W ostatnim tygodniu z kilku newsroomów mogliśmy dowiedzieć się, iż 33 deweloperów porzuca OpenOffice.org i przechodzi do LibreOffice. To bzdura.
Falę migracji prawdopodobnie rozpoczęło samo Oracle, prosząc członków Rady Społeczności OpenOffice.org (tych zasiadających również w Komitecie Sterującym fundacji Dokument) o abdykację, argumentując to konfliktem interesów. Na tym samym spotkaniu Olivier Hallot zwrócił uwagę na możliwą próbą marginalizacji społeczności:
ohallot: well, you see, the reality is that i only see CorNows, christoph_n and ohallot as the community memebers and all other are now Oracle employees so I take it as Oracle wants us to get out
W skład tej społeczności wchodzą deweloperzy, kontrolerzy jakości, eksperci od UX, tłumacze, marketingowcy i wykonawcy kilku innych profesji. Nazywanie ich wszystkich programistami jest sporym błędem, a może nawet złośliwą kaczką dziennikarską. Pozostali członkowie oczywiście też są ważni - program sypiący obcojęzycznymi komunikatami nie jest użytkownikowi do niczego potrzebny - mimo tego, to deweloperzy wciąż pozostają najistotniejszą częścią społeczności, a we wspomnianej grupie jest ich tylko sześciu.
Co więcej wielu, z niemieckich banitów już od miesiąca pracowało nad LibreOffice, co pozwala wysunąć przypuszczenie, że październikowy eksodus był tylko formalnym pożegnaniem. Kto miał odejść, ten już odszedł.
Nie oceniam czy to decyzja niemieckiej części społeczności jest dobra czy zła. Nie zaobserwowałem natomiast masowych rozwodów w społecznościach anglosaskich, hiszpańskich, polskich czy francuskich.
Krytyka Joerga Moellenkampa
Joerg Moellenkamp to pracownik Oracle'a, który pracuje w centrali w Hamburgu (tej, która pamięta jeszcze czasy StarDivision z poprzedniego milenium). We wpisie A thought about the recent development at
OpenOffice krytykuje fundację Dokument za bezczelność w swoich żądaniach i odnotowuje:
Uważam, że fundacja nie będzie w stanie zapewnić dalszego rozwoju OpenOffice'a bez udziału Oracle'a. Oni mówią: "Oddajcie nam kontrolę, oddajcie nam kod, oddajcie nam ludzi i markę". Dla mnie wygląda to jak niszczenie jednej strony i brzmi trochę bezczelnie.
Obecna sytuacja wygląda tak, że wszystko lub prawie wszystko jest wykonywane przez pracowników Oracle'a. (..) Zerknij na statystyki aktywnych kontrybutorów. Żółtym kolorem oznaczeni są pracownicy Suna, innymi kolorami (na górze) inne firmy lub osoby nieprzynależne do żadnego komercyjnego podmiotu. Myślę, że ten podział się nie zmienił od... (września 2008 r. - mój przypis), aczkolwiek jestem otwarty na osoby, które udowodnią mi, że jest inaczej.
W dalszej części swojego wpisu Moellenkamp wyjaśnia, że z jego punktu widzenia w LibreOffice nie chodzi o ideę Open Source czy zmianę świata na lepsze, a o kontrolę, pieniądze i biznes, gdyż prawie każda historia Linuksa na rynku desktopów opiera się na OpenOffice.org i dlatego środowisko fundacji próbuje zdobyć nad nim kontrolę. Dodatkowo stwierdza, że LibreOffice jest tylko klonem Go-OpenOffice'a.
Ponadto w tej chwili LibreOffice jest mniej więcej klonem Go-OO (w FAQ zamieniono "go-oo" na "LibreOffice"). Zasadniczo nie wydarzyło się nic interesujące poza uformowaniem się fundacji. Co więcej, można zadać pytanie: gdzie są te masy wspierające Go-OO w chwili jego utworzenia i gdzie te wstrząsające Ziemią zmiany i innowacje?
Odzew społeczności i perspektywy rozwoju LibreOffice
W 8 dni od startu projektu kopie LibreOffice rozpowszechniono na 45 serwerach na całym świecie, wliczając w to każdy cywilizowany kontynent i wyspy na Pacyfiku. Jest to blisko połowa serwerów OpenOffice.org, które projekt pozyskał w 10 lat. Obecnie liczba serwerów wzrosła do 51.
22 października br., Florian Effenberger podczas konferencji openSUSE w Norymberdze prezentował slajdy z celami oraz dotychczasowymi osiągnięciami. Dowiemy się z niej, że w pierwszym tygodniu LibreOffice pobrano 80 tysięcy razy, i że w społeczności panują zasady merytokracji. Dowiemy się o odmowie współpracy ze strony Oracle'a i o wsparciu ze strony różnych firm i organizacji. Florian poinformował również, że w prace nad projektem zaangażowanych jest 15 pracowników Novella i RedHata (ilu?) oraz 65 całkowicie nowych kontrybutorów.
Czyżby więc Joerg Moellenkamp miał rację? W swoim poście posłużył się danymi Michaela Meeksa (obecnie pracującego nad LibreOffice) przygotowanymi w 2008 roku. Choć z wykresu wynika, iż wkład Suna w OpenOffice faktycznie był największy, to nie można zignorować faktu, że przez ten cały czas firma sukcesywnie krępowała społeczność, przez co nawet 10 lat nie wystarczyło na zbudowanie aktywnego środowiska deweloperów.
Liczba deweloperów wg przynależności / Liczba zewnętrznych deweloperów wg przynależności. Stan na wrzesień 2008 r. Źródło: mmeeks
Natomiast Meeks wyniki swoich analiz skonkludował twierdzeniem, że w szczytowej formie nad OOo pracowało 70 aktywnych deweloperów (2004 r.), jednak tendencja do ciągłego wykruszania się pracowników (wynikająca m.in. z redukcji zatrudnienia w Sunie) spowodowała zmniejszenie tej liczby do 24 programistów (09.2008 r).
Kolejnym argumentem, którym można spróbować podważyć tę tezę są statystyki kontrybutorów z ostatnich 6 tygodni, które przygotował Cedric Bosdonnat z firmy Novell.
Liczba aktywnych kontrybutorów na tydzień pracy.
Wkład Oracle to zmiany w OpenOffice.org przeniesione do LibreOffice.
