polski projekt | planeta wiadomości | forum | rozszerzenia | szablony | OpenOffice.org w praktyce | | Jogger
OpenOffice.org Blog

01 kwietnia 2007, 10:24:10 OpenDocument 1.1 bez podpisu elektronicznego

Kategorie: Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V, ODF | 10:24:10
Do niedawna byłem święcie przekonany, że podpis elektroniczny w formacie XML-DSig jest integralną częścią OASIS OpenDocument Format. W trakcie dyskusji na liście ISOC-PL zajrzałem do specyfikacji ODF i okazało się... że podpisu elektronicznego nie ma tam wcale. Jest kontener ZIP, jest szyfrowanie - a podpisu elektronicznego nie ma.

Ani ODF 1.0 ani 1.1 nie zawiera definicji podpisu elektronicznego. Jak to zatem możliwe, że OpenOffice składanie takiego podpisu umożliwia? Jak wynika ze strony OpenOffice standard XML-DSig został zaimplementowany w tym programie dodatkowo, jako uzupełnienie do standardu ODF.

Podpis elektroniczny jest więc dodatkowym, specyficznym dla tej konkretnej aplikacji rozszerzeniem a nie elementem formatu ODF. Ale już na przykład aplikacja KOffice również zapisująca dokumenty w formacie ODF nie posiada funkcji podpisu elektronicznego

Czy to źle? Na pewno nie za dobrze. Po pierwsze ta luka w ODF osłabia argument przeciwników OpenXML, że jest to format, który zawiera różne specyficzne dla aplikacji Microsoftu rozszerzenia - bo czymże jest w OpenOffice podpis elektroniczny jak niestandardowym rozszerzeniem. Dla wyjaśnienia - XML-DSig to standard, ale w konkretnym formacie pliku zaimplementować go można na wiele sposobów. Tymczasem OpenXML zawiera precyzyjną definicję użycia XML-DSig w dokumentach OpenXML i jest to część standardu OpenXML (ECMA 376).

Dlaczego standard ODF (ISO 26300) nie definiuje sposobu użycia XML-DSig w dokumentach ODF? Wydaje mi się, że to dość poważny brak, zwłaszcza jeśli mówimy o wykorzystaniu ODF do poważniejszych zastosowań takich jak publikacja aktów normatywnych czy elektroniczna wymiana dokumentów.

Źródło: IPsec.pl

Dodaj komentarz

02 lutego 2007, 14:59:51 ODF w Office 2007

Kategorie: MS Office"Open" XML, Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V, ODF | 14:59:51
Pojawiła się finalna wersja programu OpenXML Translator, który pozwala programowi MS Word z najnowszej wersji pakietu Microsoft Office 2007 na zapis i odczyt dokumentów w konkurencyjnym formacie Open Document Format (ODF).

Jason Matusow z Microsoftu powiedział, że firma wspierała open-source'owy projekt finansowo oraz poprzez dostarczanie wskazówek technicznych i zarządzanie, lecz nie wniosła do niego żadnego kodu. Większość pracy wykonała francuska firma CleverAge, która dostarczyła kod i zbudowała większość programu.

Open XML Translator pozwala na dwustronną konwersję pomiędzy ODF a formatem Open XML opracowanym przez Microsoft (jest on wykorzystywany w MS Office 2007). Translator może być zainstalowany zarówno jako dodatek do programu Microsoft Word 2007, jak i używany przez deweloperów w innych, tworzonych przez nich aplikacjach. Jest to dopiero pierwsza faza - docelowo projekt ma zapewniać także wymianę danych pomiędzy ODF i arkuszami kalkulacyjnymi programu Microsoft Excel 2007 oraz prezentacjami tworzonymi przy użyciu Microsoft PowerPoint 2007.

