Jak spotkałem Kurta Vonneguta?
3 komentarze | Literatura 13 lutego 2011, 12:09:21
@kurtvonneguta spotkałem w pubie w Zamku Ryn. W milczeniu sączyliśmy rozcieńczone piwo marki piwo, gapiliśmy się nawzajem na swoje wywieszki, a po chwili zacząłem rozmowę:
- to nie jest twój nick! Dlaczego przywłaszczyłeś sobie nazwisko Vonneguta?!
- z szacunku, z podziwu... blablabla... polecam Ci Galapagos!
Minął rok czasu, a rekomendacja @kurtavonneguta nadal echem odbijała mi się wewnątrz czaszki. Poszedłem do biblioteki, lecz polecanej książki w niej nie było. Nie było jej również w żadnej innej bibliotece w mieście. Zdarza się.

Wybrałem inną powieść tego pisarza i już miałem położyć na niej swoją łapę, gdy dojrzałem okładkę "Rzeźni numer pięć". Pomyślałem wtedy coś w stylu - Woha! Pornografia i science fiction w jednym! Ale super! Może w końcu dowiem się co kobiety widzą w pisanym porno!
No co? Była nagość na okładce? Była.
Zdziwiłem się już od pierwszego akapitu. Nie było to porno, ani tym bardziej wyczekiwane SF. Była to raczej forma reportażu antywojennego, której treść przeplatała się z humorystycznymi scenami podróży w czasie, które wcale śmieszne nie były.
Główny bohater to Billy Pilgrim, nierozgarnięty chłopiec, fizyczna miernota i Amerykanin, który dzięki dobrym radom przyszłego teścia odnosi sukces w jego firmie okulistycznej. Następnie idzie na wojnę, umiera i odradza się, wraca z tejże wojny i żeni się z kobietą, której nikt nie chciał czym (m.in) wykupuje sobie posadę w firmie teścia.
To oczywiście nie cała fabuła. Miedzy tymi i innymi zdarzeniami nasz Billy przenosi się w różne zakątki świata w różnych czasach. Raz jest maluchem w towarzystwie swojej matki, raz jest żołnierzem na froncie niemieckim, raz ciężarem dla swoich dzieci, a raz jest kierowcą, który na swojej drodze spotyka twórcę nieprawdopodobnych opowieści o kosmitach z Tralfamadorii, którzy porywają go i umieszczają w galaktycznym zoo, aby kopulował w ziemską samicą, po to by następnie przeniósł się do tytułowej rzeźni w Dreźnie, które zostanie spalone wraz z półmilionową ludnością autochtonów i jeńców.
Vonnegut NADUŻYWAŁ zwrotu "zdarza się". W tej powieści każde zgaśnięcie życia było kolejnym, nieistotnym zdarzeniem. Zapewne ludzkie tagujący tę książkę jako "najlepszą jaka powstała spod pióra K.V Jr." nie podzielają tej opinii, ale nie mają racji. Scen umierania - jak na porządną książkę antywojenną - jest naprawdę sporo. Kończenie każdej tym samym zwrotem było nudne i pozwalało sporo przewidzieć...
Książka ma też cechy edukacyjne. (Strona 35
jaka jest najbardziej finezyjna tortura na świecie? Skrępować jeńca, posmarować mu genitalia miodem, usadowić przy mrowisku i odciąć powieki, aby wszystko obserwował. Rzecz jasna, nie może zabraknąć ostrego słońca!
O Vonnegucie słyszałem same superlatywy. Jego książki miały być inteligentne i dowcipne. A ta przecież była najlepsza ze wszystkich?