Drugi wykres prezentuje wielokrotność wprowadzanych zmian w wierszach kodu. Dane bazują na dodanych oraz usuniętych wierszach z nadesłanych plików .diff. Analizując ten wykres trzeba wziąć pod uwagę, że zliczane były także malutkie zmiany, usunięcia nagłówków i "tryb linowy" dla emacsa i vima, co wygenerowało dodatkowe wiersze.
Liczba zmian na tydzień pracy
Pod koniec można wspomnieć jeszcze o (niestety już nieaktualnych) statystykach z CIA.vc. Projekt OpenOffice.org posiadał bota agregującego zmiany od blisko dwóch lat (1,97 roku temu) i w tym czasie zliczył 13,581 zmian. Robot został usunięty 1,47 miesiąca temu. Mniej więcej w tym samym czasie, bo 1,11 miesiąca temu utworzono profil LibreOffice, który odnotował blisko 3 tysiące zmian (2,863).
W sprawie liczby deweloperów i statystyk komitów napisałem do Stefana Taxhet z Oracle'a. Na razie sytuacja jest rozwojowa. ;-}
Wsparcie »innych« firm
Jak już prorokowałem wcześniej, największy wkład w LibreOffice ma właśnie Novell. Inne firmy - w newsroomach szumnie nazywane "gigantami IT" - tradycyjnie poprzestały na deklaracjach. Już po pobieżnej analizie statystyk (deweloperzy: CSV, ODS; tłumacze: CSV) wiadomo, że oprócz Novella, nad LibreOffice pracuje jeszcze RedHat, który oddelegował do projektu tylko dwóch programistów - co zresztą potwierdza moją tezę o braku większego zainteresowania tym projektem. Oczywiście znajdziemy tam również Oracle'a, jednak jest to tymczasowa anomalia. Nie sądzę, aby po wydaniu OpenOffice.org 3.3 firma ta dalej bawiła się w... rozdawnictwo. Przypuszczam, że w bardzo krótkim czasie ciężar rozwoju LibreOffice spadnie na barki społeczności, Novella i dwóch pracowników RedHata. ಠ_ಠ
Wypadałoby zapytać: Gdzie jest Canonical? Otóż ta firma stoi tam gdzie stała wcześniej. W błysku fleszy dziennikarskich aparatów. Wielu sądzi, że wsparcie Canonical polega na rozpowszechnieniu LibreOffice w następnej edycji Ubuntu. O słodka naiwności! To nie Shuttleworth wyświadcza przysługę LibreOffice, a fundacja wyświadcza przysługę firmie Marka.
Świadczą o tym trzy symptomy:
Primo: OpenOffice.org jest czempionem wśród otwartych pakietów dostępnych na Linuksa. Jakkolwiek wydaje się to śmieszne, taka jest rzeczywistość. OpenOffice.org nie da się zastąpić ani KOffice'm, ani AbiWordem i GNUMERIC-em. Jest to jedyny pakiet zgodny wizualnie z GTK i posiadający w miarę sensowne filtry dokumentów MS Office.
Secundo: Oracle jest nieprzewidywalne i może uznać, że nie opłaca mu się rozwijać OO.o pod inne systemy niż Windows.
Tertio: Linux bez pakietu biurowego nie istnieje jako alternatywa do Windows. Nawet dla Kowalskiego, co doskonale widać na przykładzie jaworznickiej edukacji, która migruje na Ubuntu oraz rozdaje uczniom aplikacje FLOSS pod Windows.
Dlatego Mark postąpił w ten, a nie inny sposób. Shuttleworth zwyczajnie ochrania swój start-up, aby ten nie padł ofiarą fanaberii Ellisona. Niestety w żadnym wypadku nie jest to "wsparcie", a czyste wyrachowanie. Dotychczas dla OpenOffice'a z ramienia Canonical pracowało dwóch ludzi: tłumacz Esperanto oraz twórca paczek. Żaden z nich nie ma realnego wpływu na rozwój oprogramowania. Wkład w LibreOffice jest zerowy.
Niestety w tym przypadku muszę się zgodzić z opinią Joerga Moellenkampa. Inni inwestują pieniądze i czas, a Słońce Peru spija śmietankę...
28 września br. do wiadomości publicznej dotarła informacja o uformowaniu się fundacji "Dokument" (The Document Foundation , TDF), która odpowiada za rozwój LibreOffice - forku OpenOffice.org.
Wiele serwisów i popularnych blogów przetłumaczyło tę wiadomość jako uwolnienie się OpenOffice'a spod protekcji Oracle'a, nieraz sugerując śmierć projektu. To, rzecz jasna, bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury! Tym wpisem postaram się wytłumaczyć, dlaczego tak jest, nie omijając przyczyn i skutków.
Narodziny niezadowolenia
Cykl wydań OpenOffice.org składa się z czterech przełomowych punktów w czasie. Dwa z nich dotyczą wydań milowych oraz dwóch małych, są to tak zwane "bugfixy". Według tego planu, nowe wydania pojawiają się co kwartał, jednak tylko te duże - wydawane 2 razy do roku - zawierały nowe funkcje.
Z tego też powodu społeczność OpenOffice.org coraz częściej narzekała na zbyt powolne wdrażanie nowych funkcji i różnorakich udoskonaleń. Na przykład, ja oraz kolega qlex czekaliśmy aż 5 lat na dodanie pozycji "Synonimy" do menu kontekstowego, chociaż nasze życzenie wcale nie było pierwszym.
Jednak nawet jeśli społeczności sama rozwiązała trapiący ją problem, to kod napisanej łaty i tak nie wchodził do głównej gałęzi, jeśli deweloper wcześniej nie podpisał Sun Microsystems Contributor Agreement (SCA) - oświadczenia, że zrzeka się prawa do własności kodu. Wyglądało to tak, że OpenOffice.org był projektem Open Source, ale pod warunkiem, że kod w całości należał do Suna. Wielu ludzi uważało, że to właśnie SCA jest winne małemu zainteresowaniu deweloperów OpenOfficem. I to był drugi powód, dla którego powstał LibreOffice oraz TDF.
Społeczność podglądając istniejące fundacje (Mozilli, Bledera, Apache) oraz pragnąc szybszego rozwoju, domagała się powołania Fundacji OpenOffice.org oraz uniezależnienia rozwoju pakietu od jednej firmy. Podobno takie żądania były wysuwane nieregularnie od dziesięciu lat, mnie jednak znane są dopiero od 2005-2006 roku. Oczywiście Sun pozostawał głuchy na te żądania.
