Dodaj komentarz | LibreOffice, OpenOffice 18 maja 2012, 22:51:27
W ostatnim czasie nawiązałem współpracę z serwisem OSWorld.pl, gdzie regularnie ukazują się moje publikacje. Również i ten wpis powstał na zamówienie, a że łączy się z tematyką bloga, przeklejam go zgodnie z licencją treści (Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0).
***
Dwa dni temu światem wstrząsnęła wiadomość, będąca spełnieniem wcześniejszej zapowiedzianej obietnicy IBM-a. Z dniem 16 maja Błękitny Gigant rozpoczął proces przekazywania kodu Lotusa Symphony do repozytorium SVN OpenOffice'a, przy okazji nie odpuszczając sobie możliwości chwalenia własnej dobroczynności i snucia wizji "jak pięknie i rozwojowo będzie", gdy społeczność "przyjmie ich kod".
Wydarzeniu towarzyszyła podniosła atmosfera, wypełniona szlachetnymi deklaracjami o końcu podziałów, nastającej współpracy i upragnionej (a przecież tak koniecznej) jedności. W tej sytuacji należałoby zapytać, czy emocjonalny ekshibicjonizm IBM-a nie jest bardziej strzałem oddanym z premedytacją w separatystów z LibreOffice, niż autentycznymi emocjami. Mnie osobiście zachowanie korporacyjnych chłopców przypomina zachowanie polskich polityków po śmierci kogoś bardzo popularnego i ważnego dla całego narodu.
Nie wiedzieć czemu, wielu ludzi na wieść o współpracy IBM-a i społeczności OpenOffice'a, odczuwa dziwne uczucie zadowolenia połączone z ulgą. Ja czuję tylko zaniepokojenie.
Przede wszystkim dlatego, że Lotus Symphony jest złym oprogramowaniem z dobrym marketingiem. Gdy w 2007 roku Microsoft opublikował pierwsze informacje o Microsoft Office z nowym interfejsem, ludzie wpadli w szał zmian i potrzeby przemodelowania wszystkiego. W nurt ten dopasował się IBM, który 3 lata później wydał Symphony 3 z dopracowanym szczegółowo interfejsem. Wielu ludzi wtenczas głośno domagało się zmian interfejsu i w sposób naturalny dotarło do produktu korporacji. Tu niestety rozczarowanie spotkało żal i frustrację. O ile interfejs był ciekawy, inny od starego i nie łamał patentów na Wstążkę Microsoftu, o tyle działanie pakietu było koszmarnie wolne. Było tak wolne, że użytkownicy z głową posypaną popiołem wracali do OpenOffice'a i dalej wznawiali swoje modły o zmiany. To czym jeszcze cechował się Symphony (i nadal to robi) jest jego zależność od Javy (Eclipse) i duża niezgodność z pierwowzorem. Plusem OpenOffice'a jest m.in. społeczność i wiele użytecznych rozszerzeń stworzonych przez nią. Symphony to wszystko zaprzepaszcza wdrażając własne standardy.
Dochodzimy do bardzo istotnego pytania: jeśli Symfonia jest tak dobra jak twierdzi to IBM, dlaczego ich produkt jest tak mało popularny? Marka "OpenOffice" co prawda istnieje na rynku od 12 lat, więc i z pewnością jest dosyć dobrze usadowiona w świadomości swoich odbiorców, jednak IBM to nie firma krzak, a potężna korporacja z wielkim zapleczem finansowym i możliwościami przebicia się do głównego nurtu. Mając w pamięci doświadczenie z Lotusem 1 i 3, jestem przekonany, że i u innych użytkowników pozostało jedynie skojarzenie ładnie wyglądającego śmiecia. To by zresztą tłumaczyło, dlaczego korporacja przymierza się do wydawania czegoś w rodzaju OpenOffice IBM Edition.
Owe "IBM Edition" ma powstać po ustabilizowaniu Apache OpenOffice 4.0 (wydanie, które zastąpi OpenOffice 3.4). Jak możemy przeczytać na wiki projektu, pekińscy inżynierowie zapowiedzieli masę zmian. Już na samym początku, z pierwszego wiersza tabeli dowiemy się, że AOO 4.0 będzie posiadało obsługę iAccessibiltiy2 - narzędzia ułatwiającego odczyt danych ludziom z wadami wzroku. Nota bene, OpenOffice 4.0 pojawi się pod koniec 2012 roku. Wspominam o tym, gdyż IBM wdrożenie IA2 zapowiedział już w grudniu 2006 roku. I pytam kolejny raz: jak bardzo trzeba być zdeterminowanym i jakich zysków oczekiwać, aby w 6 miesięcy stworzyć coś, czego nie zrobiło się przez ostatnie 5 lat?
