polski projekt | planeta wiadomości | forum | rozszerzenia | szablony | OpenOffice.org w praktyce | | Jogger
OpenOffice.org Blog

29 września 2009, 16:36:49 Software Freedom Day "09 we Wrocławiu

Kategorie: OpenOffice | 16:36:49

3 października (sobota) we Wrocławiu odbędzie się Software Freedom Day (SFD) - Dzień Wolności Oprogramowania. SFD jest imprezą organizowaną przez Akademię Alternatywnych Systemów Operacyjnych (AASO) przy współudziale Politechniki Wrocławskiej. Mowę rozpoczynającą wygłosi Jan Jełowicki (administrator forum społeczności pl.OO.o), a temat jego prelekcji to "Wokół idealnego procesora dokumentów - z punktu widzenia FLOSS". Wykład nie będzie traktował stricte o OpenOffice.org a o typografii, DTP, office suites, XML, schematach XML, stylach XSL, PDF-ach, fontach i wreszcie o otwartości. W tych wszystkich zagadnieniach, Jan przedstawi miejsce OO.o .

Spotkanie odbędzie się w budynku C-13 przy Politechnice Wrocławskiej, zlokalizowanym przy ulicy wybrzeże Stanisława Wyspiańskiego 23/25.

Wykład zaczyna się o 11.45 i potrwa godzinę.

Wstęp wolny. Zapraszamy! :)

Więcej informacji:
http://www.softwarefreedomday.pl/wroclaw.html

Dodaj komentarz

27 września 2009, 17:21:56 Mega skrótowiec Tour de Pologne 2009

Kategorie: Ogólne | 17:21:56

Minął prawie miesiąc od mojego Tour de Pologne 2009. Szmat czasu... Przez ten czas straciłem zapał do dalszego opisywania wrażeń z podróży. To wszystko przez tego fioła, który nakazuje mi opisywać każde zdarzenie z jak najdokładniejszymi szczegółami. To wymaga mnóstwo czasu i papierków. Na biurku wciąż zalegają mi bilety PKP i plan lochów Zamku Ryn. I niestety, ale nadmiar szczegółów obniża przyjemność z czytania. Tak twierdzi mój uczelniany red. Tego i Owego - i z niechęcią muszę przyznać mu rację.

W tej notatce chciałbym krótkimi zdaniami (okraszonymi fotkami) zaprezentować pewne plusy podróży, napotkane ciekawostki i pozytywne akcenty. I tak też zrobię! ;)

Gdy przechadzając się uliczkami Poznania złapie cię pragnienie, natychmiast gnaj do Honzika. Ten wspaniały Český Pub oferuje pyszne piwo za wysoką cenę. W pakiecie dostaniesz niezapomniany klimat, w skład którego wchodzi Krecik, Żwirek i Muchomorek, czeska reprezentacja piłki nożnej oraz fajne wytłoczki po jajach na suficie. ;) Kierunek: Stanisława Taczaka 22. I jeszcze dobra rada. Schodząc do piwnicy, uważaj na głowę.

Ta dziewczyna, całkowicie mi obca osoba, była dla mnie bardzo życzliwa. Paulina przyjęła mnie pod swój dach, chociaż nigdy przedtem nie widziała mnie na oczy. Jej pierwsze słowa brzmiały "Co byś zjadł?", "Ugotować ci warzywa", "A może uprać twoją koszulkę?" (i tajemnica, dlaczego prawie cały tydzień byłem w jednej koszulce, wyszła na jaw =} ). Na tym zdjęciu Paulina czyta instrukcję obsługi pralki. :) Z Pauliną spiknęła mnie Ola. Te osoby najmilej wspominam.

Przechadzając po olsztyńskim starym rynku, spotkałem Michała. Michał wówczas spacerował ze swoją malutką córeczką. Okazał się być bardzo otwartym i gościnnym człowiekiem. Zeznał mi, że swego czasu pracował w Warszawie, ale dopiero tam zrozumiał jak bardzo jest zakochany w swoim rodzinnym mieście. Ta miłość zrodziła zainteresowanie, a to pasję. Zostałem oprowadzony po sporym kawału starego rynku. Widziałem stary oraz nowy ratusz, targ rybny a także zamek. Wszystko to oczywiście, doskonale opisane, ze szczegółami niedostępnymi w przewodniku turystycznym. Usłyszałem również anegdotę, która rzekomo ma wyjaśnić powód wynalezienia masła. Mniej więcej chodziło o to, że podczas transportu furmanką, pieczywo zwyczajnie spadało na ziemię i się brudziło. Gdy Kopernik po raz n-ty dostał chleb z piaskiem, nakazał piekarzowi smarować pieczywo masłem. W ten sposób Kopernik zyskał dowód do reklamacji towaru. ;)

Powyższe zdjęcie przedstawia toaletę Kopernika (po lewej ), a wieża po prawej to miejsce bardzo dobrze wspominane przez mojego przewodnika (i jego żonę również).
Michał obecnie ma własną firmę w Katowicach.

Ahh! Zapomniałbym dodać. Przy dworcu PKP można skorzystać z kafejki internetowej. Za około 1 złoty dostaniemy 15 minut czasu. Na komputerach zainstalowano OpenOffice.org. Calcowi zmieniono nazwę na OpenExcel. o_O

Kapituła Wielkiego Oficjum Rycerzy Zgromadzenia Dobrych Programów. To pamiątka z rycerskich obrad przy piwnym stole. Jest tak wspaniała, że muszę ją wstawić w szkło i zawiesić na ścianie.

Powiązane: * Wycieczki czas
* Poznań - stacja pierwsza
* Gdańsk - stacja druga
* I jestem.. bezdomny w Olsztynie.
* Relacja z pobytu w Rynie (HotZlotu 2009)

Dodaj komentarz

20 września 2009, 19:14:12 Jak płodnym jesteś bloggerem?