W 2007 r., do projektu dołączyła pekińska firma RedFlag2000, oddelegowując ponad 50 deweloperów oraz IBM, co trochę poprawiło kondycję projektu. Obserwując jednak aktualne tempo rozwoju OpenOffice.org, można dość do wniosku, że to i tak za mało.
Rok później, Michael Meeks pracujący nad Novellowską odmianą OpenOffice'a, sporządził statystyki kontrybutorów, z których wynikało, że w projekcie panuje stagnacja. Pomimo (niewielkiego) rosnącego udziału społeczności, liczba ogólnych deweloperów zatrudnionych przez Suna wciąż malała. Miało to mieć związek z pogłębiającym się kryzysem finansowym spółki. Meeks w tym czasie zaapelował do Suna o poluzowanie zasad dodawania kodu i o przypisywanie ludziom należne im zasługi. Apel odbił się o drzewo i zniknął w lesie.
W międzyczasie Sun finansowo dogorywał, co wiązało się z redukcją etatów. Nikt w firmie nie ukrywał, że zwalniając programistów, oberwało się także OpenOffice'owi. Ostatecznie firma została przejęta przez Oracle'a.
W roku 2010, OpenOffice.org świętuje swoje dziesięciolecieistnienia. Przy tej okazji, część społeczności pakietu postanawia zrealizować to, o co proszono Suna od co najmniej połowy dekady.
I chociaż ostatnim czasy Oracle nie daje powodów sympatii do siebie, to nie ma powodów wierzyć, że jest demonizowaną osią zła, która zniszczy Otwarte Oprogramowanie. Zlikwidowanie otwartego modelu rozwoju OpenSolarisa (ale nie zamknięcie jego kodu!), czy oskarżenie Google'a o łamanie patentów raczej nie jest głównym czynnikiem do powstania Fundacji, może tylko katalizatorem. Świadczyć o tym może również propozycja współpracy, którą złożyła TDF.
Przeglądając listę członków fundacji, możemy zapoznać się z kadrą kierowniczą. Są to m.in. Florian Effenberger z Suna, szef marketingu OOo, oraz Charles-H. Schultz, szef koalicji projektów językowych. Głównie są tam ludzie z dawnej ekipy StarOffice, dużych projektów NLC (francuski, niemiecki, brazylijski, włoski) i Red Hat.
Czy to sporo? I tak i nie. Na pewno nie jest to grupa na tyle duża, aby swoim odejściem zaburzyć rozwój OpenOffice.org. Tak więc na jakiej podstawie bloggerzy tworzą sensacyjne nagłówki w stylu "OpenOffice uwalnia się spod skrzydeł Oracle"? To nie OpenOffice się uwalnia, a jedynie kilku członków społeczności zmienia kierunek myślenia o projekcie.
Czym w takim razie »to« jest, jak nie OpenOffice'm? Najnowsze wydanie, LibreOffice 3.3 to po prostu waniliowy OpenOffice.org 3.3 + łatki Go-OO + łatki od osób indywidualnych + użyteczne rozszerzenia. A The Document Fundation zgodnie z pierwotnymi założeniami, przyjmuje pomoc od deweloperów, nie pozbawiając ich prawa do własności kodu.
Na samym początku można było usłyszeć o tym, jak nijaki Neil Brown posłał łatę na błąd, w IssueZilli ignorowany od trzech lat, a która w bugzilli LO została przyjęta z otwartymi dłońmi. Niewiarygodne? Dwa dni temu, w nocy z czwartku na piątek zagadałem na IRC-u do Thorstena Behrens. Podrzuciłem facetowi link do zgłoszenia nr #84723. Sam błąd jest znany od 2007 roku, jednak to w czerwcu br. Bartosz "gang65" Kosiorek podrzucił rozwiązanie tego problemu. Sun uznał wtedy, że dobrym rozwiązaniem będzie zintegrowanie łaty z OO.o 3.4, które może pojawi się w połowie 2011 roku. A co tego wieczoru zrobił Thorsten? Przejrzał źródła i włączył je do głównej gałęzi LibreOffice 3.3. To mówi samo za siebie.
Wielu komentatorów - z nieznanego mi powodu - z dezaprobatą odniosło się do współpracy z Novellem. Charles-H. Schulz na swoim blogu wyjaśnił, że LibreOffice nie będzie dostarczało mono-*, a jedynie sprawdzone i fajne dodatki.
“But you’re working with Novell! Oh my Gosh you’re working with Novell! You’re a traitor!” That might sound surprising but although we use the ooo-build system the similarity with Novell’s Go-OO stops there. We do start with the OpenOffice.org vanilla version, do not include the Go-OO patches (okay, we do include some nice ones, but no weird ones) and add our very own patches to the sauce. Besides, the OSI and the FSF seem to think it’s totally fine, and we will not ship Mono, ever. Feeling better now?
Narodziny komplikacji
TDF w swoim liście otwartym zaapelowała do Oracle'a, by ten zrzekł się prawa do marki OpenOffice.org na rzecz niezależnej organizacji.
Myślę, że Oracle nawet nie raczy odpowiedzieć. Zwykłe milczenie - tak jak w przypadku Rady OpenSolarisa - będzie oznaczało odmowę. Larry Ellison nie jest człowiekiem, który produkuje, a potem zastanawia się, komu sprzeda wytworzony babol. Przed przejęciem Suna dokładnie obmyślono, co można zrobić z danym, otwartym projektem i ile na nim zarobić. Nie inaczej było w przypadku OpenOffice.org, stąd m.in. błyskawiczny rebranding pakietu. Sun przez 10 lat nie potrafił stworzyć rozpoznawalnego logo do projektu, a Oracle uczynił to w około dwa miesiące. Niech za drugi dowód posłuży fakt, iż Oracle zastąpił markę StarOffice i StarSuite przez rozpoznawalną nazwę "Open Office". Co więcej, trwają prace nad Cloud Office, który ma być zintegrowany z Officem i być rywalem dla Google Docs, Zoho Office, RedOffice Online i może wobec biednego produktu Microsoftu.
Stąd prosty wniosek, że już należy oswajać się z nazwą "LibreOffice". To jednak dopiero początek problemów. Oracle to firma, która od samego początku swego istnienia, model biznesowy opiera na zamkniętych źródłach.
A na czym polega model rozwoju fundacji? Na braniu całymi garściami z pracy Oracle'a i dodawaniu własnych poprawek. Nie zdziwiłbym się, gdyby Oracle po prostu urwało łeb pasożytowi i zamknęło źródła OpenOffice'a.