Microsoft nie wbudował do nowego Office'a natywnego wsparcia dla plików ODF, pomimo możliwości odczytu kilkudziesięciu innych formatów plików. Matusow broni stanowiska firmy twierdząc, że użytkownicy nie wyrażali takiej potrzeby. Konkurencja już od jakiegoś czasu jako domyślnego formatu plików używa ODF, podczas gdy gigant z Redmond opracował swój własny, także oparty na XML-u, format Open XML. Koncern z Redmond chciał za to wbudować wsparcie dla popularnego formatu PDF (Portable Document Format), jednak jego właściciel - firma Adobe - nie zgodziła się na to i nic z tego nie wyszło. Matusow powiedział, że po ostatnich działaniach firmy Adobe, mających na celu uznanie formatu PDF za globalny standard Międzynarodowej Organizacji Standaryzacyjnej ISO, Microsoft będzie starał się wznowić rozmowy i wbudować wsparcie dla PDF w kolejnych wersjach pakietu Office.

Finalną wersję 1.0 programu OpenXML Translator można pobrać ze strony serwisu SourceForge.

źródło: idg.pl

Powiązania:
odt w Word 2007? Nie..
Adobe coraz bardziej pro-open source'owe?


Proszę zauważyć przekłamanie w tytule jakie popełnił Krzysztof Biliński. Office 2007 nie wspiera OpenDocumentu!. Jedynie Word (XP<) posiada opcję importu, która działa byle jak.. :(

Mam wrażenie, że dodatek w wersji beta jednak lepiej konwertował tabele. Podczas konwersji program niezaskoczył informacją co nie będzie działać:

Programiści również zatroszczyli się o bezpieczeństwo naszych danych. Przed jakimkolwiek zapisem do .odt, aplikacja każe nam zapisać dokument w formacie Worda.

Tzn, otwarłem mój testowy_dokument.odt w Wordzie Wk7, i muszę najpierw zapisać go w .docx jeśli chcę zapisać zmiany. Potem mogę zapisać plik w odt. Niestety po konwersji .odt => .docx => .odt, to nie był już ten sam dokument. Za to czysty tekst importuje jak należy!

Dodaj komentarz

12 stycznia 2007, 16:37:18 Czy Sun powinien uwolnić OpenOffice.org?

Kategorie: Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V, OpenOffice | 16:37:18
Ciekawy "news" z lutego 2006. Wklejam go, ot tak dla potomności ;-) Może się jeszcze przydać.


Twórcy projektu OpenOffice.org chcieliby, aby Sun zrezygnował ze swojej nadrzędnej roli i przekazał niezależnej fundacji non-profit własność intelektualną wykorzystaną w projekcie. Twórcy otwartego pakietu uważają, że pozwoliłoby to m.in. na szybszy rozwój OpenOffice.

Zdaniem szefa projektu OpenOffice.org, Louisa Suarez-Pottsa, wolne oprogramowanie nie może być "zależne od kaprysów korporacji". Znając poglądy panujące w świecie open source należy się spodziewać, że takie zdanie podziela bardzo wielu użytkowników pakietu.

Czy rzeczywiście zależność od Sun może powodować kłopoty? Jak dotąd poważniejszych problemów nie było, ale nie dało się też wykorzystać wszystkich zalet OpenOffice.org. Inne firmy po prostu wstrzymują się od wspierania projektu, do którego przypięta jest plakietka Sun.

Za przykład niech posłuży firma IBM, która w zeszłym roku firma użyła kodu źródłowego OpenOffice.org do tworzenia własnych aplikacji z grupy Workplace. Powstało w ten sposób kilka bardzo ciekawych, nowych rozwiązań, na których projekt OpenOffice.org w ogóle nie skorzystał.

Twórcy OpenOffice chcieliby uniknąć tworzenia wielu, minimalnie różniących się od siebie projektów. Ich zdaniem lepiej rozwinąć jeden, niezależny produkt.

Poza tym, mimo, iż OpenOffice powstaje dzięki deweloperom open source, to i tak Sun posiada prawa własności intelektualnej. Taka sytuacja jest z zasady uznawana przez świat wolnego oprogramowania za niezdrową. Suarez-Potts podkreśla więc, że nie chodzi o odcinanie się od Sun, ale o zachowanie pewnego zdrowego dystansu.

Przedstawiciele IBM w wypowiedzi dla serwisu Vnunet stwierdzili, że przyglądają się sytuacji OpenOffice i są gotowi do dyskusji na jego temat. Sun jak dotąd nie skomentował sprawy.