Kategorie: OpenOffice | 19:14:12

Przeglądając repozytorium rozszerzeń, ponownie odkryłem nowe, ciekawe dodatki. Tym razem są to EuroOffice My Progress oraz EuroOffice Chart Map węgierskiej firmy MultiRáció Ltd.

My Progress, najogólniej mówiąc, pozwoli zapoznać Ci się z rzeczywistym tempem pisania na klawiaturze. Po jego instalacji w menu Narzędzia znajdziesz opcję Track My Progress. Po jej aktywowaniu, program będzie zapisywał dane dosłownie z każdego wciśniętego klawisza. Zlicza znaki, słowa i całe akapity. Wszystko to co jedną minutę a także co jeden dzień. Co ważne! Działa w tle i nie obciąża procesora tekstu.

Poniżej włącznika szpiega widnieje opcja Display My Progess. Wygeneruje ona arkusz kalkulacyjny z ogólnymi oraz szczegółowymi statystykami, a wszystko to okraszone pięknym linearnym wykresem. ;)









Komu się to może przydać? Wszystkim gryzipiórkom: bloggerom i dziennikarzom, a także szefom szukającym sprawnych manualnie sekretarek. Może studentom, którzy są ciekawi, w ile miesięcy napiszą pracę licencjacką, a może po prostu komuś, kto chce poprawić prędkość pisania, lub dowiedzieć się, jak szybko formułuje myśli i przelewa je na e-papier.

Następnym dodatkiem jest EuroOffice Chart Map. Ów dodatek został napisany w Pythonie i przeraźliwie zamraża cały system operacyjny na czas generowania danych. Zwykle trwa to od kilku do kilkunastu sekund.
Występuje w dwóch wariantach: wersji darmowej oraz płatnej (profesjonalnej).

Rozszerzenie dodaje do Calca funkcję wstawiania wykresów kołowych bądź słupkowych na konturach konkretnych państw, kontynentów i świata. Drugą cechą rozszerzenia jest oznaczanie kolorami poszczególnych krajów w zależności od wartości liczbowych.

Producent zarzeka się, że oby dwie funkcje działają, ale to nie prawda. U mnie dobrze działa tylko druga funkcja. Darmowa wersja rozszerzenia została też ograniczona do mapy świata. Mapy Stanów Zjednoczonych Ameryki, Europy oraz Węgier kosztują niecałe 10 €. A oto co udało mi się wygenerować na darmowej próbce.

Próbowałem jeszcze, bazując na przykładowym arkuszu, zaprezentować zadłużenie poszczególnych krajów świata. Efekt niestety nie był zadowalający.

Zainteresowanym dopowiem, że demo nie wyświetla tak małych państwa jak Benelux czy Rwanda. Opcja ta jest dostępna w wersji płatnej. Poza tym, nazwy państw należy wpisywać w języku angielskim.

A to rozszerzenie przyda się na gimnazjalistom na lekcjach geografii. ;)

1 komentarz

20 września 2009, 16:43:46 [Solved] Nowy odtwarzacz muzyki

Kategorie: Ogólne | 16:43:46

Jeszcze nigdy nie zawiodłem się na społeczności joggera. Gdy w czerwcu zapytałem, jaki odtwarzacz warto kupić, posypała się lawina rekomendacji. Były one nadzwyczaj cenne, ale wymagały też, by poświęcono im sporą ilość czasu, potrzebną na weryfikację polecanych modeli.

Kilka dni później stoczyłem się na dół finansowej sinusoidy, a zakup odtwarzacza odłożyłem w czasie. Jeszcze później miałem szczęście odkryć, co było nie tak w moim starym odtwarzaczu. Udało mi się wydłużyć żywotność baterii z 45 minut do 6 godzin. Nie było źle, ale tylko 115 MB pamięci doskwierało. Dalej, będąc na HotZlocie, udało mi się wygrać iPoda Nano 4G 4 GB, co powinno rozwiązać mój problem. Jednak to wciąż nie było to, czego podskórnie oczekiwałem. Od iPoda odrzuca mnie przede wszystkim polityka Apple, wybuchająca bateria, iTunes oraz w mniejszym stopniu marka. ;)
I co się wtedy stało?

Wtedy to Zal polecił tanią jak barszcz i szalenie użyteczną Sansę c250. Kupiłem ją, odkryłem nieplanowane bugi, ale z pomocą Pana Zalewskiego rozwiązałem wszystkie problemy. Oto co mogę przekazać czytelnikom zainteresowanym kupnem modelu.

  • Głośność jest bardzo wysoka.
  • Bateria długo trzyma.
  • Jest wejście na MicroSD.
  • Da się zainstalować RockBoksa.
  • Nie instaluj stabilnego RB-a (v3.3) tylko wersję z SVN-u przez Rockbox Utility.
  • RockBox nie wyświetla domyślnego zestawy tapet. Pojawia się błąd, albo śnieg albo śnieg z obrazem.
  • Klapka od baterii w dotyku przypomina tani plastik, ale dobrze trzyma.
  • O! Wyświetla cyrylicę! Przez ostatnie 2 tygodnie nie wyświetl!
  • Nie wyświetla polskich znaków.
  • Przed połączeniem PC <> Sansa, włącz RockBoksa.Jeśli tego nie zrobisz, RB nie będzie widział plików. Urządzenie zostanie podmontowane jako gphoto2://[usb:002,005]/ zamiast /media/Sansa c250/.
  • RockBox co prawda odtwarza .ogg i .flac, ale .mpeg już nie.
  • I najdziwniejsza rzecz. Jeśli zostawię odtwarzacz podłączony do USB, a potem zresetuje/włączę komputer, załaduje się tylko BIOS. Bootloader systemu zostanie wstrzymany.