OpenOffice 4.0 będzie najpewniej pierwszą edycją z nowym interfejsem zapożyczonym z Lotusa, co wywołuje różne komentarze, w tym również te wyrażające trwogę przed postępującą degradacją jakości kodu. Rob Weir (ewangelista IBM) dwoi się i troi pod różnymi doniesieniami, uspokajając nerwową atmosferę i tłumacząc, że interfejs Symfonii jest natywny i nie wykorzystuje Javy.
Jeśli faktycznie tak jest, pozostaje tylko się cieszyć. Oznacza to bowiem, że zaspokojone zostaną zachcianki głośnych krzykaczy bez płacenia za to wysokiej ceny. Na rynku pozostanie hybryda OpenOffice'a i Symphony oraz LibreOffice z dobrze znanym i lubianym interfejsem. Wtedy dopiero okaże się czy krzycząca mniejszość była reprezentatywna dla ogółu, czy Apache OpenOffice upadnie, a LibreOffice zgarnie wszystko.
A jak na tę donację zapatruje się The Document Foundation? Michael Meeks pisze o ambiwalentnych odczuciach. Z jednej strony IBM dokonał kontrybucji, ale polegała ona na jednorazowym zrzuceniu kodu powstałego w ponad 6 lat. Jest to nie tylko kod ładnego (ale czy funkcjonalnego?) interfejsu, ale także śmieci i dublujących się funkcji. Rozpracowanie tego i zintegrowanie z kodem źródłowym OpenOffice'a zajmie sporo czasu i zasobów ludzkich. Meeks wypomina także IBM-owi czcze gadanie. We wrześniu 2007 roku obiecano oddelegowanie przynajmniej 35 deweloperów do pracy nad podstawami pakietu. Zamiast tego jednorazowo nadesłano trochę kodu Symphony, o który potem nikt nie dbał.
Gdyby nie mocna pozycja IBM-a w fundacji Apache, można by było nawet przypuszczać, że społeczność wcale nie musi być zachwycona z tego daru, nie musi go przyjmować ani tym bardziej wdrażać. Bo czy sama obecność IBM-a obliguje władze do symfonizacji OpenOffice'a? Meeks słusznie zauważa, że gest IBM-a jest dobry, bo polega on na udostępnieniu zamkniętego kodu na liberalnej licencji Apache. Zauważa też, że praca nad projektami społecznościowymi to także sztuka kompromisu. IBM przecież od wielu lat mógł naprawdę wspierać społeczność, a nie ograniczać się do dyplomatycznych obwieszeń. Mógł to robić wówczas, gdy OpenOffice korzystał z copyleftowej licencji LGPL, ten jednak wolał nie robić nic, a impulsem do zmian był "incydent z Oracle" i możliwość zawłaszczenia projektu w demokratyczny sposób. Społeczność należy traktować jak równorzędnego partnera, a nie jako dodatek do korporacyjnego projektu. Tak więc IBM jest społecznościowy, ale pod warunkiem, że ta pisze kod na licencji, która odpowiada firmie. To zupełnie jak z możliwością kupna auta w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że tym kolorem będzie czarny.
Dodaj komentarz
3 komentarze | OpenOffice 08 maja 2012, 18:17:54
Stało się. Po 15 miesiącach od wydania OpenOffice.org 3.3 (w styczniu 2011) opublikowano w końcu jego prawnego następcę. Apache OpenOffice 3.4 to efekt czasochłonnych, aczkolwiek niezbyt imponujących użytkownikowi "zmian wewnętrznych", m.in. przepisania kodu z wolnej licencji LGPL v3 na licencję Apache czy związaną z migracją, procesem przeniesieniem całej infrastruktury repozytoriów rozszerzeń i szablonów.
