Ostatni raz z KDE miałem styczność w chwili użytkowania SUSE 9.1. Była to wersja trzy-trzy tego środowiska i jak na tamte czasy, była naprawdę łał! Za pasem już trzecie wydanie poprawkowe, do trzeciego wydania modernizującego z czwartej linii środowiska. Dlaczego by nie spróbować wrócić do starej miłości? - pomyślałem. Widzieliście zresztą te kształty i te kocie ruchy plazmy! Wszystko to nęciło. A poza tym, ostatnia niespodzianka mocno motywowała do zmiany! I jak pelikan pospolity, połknąłem haczyk.
W czasie niepamiętnych już dziejów, zmuszony byłem przeinstalować system. Jedyne wtedy dostępne distro, to było testowe wydanie Ubuntu 9.04. Co jest niebywale istotne, a co koniecznie muszę tutaj zaznaczyć, toto, że po Wielkiej Smucie Domowej, padł CD-ROM, ale dzięki użyciu magicznego eliksiru z kranu i użyciu czarodziejskiej ściereczki, CD-ROM odżył! Tajemniczy disk zabutował i pozwolił wielbić ukrytego bożka.
Po świeżej instalacji, do swojego Ubuntu 9.04 alpha dodałem stosowne repozytorium, zaciągnąłem do pracy pakiet kubunt-desktop, przelogowałem X-y i cieszyłem się nowym środowiskiem - do pierwszej aktualizacji rzecz jasna - bo Linux ich nie lubi! Po kilku dniach bezawaryjnego działania, KDM odrzekł: "Wędrowcze! Te drzwi nie są dla ciebie! Zawróć do Windowsa, albo umrzyj śmiercią męczeńską!". Przystąpiłem do ataku. Najpierw użyłem czarnej magii, ale ona nie poskutkowała. Następnie wykonałem kop tytanów z półobrotu, ale to też nie przyniosło pożądanych efektów. Gdy wszystko zawiodło, zwyczajnie poprosiłem o dostęp, ale KDM było niewzruszone.
Wybór był prosty. Wróciłem do Windowsa. Z planem mściwej reinsatalcji. Pobrałem finalne wydanie Kubuntu 9.10, odpaliłem krążkownice i już zacieszałem, ale... żadnego nie chciało wypalić! O co biega? CD-ROM wyczyszczony, płytki nówki, CDRW, DVDRW, od różnych producentów, dwa różne programy do nagrywania - wyliczałem. Jasne było, że stało się coś co przekraczało moje moce. Zły urok?
Fixed
Każdy dobry mag komputerowy wie, że na zaczarowane CD-ROM-y najlepsze są pendrive'y. Kilka sekund googlowania pozwoliło na znalezienie i zaznajomienie się z HOWTO Create a Ubuntu 9.10 Live USB from Windows. Prosty man, ale jaki czasochłonny! Wyjawię kilka sekretów, o których nie wspomniał autor.
Nie ma żadnego problemu, aby programem U910.bat (dla Ubuntu) spreparować Kubuntu, czy inne odmiany (co już tylko podejrzewam).
Programem przeznaczonym do konkretnej wersji Ubuntu (U910.bat), nie spreparujesz innej (np. 9.04). Program co prawda nie wypluje błędu, ale już podczas bootowania wyskoczy błąd vmlinuz.
Dystrybucja była "wypalana" na kluczu KingMax 1 GB (USB 2.0). Proces trwał nie bagatela 50 minut! Przez ten czas zdążyłem o nim zapomnieć, przypomnieć sobie, przerazić się, że coś się zacięło, skillować go, uruchomić od nowa... i zatoczyć krąg. Program nie wyświetla jakiegokolwiek paska postępu.
Instalacja
Instalacja to kolejny magiczny proces. Uważnie śledziłem wszystkie okna, wszystkie komunikaty i równie uważnie czytałem na nich ostrzeżenia. Przed instalacją systemu na czysto, usunąłem starą partycję, stworzyłem nową i nie zezwoliłem na jej formatowanie. Pasek postępu leniwie zliczał procenty a ja udałem się na zasłużoną drzemkę. Po skopiowaniu się plików i resecie, wczytało się dziewicze KDE 4.3.2. I ku mojemu zaskoczeniu, wszystkie dane z Ubuntu 9.04 testing zostały zachowane!
Wniosek: menadżer partycji w Kubuntu źle działa.
Użytkowanie
Przez znakomitą większość czasu, z KDE pracuje mi się świetnie. Aplikacje oparte na GTK są świetnie asymilowane. Nawet K3B samoistnie rzuciło zaklęcie resurrekcji i w ostatniej chwili poratowało sąsiada kopią WinXP. Ciekawe, że gdzie Windows nie może, tam pingwina pośle! Teraz błędy, których tolerować nie potrafię.
KDE pacyfikuje Workrave (GTK) i uniemożliwia jego użycie.
Brak kompatybilności z Compizem. To KWin jest niszowy i powinien dostosować się do czegoś tak błahego jak przyzwyczajenia do skrótów klawiaturowych. Przykład: Zoom w Compizie był intuicyjny (tak po prostu). Za jego obsługę odpowiadał klawisz Windows + ScrollUp/ScrollDown. W KWin powiększenie to Win+= (nawias), wyzerowanie to Win+0 (zero) natomiast pomniejszenia nie ma w ogóle, bo Win+- (minus) zostało przypisane do Amaroka (opcja "ścisz"). Oprócz tego powiększenie nie następuje płynnie a poklatokowo. Przypisanie tej kombinacji (Win+Mysz) nie jest możliwe, bo Centrum Sterowania ignoruje przewijanie rolki.
Oprócz tego, Dolphin kilka razy padł podczas przenoszenia zaznaczonych plików do listy odtwarzania VLC. Wczoraj bez żadnego ostrzeżenia, zostałem wylogowany podczas korzystania z Fx. Dosyć osobliwe. Stawiam na złośliwe chochliki.
Serwer, z tego co się dowiedziałem, jest bez ograniczeń, więc pobranie wersji w HD nie powinno stanowić problemu. A poniżej występienie kolegi z zespołu. Janie, dziękuję.
Dziękuję też ekipie wortalu DobreProgramy.pl za wypożyczenie sprzętu, KnowHow, wsparcie i za zaangażowanie. Bez ich pomocy, nagranie sesji byłoby niemożliwe.
Jak to jest, że mapa w .kml przeznaczona dla Google Earth nie wyświetla się w Marble? Moje niezwykłe umiejętności informatyczne a zarazem męska intuicja podpowiadają mi, że powinienem wybrać z menu Plik opcję Otwórz mapę → Google Earth KML. Tak też robię, ale bez żadnych rezultatów. Czarna magia czy cuś? A może nie posiadam odpowiedniego poziomu zaawansowania, aby móc rzucać magiczne zaklęcia? Ah, przeklinam cię Marble!
"Żona prezydenta to czarownica, która powinna poddać się eutanazji a PiS to szambo!" - takie oto słowa rzekomo wypowiedział Ojciec Dyrektor. Aby stłamsić mniejszą aferę! - tak grzmiała blogosfera.
Czy wiadomo o co chodzi? Jany gwint! Nie wiadomo. Wstyd się przyznać ale nie pamiętam czego dotyczyła ostatnia (???) afera w kraju. Oddział PR z PiSu ma odemnie piątkę.
No dobra, ale co z małym i miękkim? A no, po kilku latach bitew z Komisją Europejską, po zapłacie wielomilionowych kar liczonych w wysokojakościowych do$$arsach, po złożeniu aż czterech obietnic otwarcia się na Ruch Open Source i po ich złamaniu - po tym wszystkim gdy firma zaczęła przegrywać wojnę, a nasze uzależnienie od tejże korporacji zaczęło regularnie maleć - moloch na glinianych nogach zaczął dokonywać transformacji. To nic dziwnego jeśli żyjemy z przekonaniem, że nic nie trwa wiecznie.
Dupki z zarządu zdecydowały się obdarować nas kolejną (piątą?) obietnicą, zapewne bez pokrycia. W odpowiedzi na "API do SQL Server i tym podobnym" Free Software Foundation Europe wydała oświadczenie - a raczej z szamba pijarowskich bzdur - wyfiltrowała prawdziwe intencje.