Warto zauważyć, że mimo rozdzielenia projektu, jedna rzecz pozostaje dla produktów IBM i OpenOffice wspólna. Chodzi o wsparcie dla formatu ODF. To, że ten niezależny format przyjmuje się coraz częściej w oprogramowaniu biurowym, jest bardzo dobrym sygnałem.

Suarez-Potts twierdzi, że projekt uniezależnienia OpenOffice.org od Sun był już przedstawiany, jednak dyskusje na ten temat ciągle odkładano. Czy tym razem się uda?

źródło: DI.com.pl

Dodaj komentarz

22 grudnia 2006, 13:53:38 Bagdad - miasto kalek

Kategorie: Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V | 13:53:38

Dziennikarka "New York Times" odwiedziła z aparatem fotograficznym ofiary irackiej wojny domowej.

Reportaż we FLASHu (zdjęcia + komentarze audio)

Screeny (album na Fotosik.pl)

Na zdjęciach możemy zobaczyć 29-letniego Alego Yusifa Karima, który jeszcze niedawno służył w armii Iraku. Jego pojazd wjechał na minę, wskutek czego Karim stracił obie nogi. Gazecie opowiada:

Nie jest mi smutno z mojego powodu. Jestem żołnierzem, śmierć jest wkalkulowana w ten zawód. Jest mi smutno z powodu cywilów, którzy giną kupując chleb dla swoich rodzin.

Inna fotografia przedstawia 15-letniego Saifa Yusifa Hanouna, który stracił nogę podczas ataku żołnierzy USA.

Byłem chory, miałem gorączkę. Była druga po południu. Mój kuzyn zabrał mnie do szpitala. Kiedy dojeżdżaliśmy do mostu, Amerykanie otworzyli do nas ogień. Jakiś chłopiec dał nam wcześniej znak, abyśmy się zatrzymali. Ale było już za późno na hamowanie i żołnierze zaczęli strzelać.

Najbardziej szokuje jednak zdjęcie 42-letniego Duyara Saia Fehana z córką. On sam stracił rękę i nogę w wypadku, w którym brał udział pojazd US Army. Teraz ma problemy z poruszaniem się nawet o kulach. Na fotografii dziewczynka trzyma jego protezę nogi.

źródło: pardon

Dodaj komentarz

14 grudnia 2006, 15:10:39 Używanie Internet Explorera zagraża życiu człowieka.

Kategorie: Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V | 15:10:39
Wielu internautów doznaje niemałego stresu jeśli strona internetowa ładuje się długo lub z miejsca atakuje nas pop-upami. Odczuwaniu tego stresu towarzyszy zespół reakcji fizjologicznych, takich jak nadmierne napięcie mięśni i przyśpieszone bicie serca. Brytyjscy badacze nadali nawet temu zjawisku nazwę - Mouse Rage Syndrome.

"Mouse Rage Syndrom" można przetłumaczyć jako "zespół myszkowego szału". Jest to nazwa bardzo adekwatna do zjawiska, które bardzo często objawia się u internauty nerwowym klikaniem w przycisk myszki lub nawet trzaskaniem myszką o stół.

Brytyjscy naukowcy z Social Issues Research Centre (SIRC) badali to zjawisko na 2,5 tys. internautów. W czasie badań stwierdzono, że źle zaprojektowana strona internetowa może mieć negatywny wpływ na zdrowie serca, układu odpornościowego i nerwowego użytkownika. Tylko niewielki odsetek internautów potrafi zachować spokój w kontakcie ze źle zaprojektowaną stroną.

Strona źle zaprojektowana to taka, która ładuje się wolno, zawiera dużo okienek pop-up i sporo niepotrzebnych reklam. Również niedostępność strony może powodować wystąpienie "myszkowego szału".

Raport SIRC podkreśla, że niektóre reakcje fizjologiczne były naprawdę wyraźne. Bardzo często stwierdzano duże napięcie mięśniowe (szczególnie wokół ust) oraz szczękościsk. Towarzyszyło temu uczucie gniewu i trudności z koncentracją.