Fundacja na swojej stronie chwali się poparciem różnych firm i organizacji. Z przykrością muszę stwierdzić, że to czysto marketingowe zagranie. Aby obnażyć całą tę mistyfikację, posłużę się wykresami, które 2-3 lata temu wygenerował właśnie Meeks narzekający na stagnację.
Podział deweloperów wg pracodawcy. Stan na wrzesień 2007 r. Źródło: mmeeks
Liczba deweloperów wg przynależności / Liczba zewnętrznych deweloperów wg przynależności. Stan na wrzesień 2008 r. Źródło: mmeeks
Przyjmując nawet, że wkład zasobów ludzkich Suna w rozwój OO.o w latach 2009-2010 był mniejszy niż widać to na wykresach, nie można zaprzeczyć, iż był on jednocześnie najhojniejszym kontrybutorem. Jeśli Oracle uzna, że istnienie LibreOffice przeszkadza mu w sprzedaży OpenOffice(.org), może - tak jak w przypadku OpenSolarisa - po prostu ograniczyć dostęp do źródeł, lub w ogóle zlikwidować ten dostęp i żadna koalicja wymienionych firm, fundacji i projektów językowych nie udźwignie brzemienia rozwoju pakietu.
A teraz dokładnie przyjrzyj się tym, którzy wspierają LibreOffice.
FSF, które nie ma tutaj nic do gadania
OASIS, które jest obsadzone członkami Oracle'a i IBM-a, co w pewien sposób wymusza współpracę z nimi.
Google, jeden z dwóch liczących się partnerów, ale na czym ma polegać ich wsparcie? Na przekazywaniu pieniędzy i gwarancji wolnego miejsca na Summer of Code 2011?
Novell, jeśli wierzyć danym z 2007 roku, trzeci co do wielkości darczyńca. De facto mają największy wkład w LO, bo LibreOffice to społecznościowy Go-OO.
I tutaj należy się zatrzymać i pogłówkować. Wkład Novella, społeczności, RedHata i Canonicala mniej więcej odpowiada jednej trzeciej wkładowi Suna/Oracle'a. Przy czym Novell jest do kupienia, a najpewniejszym kupcem na dział Linuksowy jest VMware. Nikt chyba nie oczekuje, że ta firma wejdzie w rynek biurek i zacznie rozwijać SLED-a oraz Go-OO, który jest przecież podstawą innowacji dla LibreOffice. Po zakupie, ekipa odpowiedzialna za Go-OO zostanie przesunięta do innego działu i tyle będzie z "killer-feature", które wywodzą się z Novella.
RedHat, ta firma raczej nie będzie naciskać na rozwój Windowsowej wersji LibreOffice. A kto jest targetem? Użytkownicy KOffice i AbiWorda czy MS Office?
Canonical, ich wkład w rozwój samego Linuksa jako systemu/środowiska jest bardzo mały, więc nie ma powodów, by sądzić, że wychylą się w przypadku pakietu biurowego. Zresztą, ich wkład w OpenOffice.org to dwóch ludzi - pakowacz i lider projektu językowego (espernato). To miło ze strony Shuttlewortha, że w następnej edycji Ubuntu zastąpią fork Novella, forkiem pracowników Novella, nawet jeśli mają tylko promil z 0,64% - 4,9% linuksowego rynku. Przy takim dotychczasowym zaangażowaniu, boję się myśleć o przyszłych rewolucjach, które zaplanował Ojciec Dyrektor Mark S.
Może jeszcze łatki od ekipy NeoOffice sprawią, że pakiet ten będzie mógł zniknąć z rynku i zostać zastąpionym przez LibreOffice (tak, potrzebujemy konsolidacji forków)
[międzynarodowy plankton]
Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, uważam, że LibreOffice może upaść w maksymalnie dwa lata. Oracle nie zrzeknie się praw do marki OpenOffice.org, a podczas, gdy pseudodziennikarze wieszczą rozpad i ucieczkę społeczności, społeczność OpenOffice.org ma się dobrze i rośnie. Nie dłużej jak dobę temu zgłosiły się kolejne osoby chętne do wspierania projektu.
Natomiast jeśli Oracle wykaże się łaską, nie zamknie, lub nie ograniczy dostępu do źródeł i zacznie po prostu tolerować TDF i LibreOffice, niszowa część świadomych użytkowników dostanie najlepszą odmianę OpenOffice'a jaka kiedykolwiek zaistniała! I ja z chęcią będę jej używał!
Warto wesprzeć LibreOffice! Taka jest moja opinia!
I na koniec. Szybkości gratuluję cwaniakowi, który wykupił wszystkie polskie domeny libreoffice.* !
Ps. W tym tygodniu bzduromierz wskazał następujących zwycięzców:
Aktualizacja 6.10.2010, 11.58:
Oracle odmówiło przekazania praw do marki "OpenOffice.org", a także współpracy z The Document Foundation. Oznacza to, że LibreOffice jest już formalnie forkiem (a nie bazą pod nową wersję OO.o). Dział PR w e-mailu do dziennikarza Computer World napisał:
Ze stoma milionami użytkowników, wierzymy, że OpenOffice.org jest najbardziej zaawansowaną i najbogatszą (w opcje), otwartą implementacją. Gorąco zachęcamy społeczność do dalszej współpracy przez www.openoffice.org.
Możliwość stworzenia nowej gałęzi projektu to piękna cecha Open Source. Naszą najszczerszą intencją jest, by używano OpenOffice.org gdzie się tylko da. Jeśli Document Foundation będzie się przyczyniać do rozwoju OpenOffice'a i formatu ODF, Oracle będzie życzyć fundacji wszystkiego najlepszego. [src]
OpenOffice.org najbardziej zaawansowany i najbogatszy? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
Tegoroczna edycja Summer of Code jest już za nami. I chociaż termin składania projektów upływa dopiero w październiku, ekipa Go-OpenOffice wyrobiła się blisko półtora miesiąca przed terminem! Wszystkie projekty zostały ukończone!
Co zostało zrobione?