Tyle z uwag. Teraz mogę orzec, że jestem zaspokojony. ;) Ale czy nie za dużo tego szczęścia? :) Mam 3 odtwarzacze a jestem jedynym ich użytkownikiem. Ponieważ wciąż nie wyszedłem z sinusoidalnego dołka, chętnie odsprzedam iPoda. Jeśli jednym z kryteriów wyboru miałaby być współpraca z GNU/Linuksem, proponuję zainteresować się projektem iPodLinux.

9 komentarzy

14 września 2009, 20:07:19 Relacja z pobytu w Rynie (HotZlotu 2009)

Kategorie: podróże | 20:07:19

Uwaga: relacje z podróży będą publikowane w Hitchcockowskim stylu, tzn. w odwrotnie do chronologicznych wydarzeń.

Piątek (28 sierpnia)

Na wyznaczonym miejscu spotkania (dworzec PKS Olsztyn) koczowałem już od 9 rano. Jako pierwszego spotkałem i poznałem elesofta. Później dołączył do nas inny HotZlotowicz, całkowicie mi obcy. Siedzieliśmy i gdakaliśmy tak z 90 minut. Okazało się, że ja i elesoft mamy wiele wspólnego, a naszym punktem odniesienia jest praca. ;) Z czasem zaczęła zbierać się kupa ludu. Pojawiły się twarze znane z zeszłego roku oraz nowe osobistości. Siedząc, stojąc i prawie leżąc, czekaliśmy na autobus, który się nie zjawiał. Już od początku wszystkim dopisywały dobre humory.

Chyba na 20 minut przed jedenastą przyjechał autobus. Kierowca wysiadł, rzucił okiem na naszą grupę i zapytał "Czy to HotZlot?" ;) My z kolei rzuciliśmy torby do luku bagażowego i zajęliśmy miejsca siedzące. Dalej kierowca wykazał się dużym profesjonalizmem. Zamknął drzwi i włączył klimatyzację. Przez całą długość autobusu słychać było śmiech i gwar. Wszystko było świetnie zorganizowane. Pojawił się tylko jeden, mały problem. Nie było z nami organizatora. Kierowca również nic o nim nie wiedział. ;D Po jednym telefonie udało mi się dowiedzieć, że Tomish utknął w korku spowodowanym remontem drogi. Po nastu minutach nasz skład był kompletny. Wyruszyliśmy do Rynu na dwa autobusy.

Po podroży pełnej atrakcji i postojów dotarliśmy do zamku. Przed wejściem czekała ekipa telewizyjna, która transmitowała na żywo nasze przybycie. W recepcji zarejestrowano nasze przybycie. Dostaliśmy karty magnetyczne, które były kluczem do pokoi oraz włącznikiem światła. Chociaż klucz magnetyczny wyglądał fajnie, futurystycznie, w moim mniemaniu był niewygodny. Następnie dostaliśmy identyfikatory, torby z prezentami oraz materiały reklamowe. O 14 rozpoczęło się to, co techniczni kochają równolegle do IT - obiadek. ;)

Jedzenie było bardzo dobre i zróżnicowane. Dominowała potrawka z kurczaka, sałatki, jajecznica, soki i woda niegazowana. Na podwieczorek pyszne pączki lub owoce. Kierowniczka restauracji również była bardzo dobra, ale jej nie dało się skonsumować.

O 16 rozpoczął się cykl wykładów, a przyjemność wygłoszenia pierwszej mowy mieli panowie z Opera ASA. Prelekcja miała tytuł "Czego na pewno nie wiesz o Operze?" a poprowadzili ją Krystian Kolondra i Sebastian Baberowski. Panowie opowiadali o Operze Mini i Mobile, Operze Unite i innych rzeczach... o których wiedziałem wcześniej. No, nie wiedziałem, że ekipa tworząca mobilną Operę składa się z ~170 osób, i głównie (jedynie?) z Polaków. Chociaż prelekcja nie dała mi żadnej nowej wiedzy, nie opuściłem sali z pustymi rękoma. Pod koniec wykładu zadano pytanie konkursowe: "Jakie Ister Egi zawiera Opera". Podczas gdy cała sala pytała, o co biega (nikt nie zrozumiał słów "Easter Eggs" wymawianych przez Polaka) ja wyrwałem się do odpowiedzi. Wspomniałem, że po wpisaniu slasha i kropki pojawi się strona slashdot.com. Właściwie to nie wypowiedziałem tego dokładnie, tak jak zawarłem to w opisie. Coś poplątałem, bo od dawna nie używałem tego skrótu. Mimo wszystko moja odpowiedź została uznana. I wygrałem... iPoda Nano 4 GB!

W kuluarach, tzn. za kolumną, można było porozmawiać z Operowcami na luzie. Zapytać czy i kiedy wydadzą Operę na wolnej licencji, czy nie lepiej odchudzić ją do stanu Firefoksa 1.0, który zawojował rynek dzięki dawnej lekkości. Dlaczego przechwalają się ponownym wynalezieniem Internetu, skoro główny atut Unite, Firefox oferował już w 2006 roku dzięki dodatkowi AllPeers?