Myślę, że właśnie w taki - dowcipny sposób - chciał też ukazać rozmowę Billego z generałem piszącym książkę. Rzecz dzieje się końcowej części powieści, gdy bohaterowie leżą w szpitalu. Generał pragnie stworzyć kompendium wiedzy o wojnie w ogóle. O marynarce, o piechocie, o lotnictwie, o wszystkim. Brakuje mu tylko rozdziału odnośnie Drezna i tutaj wyłamuje się flegmatyczny Billy, który oznajmia, że »on tam był«. W ten generał zaczyna go opieprzać i stawiać prosto sprawę. Kim są ofiary? Są nimi alianci, którzy zamordowali pięćset tysięcy cywili w miasteczku wolnym od wojny. Komu należy współczuć? Aliantom, którzy najpewniej doznali urazu na psychice. Biedne chłopaki. Sądzę, że całość jego akapitu wpasowuje się w myślenie George'a Pattona: Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.
Myślę też, że Kurt chciał dobrze. Chciał przedstawić obraz fizycznych ofiar i ofiar ze zniszczoną psychiką. Myślę też, że mu się to nie udało.
To tyle z "wad". Nie oznacza to, że książka była zła czy mi się nie podobała. Podobała mi się, a nawet wycisnęła kilka łez. Szkoda tylko, że spodziewałem się dobrej fantastyki, a dostałem miasto trupów. @kurtvonnegut i inni! Macie przerąbane!
Ps. Tak się złożyło, że właśnie dzisiaj mija 66. rocznica bombardowania Drezna. Na Wykopie wywiązała się dyskusja, czy bombardowanie było złe i niemoralne czy było sprawiedliwym odwetem za dziejową krzywdę. W powiązanych dodano linki do kilku artykułów m.in do wywodu historyka negującego liczbę ofiar i do wywiadu z polskim lotnikiem, który zrzucał bomby.
***
Vonnegut tak mi się spodobał, że oddając "Rzeźnię..." wypożyczyłem jednocześnie "Witamy w małpiarni".
"Witamy w małpiarni" jest to zbiór 25. opowiadań opublikowanych na przestrzeni lat i złożonych w całość. Niektóre były dobre, bardzo dobre, a niektóre były całkowicie niezrozumiałe lub pozbawione humoru i sensu.
Czytałem tłumaczenie z 1995 roku, czyli szybko podliczając, mające 16 lat. Oryginały mają od 50 do 60 lat. Jest to o tyle istotne, bo to co urojeniami i FANTASTYKĄ było 60 lat temu, teraz jest już przyszłością i tylko fantastyką. Dodatkowo cześć historii była dla mnie wtórna, znana z twórczości innych pisarzy.
"Małpiarnię..." podzieliłem na 3 kategorie. Najciekawsze / W porządku / WTF?, dodając kilka znaków opisu i komentarza od siebie. No, i jak? Chcesz wiedzieć czym się podniecał twój dziadek? :>
Najciekawsze
Harrison Bergeron (1961) - Harrison żyje w roku 2081 i jest bojownikiem o nierówność! W tych trudnych czasach które nastały, każdy człowiek jest równy innym. Nie tylko przed Bogiem i nie tylko przed prawem. GUR (Główny Urząd Równości) - podobnie jak nasz system oświatowy - zrównuje wszystkich w dół. Jeśli ktoś jest zbyt inteligentny, montuje mu w uchu urządzenie rozpraszające. Jeśli ktoś jest zbyt piękny, oszpeca się go maską. Jeśli ktoś jest zbyt uzdolniony muzycznie, nakłada mu się inny wyrównywator. Walka trwa! A Naczelnym Wyrównywaczem jest kobi...
Komu jeszcze przypomina to antyutopie "Rok 1984", "Nowy, wspaniały świat" i wizję profesorki Magdaleny Środy?
Portfel Fostera (1951) - to opowieść o biedaku, który - pomimo posiadania fortuny - zdecydował się nadal tyrać w spelunach, gdzie zaglądają tylko szczury i typy spod ciemnej gwiazdy. Decyzja ta - z pozoru irracjonalna - dawała mu ogromną satysfakcję, gdyż właśnie ta praca pozwalała na kupno prezentów dla jego rodziny. Chociaż posiadali bardzo mało, wszystko co mieli było wynikiem uczciwej pracy Fostera, a przez to bardzo cenne.