1. Nowy, ulepszony filtr eksportu do RTF-u - autor: Miklos Vajna (kod)
2. Ulepszono edytor Math. Głównie chodziło o wyeliminowanie błędu #972. Teraz równania zakotwiczone jako znaki we Writerze będą miały automatycznie wyrównaną linię pisma z tą linią, na której jest, więc użytkownicy nie będą musieli ręcznie tego edytować. Z innych zmian można wymienić dodanie nowych symboli i katalogów, oraz poprawienie symboli na paskach narzędziowych - autor: Jonas Jensen (kod)
3. Ułożenie linii pisma równań matematycznych. Głównym problemem była zła kalkulacja ułożenia linii pisma, co dawało złe, wizualne wrażenie. Również i w tym przypadku dodano nowe symbole - autor: Michal Spisiak (kod)
4. Dodanie efektów przejścia slajdów do stylisty - autor: Larisa Raicevic (kod)
5. Integracja pakietu z galerią klipów online (OpenClipArt Libery) oraz usunięcie kilku pomniejszych błędów - autor: Tijana Milijanovic (kod)
6. Poprawki w użyteczności Calca - autor: Thomas Dziedzic (kod)
Błąd 972 z drugiego projektu został zgłoszony w... 2001 roku i zostanie zintegrowany z OpenOffice.org 3.4, który ma ukazać się już za rok. Jeśli wszystko pójdzie źle, błąd ten będzie świętował dziesięciolecie swojego istnienia.
Szósty projekt najwyraźniej został zmieniony. Wcześniej zadanie brzmiało dosyć tajemniczo, "New Docking Windows and Split View" i dotyczyło Writera. Niestety mentor okazał się być specjalistą od arkuszy.
W międzyczasie trwa OpenOffice.org Intership, który kończy się 31 października. Po tym terminie poznamy wyniki dla siedmiu innych projektów.
Wszystkie te funkcje mają być dostępne w Go-OO 3.3. Kod filtra RTF już poleciał do mainstreamu Go-OO, a poprawki edytora formuł powinny dotrzeć tam lada moment. Reszta jest jeszcze jak nieoszlifowany diament i czeka na swojego opiekuna.
14 lipca pojawiła się lista wyselekcjonowanych projektów oraz kandydatów. Spośród zgłoszonych ponad stu trzydziestu aplikacji wybrano tylko 7. Do letnich praktyk OO.o Intership włączył się także nasz rodak - Marcin Mosiolek, który podobne doświadczenie zabrał podczas prac dla Opery Software.
Zadania studentów to:
Stworzenie narzędzia do analizy danych statystycznych
Wzbogacenie Calca o nowe funkcje matematyczne i opcje do już istniejących, zgodnie ze specyfikacją OpenFormuła (ODFF (OpenDocument Format Formula) jest częścią normy ODF 1.2)
Udoskonalenie opcji importu plików PDF
Napisanie nowego filtru eksportu do HTML-a, zgodnego z CSS dla Impressa
Dodanie informacji o numerze lini, liczbie wierszy czy pozycji kursora do paska stanu
Poprawa obecnej obsługi fontów OpenType i wzbogacenie jej o zaawansowane, typograficzne funkcje
Nowa implementacja menu kontekstowego
Teraz przed studentami 3 miesiące ciężej pracy. Intership oficjalnie kończy się 31 października.
Jednym z wymogów dopuszczających do wzięcia udziału w projekcie, było podpisanie SCA (Sun Microsystems Inc. Contributor Agreement), co gwarantuje, że wyniki tych praktyk na pewno zostaną włączone do głównego kodu (oczywiście, o ile projekt zostanie zakończony). Jest to bardzo ważne, gdyż równolegle odbywa się Google Summer of Code, w którym udział bierze Go-OpenOffice Novella. Jak pokazuje doświadczenie, brak cyrografu oraz Novellowsko-Oraclowskie animozje sprawiają, że powstały kod albo w ogóle nie wchodzi do głównej gałęzi, albo wchodzi z opóźnieniem rzędu roku - dwóch lat.
I jeszcze z kronikarskiego obowiązku, odnotowuję co się dewelopi dla Go-OO:
Ulepszenie eksportu do RTF
Podniesienie jakości Matha
Poprawa edytora równań
Osadzanie animacji w stylach (Impress)
Integracja z Galerią online (OpenClipArt Libery)
New Docking Windows and Split View
Również i w tym przypadku praktyki kończą się w październiku. Oznacza to, że w listopadzie zaleje nas wysyp nowości, które prawdopodobnie jeszcze bardziej podzielą społeczność na użytkowników OpenOffice.org i Go-OO. Co będzie dalej, zobaczymy sami.
Zapytał uśmiechnięty Wacex. To znakomite pytanie, na które warto znać odpowiedź! Zanim jeszcze rozwinę tytułową tezę, z góry zaznaczę, że ja do codziennej pracy wykorzystuję OpenOffice'a zbudowanego przez społeczność Ubuntu na bazie Go-OO, a z racji 'wykonywanego zawodu', równolegle (jeszcze) Sun Oracle OpenOffice.org w wersji stabilnej i deweloperskiej
Pakiet biurowy jest jak dobry mąż
Wybór odpowiedniego pakietu to jak wybór odpowiedniego męża - wiedzą o tym wszystkie kobiety. Jedne wolą szybko się ustatkować i wybierają ciepłą kluchę, która odziedziczyła po wuju majątek, inne pragną męża z potencjałem do rozwoju, niekoniecznie kogoś z wyższych sfer. Uważam, że w tym przypadku majętną kluchą jest Sun OpenOffice.org a zaradnym szaraczkiem Novell Go-OO.
Wielu użytkowników błędnie uważa, że Go-OO to po prostu kolejny klon oryginału, tyle, że ze zmienionym ekranem startowym i logiem Novella/OpenSUSE. A nawet jeśli czymś się różni, to brakujące funkcje można zdobyć instalując rozszerzenia. To tylko część prawdy, a właściwie jej drobny ułamek. Go-OO faktycznie zawiera powszechnie dostępne rozszerzenia, ale także znacznie więcej usprawnień, niedostępnych w pierwowzorze.
Funkcje kontra funkcje, a tempo rozwoju
Ze strony projektu Go-OO dowiadujemy o ciekawych funkcjach, które dopiero mają wejść do upstreamu. Informację taką zamieszczono chyba tylko z czystej grzeczności, i aby nie rozwścieczyć Suna. Trudno mi teraz rzucać sprawdzonymi datami, ale "spodziewam się ich w OO.o" pi razy oko już 2 lata.
A co oferuje Go-OO, czego nie ma w OpenOffice.org? Obsługę plików SVG, lepszą obsługa plików Worda, import plików graficznych pakietu WordPerfect, Lotus Word Pro oraz MS Works, również lepszą obsługę języków z Dalekiego Wschodu (Chiny, Japonia). I tak dalej, i tak dalej... A to tylko część wymienionych funkcji. Niektóre (jak nowy Solver) już zostały włączone do upstreamu, ale wiązało się to wieloma nieprzyjemnościami i kłótniami z Sunem.