Dowiedziałem się też, że gdybym nie wyrwał się do odpowiedzi, konkretniejsze pytanie brzmiałoby: "Jak zachowuje się buźka w teście Acid2 po ruszeniu kursorem". I o ile kiedyś sprawdzałem i wiedziałem, wtedy bym nie potrafił odpowiedzieć, a posiadaczem iPoda stałby się Penguin, który akurat znał odpowiedź. Życie. ;)

Drugi wykład nosił nazwę "Windows 7 - I'm PC, You're PC - We're PCs". Wg. planu miał być prowadzony przez duet Patryka Góralowskiego i Marcina Klimowskiego. W rzeczywistości był prowadzony przez jedną osobę, ale nie wiem którą. Prezentację uważam za słabą, głównie przez marketing i brak konkretów. W pewnym momencie zaczęliśmy wymieniać, co nam się podoba w Siódemce i jakie mamy oczekiwania w stosunku do systemu Windows. W PowerPoincie 2007, w formie wypunktowanej listy zapisaliśmy to i to. Pierwszą pozycję wypełnił prelegent, który powiedział:"Trzeba przyznać, że Vista była naprawdę nieudanym produktem, ale ludzie w Microsofcie nie są głupi i uczą się na błędach. Wiele się napracowaliśmy nad Windows 7 i mamy czym pochwalić. To, co mi się najbardziej podoba w Win7 toto, że po prostu działa*". I na pierwszej pozycji pojawił się wpis "Win7 działa". Audytorium w zaskakujący sposób także popisało się równie niskim poziomem. Słuchacze wymieniali jakieś bzdury a'la poprawione ikonki. ;O Jedna osoba - jak się później dowiedziałem, był to Limak - zgłosiła VHDboot, a ja zgłosiłem prośbę o nieniszczenie niewindowsowego bootloadera i wykrywanie obcych partycji, bo naprawianie tego jest naprawdę wkurzające. Jeśli wprowadzą to do Windows 8, pamiętajcie, czyja to zasługa. :)
Na koniec udostępniono specjalne e-maile, tylko dla HotZlotowiczów, przez które możemy przekazywać swoje uwagi. Pracownicy korporacji obiecali się z nimi zapoznać i przesłać je do działów odpowiedzialnych za konkretne funkcje.

Trzecią prezentację prowadził Mariusz Jarzębowski, pracownik Microsoft i najlepiej oceniony prelegent na HotZlocie 2008. Tegoroczny wykład tj. "Powiększenie, Wstążka - Epilog" był kontynuacją zeszłorocznej mowy o Ribbonie. Na czas jej trwania wyłączono kamery, poniewż treść prezentacji była objęta klauzula poufności. Mariusz zaprezentował nową technologię SeaDragon oraz jej wykorzystanie w PowerPoincie za pomocą dodatku pptPlex. Gdy zapewniał nas, że nie widziało jej 99% pracowników Microsoftu z Redmond, i musiał zabiegać o specjalne pozwolenie na jej prezentacje, ktoś w środku audytorium krzyknął, że dawno temu widział to na YouTubie. Marcin chyba troszkę się zmieszał, ale szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego. Pod koniec prezentacji miał do rozdania 250 pendrive'ów Kingstona o wielkości 4 GB z historią Wstążki.

Gdy wróciłem do domu, rzuciłem hasło "SeaDragon" w Google. Na pierwszej stronie wyników pojawiły się linki do serwisów Microsftu oraz wideo z grudnia 2006 roku. Wideo to prezentuje bardzo podobną treść, do tej, którą zaprezentował nam Marcin. Nie mam pojęcia, czy w Stanach uważają Polskę za syberyjską część Rosji, gdzie spacerują białe niedźwiedzie, ale, to co się stało, pozostawiło we mnie dziwny posmak goryczy.

To był ostatni wykład tego dnia. Potem mieliśmy czas wolny. Po kolacji ludzie toczyli boje w rozgrywkach OpenAreny, siedzieli w Night-Clubie, tańczyli oraz pili piwo. Proces integracji trwał w najlepsze. :3 Wytrzymałem do drugiej w nocy... zresztą potem już nie miałem pieniędzy na piwo.


Sobota (29 sierpnia)

Z soboty mało co pamiętam... Od 10.30 trwały wykłady, a zaczynał Dominik Dałek, inżynier Microsoftu oraz współpracownik organizatorów HotZlotu. W ramach "Czterech pór roku" opowiadał o tym, jak wygląda praca w Microsofcie.
W skrócie: w Redmond cały rok pada. Zamrażają kod Windows i tworzą nową wersję systemu. Tyle. Nic ciekawego. Najciekawsze były cytowane wypowiedzi internetowych trolli i dzieci z nadmiarem czasu.

Dalej uczestniczyłem w konferencjach firm Citrix oraz Fujitsu. Maciek Tomkiewicz (Fujitsu) opowiadał, jak dobre są ich serwery, a Przemysław Zębik opowiadał jak XenServer wydajnie działa na serwerach Fujitsu. Przedstawiciele japońskiej firmy dodatkowo obdarowywali fantami ludzi obytych z produktami korporacji. BlackMan natomiast dopytywał o XenDesktop, ale został odesłany do innego, obecnego na sali pracownika.

W przerwie między wykładami relaksowaliśmy się na basenie, który był częścią większego SPA.


Po krótkim relaksie wraz z kamratami udaliśmy się na dwuczęściowy wykład TomkaB oraz Docenta pt. "Od zera do serwera". Tomek Bryja opowiadał o wirtualnych maszynach, oraz przedstawiał wyniki testów, z których wynikało, że XenServer rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem, a najgorszym hypervisor Microsoftu.
Pomijając kwestie merytoryczne tego wykładu, muszę stwierdzić, że Tomek Bryja jest bardzo dobrym retorem.

Ok 18 znowu nastał czas wolny. Spędziłem go w SPA, mocząc kości w jacuzzi oraz wyciskając z siebie siódme poty w saunie fińskiej i łaźni rzymskiej. Klientów w SPA obsługiwała sympatyczna Ola, którą mnie, Orionowi, Bartowi i Krk udało się namówić na wspólną saunę. Brylowałem między ładnymi a fajnymi ludźmi. ;) Siedzieliśmy w SPA aż do 21.45, kiedy to..