Ze zmian, które odczuje użytkownik należy wymienić szybszy start, szyfrowanie danych według algorytmu AES-256, zniesienie liczby ograniczeń co do liczby pól w narzędziu Tabele przestawne (dawniej Data Pilot), rozszerzenie filtra eksportu do CSV o funkcję "Quote all text cells" oraz poprawę kompatybilności formatu z innymi narzędziami obsługującymi go. Narzędzie formuły w edytorze tekstu od teraz pozwala zapisać poszczególne symbole, co powinno zmniejszyć wagę dokumentu, zakotwiczyć formułę do znaku a także obsługuje znaki specjalne z zestawu UTF-32. Narzędzia Impress i Draw doczekały się lekkiego liftingu interfejsu, który poprawił ich użyteczność. Zmiany nie ominęły modułu wykresów, który zyskał oś czasu i opcję zmiany rozmiaru legendy. Poprawiono wiele zgłoszonych błędów w tym opcję eksportu do formatu RTF i importu DOCX. Usunięto filtr eksportu do starych, binarnych plików StarOffice'a, a pod systemami Uniksowymi dodano obsługę multimediów poprzez framework Gstreamer. Te i pozostałe zmiany dostępne są na wiki projektu.
OpenOffice 3.4 w dniu premiery nie jest dostępny w polskiej wersji językowej i trudno oczekiwać zmiany w tej sprawie. W momencie eksodusu społeczności OpenOffice'a do projektu LibreOffice, analogiczny krok wykonała jej polska część. Ponadto niektóre ze zmian w Apache OpenOffice 3.4 dostępne są tylko dzięki życzliwości sympatyków The Document Foundation (np. relicencjonowany kod narzędzia do wyboru kolorów).
Niektórzy użytkownicy mogli zaobserwować zbieżność zmian w nowym OpenOffice, a LibreOffice, który był powszechnie instalowany w zastępstwie przez ostatnie ~półtora roku. To dlatego, że wymienione wyżej zmiany dostępne są w LibreOffice 3.4 i 3.5, a fundacja Apache jak na razie nadrabia zaległości. Podobnego spostrzeżenia dokonał Michael Meeks (deweloper LibreOffice), który stworzył zestawie "nowości" i "starości" w obu pakietach. Wynika z niego, że OpenOffice jak na razie wyróżnia się lepszą obsługą języków Azjatyckich i narzędziami graficznymi (renderowaniem wykresów, zakończeniem rysowanych linii, renderowaniem obiektów OLE, ulepszeniem obrazków oraz wyostrzeniem transformacji).
Na plus dla deweloperów OpenOffice'a można wymienić zdecydowanie większą responsywność w porównaniu do LibreOffice. Kiedy ten drugi mrozi się tuż po starcie, OpenOffice jest od razu gotowy do pracy.
3 komentarze
4 komentarze | LibreOffice, OpenOffice 28 sierpnia 2011, 20:45:09
2 miesiące po tym jak kurier dostarczył do mojego mieszkania kartony z koszulkami, Oracle był już po przejęciu Suna i po odświeżeniu logotypu OpenOffice'a. W międzyczasie wydał też jedną nową wersję pakietu, po czym zarzucił jego rozwój.
Część koszulek została wysłana w podziękowaniu za pomoc na forum, inne za poprawne odpowiedzi w konkursie. Leniwie toczące się życie projektu przypominające podrygiwanie na stole operacyjnym szybko zostało zniszczone. Wskutek politycznych animozji towarzyszących działaniom nowemu nabywcy powstało The Document Foundation oraz LibreOffice, a sam OpenOffice wylądował na cmentarzysku Apache'a. W tej sytuacji już nawet Cor Nouws, eks-mentor z Community Council, niejako z żalem wspomniał, że nasze, społecznościowe koszulki dosyć szybko stały się przestarzałe. Co w takim razie powinienem zrobić z tym stosem prezentów?
Myślę, że dokładnie to samo co zrobiło Oracle z OpenOffice'm. Zwyczajnie zaktualizować. Przy tej okazji odkryłem, że pasją mojego kolegi jest wykonywanie nadruków na odzieży. Chociaż nie jest profesjonalistą, to efekty jego pracy są więcej niż zadowalające. Poprosiłem go o przysługę i w ten oto sposób stałem pierwszym i jedynym (jak na razie
krajowym posiadaczem koszulki LibreOffice!
Jeśli OpenOffice oferował wolność wyboru, to LibreOffice jest uwieńczeniem tej wolności - jest wyborem społeczności. Wierzę też, że "Open Office" to nie tylko nazwa ubitego produktu, ale też określenie idei i dużej grupy ludzi z nią związanej, której leży na sercu rozwijanie otwartego biura i otwartych standardów. Dlatego też dla mnie Open Office wciąż jest synonimem ruchu, który stoi za The Document Foundation.