Wymieniłem te funkcje, ponieważ właśnie o nie pytali polscy użytkownicy. I kiedy Go-OO obsługuje pliki SVG już co najmniej od roku, w OpenOffice.org obsługa tego formatu będzie za pół roku (w wersji 3.3, mającej się ukazać w czerwcu br.).
Od kiedy Kohei Yoshida (Novellowski deweloper Calca) pokolorował arkusze, funkcję tę postanowiono włączyć już do Go-OO 3.1.0, ja natomiast mam ją w OpenOffice 3.1.1 (kompilacja społeczności Ubuntu z patchem Novella). W OO.o pojawi się dopiero wraz z wersją 3.3, czyli za pół roku.
Następnym takim przypadkiem jest możliwość używania anglojęzycznych formuł w zlokalizowanym Calcu. Kohei znowu spisał się na medal, a łata będzie dostępna już w następnym wydaniu (Go-OO 3.2.1). Na razie nie ma planów, aby włączyć ją do OO.o w wersji 3.3, co oznacza, że w oficjalnej kompilacji może pojawić się nawet za rok (w wersji 3.4).
Kolejnym przypadkiem jest niewłączenie rozszerzenia Pagination/Pager do upstreamu. Wielu użytkowników narzeka na aktualny stan narzędzia do numeracji stron. Jednym z narzekaczy był deweloper, którzy stworzył dodatek Pagination. Ów dodatek miał zostać zintegrowany z kodem OpenOffice.org, ale ostatecznie - ze szkodą dla użytkowników - zrezygnowano z tego planu.
Analogiczne, lub podobne historie występują w przypadku innych funkcji: rotacji obrazków we Writerze, animacji w plikach SWF, czy zaznaczenia treści w Impressie. Nowe funkcje są spychane w czasie i odraczane. Winę za ten stan ponosi narzucony cykl wydawniczy nowych wersji. Co 3 miesiące dostajemy wydanie poprawkowe, a co pół roku wydanie z nowymi funkcjami. Niestety ten system się nie sprawdza. Użytkownicy chcą częściej i więcej nowości niż dwa razy do roku.
Innym ciosem (ale tylko wizerunkowym) dla OpenOffice.org była (i wciąż jest) jego dyskwalifikacja w Google Summer of Code 2008. Już od następnej edycji (2009), OpenOffice.org został zastąpiony przez Go-OpenOffice. Słusznie zresztą, bo Novell znacznie lepiej radzi sobie z wykorzystywaniem potencjału takich akcji, samemu często organizując Hack Week.
Jest jeszcze jedna rzecz, której nie ma w OpenOffice.org. Pod Linuksem brakuje modułu szybkiego uruchamiania (OOoQuickStarter), co mnie osobiście strasznie boli.
Dodając pożądane funkcje z kwartalno-rocznym opóźnieniem, nie można zrobić furory, a tym bardziej opanować rynku. Go-OO na tym polu wypada znacznie lepiej i nawet jeśli nie używamy anglojęzycznych formuł w zlokalizowanym Calcu, myślę, że znacznie korzystniej jest używać kompilacji Novella.
Pod koniec tego tekstu warto sobie uzmysłowić, że opisywana rzeczywistość jest już przeszłością. Rzecz dotyczy OpenOffice.org pod zwierzchnictwem już nieistniejącego Suna, a Larry Ellison ogłosił potrzebę integracji pakietu z narzędziami biznesowymi. Niewykluczone, że od wersji 3.2.1, Oracle OpenOffice.org będzie rozwijał się znacznie szybciej niż Go-OO.
W ostatnich miesiącach słyszeliśmy wiele nowin o współpracy różnych dystrybutorów GNU/Linuksa z Microsoftem. Jednym z ważniejszym punktem umowy był ten mówiący o inter operacyjności w OO.o. Do tej pory kilka firm ogłosiło rozpoczęcie prac nad konwerterami ODF <!=> MOOX, tj. Novell, Xandros, Linspire i Turbolinux. Wydawałoby się, że wszystko idzie w dobrym, prawda? Niestety, to tylko ułuda.
Po pierwsze. Te firmy propagujące otwarte standardy tak naprawdę pomogły osiągnąć Microsoftowi swój cel. Nie.. żadną lepszą wymianę danych między MS Office a OpenOffice.org. Przez ich działania MOOX stał się dla wielu standardem - bo kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Już teraz m.in Massachusetts chce "Open" XML ponieważ standard ten jest wspierany przez OpenOffice od Novella oraz przez NeoOffice* (nieoficjalny OO.o na Maka pod zmienioną nazwą). Również Dania zdecydowała się na stosowanie dwóch konkurencyjnych formatów, co najmniej przez 12 miesięcy.
Po drugie. Każdy sobie rzepę skrobie!
* Wtyczka Novella dodająca do OpenOffice'a wsparcie dla O"O"XML działa tylko w SUSE Linux oraz oraz w Novellowskiej kompilacji OO na Windows. Instalacja rozszerzenia w OpenOffice.org kończy się wysypem błędów.
* Linspire stworzyło rozszerzenie, które działa tylko na ich dystrybucjach!
* Czy ktoś widział na oczy wtyczkę opracowaną przez Xandrosa albo chociaż skorzystał z ich kodu? (a może tego po prostu nie ma?)
* Czy TurboLinux postąpi inaczej niż pozostali dystrybutorzy? Nie wydaje mi się.
Żadna z w/w firm nie pomaga Sunowi w dodaniu tejże funkcjonalności do OO.o, a biorą z tego oprogramowania całymi garściami i sprzedają je pod szyldem "Prawdziwa alternatywa dla MS Office?" Czemu te firmy wspólnie nie współpracują nad jednym filtrem w OpenOffice.org, tylko każda z osoba tworzy wtyczki i translatory do swoich wersji OO? Czyżby były to zaczątki forków?
Novell obiecał opracować niezbędny kod do obsługi formatu Office Open XML w pakiecie OpenOffice, który zostanie następnie przekazany organizacji OpenOffice.org, a o nowych filtrach przeczytać można wyłącznie na blogach deweloperów Suna.
Po trzecie. Punkt o "lepszej współpracy" to jakaś bzdura. Ludzie nie chcą żadnego MOOX, chcą odczytu .xls z makrami! Na głowy poupadali w tych firmach, że takie durne decyzje podejmują? Czy żadnej z tych firm nie zależy na obsłudze binarnych formatów? Chyba jednak nie :<
Obawiam się, że dla tych firm ważniejsze są puste slogany reklamowe.