Badacze podkreślają, że w pewnym sensie na twórcach stron internetowych spoczywa odpowiedzialność za zdrowie użytkowników i powinni oni mieć tego świadomość. Najzdrowsze strony, to takie jak np. strona Google.com, która ładuje się szybko i daje błyskawiczny dostęp do poszukiwanej treści.

Swoją drogą... ciekawe czy "myszkowy szał" może zależeć od stosowanego systemu operacyjnego i przeglądarki? Kto wie? Może dzięki temu odkryciu w badaniach zlecanych przez producentów oprogramowania pojawi się wątek zdrowotny?

źródło: DI.com.pl

------------

Wuj Dobra Rada zaleca Firefoksa z rozszerzeniami: AdBlock, NoScript, Greasemonkey. I pamiętaj! Dbaj o własne zdrowie (psychiczne) :)

2 komentarze

13 grudnia 2006, 22:16:59 Nauka i biznes w Polsce rozmawiają z rzadka

Kategorie: Co z tą Polską?, Newsy zdobyte metodą Ctrl+C/Ctrl+V | 22:16:59
Według przygotowanego na zlecenie Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) raportu ARC Rynek i Opinia, 52% przedsiębiorców nie współpracowało w ciągu ostatnich 2 lat z naukowcami.

W Polsce utrzymuje się niski poziom innowacyjności przedsiębiorstw , polskie firmy nie inwestują w badania i rozwój. Pomimo to przedsiębiorcy, którzy nie podjęli współpracy z naukowcami twierdzą, że nie widzą takiej potrzeby lub możliwości. Główną barierą we współpracy jest ich zdaniem brak dostatecznych zachęt ze strony władz (37%) oraz zbyt wysokie koszty współpracy z ośrodkami naukowymi (32%).

Zarówno naukowcy jak i przedsiębiorcy skarżą się na brak ofert współpracy. Zdaniem 40% właścicieli firm naukowcy nie znają realiów biznesowych oraz rynku na którym działa przedsiębiorstwo. Z kolei naukowcy uważają, że przedsiębiorcy nie mają świadomości jakie korzyści mogą osiągnąć we współpracy z ośrodkami naukowymi. Za największą przeszkodę we współpracy z biznesem uważają właśnie inicjatywy ze strony przedsiębiorców (60%) oraz brak systemów zachęt ze strony uczelni (42%).

Zarówno naukowcy jak i przedsiębiorcy skarżą się na brak wartościowych informacji o możliwości współpracy (26% przedsiębiorców i 34% naukowców). Przedstawiciele ośrodków naukowych za poważną barierę uważają także brak pośredników we współpracy między biznesem a nauką.

MNiSW rozpoczyna kampanię informacyjną, której celem będzie prezentowanie możliwości oraz korzyści płynących ze współpracy. Zamierza podjąć także szereg innych działań, m.in. wspierać innowacyjną przedsiębiorczość akademicką a także promować tzw. projekty celowe. MNiSW zapowiada również nowelizację ustawy o zasadach finansowania nauki a także opracowanie projektu mającego wspierać patentowanie wynalazków. "Będziemy stymulować rozwój współpracy pomiędzy przedsiębiorcami a naukowcami. Zamierzamy podjąć kroki mające na celu ułatwienie komercjalizacji badań naukowych. Chcemy finansować najlepsze, najbardziej efektywne jednostki naukowe nastawione na współpracę z biznesem. Będziemy też motywować duże firmy do prowadzenia prac badawczych" - powiedział Olaf Gajl, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W 2007 r. uruchomiony zostanie Program Operacyjny Innowacyjna Gospodarka, którego celem jest podniesienie innowacyjności polskiej gospodarki. W ciągu najbliższych 7 lat do dyspozycji przedsiębiorców i naukowców będzie 8 mld EUR. Środki te będzie można przeznaczyć na badania i rozwój nowoczesnych technologii oraz infrastrukturę sfery B+R.

src: http://www.idg.pl/news/103849.html

Dodaj komentarz

Kontakt JID: quest-88@jabberpl.org
@: adres joggera w domenie o2.pl

Kategorie Archiwum
Nawigacja ↑ W górę


BlogRoll
Status

Powered by Jogger