Fajne, prawda? Zastanawiałem się jeszcze nad wariantem z gołąbkiem OpenDocument na rękawkach, jednak brakło już białej farby.
Gdy pierwszy raz opublikowałem informację o koszulkach OpenOffice'a, wiele osób było zainteresowanych ich pozyskaniem i już trochę mniej, jeśli należało wykonać pracę na rzecz społeczności. Pytano mnie również o możliwość zakupienia takiej koszulki, gdyż udzielanie się na forum czy tworzenie rozszerzeń i szablonów ich nie interesuje, jednak dotacja spokojnie leży w zakresie ich możliwości.
W obliczu bieżącej sytuacji postanowiłem rozpocząć dystrybucję takich t-shirtów. Cena to 26 złotych + koszt dostawy. Zamawiając ją dostajesz dwustronną koszulkę: z OpenOffice'm i powyższym lub własnym nadrukiem - oczywiście, jeśli koszt jego wykonania zmieści się cenie kubełka farby. Jeśli sądzisz, że cena jest wygórowana, zerknij proszę na sklepy MozillaPL.org, Ubuntu i Debian gdzie wahają się od 50 złotych do 70 złotych, a za cenę naszej koszulki możesz dostać co najwyżej tandetną przypinkę. Oryginalny nadruk wykonano metodą sitodruku, a dodatkowy wykonywany jest za pomocą szablonów i specjalnych farb. Czas oczekiwania na wykonanie nadruku to 3 dni. Dostępne kolory odzieży to: czarny, biały i czerwony w rozmiarach L-XL-XXL. Koszulki tylko z nadrukiem "OpenOffice.org..." były i pozostaną darmowe dla aktywnej społeczności oraz uczestników konkursów.
Zainteresowani nabywcy proszeni są o kontakt e-mailowy.
4 komentarze
8 komentarzy | OpenOffice 14 lutego 2011, 12:23:46
Z okazji dnia codziennego święty Quest rozdaje zasłużone prezenty. Wszyscy wyróżnieni są proszeni o uściślenie czego dokładnie chcą.
Lista zwycięzców:
- Tomasz Jacek Rydzewski
- Łukasz "Alvarus" Jasiński
- Daniel "Dandys" Gadawski
- Morfik
- Miła
- Grzglo
- Cukierek Krówka
- Rafal Popko
Ps. Wersji RC było 10, a nie 4. Nie ma jednak nad czym płakać, bo takich konkursów będzie jeszcze sporo.
8 komentarzy
16 komentarzy | OpenOffice 06 lutego 2011, 19:05:34
Polski projekt językowy OpenOffice.org ma przyjemność ogłosić wydanie pakietu OpenOffice.org 3.3.
W najnowszej wersji wprowadzono wiele poprawek. Przede wszystkim przyśpieszono działanie pakietu. Arkusz kalkulacyjny został wzbogacony o nowe opcje importu plików CSV oraz obsługę miliona wierszy (jak Excel 2007 i nowsze). Nowy moduł wykresów umożliwia osadzanie obiektów wewnątrz wykresów, układa dane w hierarchiczny porządek (jeśli dane są podzielone na różne komórki), a także generuje bardziej realistyczne modele 3D.
Ramki w Impressie zostały wzbogacone o 4 symbole przyśpieszające wstawianie mediów, tabel i wykresów. Pojawił się także nowy pasek narzędziowy do szybkiego zarządzania slajdami, który jest wynikiem prac nad projektem Renaissance.
We Writerze dodano tezaurus do menu kontekstowego (5. letnie zgłoszenie!) oraz przemodelowano samo okno dialogowe z synonimami. Analogicznego działania dokonano w systemie dzielenia wyrazów. Oprócz tego dodano opcje zarządzania linkami z poziomu menu kontekstowego i opcję resetowania ustawień językowych z poziomu paska stanu.
Z innych zmian: dodano pasek szybkiego wyszukiwania (podobny do tego z Firefoksa), przebudowano interfejs wydruku i wprowadzono kilka usprawnień dla programistów rozszerzeń.
Z pełną listą zmian można zapoznać się na stronie OpenOffice.org 3.3 New Features, a ze szczegółowymi zmianami na Feature Freeze Testing 3.3.