Z Ciekawostek: Dave Welsh - pracownik Microsoftu (nietechniczny), twierdzi że specyfikacja binarnych formatów plików Office'a jest publiczne dostępna dla każdego.
Konkluzja:
Novell i firmy jemu podobne tylko pomogły Microsoftowi w popularyzacji MOOX kosztem ODF
Novell i firmy jemu podobne rozdrabniają OO.o
Żadnej z firm (prócz Novella) nie zależy na wspieraniu formatów plików, które naprawdę są w obiegu a jedynie na kolejnej akcji marketingowej
Autorzy projektu przypominają, że format ten obsługiwany jest przez wiele różnych aplikacji, nie tylko autorstwa Microsoftu - m.in. OpenOffice Novell Edition, NeoOffice 2.1 oraz, rzecz jasna, MS Office 2007.
Dwie rzeczy się nie zgadzają.
- NeoOffice 2.1 nie może wspierać MOOX bo wersja bazowa (OO.o 2.1) takiej funkcjonalności nie posiadała i nie posiada do tej pory.
- Ostatnie doniesienia (niestety nie mam źródła by potwierdzić informację) mówią, że MSO 2007 i to co tworzy nie jest zgodne ze specyfikacją zatwierdzoną przez Ecma.
Chyba, że to taka sama zgodność jak IE ze standardami W3C? o_O
24.07.2007 Aktualizacja: pierwsze wzmianki o niezgodności MSO z MOOX pojawiły się na blogu ZDNet.com. Autorem wpisu jest blogger Paul Merrell ("Marbux"), który pisze również na opendocument.xml.org. Kolejnym znakiem jest drugi punkt petycji"Nie dla MOOX". Wychodzi na to, że jest to efekt działania propagandy ODF lub jest to efekt tuszowania prawdy przez propagandę Microsoftu.
Microsoft zdecydował, że w opracowywanej właśnie wersji Office 2007 dla Maców z procesorami Intela nie będzie wsparcia dla skryptów VBA.
W Office 2007 dla Mac OS X VBA zniknie i zostanie zastąpione przez AppleScript i Automator. Nie wdając się w dyskusję czy są one lepsze czy gorsze od VBA, należy zauważyć pojawiający się duży problem z kompatybilnością. Dotychczas makra tworzone na windowsowym Office mogły działać także na Office dla systemu spod znaku jabłuszka. Teraz ta kompatybilność zniknie i spowoduje, konieczność żmudnego przepisywania makr. Erik Schwiebert podaje wiele powodów, które spowodowały tę kontrowersyjną decyzję. Trudno się jednak z nimi do końca zgodzić, gdyż kompatybilność i interoperacyjność pomiędzy platformami ma bardzo duże znaczenie i pojawiające się problemy powinny zostać przez Microsoft rozwiązane. Tak się jednak nie stało. Użytkownikom nie mogącym z różnych względów przeportować makr pozostaje korzystanie z oprogramowania wirtualizacyjnego, jak np. Parallels, i uruchamianie windowsowej wersji Office. [src]
A ja się zastanawiałem czy CrossOver Mac ma jakiekolwiek szansę na zaistnienie na rynku. Ciekawe również co z umową Apple <=> Microsoft, na mocy której MS zobowiązywał się przeportować Office'a na Maca i aktualizować go przez okres 5 lat. Ciekawe czy Microsoft zwróci część pieniędzy Apple za niedopełnienie umowy. Ciekawe czy Novell wykorzysta to posunięcie aby spopularyzować swoją wersję OpenOffice'a, która ma interpretować/interpretuje VBA.
Ciekawski ze mnie człowiek.. :P
Ostatnio rożne news-roomy pisały różne ciekawostki o obsłudze VBA w Calcu m.in IDG
Z pomocą przyszła tu firma Novell, która na bazie kodu źródłowego OO stworzyła wersję, która posiada obsługę VBA w arkuszu kalkulacyjnym. Noel Power, deweloper odpowiedzialny za tę funkcjonalność mówi, że pełna obsługa VBA została uzyskana dzięki umożliwieniu natywnego uruchamiania makr VBA w OpenOffice.org, udostępnieniu modelu obiektowego zapewniającego kompatybilność pomiędzy programami, rozszerzeniu symboli OOo-Basic'a o API zapewniające kompatybilność oraz zmodyfikowanie funkcji interpretujących OOo-Basic poprzez dodanie obsługi składni VBA. Niestety wsparcie dla VBA nie jest jeszcze w stu procentach kompletne, lecz powinno poprawnie działać w większości najczęściej używanych makr.
Postanowiłem przetestować najnowsze cudo Novella. Zacząłem pobierać OpenOffice.org 2.0.2 for Windows eMedia . I nastąpiło pierwsze zaskoczenie! Wersja Novellowska to tak naprawdę obraz ISO z OO.org w wersji RC1, która waży aż 401 MB podczas gdy oryginalny OO.org/Win waży 90 MB. Pytanie: na co poszło 311 MB?OOo by N po instalacji pożera 653 MB, przy czym Microsoft Office 2007 beta2 zjada już tylko 470 MB. A ludziska narzekają na 90 MB OO.org
Niestety kolejny raz przekonałem się, że arkusze bankowe należą do grupy 0,1%, które nie są poprawnie obsługiwane. Słynny test "żaby.xls" sprawdzający IQ nie działa w ogóle - 2 na 3 arkusze - identyczna sprawa. Jedyna nowość to ta, że jeden złożony arkusz z makrami działa w 40% - to i tak lepiej, wcześniej było 0%. Niestety 40% nie wystarcza aby wywalić Excela. - btw. ciekawe kiedy Ux System zaktualizuje swoje oświadczenie
I jeszcze jedna ciekawostka. Zaglądając dziś na blog Erwina przeczytałem, o czymś w stylu "OpenOffice.org Enterprise"
Sharepoint alternative released by O3Spaces
"O3Spaces announces the immediate availability of its document collaboration and management environment that tightly integrates with the open source office suite OpenOffice.org and its commercial sibling StarOffice. “Up until now OpenOffice.org lacked a back-end solution similar to Microsoft Office SharePoint,” says O3Spaces CEO Rob Mentink."
Cały artykuł (ang.) Oficjalne ogłoszenie O3Spaces (ang.)
