Matthew Woodring Stover - Ostrze Tyshalle'a: Tom 1

Uff, wczoraj w końcu skończyłem czytać tę książkę. To była najbardziej rozlazła i najmniej dynamiczna powieść jakąkolwiek trzymałem w rękach! I chociaż w biblioNETce otrzymała wysoką średnią ocenę, to sądzę, że stało się to za sprawą sympatii do jakiegoś nieznanego mi cyklu opowieści o głównym bohaterze.

Ostrze Tyshalle'a wygrałem w konkursie Histmaga bodajże w 2009 roku. Skończyć ją udało mi się dopiero po drugim podejściu (w ogóle) w 2011 r., i choć na okładce napisano "część 1" to odniosłem wrażenie, że jest to raczej część czwarta, zamykająca całą fabułę powieści. Równie zagadkowy jest sam tytuł, gdyż przez pięćset stron nie pada ani jedno słowo czy nawiązanie do tytułowego ostrza, za to dowiadujemy się o mieczu Kosalla.

Pierwsze strony zdecydowanie zachęcają do dalszego czytania. Poznajemy szkolne życie głównego bohatera, krnąbrnego i aspołecznego zabijaki Hariego Miczelsona (aka Caine) oraz jego przyjaciela in spe, Krisa Hansena, za sprawą którego temu pierwszemu w ogóle udaje się skończyć Studio (szkołę dla Aktorów specjalizujących się w walkach ku uciesze telewidzów z Ziemi). Akcja toczy się równolegle w dwóch wymiarach: na Ziemi gdzie żyją ludzie podzieleni na kasty (analogicznie jak w Indiach) oraz w Nadświecie z jego pierwotnymi mieszkańcami, w poczet których zaliczono elfy, ogrille, drzewinki, ale także... systematycznie kolonizujące nowe obszary ludzi z Ziemi!

Dalej następuje tragiczne załamanie w jakości. Główny bohater nie jest już bohaterem. Jest ofiarą walki, kaleką poruszającą się na wózku inwalidzkim, cieniem dawnego siebie i zgorzkniałym tetrykiem, który często użala się nad swoją niepełnosprawnością.

Uwaga: Notatka zawiera spoilery.

W tym momencie Stover zaczął komplikować fabułę. Do akcji wkraczały nowe postacie: uprzywilejowany Klasztor, ludzcy królowie będący przedłużonym ramieniem Ziemian i ich sługusy obdarzone specyficznymi mocami, ziemscy rebelianci, królewski dom elfów jako obrońcy Nadświata, demony oraz pojmani bogowie. Książka zawiera chyba wszystkie klasyczne wątki, które powinny się w niej znaleźć - a co więcej, myślę, że jest też niemało analogi do naszego świata - odnajdziemy tam motyw niszczenia cywilizacji z pomocą broni biologicznej, realizowany pod płaszczykiem pomocy humanitarnej, gdzieś w tle umieszczono problem wypierania autochtonów przez szybko rozmnażających się imigrantów. Jest oczywiście zdrada (choć nie w sensie romantycznym), intryga, a także rebelia. A to wszystko wskutek działań mitycznego Ślepego Boga, który faktycznie okazuje się być bogiem zniszczenia, bogiem śmierci i pierwszą naturą człowieka.

I to byłoby OK, gdyby nie nudne i ciągnące się opisy mające zapełnić strony. Niestety, ale fantazje autora (przypisane jednej z postaci) o używaniu mocy umysłu do modelowania rzeczywistości, rozbieraniu nieletnich dziewczynek i uprawianiu z nimi seksu w ogóle nie pasuje do powieści. Innej postaci (pojmanemu bóstwu) przypisuje rolę filozofa, miłośnika sztuki i szkolnego pedagoga, co ciągnie się do samego końca opowieści. Uważam, że jednak notoryczne opisywanie rzeźb, obrazów i opisywanie z której wieku pochodzi dywan na ścianie jest grubą przesadą.