...rozpoczęło się tradycyjne losowanie nagród. Było mnóstwo ludzi, mnóstwo przeróżnych nagród i jeszcze więcej pozytywnych emocji. Można było wygrać upominki, książki, koszulki, a nawet procesory Intela.
Jak w zeszłym roku wylosowałem dmuchany materac, tak w tym dostałem koszulkę DobrychProgramów oraz pomniejsze (gwarantowane) gadżety w postaci piersiówki i otwieracza do piwa z napisem (Microsoft) Plex.

W trakcie losowania barman polewał Żywca z kija. Piwo lał się hektolitrami.
Najtwardsi grali na komputerach do 5 nad ranem, a o 9 wstawali na śniadanie.

Niedziela (30 sierpnia)

Z rana, tuż po śniadaniu, nastąpiło wymeldowanie i pożegnanie większości zlotowiczów. Ja natomiast wykupiłem prawo do jeszcze jednego dnia pobytu w Zamku Ryn. Niestety już bez obiadów, bez kolacji, bez komputerów i bez szybkiego łącza. Vobis, tak jak i pozostali sponsorzy zwinęli manatki. Zostaliśmy z jednym komputerem w recepcji zamku, który był podłączony do wolnego łącza.

Pewną specyficzną atrakcją były wielkie, wypełnione helem balony sponsorów, z których trzeba było trzeciego dnia spuścić powietrze. Zgłosiłem się na ochotnika, nie wiedząc, że ktoś 10 sekund wcześniej rozsunął suwak na tyle, by wyleciało prawie całe powietrze, a jego resztki utrzymywały jedynie kontur balonu. Tak upadłem na kość ogonową, że jej istnienie odczuwałem jeszcze tydzień później.


Pożegnaliśmy kolegów i udaliśmy się na lightning talks, czyli luźne pogawędki. Trzech HotZlotowiczów zgłosiło swoje prelekcje. Pierwszy był Paszczak000, który opowiadał o pobycie w Prypeci (na Ukrainie), drugi Limak prezentujący kod służący głównie marketoidom w celach statystycznych a na końcu Xyrcon, która opowiadała o MacOS X.

Po rozszerzonym programie ponownie mieliśmy czas dla siebie. Wraz z ekipą ruszyliśmy ku jeziorku. Spacerowaliśmy po przystani pełnej przycumowanych łodzi, zapoznawaliśmy się z lokalną fauną, robiliśmy sobie fotki i ogólnie się wygłupialiśmy. Potem, po raz kolejny gościliśmy w SPA, ale tym wraz z Grupą Trzymającą Władzę! :) Dołączyli do nas Cebula, Krogulec, TomekB, Docent, JKolonko i Xyrcon.



Umówiliśmy się na godzinę 21 przed dziedzińcem. Grupa TomkaB, moja grupa, grupa Paszczaka i inni. Ruszyliśmy do miasta w poszukiwaniu pubu. Znaleźliśmy jeden ciekawy, w którym zajęliśmy cały balkon. Jedliśmy pizze i piliśmy lokalny piwny specjał,który nazywał się Specjal. ;) Biesiadowaliśmy aż do zamknięcia pubu.

Poniedziałek (31 sierpnia)

Czas powrotu. Poniedziałek rozpoczął się od nieprzyjemnego śniadania. To dziwne uczucie, ta pulsująca głowa i ta świadomość podróży przez 10 godzin...
Zjadłem, tyle ile potrafiłem, wziąłem ze sobą tyle owoców, ile zdołałem. Paszczak mi trochę podjadł. Pożegnałem się i wraz z Limakiem, wyruszyłem na przystanek autobusowy. Towarzyszyło nam chyba 30 innych zlotowiczów. Powrót to jedyna nieprzyjemna rzecz.

Na samym początku kierowca autobusu naciągnął mnie na 5 zł. Jazda trwała dwie i pół godziny. To były dwie i pół godziny w duchocie. Potem kupiliśmy bilet z Olsztyna do Katowic. Zaskoczyło nas to, że był bardzo tani. Kosztował 37 złotych, podczas gdy koszt podróży Limaka z Katowic do Olsztyna wynosił ponad 70 złotych, ja natomiast za bilet na trasę Zabrze - Wrocław zapłaciłem 32 złotych. W wagonie dla palaczy znaleźliśmy przedział składający się wyłącznie z niepalących osób. Z pewnym zaskoczeniem odkrył nas sDar - członek GTW, moderator DobrychProgramów. Jechał do Warszawy Zachodniej. W trójkę przegadaliśmy 5 godzin. Za następne 5 godzin dojechaliśmy z Limakiem do Katowic. A tam jak zwykle, burdel! Chamska obsługa i rozkład jazdy niezgodny z rzeczywistością. Kupując bilet na 22:32 odjechałem o 22:57. Do Zabrza dojechałem o 23.25. Żaden PKS już wtedy nie kursował. Skazany na taksówkę, zamówiłem usługę. Kwota, jaką zaśpiewał sobie kierowca, ładnie wpasowała się w cały koszt mojej tygodniowej podróży, który wynosił blisko pół tysiąca. ;) Ale było warto i niczego nie żałuję.

Czy widzieliście bardziej zadowolonego faceta? ;)

Ps 2. Wkładając kartę pamięci (SM) do czytnika w komputerze Vobisa, Vista wykryła 5 dysków. 4 były nie do odczytania a piąty chciała sformatować. Po przełożeniu karty, aparat wyświetlał monit o jej uszkodzeniu. Programem do odzyskiwania danych uratowałem ~7 zdjęć. To jest powód, dla którego w tym roku nie ma wielu zdjęć. Nadmienię, że wcześniej karta w innych czytnikach działała idealnie. Jeśli chcesz obejrzeć więcej fotek, postępuj zgodnie z instrukcją. Znajdziesz ich tam co najmniej 4 GB. Szczególnie polecam zawartość folderu /bart_.

Na koniec wypada pozdrowić ludzi, z którymi spędziłem najwięcej czasu i tych, których dobrze wspominam. Mordzio, Bodzio, Airborn, Paszczak, Bart_, Orion, Limak, BlackMan, krk007, esesoft, passcode, krakoo, Penguin. Pozdrawiam i do zobaczyska za wcześniej niż rok. ;)

* To nie są słowa powtórzone kropka w kropkę. Zachowałem jedynie sens wypowiedzi. Natomiast "Win7 działa" to prawdziwy zapis. > wróć

Chcesz więcej? Poczytaj o HotZlocie z perspektywy Penguina, Limaka, Paszczaka i Frachy!

The Stranglers - Golden Brown

10 komentarzy

11 września 2009, 18:52:52 IBM wdraża własne oprogramowanie. Ale heca!

Kategorie: *Office, ODF | 18:52:52

Malte Timmermann jak i serwis Heise-online powołując się na to samo źródło, informują o odrobinę rozbieżnych zjawiskach.

Podczas gdy pierwszy napomniał o prośbie kierownictwa o nieużywaniu Microsoft Office'a, Adam Chabiński, red. naczelny newsroomu, informuje o odgórnej decyzji, której konsekwencją jest migracja oprogramowania z biurek blisko 360 tys. pracowników. A jak jest naprawdę, to wiedzą tylko nieliczni, ewentualnie niemieckojęzyczni czytelnicy dziennika Handelsblatt.

Jeśli Prawda stoi za opcją numer dwa, należy to działanie uznać za milowy krok. Big Blue zatrudnia ok. 399 tys. ludzi na całym świecie. Z tego wynika, że zmianom ulegnie ponad 90% personelu. Milowy (krok), jednak nie jest synonimem słowa pozytywny. Pracownicy IBM-a w zastępstwie dostaną macierzysty pakiet Lotus Symphony, który bazuje na przestarzałym OpenOffice.org 1.1. Korporacja swoją decyzję o migracji argumentuje potrzebą pełnej otwartości. Timmermann z kolei snuje odważne plany, jakoby ta migracja miała stać się uosobieniem sukcesu ODF - jeśli można to tak ująć. Ta decyzja - w oczach Malte - ma pomóc otworzyć oczy decydentom innych firm, którzy z powodu nieuzasadnionych obaw (nie technicznych wad) wstrzymują się ze wspieraniem standardu. A co na to pracownicy IBM-a?

Symphony ma ciekawy interfejs, który przyciąga użytkowników. Osobiście sądzę, że to tylko długotrwały "efekt łał", ale spędziłem zbyt mało czasu na pracy z nim, aby wypowiadać się o użyteczności nowego interfejsu. Z drugiej strony dobiegały mnie ochy i achy.
Symphony jest po prostu wolny. Częściową winę ponosi framework Eclipse a częściową historyczne zaszłości OpenOffice.org.
Symphony jest uboższe od pierwowzoru o niedominujące komponenty. Nie znajdziemy w nim Matha czy Drawa, które wbrew pokutującej opinii, są fajne!

I najważniejsza rzecz! Wybierając za podstawę OO.o 1.1, zdecydowali się na obsługę ODF 1.0/1.1. Archetyp Lotusa w najnowszej odsłonie obsługuje ODF 1.2, który w przypadku np. wypunktowania nie jest kompatybilny z tą samą częścią starej specyfikacji. Oznacza to, że wymiana dokumentów między OpenOffice.org 3.x a Lotusem może być w niektórych przypadkach kłopotliwa. Z tego wynika dalej, że część ludzi, która ma w zwyczaju zabieranie niedokończonej pracy do domu, będzie nijako skazana na Symphony, albo będzie używała OpenOffice.org w wersji 1.1. Ta polityka IBM-a w pewien przewrotny sposób przypomina politykę Microsoftu, który przymykając oko na piractwo, uzależnia użytkowników. Ci pracując, używają tego czego nauczyli się w domu na pirackich kopiach. W tym przypadku możemy mieć do czynienia z uzależnieniem pracownika i mechaniczną ekspansją na komputery domowe.

Z tego też punktu wnioskuję, że migracja będzie przymusowa i nie ma mowy - jak to napisał Malte - o proszenie się pracowników, o nie używanie (komercyjnego) oprogramowania konkurencji, czy darmowego OOffice'a. Ciekawe jest również to, jak IBM poradzi sobie z wewnętrznym obiegiem dokumentów, ale też i tym w Internecie. Jeśli dokument zapisany w ODF 1.2 straci wypunktowanie w Symphony, nic poważnego się nie stanie. Nie jest to problem, którego nie można w łatwy sposób rozwiązać. Zresztą Lotus wciąż jest rozwijany. Jego następne wydania będą (?) bazować na nowszych wersjach OpnOffice.org, będą również obsługiwały specyfikację ODF 1.2 i nowszą. W przyszłości problem odczytu starych dokumentów będzie można rozwiązać poprzez zwykłe zainstalowanie starej wersji aplikacji, lub poprzez masowe aktualizacje oprogramowania (choć OOo2 nie obsługuje wypunktowania z OO.o3, to na odwrót ta zasada nie obowiązuje). Prawdziwa katastrofa może dopiero nastać, gdy korporacja zacznie masowo udostępniać dokumenty zapisane w ODF 1.2, kiedy na biurkach użytkowników goszczą jeszcze Symphony 1.x czy OpenOffice 1.x/2.x Te kilkaset tysięcy dokumentów, wygenerowanych i wylanych do sieci, ma stać się symbolem wielkiej wygranej ODF-u. Ja natomiast mam obawy, czy nie staną się symbolem, mówiąc w żargonie Wykopu, symbolem EPIC FAIL-u.

9 komentarzy

10 września 2009, 19:55:49 Powiew świeżości, domeny i konsekwencje

Kategorie: Ogólne | 19:55:49

Jeśli czytasz tę wiadomość przez czytnik ATOM, natychmiast zamknij kartę! Szkoda Twojego czasu.

Jeśli czytasz tę notatkę w oknie przeglądarki, musiałeś dostrzec nowy wygląd mego dżoggera. Mam nadzieję, że tak jak i mi, i Tobie spodoba się odświeżony motyw. Gdy go unowocześniałem, myślałem o zwiększeniu czytelności i ogólnej użyteczności. Chciałem zachować dotychczasową prostotę i przejrzystość, ale też chciałem zyskać na atrakcyjności blogaska. Częściowo mi się to udało, a reszta jest w TODO. ;) Oby tylko to działanie podniosło moją pozycję w joggerowym rankingu lansranku! ;p

Kolejną rzeczą, na którą się zdecydowałem to pewna 'specjalizacja' joggera. Liczba postów przy kategorii "OpenOffice" oraz statystyki z Google Analytics mówią mi, że spośród blisko trzech tysięcy czytelników, największą część interesuje właśnie tematyka około OpenOffice'owa. Aby unaocznić specjalizację bloga, oprócz wstawienia paska na górze strony i wymownego tytułu, zainwestowałem w krótkie domeny, które odnoszą się tylko do kategorii /openoffice. Tak więc, jeśli interesuje Cię tylko OO.o, korzystaj z adresu ooblog.pl bądź oooblog.pl. Są fajne bo łatwe do zapamiętania, a poza tym, szybko się je wklepuje z klawiatury. ;) Oczywiście moje wypociny dotyczące życia, Open Source, polityki, Microsoftu, Słowniczka, mini porad itd., wciąż będę publikował. Ta kwestia jest bezdyskusyjna.

I dochodzimy do konsekwencji. Prawie nic nie ma za darmo. W tym przypadku za darmo udostępniam treść. Różnie z nią bywa. Czasami jest bardzo dobrej jakości, czasami mizernej. Nie mi to oceniać. W każdym razie Ty to czytasz i inni także. Nie oblepiam bloga reklamami i nie zarzynam go zamulającymi flashami czy innym bullshitem. 3 złote w skali roku nie jest tego warte. Jednak domeny nie są za darmo. Kosztowały mnie, uwaga, uwaga... 29 złotych 28 groszy! Nie jest to fortuna, ale...

Rejestracja domen to nie tylko ukłon w kierunku tych paru setek czytelników treści około OpenOffice'owych, ale i pewien eksperyment. Jeśli Ty również je czytasz (treści), i odpowiada ci bardziej medialny adres, wyślij proszę parę groszy, tak abym mógł opłacić domeny. Jak wcześniej napisałem, nie jest to fortuna, i jeśli nie uzbieram odpowiedniej kwoty, nic się nie stanie. Po prostu nie przedłużę ważności domeny. Nie mam zamiaru się nimi lansować czy budować marki/wizerunku. To zwyczajne przekierowania adresu.

Wystarczy, że tylko 60 osób wyśle po 50 groszy. Czy znajdzie się tylu odważnych w sieci pełnej ryb przekonanych o darmowości wszystkiego? ;)

Moje dane:
Mateusz Zasuwik
Zabrze
66 1140 2004 0000 3102 5404 3290 (mBank)

A na koniec pewien miły akcent po tym niemiłym pójściu w komerchę. ;) Na blogu OpenOffice.org w praktyce opublikowałem notatkę poświęconą bardzo ciekawemu rozszerzeniu Numbertext. Piszę o tym tutaj, bo nie wszyscy równolegle czytają planetę, która subskrybuje wpisy z poradnika.

Przyjemnej lektury.

1 komentarz

07 września 2009, 21:33:17 Akademia OpenZone: Kurs Writer plus Word 2007 już jest wystawiony

Kategorie: OpenOffice | 21:33:17

W poniedziałek, 7 września, rozpoczęła swoją działalność Akademia OpenZone – edukacyjna akcja społeczna, skierowana do wszystkich, którzy chcieliby podnieść swoje kwalifikacje informatyczne.

W ramach Akademii na stronie www.OpenZone.pl będzie można znaleźć udostępniane bezpłatnie multimedialne kursy obsługi obsługi programów biurowych.

Pierwszym tematem Akademii jest edycja tekstu przy użyciu programów Microsoft Word 2007 i OpenOffice Writer. Kurs rozpoczyna się 7 września i będzie trwał przez 6 tygodni. Składa się on ze 198 filmowych lekcji podzielonych na 5 modułów. W każdej lekcji przedstawiono krok po kroku działanie poszczególnych funkcji danego programu.

Informacja podesłana przez producenta

3 komentarze

06 września 2009, 21:02:21 Pozbywanie się ikon dysków z pulpitu GNOME

Kategorie: mini porady | 21:02:21

gconf-editor > /apps/nautilus/desktop/ > volumes_visible i odznaczasz.

lub prościej

gconftool-2 -s /apps/nautilus/desktop/volumes_visible -t bool false
[src]

2 komentarze

05 września 2009, 22:06:18 Obsługa fontów OpenType w OO.o 3.2

Kategorie: OpenOffice | 22:06:18

Po prostu brak mi słów. :)

6 komentarzy

05 września 2009, 18:38:42 Nie mam szczęścia do ludzi Microsoftu

Kategorie: Microsoft | 18:38:42

Najpierw pan Artur Żarski w artykule pt. "Fakty i mity" pisał o wykonywaniu podobnych funkcji przez ODF i HTML (to musiał być chyba gigantyczny skrót myślowy) co miałoby uzasadnić istnieje kolejnego standardu, wtedy Ecma OfficeOpenXML