Plany na przyszłość
W następnej edycji (3.4), która powinna pojawić się za rok planuje się:
- pozbyć się obsługi binarnych plików StarOffice (*.sdw, *.sdc, *.sdd)
- dodać opcję importu plików SVG (ta opcja jest dostępna w LibreOffice 3.3)
- dodać obsługę nowych funkcji w Calcu (jest to efekt pracy wykonanej w ramach OpenOffice.org Summer 2010 Internship)
- dodać opcję eksportu plików XLSX (ta opcja jest dostępna w LibreOffice 3.3)
- dodać obsługę składni R1C1 w Calcu (ta opcja jest dostępna w LibreOffice 3.3)
- dodanie możliwości użycia w Data Pilocie więcej niż ośmiu pól
- ulepszenie opcji porównania dokumentów we Writerze
- zaktualizowanie HSQLDB (silnika Base'a) z wersji 1.8 do 2.0 (w LibreOffice planuje się porzucić się HSQLDB na rzecz SQLite)
Konkurs!
Zapraszam do wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest społecznościowa koszulka OpenOffice.org. 
Konkurs jest prosty, a warunki jasne.
- Do wygrania jest 10 koszulek. Jedna na osobę.
- Konkurs trwa 7 dni od dzisiaj, chyba że wcześniej dostanę poprawne odpowiedzi.
- Kto pierwszy ten lepszy!
Pytania konkursowe brzmią:
- Ile wersji RC miało wydanie 3.3.0?
- Wymień co najmniej trzy ulepszenia jakie pojawiły się wraz z wersją 3.3.0
- Dlaczego używasz OO.o i co w nim lubisz najbardziej?
Oczywiście w przypadku drugiego pytania nie można ściągać z bieżącej notatki.
Odpowiedzi proszę wysyłać na quest-88 małpiszon o2.pl z tematem "Konkurs koszulkowy".
16 komentarzy
10 komentarzy | LibreOffice, Novell, OpenOffice 06 listopada 2010, 18:51:07
W ostatnim tygodniu z kilku newsroomów mogliśmy dowiedzieć się, iż 33 deweloperów porzuca OpenOffice.org i przechodzi do LibreOffice. To bzdura.
Falę migracji prawdopodobnie rozpoczęło samo Oracle, prosząc członków Rady Społeczności OpenOffice.org (tych zasiadających również w Komitecie Sterującym fundacji Dokument) o abdykację, argumentując to konfliktem interesów. Na tym samym
spotkaniu Olivier Hallot zwrócił uwagę na możliwą próbą marginalizacji społeczności:
ohallot: well, you see, the reality is that i only see CorNows, christoph_n and ohallot as the community memebers and all other are now Oracle employees so I take it as Oracle wants us to get out
Pierwszą osobą, która opuściła Radę Społeczności był Charles-H. Schulz. Następni w kolejce byli Christoph Noack (user experience and artwork) oraz Florian Effenberger (marketing, board OOo DeV). Pod koniec miesiąca projekt OpenOffice.org opuściło 33 członków niemieckiej części społeczności.
W skład tej społeczności wchodzą deweloperzy, kontrolerzy jakości, eksperci od UX, tłumacze, marketingowcy i wykonawcy kilku innych profesji. Nazywanie ich wszystkich programistami jest sporym błędem, a może nawet złośliwą kaczką dziennikarską. Pozostali członkowie oczywiście też są ważni - program sypiący obcojęzycznymi komunikatami nie jest użytkownikowi do niczego potrzebny - mimo tego, to deweloperzy wciąż pozostają najistotniejszą częścią społeczności, a we wspomnianej grupie jest ich tylko sześciu.
Co więcej wielu, z niemieckich banitów już od miesiąca pracowało nad LibreOffice, co pozwala wysunąć przypuszczenie, że październikowy eksodus był tylko formalnym pożegnaniem. Kto miał odejść, ten już odszedł.
Nie oceniam czy to decyzja niemieckiej części społeczności jest dobra czy zła. Nie zaobserwowałem natomiast masowych rozwodów w społecznościach anglosaskich, hiszpańskich, polskich czy francuskich.
Krytyka Joerga Moellenkampa
Joerg Moellenkamp to pracownik Oracle'a, który pracuje w centrali w Hamburgu (tej, która pamięta jeszcze czasy StarDivision z poprzedniego milenium). We wpisie A thought about the recent development at
OpenOffice krytykuje fundację Dokument za bezczelność w swoich żądaniach i odnotowuje:
Uważam, że fundacja nie będzie w stanie zapewnić dalszego rozwoju OpenOffice'a bez udziału Oracle'a. Oni mówią: "Oddajcie nam kontrolę, oddajcie nam kod, oddajcie nam ludzi i markę". Dla mnie wygląda to jak niszczenie jednej strony i brzmi trochę bezczelnie.
Obecna sytuacja wygląda tak, że wszystko lub prawie wszystko jest wykonywane przez pracowników Oracle'a. (..) Zerknij na statystyki aktywnych kontrybutorów. Żółtym kolorem oznaczeni są pracownicy Suna, innymi kolorami (na górze) inne firmy lub osoby nieprzynależne do żadnego komercyjnego podmiotu. Myślę, że ten podział się nie zmienił od... (września 2008 r. - mój przypis), aczkolwiek jestem otwarty na osoby, które udowodnią mi, że jest inaczej.
W dalszej części swojego wpisu Moellenkamp wyjaśnia, że z jego punktu widzenia w LibreOffice nie chodzi o ideę Open Source czy zmianę świata na lepsze, a o kontrolę, pieniądze i biznes, gdyż prawie każda historia Linuksa na rynku desktopów opiera się na OpenOffice.org i dlatego środowisko fundacji próbuje zdobyć nad nim kontrolę. Dodatkowo stwierdza, że LibreOffice jest tylko klonem Go-OpenOffice'a.
Ponadto w tej chwili LibreOffice jest mniej więcej klonem Go-OO (w FAQ zamieniono "go-oo" na "LibreOffice"). Zasadniczo nie wydarzyło się nic interesujące poza uformowaniem się fundacji. Co więcej, można zadać pytanie: gdzie są te masy wspierające Go-OO w chwili jego utworzenia i gdzie te wstrząsające Ziemią zmiany i innowacje?
Odzew społeczności i perspektywy rozwoju LibreOffice
W 8 dni od startu projektu kopie LibreOffice rozpowszechniono na 45 serwerach na całym świecie, wliczając w to każdy cywilizowany kontynent i wyspy na Pacyfiku. Jest to blisko połowa serwerów OpenOffice.org, które projekt pozyskał w 10 lat. Obecnie liczba serwerów wzrosła do 51.
22 października br., Florian Effenberger podczas konferencji openSUSE w Norymberdze prezentował slajdy z celami oraz dotychczasowymi osiągnięciami. Dowiemy się z niej, że w pierwszym tygodniu LibreOffice pobrano 80 tysięcy razy, i że w społeczności panują zasady merytokracji. Dowiemy się o odmowie współpracy ze strony Oracle'a i o wsparciu ze strony różnych firm i organizacji. Florian poinformował również, że w prace nad projektem zaangażowanych jest 15 pracowników Novella i RedHata (ilu?) oraz 65 całkowicie nowych kontrybutorów.
Czyżby więc Joerg Moellenkamp miał rację? W swoim poście posłużył się danymi Michaela Meeksa (obecnie pracującego nad LibreOffice) przygotowanymi w 2008 roku. Choć z wykresu wynika, iż wkład Suna w OpenOffice faktycznie był największy, to nie można zignorować faktu, że przez ten cały czas firma sukcesywnie krępowała społeczność, przez co nawet 10 lat nie wystarczyło na zbudowanie aktywnego środowiska deweloperów.

Liczba deweloperów wg przynależności / Liczba zewnętrznych deweloperów wg przynależności. Stan na wrzesień 2008 r. Źródło:
mmeeks
Natomiast Meeks wyniki swoich analiz skonkludował twierdzeniem, że w szczytowej formie nad OOo pracowało 70 aktywnych deweloperów (2004 r.), jednak tendencja do ciągłego wykruszania się pracowników (wynikająca m.in. z redukcji zatrudnienia w Sunie) spowodowała zmniejszenie tej liczby do 24 programistów (09.2008 r).
Myślę, że w świetle tych danych stanowisko Moellenkampa traci na wiarygodności, a jego teza o nieporadzeniu sobie z rozwojem OpenOffice'a jest co najmniej wątpliwa.
Kolejnym argumentem, którym można spróbować podważyć tę tezę są statystyki kontrybutorów z ostatnich 6 tygodni, które przygotował Cedric Bosdonnat z firmy Novell.
Liczba aktywnych kontrybutorów na tydzień pracy.
Wkład Oracle to zmiany w OpenOffice.org przeniesione do LibreOffice.