Ale nie o tym będzie. To, że FSF robi dobrą robotę - wie każdy zainteresowany.
Mnie osobiście razi, że te złamasy po eliminowaniu/blokowaniu konkurencji przez tyle lat, znienacka i bezczelnie swoją porażkę z KE określili "zwiększaniem interoperacyjności z oprogramowaniem open source".
O interoperacyjności z prawdziwego zdarzenia możemy mówić tylko wtedy gdy Microsoft porzuci starania mające na celu przepchnięcie OOXML w ISO i wraz z OASIS, wspólnie z członkami komitetu technicznego zacznie prace nad jednym formatem. To najważniejszy priorytet! G. prawda, że 'dwa standardy' będą korzystne dla klientów. To kolejny bełkot pijaroców. Kto ślepy, niech popatrzy jak skończył format HD DVD w wojnie z Blu-ray. Takie zjawiska nie służą klientom. Konsorcjum OASIS aby pójść na rękę Microsoftowi, do specyfikacji ODF 1.2 włączyło elementy charakterystyczne dla Excela. A co zrobił Microsoft dla otwartych standardów?
Microsoft za bezczelną i nieudaną akcję PR dostaje odemnie dwóję. Taka poważna korporacja, a nie potrafi nawet namieszać w głowach bardziej niż PiS. Dlatego mogę tylko napisać: Pamiętamy coście zrobili. Abyście dostali w przyszłości za to po dupie! I wszystkiego najgorszego palanty! -- Zniesmaczony klient.
Za 2 dni rozpocznie się coroczny zlot twórców wolnego/otwartego oprogramowania. Tradycyjnie, swój własny DevRoom będzie miała Mozilla oraz OpenOffice.org.
Wg. harmonogramu OO.o, pierwszy wykład będzie poświęcony tematyce, którą zrozumie nawet ZU - będzie o OpenOffice.org 3 oraz o jego modularyzacji. Czyli to co każdego użytkownika pakietu interesuje. Cała reszta jest natomiast poświęcona bardziej technicznym zagadnieniom.
Ze spraw okołoMozillowych, użytkowników OOo powinny zainteresować wykłady:
Calendar Project
Mozilla Calendar Workshop
Thunderbird
Dlaczego?
Dlatego, że nowopowstała Mozilla Messaging uśmiercając Sunbirda zdecydowała się na integrację Thunderbirda z Lightningiem. Sun ma w tym swoją działkę i pewne źródła plotkują, że Thunderbird3 będzie w jakiś sposób zintegrowany z OpenOffice.org3. W ten sposób mają zostać zaspokojone potrzeby użytkowników OO.o na oprogramowanie typu PIM.
Niedawno lapidarnie wspomniałem o wolnej alternatywie do MS SharePoint - O3Spaces. Niezorientowanym powiem tyle, że jest to oprogramowanie służące do zarządzania obiegiem dokumentów i pracą grupową nad nimi. Nie będzie oceanu informacji a jedynie kałuża :P
Najważniejszą nowością dla nas Polaków jest oczywiście lokalizacja pakietu na zrozumiały dla nas język. Choć nie jest on przetłumaczony w stu procentach, ogromna większość okien dialogowych jest już zrozumiała dla pani Krysi. Zastanawiając się, kto dokonał tego czynu można dojść do wniosku, że musi być to zasługa firmy Amazis.net, która od niedawna jest polskim przedstawicielem i dystrybutorem Xandrosa oraz jego produktów. Dodatkowo została wykupiona domena o3spaces.pl. Wszystko wskazuje na to, że kroi się jakaś większa akcja!
Inną nowością - już dla wszystkich użytkowników, było wydanie O3Spaces Workplace Community Edition 2.2b. Beta bardzo ładnie się zainstalowała (OS: WinXP, Ubuntu 7.04/7.10), gorzej było z zmuszeniem jej do poprawnego działania - choć i to się udało w krótki czasie!
Po uruchomieniu Workplace Server, zyskałem dostęp do Przestrzeni dla pracowników (http://localhost:8095/Spaces) oraz do Studia administratorów/supervisor'ów (http://localhost:8095/Studio). Bardzo pomocna w pierwszych krokach okazała się dokumentacja Gdy już uruchomiłem O3@Spaces, mogłem spokojnie przejść do procesu integracji OO.o z systemem. W prawym górnym rogu wisiał slogan "Workplace Assistant is offline", który po kliknięciu wywoływał prościutki kreator napisany w Javie.
Kreator powinien zintegrować OpenOffice.org oraz Microsoft Office z oprogramowaniem. Jeśli mimo wszystko tego nie zrobi, musimy dokonać tego ręcznie wybierając Instaluj wtyczkę Office z menu Ustawienia z tacki systemowej. Aha, pod Linuksem nie działa!
Workplace po integracji z Writerem
Jak widać na powyższym obrazku, oprogramowanie O3 umożliwia dodawanie komentarzy oraz porównywanie/przywracanie różnych wersji dokumentu (działa to identycznie jak MediaWiki).
Wszystkie linki, które otworzymy są dostępne pod postacią kart na dole stronie
O3Spaces beta zrobił na mnie dobre (pierwsze) wrażenie - być może to przez ciekawość. Lecz jeśli chcesz go użyć do innych celów niż testowych - daruj sobie. Przez dwie godziny po czystej instalacji nie udało mi się nawet edytować pliku .odt, możliwy był jedynie odczyt.
Najnowsza wersja wtyczki Suna właśnie została opublikowana! Choć zmian wiele nie ma, te które zaszły są bardzo ważne. Rozwiązano problemy z instalacją na niektórych Windowsach oraz dokonano wielu ulepszeń w filtrach importu/eksportu do OpenDokumentu. Prócz tego wtyczka ma komunikować się z nami w tym samym języku, który jest używany przez Microsoft Office. Najnowsza wersja jest bogatsza o 16 języków, w tym o język polski Sun ODF Plugin 1.1 wciąż nie obsługuje Office 2007.
Wróble ćwierkają, iż aż sam twardogłowy Ballmer zarządził sporą obniżkę cen Office 2007 w wersji chałupniczej. Powodem tego ma być ciągle rosnąca popularność OpenOffice w naszym kraju.
Jest to dość ważne wydarzenie pokazujące, że Wolny Rynek Ponad Wszystko. Jeszcze niedawno Steve O Microsoftu ogłaszał wszystkim, że klienci na pewno będą woleli wydać kilka setek na ich pakiet niż korzystać z darmowej niedojrzałej alternatywy jaką oferuje środowisko Open Source. A jednak?!
A gdyby tylko zmusić Microsoft do dodania wsparcia ODF, z pewnością poczulibyśmy ulgi, które mają już Chińczycy, a które w Polsce byłby wynikiem działania wolnego rynku.
Tak więc cieszmy się z faktu kruszenia muru dyktatury jaką wybudował Microsoft
Xandros, to windows-podobna i mało znacząca na świecie dystrybucja, nie wyróżniająca się absolutnie niczym. A dziś świat dowiedział się o przejęciu firmy Scalix, czy jednak cokolwiek się zmieni?
Być może. Sprytni od razu zauważyli niszę w świecie zintegrowanych systemów biurowych na Linuksa, którą można spokojnie uzupełnić, i na której powinno dać się dobrze zarobić
Nie będę się rozpisywał nad tym czym jest Scalix, powiem tylko, że to odpowiednik MS Exchange a po resztę odsyłam na 7thguard, IDG.pl, linux.pl
Przypuszczam, że samo wykupienie linuksowego exchenga to nie koniec zakupów. Na rynku dostępne są dwa rozwiązania, zastępująca MS SharePoint. Pierwszy to projekt o zamkniętych źródłach, drugi z kolei jest open source - O3Spaces[1] oraz PengYou.
Co sprytniejsi już dawno zauważyli, że łącząc i integrując te produkty, możemy małymi kroczkami stworzyć odpowiednik MS Office System. Xandros jest już w tej luksusowej sytuacji gdyż pakiet biurowy ma, posiada własny system pocztowy a PengYou, może sobie wziąć bezpłatnie do własnych celów.
Gdy Novell i inni walczą z Microsoftem o desktopy, podobno nawet korporacyjne, Xandros cichaczem wykupił jedyne rozwiązanie tego typu dostępne na rynku.