Na tegorocznym HotZlocie Mariusz Jarzębowski kazał wyłączyć kamery podczas trwania transmisji na żywo, z racji przedstawienia audytorium tajnej technologi, której nie widziało 99% pracowników Microsoftu z Redmond - pomijając te miliardy użyszkodników YouTube znużonych życiem. Ten drobny szczegół pewnie można pominąć, bo co z tego, że podobna prezentacja tej technologii wisi tam od grudnia 2006 roku, a sama technologia jest oficjalnie reklamowana przez Microsoft? Tajne jest tajne, zrozumiano! ;)

A przedwczoraj, na platformie blogowej DobrychProgramów, pan Mariusz Kędziora podpisujący się nickiem masakra, pełniący funkcję EwangelistyIT w MS Polska, popełnił nonsensowny post o bezzasadności migracji Monachium na WiOO. A potem jeszcze, gdy zwrócono mu uwagę, że dywaguje nad wyimaginowanym problemem bazując na nieprawdziwych informacjach, popełnił kolejny post, tym razem pod tytułem "Człowiek z Microsoft - ten zły?".

Nie chcę odbierać tym ludziom prawa do błędu, bo nikt nie jest nieomylny, ale jak można strzelać takie gafy? Jak można pisać takie banialuki, albo dawać się tak wkręcać? Wielokrotnie słyszałem, że Microsoft tworzą profesjonaliści, którzy z kolei tworzą oprogramowanie i prowadzą konferencje dla innych profesjonalistów. Chciałbym, aby profesjonaliści z Microsoftu, zwłaszcza ci, którzy siedzą przed ekranem komputera i publikują teksty, bo oni mają dużo czasu, wykazali się znajomością podstawowej zasady każdego profesjonalisty-bloggera - (zawsze) sprawdzaj źródła, gdy piszesz na nieznany ci temat!

3 komentarze

03 września 2009, 10:26:50 Nowości w OpenOffice.org 3.2 / OpenZone Akademia

Kategorie: OpenOffice | 10:26:50

Ogólna data następnego wydania to koniec listopada. Znajdziemy w niej kilka smakołyków, z którymi chcę się z Wami podzielić. Deweloperzy obiecują:

* Przyśpieszenie startu pakietu
* Przyśpieszenie odczytu oraz zapisu danych do pliku
* Implementację metadanych (wynika to ze specyfikacji ODF 1.2)
* Obsługę fontów OpenType
* Początkową obsługę Graphite Smart fonts
* Zaktualizowanie filtru eksportu do HTML-a
* Obsługę Quicklook na MacOS X

Writer
* Właściwości morfologiczne dla słownika synonimów
* Lepszy import OOXML poczynając od eksportu do docx-a

Calc
* Implementacja bąbelkowych wykresów w module Chart2
* Generalne poprawki w AutoFiltrze, DataPilocie, formatowaniu warunkowym oraz w implementacji ODFF (OpenDocument Format Formula)
* Możliwość wklejania/usuwania do/z treści z wyśrodkowanych, scalonych komórek

Impress
* Animacje w plikach SWF
* Półprzezroczysty obszar zaznaczenia (vide: Rzut okiem na wczesną wersję OpenOffice.org 3.1)

Base
* Opcja "znajdź i zastąp" w SQL-Editorze

Jest jeszcze mnóstwo innych, ciekawych, niepewnych i nieujawnionych ficzerów. 4 miesiące temu deweloperzy obiecali, świetny pragnę zauważyć, nowy moduł podglądu wydruku, a dzisiaj już nic o tym nie wiadomo. ;)

OpenZone Akademia

Już za niespełna tydzień, już w następny poniedziałek, na stronie OpenZone.pl zostanie uruchomiony projekt pod nazwą OpenZone Akademia. Inicjatywa ta ma na celu udostępnienie bezpłatnego kursu w formie wideo, omawiającego obsługę oprogramowania. Konkretniej, obsługę tych samych funkcji w Microsoft Office i OpenOffice. Na pierwszy ostrzał wystawiony zostanie Writer i Word 2007. Omówione i pokazane zostaną te same zagadnienia w obu programach. Kurs ma liczyć w sumie prawie 200 lekcji.

Powiem szczerze, że mnie ta inicjatywa niebywale cieszy. Kolega z pracy (lat ~44), mając dosyć Windows, zmigrował za moją radą na GNU/Ubuntu. I właśnie wczoraj zapytał, jak rozwiązać pierwszy napotkany problem - jak ustawić poziomą stronę we Writerze. Prawda, że banał? On jednak nie spodziewał się logicznego poukładania opcji, nie po latach klikania w menu Plik > Właściwości. Sądzę, że projekt Akademia OpenZone przyda się właśnie jemu, i tym pracownikom, którym wciśnięto OpenOffice za krzyczenie "Word 2007 sucks". ;)

8 komentarzy

02 września 2009, 22:31:05 OO.o 3.1.1 już jest, i to w różnych wariantach.

Kategorie: OpenOffice | 22:31:05

Dzień po światowej premierze udostępniamy polskie kompilacje na niemal wszystkie systemy i niemal wszystkie architektury. I tym razem laur chwały należy się stałym testerom (kolejność alfabetyczna):

  • Grzegorz Hajncel (Windows)
  • Michał Janiak (Mac OS X)
  • Jakub Kościelak (Windows)
  • Łukasz Usowicz (Linux)
  • Nowością w tym wydaniu jest to, że po raz pierwszy mamy oficjalną 64-bitową wersję dla Linuksa (dzięki nowemu testerowi, Krystianowi Juskowiakowi).

    Zachęcam do aktualizacji.

    3 komentarze

    Kontakt JID: quest-88@jabberpl.org
    @: adres joggera w domenie o2.pl

    Kategorie Archiwum
    Nawigacja ↑ W górę

    ← Starsze wpisy 
    → Nowsze wpisy 
    BlogRoll
    Status

    Powered by Jogger