Lecz i to nie jest najgorsze. To czego nie pokazano to ewolucji głównego bohatera. Najpierw widzimy go jako adepta Szkoły Magji, a następnie jako wrak człowiek bez woli do życia. I choć przez przemilczane rozdziały Hari sporo zdziałał (ożenił się z boginią, miał adoptowaną córkę, uratował ojca przed cyborgizacją), to ostatecznie stracił to wszystko w walce ze Ślepym Bogiem, który występuje jako ucieleśnienie jego wszystkich wrogów i fałszywych przyjaciół. Najgorsze jest to, że zło odnosi totalne zwycięstwo. Sparaliżowany ojciec Caine'a (nieprawomyślny archeolog) pojmany przez Policję Społeczną został pozbawiony świadomości, a jego mózg przepropgamowano na jednostkę przetwarzającą dane, córkę przejęła kobieta z kasty Biznesmenów, żonę zamordowano rozcinając ją mieczem, poczynając od obojczyka a kończąc na żebrach, wbijając dodatkowo ostrze w sam środek głowy - wszystko na oczach naszego bohatera, aby go jeszcze bardziej upokorzyć. Sam Caine również został dotkliwie zniszczony. W czasie przed "końcem ostatecznym", zanim jego psychika została skruszona na tarce, torturowano go paląc jego chore ciało napalmem.

Na wstępie wspomniałem o Krisie Hansenie, drugim głównym bohaterze, któremu nie poświęciłem nawet linijki. Cóż, i on będzie musiał umrzeć...

Chociaż powieść kończy się pojmaniem konającego Caine'a, to trudno nie odnieść wrażenia, że coś tutaj jest nie tak. Panie Stover, hellloooo? Nie zabijamy pozytywnych bohaterów!

Może - skoro wydano już drugą część Ostrza Tyshalle'a - może... oni nadal żyją? Ja jednak nie mam ochoty się o tym przekonywać. Książka jest przygnębiająca, a dobrych akcji obfitych w ciekawe opisy jest mniej niż mięsa w parówkach. Jest to początek, koniec i zaledwie kilka stron w środku. Minus na koniec daję za niezakończenie historii boskiego czarnego charakteru, który za pomoc w zabiciu Hariego żądał od Uprzywilejowanych Ziemian zwrotu królestwa w Nadświecie.

Moja ocena w BiblioNETce to: 2,5 (poniżej przeciętnej).


Nakarm świnkę!

Dziękuję za przeczytanie wpisu! Jeśli Ci pomógł lub był wartościowy w jakikolwiek inny sposób, rozważ proszę dotację. Kopsnij trochę grosza!


Dołącz do toczącej się dyskusji!

Możesz śledzić komentarze czytelników przez RSS , napisać, co o tym wszystkim sądzisz lub zostawić ślad prowadzący do Twojej strony.

23 sierpnia 2011, 15:22:17 remiq

choć na okładce napisano "część 1" to odniosłem wrażenie, że jest to raczej część czwarta

Część 1 jako "Ostrze Tyshalle'a 1" (jest druga część o tym samym tytule). Wcześniejsza książka to "Bohaterowie umierają".

nie pada ani jedno słowo czy nawiązanie do tytułowego ostrza

To przydomek głównego bohatera.

23 sierpnia 2011, 15:26:15 quest

To przydomek głównego bohatera.

Nie zauważyłem. Czyli Hari = Caine = Tyshalle? Gdzie to jest napisane? Chyba w nieczytanych przeze mnie "Bohaterach..."

23 sierpnia 2011, 15:32:23 quest

remiq, a tak się zastanawiałem, czy ten remiq z biblionetki, który dał "6" to Ty. :)

23 sierpnia 2011, 16:02:35 remiq

Tyshalee to jeden z bogów, Caine jest nazywany Ostrzem Tyshalee'a jako AFAIR wymierzający wyroki tego boga.

Mam konto na biblionetce i czytałem wszystkie cztery książki. Chociaż nie pamiętam jakie oceny im wystawiałem, pewnie byłyby niższe, gdybym zaczął od drugiej książki i stwierdził, że opowiada całą historię.


Dodaj komentarz


Dotacje

Polski blog OpenOffice'a to ciekawe artykuły, newsy i poradniki dostępne zupełnie za darmo. Jeśli jednak chcesz pomóc autorowi w utrzymaniu bloga prześlij kilka złotych na poniższe konto:

Mateusz Zasuwik
66 1140 2004 0000 3102 5404 3290 (mBank)
14PoEDKmkn3b14eehNMw1hcs5Uc563hcra (BitCoin)

Kontakt

XMPP: quest-88@jabberpl.org

E-mail: quest-88@o2.pl

Wyszukiwarka

Archiwum