Ważne jest wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Dystrybutorem Xandrosa na Polskę jest firma Amazis.net (ta sama, która tworzy własną Mandrivę Xtreme), która jest również dystrybutorem zamkniętego O3Spaces.
Czy coś teraz stoi na przeszkodzie aby napsuć krwi Microsoftowirozwinąć rynek otwartego biura? Nic
Pytanie: Jakie są różnice w stosunku do wcześniejszej testowej wersji (Technology Preview)?
Odpowiedź: Istnieją trzy istotne różnice.
Obecna wersja wspiera nie tylko Worda, ale i Excela oraz PowerPointa.
Obecna wersja wspiera nie tylko Office 2003 ale również 2000 i XP.
Zebraliśmy opinie na temat jakości konwersji i dodaliśmy pewne ulepszenia
Pytanie: Dlaczego wtyczka nie wspiera Office'a 2007?
Odpowiedź:
Więc, w zasadzie to wspiera, ale nadal jest problem z obsługą Wordowskiego API.
Możesz zapisywać do ODF, ale kiedy spróbujesz otworzyć ODF, word zignoruje zainstalowane filtry i spróbuje otworzyć swoimi własnymi filtrami. Oczywiście Word nie może tego zrobić, więc otrzymujesz komunikat o błędzie "The Office Open XML file <name> cannot be opened because there are problems with the content". To zdarza się nawet wtedy kiedy wyraźnie wybierzesz filtr ODF! Mam nadzieję, że Microsoft naprawi ten problem w następnym Service Packu. Jeżeli nie, to znajdziemy jakieś obejście dla tego błędu poprzez stworzenia jakiegoś typu integracji jak to jest w PowerPoincie i Excelu.
Pytanie: I to wszystko jest naprawdę za darmo?
Odpowiedź: Tak, jest za darmo. Oczywiście, jeśli masz potrzebę - Sun zaoferuje również wsparcie techniczne oraz serwis, na umowę. Jest to produkt Suna, tak więc aktywnie będziemy wspierać i utrzymywać plugin przez wiele lat.
Pytanie: Co z lokalizacją na inne języki?
Odpowiedź: Właśnie pracujemy nad zlokalizowaną wersją. Plan jest taki żeby mieć tylko jeden MUI (multi user interface - interfejs wieloużytkownikowy) który wykryje i włączy odpowiedni język którego używasz w MS Office
Pytanie: Jakie są różnice między wtyczką Suna a Translatorem OpenXML/ODF na SourceForge.net?
Odpowiedź: Jest ich wiele...
Tylko plugin Suna ma tak porządną integrację z Wordem. To tylko kolejny filtr i kiedy otworzysz jakiś plik ODF, naprawdę pracujesz na tym pliku ODF, co znaczy że możesz zapisać swoje modyfikacje naciskając kombinację CTRL+S. Możesz nawet skonfigurować Worda żeby domyślnie zapisywał wszystko do ODF!
Konwersja jest dokonywana za pomocą kodu StarOffice, który jest dobrze sprawdzony. Ten inny plugin [konwerter Microsoftu - przyp. autora] jest rozwijany od zera, używając bibliotek XSLT, i tam są rzeczy które nie mogą zostać przetransformowane za pomocą funkcji bibliotek XSLT, ponieważ potrzeba do tego informacji o wyliczonym układzie graficznym.
Plugin ODF Suna nie ma innych dodatkowych wymagań. Po prostu ściągasz i instalujesz, nie ma potrzeby instalowania dodatkowych rzeczy takich jak "Paczka kompatybilizująca Microsoft Office", ".NET Framework" i innych poprawek.
1. Powyższy tekst jest luźnym tłumaczeniem FAQ Malte Timmermanna.
2. Ogromne podziękowania dla BlackMana za przetłumaczenie wszystkiego tego czego mi się tłumaczyć nie chciało, a było tego sporo.
3. Zauważyłem jojczenie na wagę wtyki. Proszę zwrócić uwagę, że waga .NET 2.0/Office Compatibility Pack 2.0 oscyluje w granicach 22 MB - 28 MB. Wtyczka Suna co prawda waży o te 3 MB więcej, jednak dzięki użyciu kodu SO'a dostaliśmy coś nieporównywalnie lepszego od konwertera Microsoftu.
Riddle pochwalił się stworzeniem skryptu Ling.pl UserCSS Redux. Słusznie, odwalił kawał znakomitej roboty. A dzięki AdBlockowi możemy wywalić te paskudne bannery rozwalające całą stronę słownika.
Czy to jednak wszystko w tym temacie? Oczywiście, że nie! Dreamerpoprawił pracę Riddle'a (szok, co nie?), a dokładniej wzbogacił styl o flagi do wyboru języków (angielskiego, niemieckiego, francuskiego) oraz dodał niestandardowe litery.
Kod:
Prawda, że zdecydowanie lepiej? Ale to jeszcze nie koniec. Przez jakiś czas e-mailowałem intensywnie z panem Dariuszem Jemielniak (pan i władca w ling.pl) w sprawie rozszerzenia do Fx.
Niestety, na moim komputerze, niezależnie od czystości czy zabrudzenia profili, rozszerzenie Ling.pl Toolbar nie działało poprawnie, a bardzo mi zależało na dostępie do słownika z poziomu PPM. Tak więc dorwałem Internautę i na mą prośbę napisał lekki i niezamulający dodatek. Ja z kolei napisałem do pana Darka i tak dzięki wspólnym wysiłkom możemy się cieszyć dobrobytem - pro publico bono (aż dwukrotnie mniej klikania! :>)
Tak więc do sprawnego zdobywania wiedzy polecam Ling.pl UserCSS Redux + Ling.pl pod PPM + Adblock! Są to błahe ulepszenia, jednak dopiero w codziennej pracy je doceniamy. Bierzcie i korzystajcie z tej kombinacji wszyscy.
---- Edycja: skrypt został zaktualizowany o flagi na górze strony
Orginalna praca została wykonana przez Bena B. |
Original works carried out by Ben
B. | Oeuvres
originales réalisées par Ben B.
15 Maja w Pekinie (ang. Beijing) odbyło się pierwsze międzynarodowe spotkanie społeczności z deweloperami, której gospodarzem była firma Redflag Chinese 2000 - producent RedOffice'a, komercyjnej odmiany OOo przystosowanej do tamtejszego rynku.
Wydarzenie to zostało niestety całkowicie przemilczane w polskim Internecie. Co ciekawe, stosowna informacja wisiała przez jakiś czas na stronie głównej projektu lecz potem została zdjęta
Z blogów różnych programistów dowiemy się iż obydwie firmy podpisały pakt o współpracy. Firma Redflag wsparła projekt OOo siłą roboczą liczoną w ok 50 inżynierów Malte Timmermann, techniczny architekt napisał:
Istnienie dodatkowych 50sięciu programistów pracujących w pełnym wymiarze czasu nad OpenOffice.org jest naprawdę pomocne, ponieważ wiele interesujących rzeczy może być zrealizowanych tylko wtedy gdy mamy wystarczająco dużo ludzi pracujących nad projektem. [src]
To dobrze dla Chińczyków i dla nas. Z oficjalnego ogłoszenia czytamy:
Sun Microsystems i Redflag Chinese 2000 ogłosili dzisiaj wspólny projekt developerski który będzie skupiać się na integrowaniu nowych funkcjonalności w chińskiej lokalizacji OpenOffice.org, a także zapewnieniu jakości oraz odpowiedniej ilości pracy nad bazowymi aplikacjami.
Ci pierwsi dodatkowo nie będą musieli dublować pracy a my powinniśmy zyskać lepsze oprogramowanie. To taka inwestycja Azjatów Zresztą już widać dynamiczny rozwój OOo (karty, rozszerzenia, inteligentne tagi, nowy moduł wykresów i nowy ReportDesigner..)