Wszystko wskazywało na to, że Microsoft się zmienia. Świadczyło o tym uśmiercenie FUDiarza.
Martin Taylor, twórca kontrowersyjnej kampanii "Get The Facts", porównującej Windowsa i Linuksa niespodziewanie przestał pracować dla giganta z Redmond. Ostatnią funkcją Taylora miała być współpraca przy tworzeniu usług Windows Live. W ostatni poniedziałek jego nazwisko było wymieniane w kontekście nowej wersji komunikatora Windows Live Messenger.
Taylor pracował w firmie od 13 lat, więc jego nagłe zwolnienie jest dość dziwne. Przedstawiciel Microsoftu nie chciał skomentować decyzji o zwolnieniu. Od tego czasu z samym zainteresowanym nikt nie może nawiązać kontaktu.
I kroki, które podejmowali aby wejść w tyłek społeczności open source. Teraz po przeczytaniu, tego co ogłosił Stivi, że jedyna i słuszna dystrybucja to SUSE - zastanawiam się, po co zwolnili człowieka od FUDu? Mam wrażenie, że twardogłowy CEO Microsoftu to po prostu jakiś pajac, który cudem znalazł kiedyś zatrudnienie, obecnie w najpotężniejszej firmie software'owej na świecie...
Na stronie listu do społeczności Novell informuje:
* Inżynierowie firmy Novell w ciągu ostatniego roku pracowali wspólnie z inżynierami firmy Microsoft w grupie roboczej ECMA TC45, tworząc kompletną specyfikację, umożliwiającą współpracę pakietów biurowych.
* Novell opracuje kod niezbędny do obsługi formatu Office Open XML w pakiecie OpenOffice, który zostanie następnie przekazany organizacji OpenOffice.org. Zostanie również opublikowana wtyczka rozszerzająca własną wersję pakietu OpenOffice firmy Novell o obsługę formatu Office Open XML. Novell będzie poza tym uczestniczyć w projekcie open source Open XML Translator.
Tak się zastanawiałem czy gdy wspominali o OpenOffice to w zamyśle był to OpenOffice.org czy "OpenOffice by Novell+MS for SLE". Może również zaistnieć sytuacja, że "OO by Novell" będzie legalny bo firma zapłaciła za patenty, a przekazany kod organizacji będzie bezużyteczny. No i na cholerę komu obsługa niepopularnego pseudo-standardu OO XML? Novell nic nie zrobił aby OpenOffice.org lepiej odczytywał pliki xls z makrami. Przypuszczam, że będzie to wykorzystane do przyszłych wspólnych akcji marketingowych - "OpenOffice by Novell najlepiej współpracuje z Office 2007. Czy jesteś jeszcze dinozaurem?". Ehh. A miało być tak pięknie.
Computer geek that can rap, what you think about that?
Just sit in your seat, and I'll tell you where it's at!
When it comes to your net, go - ready - set
You better watch Novell cause you ain't seen nothing yet!
You see, our networked world, it's a catalyst for change
yet it's so complex it's a real big pain
Novell's approach - information solutions
We're bringing on a software revolution!
We put open software on your plate to simplify, secure, and in-te-grate
and extend your network yet it looks like one
and now we're getting ready to have a little fun!
From the N to the O to the V, E, double L - watch how you spell it and say it - NOVELL!
We're open, global and secure - should be your partner of choice man that's for sure!
Oh you'll be flying on the net like you're in your new Porsche
when you boot that Linux disty that we call SUSE
ZENworks, I-D-M, GroupWise
use our software to build your open enterprise,
if you do it well - they'll be calling you wise -
Guys - bar-b-q some chicken thighs
cause this party's getting started and you're the main guys!
So watch out world Novell's ready to play
you see the sun just rose on a brand new net day!
oh you can think me crazy, you can call me insane
but hook up with Novell and you'll win the net game!
Computer geeks that can rap what you thinking bout that?
and our rap went a little something like that!
source: Cool solutions
luo (11-04-2006 23:16:35)
chcesz zobaczyć coś zadziwiającego?
Adam (11-04-2006 23:16:44)
yhy
luo (11-04-2006 23:16:49)
ftp://68.193.99.96/Anonymous/Quest88/xgl/xgl-bastion-et-water-xvid.avi
17 MB
luo (11-04-2006 23:19:26)
to składa się z 2 części
luo (11-04-2006 23:19:30)
nie oglądaj 1 od razu
Adam (11-04-2006 23:19:54)
ok
luo (11-04-2006 23:21:28)
ftp://68.193.99.96/Anonymous/Quest88/xgl/xgl-bastion-zoom-incube-xvid.avi
23 MB
Adam (11-04-2006 23:21:56)
a co to?
luo (11-04-2006 23:22:00)
XGL ;]
Adam (11-04-2006 23:22:10)
tzn?
luo (11-04-2006 23:22:17)
poczekaj aż się ściągnie
luo (11-04-2006 23:22:24)
i obejrzyj po kolei
luo (11-04-2006 23:22:30)
wg tej kolejności co ci dałem
Adam (11-04-2006 23:22:32)
ok
luo (11-04-2006 23:22:34)
najlepiej na winampie
luo (11-04-2006 23:22:40)
w trybie pełnoekranowym
luo (11-04-2006 23:22:46)
i opisz wrażenia ;]
Adam (11-04-2006 23:22:50)
ok
Adam (11-04-2006 23:38:57)
zobaczylem te filmiki
Adam (11-04-2006 23:39:25)
o kurwa miazga
Adam (11-04-2006 23:39:27)
co to jest za system operacyjny?
luo (11-04-2006 23:39:58)
podoba się?
Adam (11-04-2006 23:40:06)
max
luo (11-04-2006 23:40:08)
i co znaczy "kurwa, mizaga!"
Adam (11-04-2006 23:40:38)
ze bardzo mi sie podoba
luo (11-04-2006 23:40:39)
to jest środowisko graficzne KDE dostępne m.in na Linuksa
luo (11-04-2006 23:40:47)
na tym możesz mieć takie efekty
Adam (11-04-2006 23:40:48)
aha
Adam (11-04-2006 23:40:54)
a na windowsa nie ma czegos takiego:P?
luo (11-04-2006 23:40:57)
nie
luo (11-04-2006 23:41:08)
Adam (11-04-2006 23:41:35)
Polski blog OpenOffice'a to ciekawe artykuły, newsy i poradniki dostępne zupełnie za darmo. Jeśli jednak chcesz pomóc autorowi w utrzymaniu bloga prześlij kilka złotych na poniższe konto: