9.80 (X11; Linux x86_64; U; en) Presto/2.2.15 Version/10.00
Questowi-88
co to za cyrk?? ten gość nie ma imienia i nazwiska? Czy się nie przyznaje do tego co zrobił?
Tar | IPHASH : T0-0S-N0-6P | 19.07.2009, 08:50 Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US; rv:1.9.0.3) Gecko/20081007 Firefox/3.1b1 (Debian)
@Quest-88
Miej jaja publikować pod własnym nazwiskiem.

@Redakcja
Zapewne znacie nazwisko swojego autora, ale należy się to także czytelnikom. Oraz: publikowanie tekstów podpisanych pseudonimem trąci amatorką. (Szanujące się redakcje nie zgadzają się na szantaż autorów uzależniających publikację od przedstawiania ich pseudonimem).

DobreProgramy@Wywiad

Jakub | IPHASH : 88-F5-AH-QJ | 18.07.2009, 16:31 Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; en-US) AppleWebKit/531.5 (KHTML, like Gecko) Chrome/3.0.194.3 Safari/531.5
Dobry wywiad, chociaż nie oszukujmy się autor miał wyrobioną opinię i dawał temu wyraz nie raz (na 100% wynalzł jakieś błędy OpenOffice do zacytowania przed wywiadem...).
Sławek | IPHASH : UQ-DF-N0-AO | 18.07.2009, 19:12 Mozilla/5.0 (X11; U; Linux x86_64; pl-PL; rv:1.9.1.0) Gecko/20090623 SUSE/3.5.0-7.1 Firefox/3.5
Ciekawy wywiad. Gdzieś tak w środku/pod koniec zszedł z poziomem, lecz na końcu się poprawił.
grrr | IPHASH : P4-T0-CF-GR | 19.07.2009, 14:40 Mozilla/5.0 (X11; U; Linux i686; pl-PL; rv:1.9.1) Gecko/20090703 Shiretoko/3.5
Wywiad ciekawy, mimo kiepskiego poziomu ze strony Pana 'Quest-88'

7 komentarzy

17 lipca 2009, 20:17:32 OpenOffice i OCRImport

Kategorie: OpenOffice | 20:17:32

Tesseract to wykupiony od HP oraz uwolniony przez Google, pierwszy silnik skanera OCR, który działa. Na jego podstawie rozwijany jest OCRopus, analizator dokumentów, wykorzystywany m.in przez AbiWorda. Wyzwanie jakim była jego integracja z Go-OO, podjął się pewien francuski student w ramach tegorocznego Google Summer of Code.

Choć praca nad projektem nie została jeszcze zakończona, Jonathan Winandy już opublikował wideo prezentujące postępy, oraz sposób działania dodatku.

Jak widać do końca bliska droga. Jonathan wymienia jeszcze 3 rzeczy, które musi zrobić przed wydaniem oficjalnej wersji: poprawić Interfejs użytkownika, stworzyć paczkę dla użytkownika końcowego oraz w ogóle stworzyć paczkę dla Windows.

Jasna rzecz, nie mógłbym nie wspomnieć o polskiej odnodze silnika tesseract, projekcie tesseract-polish, którego celem jest poprawa jakości w odczytywaniu polskich znaków narodowych. Jeśli masz za dużo czasu i zależy Ci na dobrym skanerze, ten projekt jest właśnie dla Ciebie!

Źródło: How OcrImport is going?

5 komentarzy

14 lipca 2009, 17:53:01 Buzek jak Jezus

Kategorie: Polityka | 17:53:01

W dzisiejszym numerze Gazety Wyborczej napisano, że Jerzy Buzek został przewodniczącym Parlamentu Europejskiego uzyskując ponad 6xx głosów poparcia na 736 mandatów. Buzka popierają chadecy, liberałowie, socjaliści, konserwatyści i reformatorzy (PiS pod nową banderą jak to GW zaznaczyła). Można by pomyśleć, że Buzek to jakiś Jezus skoro potrafi jednoczyć ludzi o tak odmiennych w poglądach? Może ci, których wybieramy, a o których nic nie wiemy, rzeczywiście działają zgodnie z dewizą Wspólnoty?

Nie, wcale nie! To był głupi, niepoważny, naiwny i kiepski żart. Jeśli PiS naprawdę należy do ugrupowania Reformatorów, to SLD jest prawicowe (tako rzecze JKM), a europejscy socjaliści chcą wolności dla ciemiężonego obywatela!

Porzućmy już iluzję wmawiająca nam, że Wspólnota działa pro publico bono, że nie jest kliką dużych i jeszcze zamożnych krajów-gigantów, że w ten sposób nie załatwia się narodowych interesów. Niech ktoś odpowie na proste pytanie. Co Polska będzie miała z Buzka?

1 komentarz

11 lipca 2009, 18:44:12 Mistrz i Małgorzata

Kategorie: Kinematografia, Literatura, muzyka | 18:44:12

Dawno, dawno, dawno, dawno, naprawdę dawno temu, gdy moja dawna miłość sięgnęła po Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa, ja zrobiłem to samo. Zacząłem się zaczytywać, lecz niestety skończyło się zaledwie na kilku rozdziałach. Nie pamiętam już co stanęło mi wtedy na przeszkodzie, jednak głowę daję, że były to jakieś paskudne egzaminy, sprawdziany, matury... łotewer. Książkę odstawiłem na półkę, gdzie jej miejsce czyli do domowej biblioteczki.

Wiele miesięcy później w Telewizji Państwowej, w kanale pierwszym udało mi się ujrzeć skrawek ekranizacji Mistrza i Małgorzaty. Owy urywek zachwycał muzyką. Aktorzy również przyciągali do ekranu. Jednak... każdy kto mieszka w tym uroczym kraju i jest zmuszany do płacenia za nadajnik, doskonale zdaje sobie sprawę, że ukochana Telewizja Państwowa rzetelnie wypełnia swoją misję tylko środku nocy, co właściwie uniemożliwia obejrzenie dobrego kina. I tutaj znowu z pomocą przyszły torrenty/warezy. :) Zassałem dziesięcioczęściowy serial, który leży sobie nietknięty już od piętnastu miesięcy. Postanowiłem, że nie obejrzę ekranizacji zanim nie przeczytam powieści, bo serial pewnie będzie słabszy od książki, a poza tym stracę motywację do jej przeczytania.

Potem nastał okres, w którym do gustu przywykło mi czeskie kino (m.in. Butelki Zwrotne, Wycieczkowicze, Bracia Karamazow), i to właśnie w Braciach Karamazow Petra Zelenki pojawił się motyw, w którym aktorzy teatralni odwołują się do rosyjskiej literatury pięknej. Film tak mi się spodobał, że aż zapragnąłem przeczytać powieść Dostojewskiego. Najzabawniejsze jest to, że z powodu własnej ignorancji, pomyliłem Bułhakowa z Dostojewskim i sięgnąłem ponownie po Mistrza i Małgorzatę sądząc, że to powieść pióra Fiodora Dostojewskiego. Przeczytałem pierwszy tom po czym miałem pauzę wywołaną sesją. Potem doczytywałem książkę, a dzisiaj dumnie mogę powiedzieć "done". ;)

Natychmiast zacząłem rewertować co wartościowsze stronice i projektować sobie w wyobraźni jeszcze dokładniejsze obrazy. Robiłem tak chyba z 7 razy, i z każdym razem uznawałem zakończenie za niebywałe dobre, ale i smutne. Zwyczajem geeka rozpocząłem kolekcjonować dane na temat powieściopisarza i filmu, z których wynikało co następuje:

  • Szkoda, że nie zapisywałem co zabawniejszych fragmentów!
  • Ocena książki: 4,5!
  • Bułhakow kreował Mistrza na swoje alterego? Bardzo smutne. :(
  • Bułhakow pisał Mistrza i Małgorzatę 12 lat, dokonywał wielu korekt a i tak zmarł nie ukończywszy swojego dzieła. Jeszcze smutniejsze. :(
  • Epilog z filmu jest po tysiąckroć gorszy od moich projekcji, a na dodatek wycięto wiele istotnych elementów, które chciałbym jednak zobaczyć. Zwyczajnie ich nie ma. Poza tym zejście tytułowych bohaterów - pomimo niemożności sfilmowania tego fragmentu - zostało sfilmowane, i to tak słabo, że człowiek wpada w dziwną konsternację.
  • Muzyka do filmu jest genialna!
  • Ulubiona scena z II tomu: Gdy naga Małgorzata leci na miotle, a naga Natasza na świniaku Mikołaju Iwanowiczu. ;)

Czytając powieść w pewnym momencie zatrzymałem swoją świadomość i pomyślałem sobie: "Cholera! ten Szatan to równy gość!". Jasne, płatał figle, ośmieszał, mordował oszustów i konfidentów sowieckich, ale czego innego można było się spodziewać po Szatanie? To właśnie dobre uczynki w specyficzny dla niego sposób sprawiają, że popadamy w syndrom sztokholmski. Zresztą to co dzieje się na późnych stronach I tomu, dobrze zapowiada cytat z początku powieści:

... Więc kimże w końcu jesteś?

- Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro.

J.W. Goethe, Faust

tylko kto pamięta o takim urywku po paruset przeczytanych stronach, plus długiej pauzie w moim przypadku? Nikt! A każde wypowiedziane słowo było dobrze przemyślane, i dopasowane do jeszcze nie poznanych historii. Dla mnie to majstersztyk.

Uwaga, spojler! W poniższej sekcji znajdują się fragmenty wyjawiające zakończenie powieści!

Jedna rzecz, sprawia, że mam ambiwalentne uczucia jeśli chodzi o zakończenie. Woland przyprowadził mistrza w ciemne góry, przed oblicze Piłata, aby ten mógł go uwolnić (i zrobił to za niewypowiedzianym pełnomocnictwem skazanego przez Poncjusza Jeszui, co oznaczało przebaczenie). Tak też się stało, co dobrze opisuje zdanie "Bohater ten odszedł w otchłań, odszedł bezpowrotnie, ułaskawiony w nocy (..)". Następnie czytamy o losach Mistrza i Małgorzaty: "Tak mówiła Małgorzata, idąc z mistrzem w kierunku ich wieczystego domu, i wydawało się mistrzowi, że słowa Małgorzaty szemrzą, tak samo, jak szemrał i szeptał strumień, od którego się oddalali, i świadomość mistrza, niespokojna, pokuta igłami świadomość gasła. Ktoś uwalniał mistrza, tak jak on sam dopiero co uwolnił stworzonego przez siebie bohatera. Bohater ten odszedł w otchłań, odszedł bezpowrotnie, ułaskawiony w nocy (..)" (Roz. "Przebaczenie i wiekuista przystań", str. 528-529)

Czymże więc jest otchłań? Piekłem? Raczej nie, a jeśli tak, za co tam poszli? Czyśćcem? Może. Niebem? W żadnym wypadku!

Zawiłości sprawie dodają dwie wypowiedzi. Jedna szatana, który sugestywnie zmusza mistrza do wybrania otchłani, w której to będzie "przechadzać się ze swoją przyjaciółką pod drzewami wiśni", gdzie "wieczorami będzie słuchać muzyki Schuberta, będzie pisał gęsim piórem przy świecach". Dalej czytamy: "Tam, tylko tam! Czeka już na was dom i stary sługa, goreją świece, które wkrótce pogasną, ponieważ już niebawem powitacie świt. Tą drogą, mistrzu, tylko tą drogą!". Decyzja ta jest wynikiem prośby Jezusa, którzy przekazał ją Szatanowi przez usta Mateusza Lewity.

- On (Jezus - dopisek mój) przeczytał utwór mistrza - zaczął mówić Mateusz Lewita - i prosi cię, abyś zabrał mistrza do siebie i w nagrodę obdarzył go spokojem. Czyż trudno ci to uczynić, duchu zła?
- Nic dla mnie nie jest trudne - odpowiedział Woland - i ty o tym dobrze wiesz. - Milczał przez chwilę, po czym dodał: - A dlaczego nie weźmiecie go do siebie, w światłość?
- On nie zasłużył na światłość, on zasłużył na spokój - ze smutkiem powiedział Lewita.
(Roz. "Przesądzone zostają losy Mistrza i Małgorzaty", str. 497-498)

Mamy trzy warianty tłumaczące ten zamiar. Mniej i bardziej prawdopodobne.
1. Szatan na prośbę Jezusa oszukał mistrza i Małgorzatę (mamiąc ich rajem) i unicestwił ich świadomość (vide: unicestwienie świadomości/głowy Berlioza podczas balu Szatana, i jego słowa "Każdy dostaje to w co wierzy")
2. Mistrz i Małgorzata schodzą do najniższego piętra czyśćca, tak że się zatracają, mają urojenia (vide: strumień, piaszczysta droga, wieczysty dom), a od piekła dzieli ich kratka na wentylację. Wpadają otchłań piekielną i zamiast smażyć się w ogniach, giną.

3. lub po prostu, mamy inny niż Bułhakow pogląd na raj i piekło. Może w zamyśle Bułhakowa piekło to nie miejsce gdzie ludzie do końca świata mieli się męczyć, a zwyczajnie, miejsce, w którym przestawali istnieć (coś jak pozagrobowa kara śmierci) natomiast światłość to nasze niebo, gdzie za sprawiedliwe życie, człowiek mógł zachować swoją świadomość. Szatan tak jak w pierwszym wypadku, oszukał i omamił mistrza, po czym bohaterom pod wpływem przyjemnych iluzji, odebrano świadomość. Może Jezus uznał, że mistrz pomimo oderwania się od ziemskich ciężarów, i tak by strasznie cierpiał z bagażem wspomnień, a światłość nie byłaby nagrodą de facto? A Małgorzatę stracono ponieważ nigdy nie potrafiła żyć bez swojego mistrza.

W epilogu mamy jeszcze inne, niejasne nawiązanie. Były poeta, obecny profesor Instytutu Historii i Filozofii, Iwan "Bezdomny" Nikołajewicz Ponyriow, podczas pełni księżyca śni o Poncjuszu Piłacie oraz o tytułowych bohaterach. Piłat wraz z Jeszuą odchodzą ku księżycowi, a Mistrz i Małgorzata... też odchodzą ku księżycowi. Czy to było nawiedzenie przez stracone dusze, czy może urojenie wywołane wpływem księżyca? Czy otchłań to księżyc (Jezus patrzy na nas z Nieba, a Szatan z Księżyca ;-) ?

Tutaj kończy się fragment wyjawiający zakończenie powieści.

Na koniec, odchodząc od książki i wracając do filmu. Zachęcam do odsłuchania dwóch, podobnych utworów ze ścieżki dźwiękowej. Uważam, że to one nadają klimat filmowi, którego chyba już nie obejrzę. Szatańska muzyka wcale nie musi mieć łatki "death metal" ;)

Igor Korneliuk - Master and Margarita - Intro
Igor Korneliuk - Master and Margarita - Main theme

Jeśli Ci się spodobała i chcesz ją w dobrej jakości (320 kbit/s), zajrzyj do mojego schowka, lub ściągnij z torrenta. Jeśli interesują cię różne ekranizacje, zajrzyj do chomika. Jeśli interesuje Cię książka, zajrzyj do najbliższej biblioteki bądź księgarni. :)

4 komentarze

08 lipca 2009, 20:48:39 Katolicy nie kłamali

Kategorie: Humor, życie | 20:48:39

Katolicy nie kłamali mówiąc, że od oglądania porno traci się wzrok!

Wczoraj odbyłem swoją pierwszą w życiu wizytę u okulisty. Pani posadziła mnie na fotelu i kazała patrzeć przez różne szkła w swoich tajemniczych goglach. Po kilkunastu minutach od badania i po rozmowie, chciała umówić się na drugie spotkanie, w sobotę wieczór (niestety nie na randkę ;-). Nie ma pewności czy moje pogorszenie się wzroku jest wynikiem jakiejś postępującej choroby (np. moja matka i jej siostrzenica mają astygmatyzm, ja podobno nie) czy to przesunięcie-czegoś-w-oku (tutaj jest miejsce na trudną nazwę). Badanie ma sprawdzić czy wada jest rzeczywiście wynikiem zbyt długiego siedzenia przy PC, czy choroby. Zabieg ma trwać minimum 40 minut i polegać na zakraplaniu oczu oraz na pobudzaniu ich za pomocą impulsów elektrycznych (WTF?). Po takim zabiegu źrenice będą nienaturalnie szerokie, co spowoduje tak ogromne rozmazanie obrazu, że wręcz ślepotę.

Niewiarygodne? Brzmi jak tortura? Pewnie tym właśnie to jest - niewiarygodną torturą! Jeśli przeżyję (w jednym kawałku), ciąg nastąpi..

10 komentarzy

Kontakt JID: quest-88@jabberpl.org
@: adres joggera w domenie o2.pl

Kategorie Archiwum
Nawigacja ↑ W górę

← Starsze wpisy 
→ Nowsze wpisy 
BlogRoll
Status

Powered by Jogger