Słoneczko się do nas szczerze uśmiecha. Początkowo firma agituje pomysł płacenia programistom wolnego oprogramowania za ich pracę. Tak więc teraz każdy szanowany koder może orzec, że jego hobby jest opłacalne Dzięki takiej inicjatywie, deweloper będzie mógł więcej czasu spędzać przez monitorem co powinno przekładać się na szybszy rozwój aplikacji. Czytając np tygodniki KDE można zauważyć, że deweloper-wolontariusz spędza średnio od 3 do 5 godzin dziennie na programowaniu. Warto dodać, że Sun nie jest pierwszy. Przed nim, Mozilla przekazywała tantiemy na rzecz programistów najlepszych i najpopularniejszych rozszerzeń do Firefoksa. Model zarobkowy jest identyczny do tego z Jamendo - krótko, dobry kawałek softu sam zarobi na dewelopera.
JakiLinux.org donosi o udostępnieniu Javy na GPL2 ( Java oficjalnie na GPLv2! ). Jest to o tyle zaskakujące, iż wszyscy dookoła (analitycy od 7miu boleści) prorokowali wydanie Javy na CDDL lub GPL3.
Miłe zaskoczenie. O! Będę mógł puszczać przelewy bankowe z Knoppiksa!
Wyraźnie widać, że Sun Microsystem nie daje o sobie zapomnieć. Gdy wszyscy sądzili, że obecny Sun to cień dawnego molocha, zarząd przedsiębiorstwa atakuje rynek na wolnych i zaraźliwych jak grypa licencjach! I gra gitara!
Wreszcie ktoś wyszedł z inicjatywą by zrealizować ten niezwykle ważny cel Mówię oczywiście o tłumaczeniach różnych projektów open source!
Niedawno jojczyłem Pawłowi na jabberze na temat jakości tłumaczeń KDE. Narzekałem na zespół tłumaczy KDE, którzy nie współpracują z AviaryPL/GNOME PL. To czego mi jako użytkownikowi brakuje w środowiskach graficznych to jednolitych tłumaczeń. Np bardzo nie podoba mi się tłumaczenie "Lokalizacja" albo "Adres" w pasku menu KDE. Czemu nie Plik jak w Windows, Mac i GNOME? o_O
Zespół Aviary doskonale przetłumaczył produkty Mozilli i SUSE/GNOME. Stworzyli słownik referencyjny, więc wypadałoby go wspólnie rozwijać i korzystać z jego dobrodziejstw.
Oczywiście samo narzekanie nic nie zdziała więc wysłałem maila na listę z zapytaniem czy tłumacze KDE mają zamiar coś zrobić w tej materii. Na moją wiadomość odpisał Krzysiek Lichota:
Po raz kolejny informuję, że owszem, ktoś się do nas zgłosił w tej
sprawie, ale od tego czasu cisza.
Nie ukrywam, że się trochę zbulwersowałem. Powinni sami wyjść z inicjatywą, zamiast czekać na kroki niezidentyfikowanego osobnika. Więc o co chodzi? Nikt się nie zgłosił więc sami też nic nie zrobią?
Już chciałem odpisać, lecz potrzebowałem konkretnych linków by poprzeć moją rację. Pogrzebałem na wiki.aviary.pl i znalazłem nowe, bardzo ciekawe linki A dokładniej stronę
Rozważamy możliwość spotkania organizacyjnego, dla osób pragnących wziąć udział wzgl. wesprzeć ten projekt → Spotkanie inauguracyjne.
No i szafa gra! Z linka dowiadujemy się, że tłumaczenia projektów Mozilli/KDE/GNOME/XFCE/Ubuntu/GIMP/OpenOffice.org/.. ulegną ujednoliceniu.
...jeśli tylko tłumacze innych projektów wykażą się dobrą wolą. A jak to powiedział pbm: "ale zaraz sie userzy kde postawia ze jest ok i userzy gnoma ze jest ok.. ;p i wyjdzie ze i ci i ci chca ujednolicenia ale nie kosztem zmian w ich srodowisku.."
Przynajmniej ktoś postawił pierwsze kroki. A AviaryPL zawsze realizuje swoje cele!
Jedynie można ubolewać nad ignorancją szefostwa z góry. Do tej pory dziwię się, że KDE e.V. i GNOME nie doszło do takiego porozumienia. Czy oni nie wiedzą, że najważniejsza jest kooperacja i jakość oferowana użytkownikowi?
W projektach Open Source jedną z najgorszych rzeczy jest bezsensowne dublowanie pracy. Środowisko i firmy tracą czas, pieniądze, ludzie zasoby a 50% pracy idzie do /dev/null
Pamiętam jak Novell dumnie ogłosił, że zacznie dorzucać swoje 3 gr do OpenOffice.org. Na dzień dzisiejszy te przysłowiowe 3 gr to 10 deweloperów. Mało, ale zawsze coś.
Na wiki OOo, od długiego czasu dostępna jest sekcja MS Office VBA interoperability, którą tworzy(ł) Sun. Wczoraj na swoim blogu, Juergen Schmidt opublikował notatkę Sun and Novell work together on a common OpenOffice.org VBA story, na podstawie którego Sebastian Furdal napisał ten artykuł.
Co w nim jest ciekawego:
Wiadomo, że Novell pracuje nad udoskonaleniem wsparcia - znanego z MS Office - VBA dla OpenOffice.org. Okazuje się, że od jakiegoś już czasu Sun Microsystems także pracuje nad tym samym
[ironia]Genialnie![/ironia] Firmy zadeklarowały, że będą razem współpracować a okazało się, że każdy dewelopił za plecami drugiego! Jak to możliwe, że firmy współpracujące nad jednym projektem nie wiedzą, nad czym pracuje partner?
Także, ponieważ większość podstawowego zespołu jest pracownikami firmy Sun, to właśnie ona będzie nadzorowała prace nad odpowiednimi modyfikacjami API.
Pierwszą różnicą, jaką napotykamy, jest wykorzystywane przez Novella C++, podczas gdy Sun całkowicie opiera się na Javie. Ze względu na to, że OOo jest pisany w tym pierwszym, zdecydowano się właśnie na C++. Więc bardzo ważną rzeczą, nad którą trwają właśnie prace, jest całkowite otworzone źródeł podstawowej implementacji Javy. Umożliwi to szybszą migrację na C++ - przy okazji poszukiwani są programiści, którzy mogliby podjąć się tego zadania. Innym problemem jest po prostu powielanie się wielu funkcji w rozwiązaniach Novella i Suna, więc pracy nie jest mało.
To teraz chłopaki się niepotrzebnie namachają. Naprawdę "świetna" kooperacja. :S
Szkoda, szkoda. Tyle czasu i ludzkich wysiłków zmarnowano. Ale to nie wszystko. Novell po podpisaniu porozumienia z Microsoftem, wydał list otwarty do społeczności, w którym m.in pisze:
Novell opracuje kod niezbędny do obsługi formatu Office Open XML w pakiecie OpenOffice, który zostanie następnie przekazany organizacji OpenOffice.org
Czy ktoś coś wie na temat prac? Ja niestety nic Za to z tygodniowych zrzutów Development at a Glance, który jest pisany przez Sunowskich inżynierów, wynika, że w kolejnych edycjach dodadzą wsparcie dla MOOX (np Calc: Office 12 import filter; IMPRESS, DRAW & GRAPHIC SYSTEM LAYER: Office 12 XML import infrastructure and implemenation). Czemu nie czekają na implementację od Novella? Czy ich kod nie będzie lepszy od kodu Suna?!
Czy Novell umyślnie forkuje OOorg? Czy to może Sun się niecierpliwi? Czy może za jakiś czas, poczytamy o kolejnej wspaniałej współpracy powyższych firm? Jah to jeden wie.
Aktualizacja: popytałem na oooforum i okazało się, że co do współpracy nad makrami - myliłem się!
Prawo Gatesa mówi, że szybkość oprogramowania maleje o połowę co 18 miesięcy. Mi Firefox zaczął mulić już po trzech dobach działania. Patrzę za zużycie procesora i oto co widzę.
Miałem czuja kupując GeIL Dual 2x 1GB DDR2, bo mój Firefox ma takie same wymagania jak najbiedniejsza dystrybucja Visty.
To co się dzieje na świecie jest niesamowite i niewiarygodne. Nie tak dawno na wykopie znalazłem bardzo ciekawy artykuł - Kup sobie państwo. A oto to kilka cennych i ciekawych informacji o tym kraju:
Sealandia, najmniejsze państwo świata, jest na sprzedaż. Za teren wielkości boiska piłkarskiego trzeba zapłacić ośmiocyfrową kwotę w funtach szterlingach (nieoficjalna nazwa funta brytyjskiego - przypadek bloggera)
Sealandia, państwo, którego nikt nie uznaje, ale też nikt nie zwalcza, leży na Morzy Północnym, 7 mil od brytyjskiego wybrzeża. Choć cały kraj to kilka metalowych kontenerów stojących na starej platformie z czasów II wojny światowej, Sealandia ma własną flagę i hymn, konstytucję ustanawiającą ją monarchią, pieniądze, znaczki pocztowe i paszporty.
Właściciele Sealandii żądają za nią astronomiczną sumy, ale wierzą, że znajdą chętnych, bo platforma jest rajem podatkowym. Jest też rajem dla internautów - są tu serwery, na których każdy może umieścić swoją stronę internetową i żaden państwo nie ma prawa jej zamknąć. Sealandzkie serwery udzieliły gościny m.in. stronie nieuznawanego przez Chińczyków rządu Tybetu.[więcej]
Tak wygląda ten kraj (lub ta platforma przeciwlotnicza)
Społeczność serwisu The Pirate Bay, popularnego trackera sieci BitTorrent, postanowiła kupić sobie państwo i urządzić sobie tam raj – rozumiany jako szybki dostęp do Internetu i brak praw autorskich. Celem jest Sealandia, malutkie, kilkuosobowe państwo założone w 1967 roku na platformie przeciwlotniczej, władza w którym została wystawiona na sprzedaż. „Piraci” zorganizowali akcję zbierania funduszy na ten zakup.
Każdy, kto dorzuci się do puli, zostanie, po pomyślnym przejęciu władzy, honorowym obywatelem Sealandii. Na wypadek, gdyby władzy na platformie nie udało się kupić, istnieje plan B – zakup jakiejś innej wysepki i ogłoszenie jej niezależnym państwem. [src]
) Tak, Piraci podbijają morza Kto na tym zyska? Wszyscy oprócz RIAA, BSA i innych potworów ;P
Jest tylko kilka pytań. Wiadomo jak Sealandia łączy się z Internetem? Czy to nie jest trochę ryzykowne przedsięwzięcie? Kto będzie tam żył aby administrować serwerami? I co z sztormami?
Po tym jak Wykop zdechł, postanowiłem drugi raz w życiu odwiedzić Gwar
I znalazłem tam wartościowy wpis o zdrowiu komputerowca. Dobrze, że ktoś się jeszcze o nas troszczy
Pamiętam, że kiedyś gdy włączyłem TV usłyszałem informację: W Chinach budowlańcy skopiowali Brytyjskie miasteczko XXX w skali 1:1. Ma być to nowa atrakcja turystyczna (..) Pomysł ten zbulwersował mieszkańców oryginalnej osady w Wielkiej Brytanii. W tedy pomyślałem, że takie sytuacje nigdy nie powinny zaistnieć, a bycie obojętnym wobec takiego postępowania jest nie do pomyślenia. Miałem w tedy rację czy też nie? Może doczekamy czasów, że w Chinach odnajdziemy kopie wszystkich popularnych zabytków i miejscowości. Chińczycy od wieków są wybitnymi wynalazcami (zgadnijcie kto wynalazł WC! Podpowiem, że to nie był Anglik!) jak i naśladowcami. Pewnie pierwszym skopiowanym/sklonowanym człowiekiem będzie Chińczyk Ale nie o tym będę pisał.
Jakimś, dziwnym trafem, w ostatnim czasie zajmuję się chińskimi dystrybucjami office'ów. Wszystką zaczęło się od różnych dystrybucji OpenOffice.org, RedOffice'a i chińskiego standardu UOF. Z wcześniejszego niusa o konwerterze ODF <=> UOF wyczytałem, że istnieje EI Office, i to jemu poświęcę tę notatkę.
Evermore Software is China's leading developer of Office software and the world leader in Java-based Office solutions..
A joint venture between the Wuxi New District Economic Development Corporation and American investors, Evermore Software was founded in 2000 and currently employs over 400 world-class software engineers. Evermore Software is one of the largest independent Java developers in the world and the biggest single project software development team in China.
Our Flagship product, Evermore Integrated Office was first released in 2002 and each year it has developed into a more powerful and fully integrated Office system. Written in Java, EIOffice runs on Linux, Windows and Macintosh operating systems and is the First REAL Office to offer total integration between all your primary Office documents.
Więc EI Office to napisany w Javie, wieloplatformowy pakiet biurowy. To co jest w nim bardzo ciekawe to fakt, że jest niedoskonałą
kopią Microsoft Office'a 2003 Mimo, że oprogramowanie jest klonem, numeracja jest inna. EI Office 2007 jest kopią MS Office 2003, i nie zapowiada się na to aby skopiowali MS Office'a 2k7, ale o tym później.
Do pobrania ze strony producenta jest 30sto dniowa (anglojęzyczna!!) wersja próbna na Windows i Linuksa Może ludziom się spodoba, i złośliwi przestaną pisać, że z powodu braku na Linuksa, office'a z prawdziwego zdarzenia wolą uruchomić MS Office pod CrossOver Office o_O. Producent udostępnił również kilka screenów, lecz moje są lepsze
Po zainstalowaniu oprogramowania do tacki systemowej wciska się nam Quickstarter, znany m.in z OO.org. Z jego poziomu mamy dostęp do wszystkich (trzech!) składników pakietu
Edytor tekstu dobrze sobie radzi z importem plików Worda. Powyższe efekty to dzieło konwertera .odt => .doc
Wykapany Word 2k3. Proszę zwrócić uwagę na pewną nowość. Po prawej stronie dostępna jest belka z opcjami, których nie znajdziemy w produkcie Microsoftu. EI Office 2007 na prośbę Chińskiego Ministerstwa Edukacji zawiera mnóstwo dodatkowych grafik, klipów, szkiców i innych mediów!
Designed at the request of the Chinese Ministry of Education, EIOffice Science Editor supports Math, Physics, Chemistry and Geographical Science images and equations. It also provides for language annotations and the development of complex flow charts. Integrated directly into EIOffice, Science Editor eliminates the need for an expensive add on science packages that can cost hundreds of dollars. [więcej]
Bardzo przydatna rzecz!
Edytor prezentacji
Arkusz kalkulacyjny
Okropnie cukierkowate okno Otwórz plik
Evermore Software dorzuciło gratis konwerter plików aby migracja się udała.
Być może ktoś zauważył powyższy detal, którego również nie ma w MS Office. Jest to menadżer składników, który możemy swobodnie przemieszczać. EIOffice tak samo jak OpenOffice.org jest całkowicie zintegrowany. Wszystkie składniki w jednym oknie. Jednak nie dziedziczy wad OO.org :) Aż się zdziwiłem. EI Office działa bardzo sprawnie. Wręcz śmiga! Jest tak samo szybki jak MS Office w Windows, i tak samo wieloplatformowy jak OpenOffice.org. Zjada bardzo mało zasobów!
Dostępny jest w kilku językach (angielski, francuski, japoński, chiński, ...) i na 3 najpopularniejsze systemy (Windows, Linux, Mac)! Jego wielką wadą, za to, są postrzępione czcionki, aż oczy bolą Pliki .xls (z makrami i bez) odczytuje gorzej niż OO.org Calc.
Program wart uwagi. Tylko 2 wady a ile możliwości. Odpadają wszystkie problemy z przeszkoleniami pracowników (pod warunkiem, że nie mieszkamy w Polsce)
Gdyby weszli na polski rynek z polską lokalizacją, i z polskim słownikiem - na bank, zrobili by furorę!
Gdyby to kogoś zainteresowało: w sieci jest artykuł o starszej wersjiCiekawostka: Testując konwerter ODF <=> UOF zauważyłem, że EIOffice potrafi otwierać pliki zapisane w tym chińskim standardzie, ale już nie zapisuje w nim plików! Czyżby sklonowano również praktyki monopolistyczne? O_O
Nie pozwolimy ci na więcej!
Ribbon - nowy, rewolucyjny interfejs Office'a 2007, przez większą część znawców i szaraków jest uważany za genialne UI. I być może mają rację. Ja go osobiście nie trawię (wolę UI od Office'a XP). To co mnie trochę śmieszy w tym całym szumie z Ribbonem, to zapominalstwo Microsoftu. Ktoś jeszcze pamięta jak Alan Yates próbował hamować migracje do konkurencyjnych rozwiązań krzycząc o wielkich kosztach szkoleń? Ciekawe jak zachowa się pani Krysia gdy z Worda 97 przestawią ją na Worda 2007
Jak każdy człowiek, czasami popadam w paranoje. A nie trudno o nią gdy do gry przystępuje Microsoft Gdy dowiedziałem się o nowym UI Office'a pomyślałem: No, tak! Microsoft chce ogłupić ludzi do końca! Ma monopol jeśli chodzi o formaty plików, zacznie wymuszać migracje do nowszych wersji pakietu biurowego, ludzie ponarzekają ale po jakimś czasie uzależnią się od nowego interfejsu bo nie będą mieli wyboru! Różnica między MS Office i resztą będzie kolosalna i nikt nie będzie chciał migrować. Potem się opamiętałem i pomyślałem: Hmm, nie popadajmy w paranoję! MS znany jest również z ulepszeniami UI dla ZU. Może rzeczywiście Ribbon jest dobrym wynalazkiem? Jeśli to wypali zawsze będzie można coś takiego dodać do OO.org!
Niektóre firmy starają się stworzyć internetowego klona MS Office'a.
Coraz głośniej o planach zakupu przez Google ThinkFree - internetowego klonu Microsoft Office.
Ani Google, ani ThinkFree Corp. nie komentują krążących po sieci informacji, aczkolwiek zespół specjalistów wyszukiwarki - ten sam, który doprowadził do przejęcia YouTube - widziany był w Korei co najmniej dwukrotnie, a Kang Tae-jin, szef koreańskiego przedsiębiorstwa, przebywał z wizytą w Dolinie Krzemowej.
Według nieoficjalnych przecieków, Google jest zainteresowany kupnem oprogramowania, natomiast właściciel ThinkFree Corp. - koreański Haansoft - skłania się raczej do opcji współpracy i zawarcia spółki.
Siła ThinkFree - oraz potencjalny prztyczek w nos Microsoftu w wykonaniu Google - to pełne naśladowanie klasycznego interfejsu użytkownika pakietu Microsoft Office. [src]
Już kiedyś wspominałem na joggerze o mojej rozmowie z Marcinem i o tym, że "nowe UI office'a można by było zmałpować bo jest dobre". Już wiemy, że nie można. Microsoft opatentował interfejs! Sprzedaje licencje z klauzulą, że nie można zastosować UI w oprogramowaniu tego samego typu! Patent na Ctrl+C? A jednak. Szaleństwo Microsoftu nie zna granic. Co dalej, patent na RSS, Sudo? Patrząc na to teraz można się złościć dlaczego Corel nie opatentował UI WordPerfecta?, Dlaczego nikt nie opatentował kart, które są teraz w IE7. Ale bezmyślnie patentowanie do niczego nie prowadzi.
Identyczny interfejs zastosowany jest w wielu pakietach: OpenOffice.org, MS Office <2002, AbilityOffice, WordPerfect, EI Office, SoftOffice Maker, Google Doc & Spreadsheet, ThinkFree. Gdyby Corel czy jakaś inna firma, opatentowała UI dla siebie, dzisiaj mielibyśmy zalążki pakietów biurowych. A więc czy moja wcześniejsza teza, że Microsoft chce nowym UI wygryźć konkurencję jest prawdziwa? Na szczęście debilizm Microsoftu ograniczają granice USA. Te same granice niestety chronią monopolistę przed najazdem konkurencji. Evermore Software nie ogranicza się tylko do rynku Azjatyckiego. Niestety z powodu patentu, prawdopodobnie nigdy nie wystartuje na rynku amerykańskim jeśli unowocześni swojego klona.
Jak nam dokopać patentami to źle, jak my dokopać światu to dobrze! Dlaczego rynek pozwala aby jedna firma z Redmond dawała pstryczki w nos reszcie świata?
Nie tak dawno, odkrywając (m.in. chińskie) dystrybucje OpenOffice.org, zyskałem świadomość czym jest UOF. Napisałem o tym w akapicie 100 lat za Chińczykami
Dziś dowiedziałem się, że Uniwersytet Pekiński stworzył program konwertujący (dokumenty tekstowe, arkusze kalkulacyjne, prezentacje) między tymi dwoma standardami.
Peking University recently released a program to convert office
documents between OpenDocument Format and the Specification for the
Chinese office file format based on XML (UOF for short)
Strona projektuCały artykuł: Converter Enables Conversion Between ODF & Chinese Document Format (UOF)
---
Aktualizacja:
Przetestowałem aplikację. Jak na razie nie ma się czym ekscytować. W artykule napisali
"The converter is known to work with OpenOffice.org and EIOffice 2007" lecz to działanie pozostawia wiele do życzenia. Aplikacja została prawdopodobnie źle napisana w Javie. Długo odpowiada na akcje i źle konwertuje. Wg. informacji ze strony, nad konwerterem pracuje 1 deweloper, a program jest w fazie alpha 3. Przy konwersji odt/odp => uof, za każdym razem wywala błędy a plik wynikowy waży 0 kb.
Na niemieckiej wikipedii, skąd
zdobyłem część informacji wspomniano również
o AOL Office, lecz w Googlach nie znalazłem żadnych istotnych
informacji!
Dużo tego. Co najmniej 50% w/w dystrybucji to nic nie wnoszące do
głownej gałęzi OO.org projekty językowe. Są jednak firmy,
których deweloperzy współpracują z Sunem. Gdy
jakiś czas temu przeglądałem listę nagrań wideo na witrynie Media
Coverage, zauważyłem prezentacjęOpenOffice.org/RedOffice
in China [PDF/ODP]
Przeglądając tą prezentację, człowiek zyskuje świadomość iż Europa i
USA były i być może nadal są zacofane, 100 lat za Chińczykami
Na czym polega istotna różnica? Chińczycy mają własny
standard plików - UOF
(Uniform Office Format) - już od bardzo długiego czasu. Za
wikipedią o standardzie:
Uniform Office Format (UOF) is a
Chinese
developed open
standard for 'office' applications. It includes word processing,
presentation, and spreadsheet modules, and is made up of GUI, API, and
format specifications. The document format described uses XML contained
in a compressed file container, similar to Open Document Format
and Microsoft's OpenXML.
The working group that has produced the standard was founded
in
January 2002, and the first draft of the specification was produced in
December 2005. The group producing the standard is open, with
'open-door' meetings, equitable voting by ballots, and the standard
document is free. [src]
RedOffice 3.0 (do pobrania
tylko z poziomu chińskojęzycznej wersji witryny) został
odrobinę przerobiony (lecz znacznie bardziej niż polskie dystrybucje).
Zmieniono malutką część ikon na MS
Office 2003-like (jednak jest różnica między UI
OO.org 2.1 i MS Office 2k3), ulepszono opcję powiększenia/pomniejszenia
dokumentu. Deweloperzy RedOffice rozwiązali ok 670 bugów w
kodzie OO.org. Rozpropagowali pakiet i otwarty standard
wśród różnych klientów i organizacji!
Tak! Języków
trzeba się uczyć! :P
Ciekawi mnie, dlaczego rzeczywiste ulepszenia nie są na bieżąco
dodawane do kodu OO.org. Ostatnie, na szczęście już
nie aktualne zarzuty o ignorowanie niepełnosprawnych
mogłyby nigdy nie zaistnieć. Microsoft do Office'a 2007 dodał
przyjemną w działaniu opcję powiększania dokumentów:
W Tygodniku KDE 37/1 można było
przeczytać, że KOffice 2.0 również dorobił się
identycznej opcji:
Wszystko wskazywało na to, że Microsoft się zmienia. Świadczyło o tym uśmiercenie FUDiarza.
Martin Taylor, twórca kontrowersyjnej kampanii "Get The Facts", porównującej Windowsa i Linuksa niespodziewanie przestał pracować dla giganta z Redmond. Ostatnią funkcją Taylora miała być współpraca przy tworzeniu usług Windows Live. W ostatni poniedziałek jego nazwisko było wymieniane w kontekście nowej wersji komunikatora Windows Live Messenger.
Taylor pracował w firmie od 13 lat, więc jego nagłe zwolnienie jest dość dziwne. Przedstawiciel Microsoftu nie chciał skomentować decyzji o zwolnieniu. Od tego czasu z samym zainteresowanym nikt nie może nawiązać kontaktu.
I kroki, które podejmowali aby wejść w tyłek społeczności open source. Teraz po przeczytaniu, tego co ogłosił Stivi, że jedyna i słuszna dystrybucja to SUSE - zastanawiam się, po co zwolnili człowieka od FUDu? Mam wrażenie, że twardogłowy CEO Microsoftu to po prostu jakiś pajac, który cudem znalazł kiedyś zatrudnienie, obecnie w najpotężniejszej firmie software'owej na świecie...
Na stronie projektu możemy przeczytać o dwóch ważnych wydarzeniach. Ogłoszono wydanie kolejnej, lepszej wersji OpenOffice.org oraz dowiemy się, że projekt wolnego pakietu biurowego ma już 6 lat! Aby dowiedzieć się więcej przeczytaj stronę "State of the Project, Year 6"
Nowe cechy, bugfixy, ulepszenia zawierają:
* Ulepszone zarządzanie plikami PDF
* Bezpośredni eksport do LaTeksa
* Nowe funkcje w Calcu i Impressie
* Nowy system czcionek dla systemów MacOS X
* I dużo więcej..
Najważniejszcza cecha: Ulepszone zarządzanie rozszerzeniami na wzór tego z Firefoksa. Jeśli jesteś deweloperem i chcesz coś napisać*, zapoznaj się ze stroną projektu rozszerzeń!
Najnowsze, stabilne wydanie można zassać z tej strony
* np rozszrzenie dodające Tezaurusa do menu kontekstowego
Saving money with OpenOffice.org
“The Danish government could save about 125 million Danish kroner (US$21 million) over the next five years if it adopted the OpenOffice.org productivity software instead of upgrading to Microsoft’s Office 2007 suite.” Pełen artykuł
CNET: French government report lauds ODF
“He recommends that the French government "propose to its European partners to systematically favor open standards and, as the first example, to mandate the international ISO format ODF for the creation and diffusion of all official document exchange at the European level." Pełen artykuł
Malezja adoptuje ODF
"This past week, Malaysia's standards body voted to propose ODF as a country standard, following the recognition in May by the International Organization For Standardization (ISO) of ODF as an international standard. After a public comment period that ends in October, Malaysia's Ministry of Science, Technology and Innovation is expected to formally endorse ODF by year's end, recommending the format for use by the public sector." Pełen artykuł
Mobile Office odczytuje OpenDocument
“Odendahl SEPT-Solutions has announced the release of " Mobile Office". It is the first and only application for Symbian (or any other mobile platform) that enables users to read OpenDocument format files on the go.”
Więcej informacji
IDG.pl opublikowało wywiad z Simon Phippsm. Pozwolę sobie skopiować treść dla potomności.
Koncern udostępnił niedawno "otwartą" wersję swojego sztandarowego systemu Solaris, planowane jest także wprowadzenie na rynek open-source'owej Javy. O nowej strategii firmy w tym zakresie opowiada Simon Phipps, dyrektor ds. rozwoju aplikacji open-source w Sun Microsystems.
Jak Pan skomentuje pojawiające się głosy o niedostatecznej aktywności Suna w propagowaniu idei open-source?
Przez ostatnie pięć lat Sun rzeczywiście był postrzegany jako mało zaangażowany w rozwój oprogramowania open-source. Część winy za to ponoszą media, które opisując ten szeroki i konkurencyjny rynek pomijali dorobek Suna. A szczególnie, gdy przyjrzymy się historii, to nie mamy się czego wstydzić. Protokół zdalnego udostępniania plików (NFS - Network File System) został opracowany przez nas i udostępniony jako otwarte, bezpłatne narzędzie. W 1995 r. zaprezentowaliśmy platformę Java, z pełnym kodem źródłowym, co przyczyniło się w krótkim czasie do popularyzacji tego języka w wielu środowiskach programistycznych. Braliśmy też udział w tworzeniu Mozilli, która udostępniania jest w modelu open-source. Sun był jednym z promotorów uwolnienia kodu źródłowego graficznego środowiska GNU Object Model Environment. Lista podobnych działań z naszej strony jest stosunkowo długa.
Jakie są zatem plany Suna w dziedzinie open-source na najbliższą przyszłość?
Niedawno wypuściliśmy na rynek najnowszą wersję Solarisa, bazującą na otwartym źródle. Cały czas pracujemy także nad udostępnianiem jako open-source kolejnych naszych rozwiązań, opartych przede wszystkim na Javie i narzędziach NetBeans.
Niektórzy twierdzą, że Sun wcale nie spieszy się w oddaniu społeczności open-source aplikacji Java...
Prawda jest taka, że działamy w tej kwestii tak szybko, jak możemy. Tego rodzaju przedsięwzięcia mają to do siebie, że nie da się ich przeprowadzić błyskawicznie - trzeba pamiętać o istniejących licencjach i wynikających z nich ograniczeniach. Musimy być pewni również, że mamy prawo do każdej linijki kodu. Sprawdzenie tego wszystkiego pod względem merytorycznym oraz prawnym zajmie nam trochę czasu.
Czy może Pan podać przewidywany termin?
Nie sądzę, aby to trwało zbyt długo. Nad projektem nieustannie pracują nasi specjaliści. W przypadku Solarisa prawnicy, analizujący kwestie związane z prawami autorskimi do kodu, zakończyli swoją pracę po prawie pięciu latach - myślę, że w przypadku Javy czas będzie krótszy.
Jakie inne produkty Suna zostaną udostępnione jako open-source?
Zaraz po open-source'owej Javie zajmiemy się "otwarciem" kodu naszych aplikacji warstwy pośredniczącej (middleware), takich jak serwery portalowe, webowe i dostępowe (identity). Konkretne działania zostaną podjęte jeszcze w tym roku.
Jak można podsumować nową strategię Suna?
Przejście na open-source to dla nas poważna zmiana. Dostosowujemy portfolio produktów do idei rynkowej, która może, ale nie musi okazać się strzałem w dziesiątkę. Nadal dostajemy sygnały od użytkowników, że chcą otrzymywać pełnowartościowe produkty typu "box". Z punktu widzenia Suna najważniejsze jest, aby przejście na open-source znacznie zwiększyło zasięg naszych aplikacji. Wtedy cała operacja będzie zyskowna. Pozytywne sygnały już mamy - po udostępnieniu darmowego Uniksa (OpenSolaris 10) zwiększyła się liczba jego użytkowników, którzy wykupili u nas pomoc techniczną.
Rozmawiał: Todd Weiss (Computerworld USA)
Opracował: darnie
Microsoft rozpoczął pracę nad projektem Open XML Translator, którego zadaniem jest stworzenie rozszerzeń, umożliwiających aplikacjom wchodzącym w skład pakietu Office 2007 obsługiwanie dokumentów w "otwartym" formacie ODF (OpenDocument Format). Od dziś jest już dostępna prototypowa wersja takiego narzędzia - przeznaczona dla Worda 2007. Decyzja koncernu jest zaskakująca - do tej pory jego przedstawiciele raczej krytykowali ODF.
Podstawowym zadaniem projektu jest stworzenie oprogramowania umożliwiającego "tłumaczenie" dokumentów stworzonych w natywnym formacie MS Office 2007 - czyli Open XML - na "otwarty" format ODF (OpenDocument Format, stworzony przez Organization for the Advancement of Structured Information Standards). Koncern tłumaczy, iż zdecydował się na stworzenie takich narzędzi, ponieważ dzięki temu klienci, którzy zobowiązani są do korzystania z otwartych formatów dokumentów - np. instytucje rządowe - będą mogli bez problemu korzystać z MS Office 2007.
Przedstawiciele Microsoftu mówią, iż narzędzia te będą miały postać bezpłatnych dodatków do pakietu MS Office 2007, a także licencjonowanego oprogramowania o otwartym dostępie do kodu źródłowego. Po ich zainstalowaniu użytkownik pakietu będzie mógł zdecydować, czy chce zapisać utworzony przez siebie dokument w formacie ODF, Open XML lub PDF, a także bez problemu otwierać dokumenty ODF. Koncern zapowiada, że ze stworzonych w ramach projektu Open XML Translator narzędzi będą mogli również korzystać inni producenci oprogramowania (np. integrować je z własnymi rozwiązaniami).
Prototyp pierwszego "translatora" formatów - przeznaczonego dla Worda 2007 - został już udostępniony w serwisie Sourceforge.net. . Program dostępny jest na licencji BSD. W projekt, oprócz Microsoftu, zaangażowanych jest kilka innych firm, m.in. CleverAge, Aztecsoft i Dialogika.
Co ważne, Microsoft zapowiada, że z czasem pojawią się również narzędzia, umożliwiające zapisywanie dokumentów w formacie ODF również użytkownikom starszych wersji MS Office (aczkolwiek nie sprecyzowano na razie, których wersji). Przypomnijmy, że premiera MS Office 2007 planowana jest na początek przyszłego roku (w tej chwili pakiet dostępny jest w wersji beta).
Decyzja Microsoftu jest zaskakująca, ponieważ koncern do tej pory nie wydawał się przekonany do standardu ODF (mimo, iż firma uczestniczy w wielu pracach organizacji OASIS) i zaprezentował własny format oparty na XML - Open XML. Przedstawiciele Microsoftu argumentowali, że ODF nie jest w stanie zapewnić odpowiedniej kompatybilności i obsługi wszystkich funkcji wykorzystywanych przez aplikacje z pakietu MS Office (a zapewnienie klientom możliwości pełnej obsługi starszych dokumentów stworzonych w Wordzie czy Excelu było jednym z priorytetów firmy).
Wydaje się, że na decyzję o uruchomieniu projektu umożliwiającego korzystanie z ODF w MS Office istotny wpływ miały coraz częstsze przypadki przechodzenia instytucji rządowych w różnych krajach na "otwarte" formaty - głównie na OpenDocument Format. Warto też wspomnieć, że przed Microsoftem na wprowadzenie obsługi tego formatu zdecydowali się już inni czołowi producenci aplikacji biurowych - ODF wspierają m.in. OpenOffice (dostępny na wszystkie popularne platformy), WordPerfect Office, Lotus Smart Suite, StarOffice czy Koffice. [src]
Ciekawe czemu słowo otwarte/y przed ODF jest w cudzysłowie a MS OpenXML takiego cudzysłowu nie zawiera. Wydawało mi się, że "Open"XML jest mniej otwarty niż ODF więc może to wpadka autora..
Do rzeczy. Zainstalowałem tą wtyczkę. Już od początku były nieprzyjemności i zdziwienia. Zdziwiłem się, że projekt Microsoftu hostuje sourceforge.net. Oczywiście nikt im tego nie zabrania ale od kiedy taki gigant wspomaga się się serwisami open source'owymi? A co z CodePlex'em? :> Do tej pory nie rozumiem czemu MS sam nie korzysta ze swoich rozwiązań a sprzedaje je innym. Strona zawierała domyślny wygląd dla projektów czyli kiepski. Po kliknięciu "download" zostaniemy przeniesieni na stronę z mnóstwem plików, które mówią tylko coś osobie siedzącej w temacie po uszy. Ściągnąłem wtyczke i chciałem ją zainstalować; next > next > brakuje ci freamworka NET 2.0.x.x.x... No to ściągamy 22 MB biblioteki.
Pierwsze co zrobiłem to włączyłem Worda > menu plik. I faktycznie. Jest pozycja ODF z logiem OASIS.
Znajdziemy tam 2 opcje (jak zwykle): "otwórz plik" i "zapisz plik". Pełen optymizmu otwieram .odt i następuje fala rozczarowania.
Konwerter ładuje się długo. Osoby, które jojczą na prędkość czytania plików przez OO.org powinna sobie otworzyć .odt w Wordzie
Brakuje możliwości zapisu do .odt
To bardzo ciekawe zagranie. Otworzyłem dokument .odt a program zamienił to na "Open"XML. W końcu taka rola konwertera Tylko do czego mam to zapisać? .docx czy może zwyczajny .doc? Bo ktoś zapomniał o zapisie do ODF A może to celowa propaganda?
Pora na test kompatybilności. "Nie ważne czy mówią o nas źle czy dobrze. Ważne, że w ogóle mówią" - a więc mówię, że działa to po prostu tragicznie. Ten super nowoczesny pakiet biurowy 2007 nawet nie zachował odpowiedniego formatowania czcionki. Kiedy tekst pisałem Times New Roman to Word 07 prze konwertował go na Calibri (Body). Jedna strona A4 w OO.org znalazła się na dwóch kartach w Wordzie. Word nie odczytał nawet komentarzy czego wynikiem było powstanie syfu w nagłówkach. Nie ma plików .odt w liście ostatnich otwieranych dokumentów.
Word 2007
Writer 2.0.2
Jak tak dalej pójdzie to bardziej będzie się opłacało zapisywać pliki do .doc bo z .odt w ogóle sobie nie radzi A to taki prosty dokument: tabelka, nagłówki i komentarze. Ciekawe jak wyglądałby odt z spisem treści czy przypisami po skonwertowaniu przez Worda.
Chciałbym jeszcze zwrócić na coś uwagę. Jest to faza rozwojowa wtyczki więc MS jeszcze podarujemy te błędy ale jednak mam wrażenie, że ktoś się opierdala w tej firmie. Do tej pory Alan Yates i inni krzykacze i pieniacze z Microsoftu darli ryja jaki to ODF jest zacofany, wolny i nie optymalny bo nie wykorzystuje wszystkich możliwości ich office'a. Nikt nie zaprzeczy, że MS Office'a jest o 16 lat starszy od OO.org i bardziej rozbudowany ale co znaczy "wolny"? Od dzisiaj ODF jest już szybkie i optymalne dla MS Office'a? Nie słyszeli o niepełnym wsparciu? Na pewno słyszeli bo IE od lat nie pełnie wspiera standardy W3C. Odbiło mi się o uszy hasło: "się nie da.." ale jednak ktoś pokazał, że się da...
już prawie ukończono prace nad pluginem do Microsoft Office, który umożliwi zapis dokumentów w otwartych formatach OpenDocument (..) Projekt nazwany O3 prowadzony jest przez niekomercyjną grupę Open Source Victoria wspieraną finansowo przez australijski rząd. [src]
I co to teraz będzie? Już jeden projekt taki istnieje, który udowadnia, że MS jak zwykle karmiło ludzi medialna papką dla idiotów. Microsoft zamiast wspomóc deweloperów tworzy konwerter. Wg ogłoszeń ludzi z O3 "plugin jest prawie gotowy" a konwerter jest w fazie tworzenia. I co jest dla ludzi lepsze? Plugin umożliwiający odczyt/zapis do ODF czy może konwerter zamieniający .odt na .docx? Zwrócie uwagę, że wszystkie serwisy informacyjne trąbią "MS Office 2007 wspiera ODF" a to totalna bzdura. MS nie wspiera tylko tworzy konwerter i obecnie nie dla office'a tylko dla Worda 2007! MS nie stworzył pluginu umożliwiającego przenoszenie arkuszy Calc => Excel czy prezentacji Impress => PowerPoint. O jakim wsparciu ODF my tu mówimy? Chciałbym poruszyć jeszcze sprawę tego nieszczęsnego NET 2.0. Microsoft ogłosił, że (gdzieś tam, może kiedyś) przygotują wtyczkę dla starszych wersje ich office'a. To bardzo ciekawe ile ich ofisów będzie wspierać ODF. Microsoft nie ma obowiązku stworzenia, i pewnie nie bedzie wtyczki dla wszystkich office'ów w użyciu. NET 2.0 wymaga od nas już konkretnej wersji Windows i konkretnego pakietu biurowego. Ogranicza nas to przykładowo do Windows XP/Office XP, 2003, 2007<. Deweloperzy z O3 ogłosili, że wtyczka działa na Office97 i wyższych, a to oznacza z kolei, że ktoś w MS znowu oszukuje i nie wykonuje swojej pracy najlepiej jak potrafi.
Polski blog OpenOffice'a to ciekawe artykuły, newsy i poradniki dostępne zupełnie za darmo. Jeśli jednak chcesz pomóc autorowi w utrzymaniu bloga prześlij kilka złotych na poniższe konto: