04 listopada 2009, 19:05:05 Skubuntowany!
Kategorie: Open Source | 19:05:05Ostatni raz z KDE miałem styczność w chwili użytkowania SUSE 9.1. Była to wersja trzy-trzy tego środowiska i jak na tamte czasy, była naprawdę łał! Za pasem już trzecie wydanie poprawkowe, do trzeciego wydania modernizującego z czwartej linii środowiska. Dlaczego by nie spróbować wrócić do starej miłości? - pomyślałem. Widzieliście zresztą te kształty i te kocie ruchy plazmy! Wszystko to nęciło. A poza tym, ostatnia niespodzianka mocno motywowała do zmiany! I jak pelikan pospolity, połknąłem haczyk.
W czasie niepamiętnych już dziejów, zmuszony byłem przeinstalować system. Jedyne wtedy dostępne distro, to było testowe wydanie Ubuntu 9.04. Co jest niebywale istotne, a co koniecznie muszę tutaj zaznaczyć, toto, że po Wielkiej Smucie Domowej, padł CD-ROM, ale dzięki użyciu magicznego eliksiru z kranu i użyciu czarodziejskiej ściereczki, CD-ROM odżył! Tajemniczy disk zabutował i pozwolił wielbić ukrytego bożka.
Po świeżej instalacji, do swojego Ubuntu 9.04 alpha dodałem stosowne repozytorium, zaciągnąłem do pracy pakiet kubunt-desktop, przelogowałem X-y i cieszyłem się nowym środowiskiem - do pierwszej aktualizacji rzecz jasna - bo Linux ich nie lubi! Po kilku dniach bezawaryjnego działania, KDM odrzekł: "Wędrowcze! Te drzwi nie są dla ciebie! Zawróć do Windowsa, albo umrzyj śmiercią męczeńską!". Przystąpiłem do ataku. Najpierw użyłem czarnej magii, ale ona nie poskutkowała. Następnie wykonałem kop tytanów z półobrotu, ale to też nie przyniosło pożądanych efektów. Gdy wszystko zawiodło, zwyczajnie poprosiłem o dostęp, ale KDM było niewzruszone.
Wybór był prosty. Wróciłem do Windowsa. Z planem mściwej reinsatalcji. Pobrałem finalne wydanie Kubuntu 9.10, odpaliłem krążkownice i już zacieszałem, ale... żadnego nie chciało wypalić! O co biega? CD-ROM wyczyszczony, płytki nówki, CDRW, DVDRW, od różnych producentów, dwa różne programy do nagrywania - wyliczałem. Jasne było, że stało się coś co przekraczało moje moce. Zły urok?
Fixed
Każdy dobry mag komputerowy wie, że na zaczarowane CD-ROM-y najlepsze są pendrive'y. Kilka sekund googlowania pozwoliło na znalezienie i zaznajomienie się z HOWTO Create a Ubuntu 9.10 Live USB from Windows. Prosty man, ale jaki czasochłonny! Wyjawię kilka sekretów, o których nie wspomniał autor.
Instalacja
Instalacja to kolejny magiczny proces. Uważnie śledziłem wszystkie okna, wszystkie komunikaty i równie uważnie czytałem na nich ostrzeżenia. Przed instalacją systemu na czysto, usunąłem starą partycję, stworzyłem nową i nie zezwoliłem na jej formatowanie. Pasek postępu leniwie zliczał procenty a ja udałem się na zasłużoną drzemkę. Po skopiowaniu się plików i resecie, wczytało się dziewicze KDE 4.3.2. I ku mojemu zaskoczeniu, wszystkie dane z Ubuntu 9.04 testing zostały zachowane!
Wniosek: menadżer partycji w Kubuntu źle działa.
Użytkowanie
Przez znakomitą większość czasu, z KDE pracuje mi się świetnie. Aplikacje oparte na GTK są świetnie asymilowane. Nawet K3B samoistnie rzuciło zaklęcie resurrekcji i w ostatniej chwili poratowało sąsiada kopią WinXP. Ciekawe, że gdzie Windows nie może, tam pingwina pośle! Teraz błędy, których tolerować nie potrafię.
- Przede wszystkim brak klienta Ubuntu One dla KDE.
- Nie działa Flash na pełnym ekranie
- KDE pacyfikuje Workrave (GTK) i uniemożliwia jego użycie.
- Brak kompatybilności z Compizem. To KWin jest niszowy i powinien dostosować się do czegoś tak błahego jak przyzwyczajenia do skrótów klawiaturowych. Przykład: Zoom w Compizie był intuicyjny (tak po prostu). Za jego obsługę odpowiadał klawisz Windows + ScrollUp/ScrollDown. W KWin powiększenie to Win+= (nawias), wyzerowanie to Win+0 (zero) natomiast pomniejszenia nie ma w ogóle, bo Win+- (minus) zostało przypisane do Amaroka (opcja "ścisz"). Oprócz tego powiększenie nie następuje płynnie a poklatokowo. Przypisanie tej kombinacji (Win+Mysz) nie jest możliwe, bo Centrum Sterowania ignoruje przewijanie rolki.
Oprócz tego, Dolphin kilka razy padł podczas przenoszenia zaznaczonych plików do listy odtwarzania VLC. Wczoraj bez żadnego ostrzeżenia, zostałem wylogowany podczas korzystania z Fx. Dosyć osobliwe. Stawiam na złośliwe chochliki.
Koniec końców, KDE działa naprawdę świetnie.

To i tak nic ^^ . U mnie Kopete losowo wywraca się podczas łączenia z sieciami. Tj. głównie wywraca, ale są wyjątki.
A Amarok wywraca całe X-y nie zabijając moich procesów gdy otwieram menu kontekstowe jego ikonki w zasobniku. Ciągle zapominam go debugowac i posłać raport.
Rano z nudów za to odpaliłem LiveCD Ubuntu 9.04 by zgłosić złą rozdzielczość w 9.04 (za małą) i w 9.10 (kilka razy za dużą).