Szach królowi (1953) - to chyba najlepsza powieść z całego zbioru! Trzyma w napięciu i mrozi krew w żyłach.
Opowiada losy amerykańskich żołnierzy (i rodziny jednego z nich) pojmanych przez bojówki komunistycznego dyktatora Pi Yinga. Pi Ying pozwoli im żyć tylko jeśli pułkownik Kelly zagra i wygra z nim partię ludzkich szachów. Rzecz w tym, że w szachach jest jak na wojnie. Aby wygrać, trzeba poświęcić pionki...
Pies Edisona (1953) - czy wiesz, jaka rasa jest najinteligentniejsza na świecie?
Dipis (1953)- wzruszająca opowieść o murzyńskim dziecku, które znalazło się w niemieckim sierocińcu. Bohater nazywa się Joe, nie mówi dobrze po niemiecku, nie zna innego języka i marzy o odnalezieniu swojego ojca. Od czasu do czasu jest sprowadzany na ziemię przez Petera, 14. letniego seniora sierocińca, w którego Joe jest zapatrzony jak w obrazek.
Nie na miarę (1953) - to opowieść o Amfibiakach, nowej generacji ludzi, którzy nauczyli się rozdzielać swoje Ja od własnego ciała. Gdy umysł zostanie oddzielony od ciała, znikają wszystkie ludzie potrzeby i negatywne cechy (potrzeba jedzenia, cecha pocenia się, uczucie nienawiści itd.). Amfibiaki są nastawione pokojowo, lecz część ludzi - ta, która zdecydowała się pozostać w swoich ciałach - chce je zniszczyć.
Ta historia kojarzy mi się z uczeniem się NLP i słowami Kena Robinsona, który stwierdził, że obecnie nasze ciała są kontenerem do transportu wielkich, jajowych głów.
Pociski załogowe (1958) - następny wyciskacz łez. Powieść o uczuciach ukraińskiej i amerykańskiej rodziny, która straciła swoich synów w toczącym się wyścigu o kosmos między USA a ZSRR.
EPICAC (1950) - nowelka o rywalizacji o względy pewnej matematyczki, która toczy się między inteligentną drukarką, a pozbawionym romantyzmu naukowcem. Dziwna opowieść, bo niesienie przesłanie, że jeśli chodzi o miłość to kłamstwo i "chodzenie po trupach" jest jak najbardziej uzasadnione.
Ta historia z kolei przypomniała mi obejrzany niedawno film Robot - Endhiran (2010). Różnica polega na tym, że Vonnegut stworzył stacjonarną drukarkę, a Shankar stworzył cyborga. No i w tym drugim jest więcej elementów SF, muzyki, tańca i kiczu charakterystycznego dla Bolywoodu. Jeśli jeszcze nie widziałeś robota rozmawiającego po komarzemu i odbierającego poród, koniecznie obejrzyj Endhirana.
Ciągle tylko jutro i jutro (1953) - niebywała opowieść o czasach, gdy ludzie rodzą się na pęczki, a nikt nie umiera! To dziwne zjawisko istnieje dzięki postępowi medycyny i wynalazkowi zwanemu antygerason! Antygerson to płyn hamujący starzenie się ciała. 93 letnia babcia może wygląda i czuć się jak ponętna trzydziestka, a o śmierci decyduje sam człowiek. Ta sytuacja rodzi również problem przeludnienia, z którymi obywatele starali sobie poradzić poprzez budowę kolejnych pięter w blokach.
Akcja tej opowieści rozgrywa się w roku 2158 i w bloku numer 257, a zaczyna od rozmowy Luo i jego małżonki Em, pragnącej wykończyć 180. letniego dziadzia-terrorystę, który od przeszło 50 lat dzień w dzień obiecuje, że w końcu umrze i zwolni swój pokój z małżeńskim łożem.
W porządku
Kim teraz będę (1961) - romansidło o ludziach bez charakteru, którzy zmieniają się pod wpływem odgrywanym ról teatralnych
Witajcie w małpiarni (1968) - spiskowa teoria dziejów została zrealizowana. Ziemią rządzi Rząd Światowy, który pod wpływem ciężkiej sytuacji (przeludnienia) tworzy Federalne Centrum Samobójstw Etycznych. Drugim sposobem na walkę z przeludnieniem są pigułki odbierające ludziom popęd seksualny. W tym szaleńczym świecie, gdzie mężczyzna czuje się jak posąg, a kobieta jak mokra wata, do walki z systemem staje Billy Poeta, a jego orężem jest jego penis.
Chodząca pokusa (1956) - powojenny dziadek rozmarzył się o cielesności pewnej dziewczyny...
Za ścianą (1955) - historia malca. który próbował pomóc kłócącemu się zza ściany małżeństwu za pomocą radia.
Stylowe wnętrza (1951) - opowieść o kobiecej próżności i niezdecydowaniu.
Raport w sprawie Efektu Barnhouse'a (1950) - historia człowieka, który tak rozwinął możliwości swojego mózgu, że samym tylko pomyśleniem może zniszczyć świat. I to w kilka sekund. O jego mózg ubiega się US Army.
Eufo-kwestia (1951) - powieść o narkotyzowaniu się falami z kosmosu, które na Ziemi noszą miano "szczęścia".
Wracaj do żonusi i synalka (1962) - opowiastka z morałem, o związku z seks bombami, o błędach, zrozumieniu i przebaczeniu.
Kłamstwo (1962) - historia długiego i zasłużonego rodu Remenzel, który założył i od wieków wspierał finansowo najlepszą uczelnię w kraju. Jednak kiedy najmłodszy Remenzel nie zdaje egzaminu wstępnego i nie ma już szans na "dobrą edukację", dowiadujemy się co oznacza rodowe wychowanie, honor i czym jest nepotyzm.
Niesforny szczeniak (1955) - o sprowadzaniu złych dzieci na dobrą drogę.
Adam (1954) - smutna opowieść o samotniczej naturze człowieka.
WTF?
W moich stronach (1964)
Długi spacer od zawsze (1960)
Nowy słownik (1967)
Zdarzyło się w porcie Hyannis (1963)
Jeleń w fabryce (1955)
Nakarm świnkę!
Dziękuję za przeczytanie wpisu! Jeśli Ci pomógł lub był wartościowy w jakikolwiek inny sposób, rozważ proszę dotację. Kopsnij trochę grosza!
Dołącz do toczącej się dyskusji!
Możesz śledzić komentarze czytelników przez RSS , napisać, co o tym wszystkim sądzisz lub zostawić ślad prowadzący do Twojej strony.
13 lutego 2011, 13:05:07
Caladan
Standardową reakcją na książki KV jest gorzki śmiech, bo niestety, ale sporo w nich prawdy, niewesołej prawdy i to do tego prawdy, która często nas dotyczy.
Polecone Galapagos jest ciekawe, aspekty fantastyczne są raczej po to, by dać powód innym zdarzeniom. Prócz Galapagos warto przeczytać Syreny z Tytana (i tu faktycznie jest odrobina SciFi) oraz Pianolę.
13 lutego 2011, 13:24:59
quest
Gorzki śmiech? Nie mów, że ludzie nie zdają sobie z tego sprawy!
Gdybym chciał przesiąknąć goryczą i smutkiem, włączyłbym TVN24. Niestety Vonnegut nie był taki fajny, jak go reklamowano. Od niego już wolę serię Niecnych Dżentelmenów Lyncha. Temu panu na razie podziękuję, ale nie mówię "nie" na zawsze.
Naprawdę, nie ma sensu dołować się rzeczami, na które nie ma się wpływu. Nie my rozpędzamy wojny (obywatele) i nie my odpowiadamy za przeludnienie (cywilizacja Zachodu)
17 lutego 2011, 13:07:27
quest
Podrzucam link do ciekawej notatki.
Kurt Vonnegut wyjaśnia na czym polega życie. I oryginał: Kurt Vonnegut explains drama
Dodaj komentarz