Drugi wykres prezentuje wielokrotność wprowadzanych zmian w wierszach kodu. Dane bazują na dodanych oraz usuniętych wierszach z nadesłanych plików .diff. Analizując ten wykres trzeba wziąć pod uwagę, że zliczane były także malutkie zmiany, usunięcia nagłówków i "tryb linowy" dla emacsa i vima, co wygenerowało dodatkowe wiersze.
Liczba zmian na tydzień pracy
Pod koniec można wspomnieć jeszcze o (niestety już nieaktualnych) statystykach z CIA.vc. Projekt OpenOffice.org posiadał bota agregującego zmiany od blisko dwóch lat (1,97 roku temu) i w tym czasie zliczył 13,581 zmian. Robot został usunięty 1,47 miesiąca temu. Mniej więcej w tym samym czasie, bo 1,11 miesiąca temu utworzono profil LibreOffice, który odnotował blisko 3 tysiące zmian (2,863).
W sprawie liczby deweloperów i statystyk komitów napisałem do Stefana Taxhet z Oracle'a. Na razie sytuacja jest rozwojowa. ;-}
Wsparcie »innych« firm
Jak już prorokowałem wcześniej, największy wkład w LibreOffice ma właśnie Novell. Inne firmy - w newsroomach szumnie nazywane "gigantami IT" - tradycyjnie poprzestały na deklaracjach. Już po pobieżnej analizie statystyk (deweloperzy: CSV, ODS; tłumacze: CSV) wiadomo, że oprócz Novella, nad LibreOffice pracuje jeszcze RedHat, który oddelegował do projektu tylko dwóch programistów - co zresztą potwierdza moją tezę o braku większego zainteresowania tym projektem. Oczywiście znajdziemy tam również Oracle'a, jednak jest to tymczasowa anomalia. Nie sądzę, aby po wydaniu OpenOffice.org 3.3 firma ta dalej bawiła się w... rozdawnictwo. Przypuszczam, że w bardzo krótkim czasie ciężar rozwoju LibreOffice spadnie na barki społeczności, Novella i dwóch pracowników RedHata. ಠ_ಠ
Wypadałoby zapytać: Gdzie jest Canonical? Otóż ta firma stoi tam gdzie stała wcześniej. W błysku fleszy dziennikarskich aparatów. Wielu sądzi, że wsparcie Canonical polega na rozpowszechnieniu LibreOffice w następnej edycji Ubuntu. O słodka naiwności! To nie Shuttleworth wyświadcza przysługę LibreOffice, a fundacja wyświadcza przysługę firmie Marka.
Świadczą o tym trzy symptomy:
Primo: OpenOffice.org jest czempionem wśród otwartych pakietów dostępnych na Linuksa. Jakkolwiek wydaje się to śmieszne, taka jest rzeczywistość. OpenOffice.org nie da się zastąpić ani KOffice'm, ani AbiWordem i GNUMERIC-em. Jest to jedyny pakiet zgodny wizualnie z GTK i posiadający w miarę sensowne filtry dokumentów MS Office.
Secundo: Oracle jest nieprzewidywalne i może uznać, że nie opłaca mu się rozwijać OO.o pod inne systemy niż Windows.
Tertio: Linux bez pakietu biurowego nie istnieje jako alternatywa do Windows. Nawet dla Kowalskiego, co doskonale widać na przykładzie jaworznickiej edukacji, która migruje na Ubuntu oraz rozdaje uczniom aplikacje FLOSS pod Windows.
Dlatego Mark postąpił w ten, a nie inny sposób. Shuttleworth zwyczajnie ochrania swój start-up, aby ten nie padł ofiarą fanaberii Ellisona. Niestety w żadnym wypadku nie jest to "wsparcie", a czyste wyrachowanie. Dotychczas dla OpenOffice'a z ramienia Canonical pracowało dwóch ludzi: tłumacz Esperanto oraz twórca paczek. Żaden z nich nie ma realnego wpływu na rozwój oprogramowania. Wkład w LibreOffice jest zerowy.
Niestety w tym przypadku muszę się zgodzić z opinią Joerga Moellenkampa. Inni inwestują pieniądze i czas, a Słońce Peru spija śmietankę...
10 komentarzy
11 komentarzy | Microsoft, MS Office"Open" XML, ODF, OpenOffice, Standardy 27 października 2010, 14:54:08
ODF 1.2 nie będzie (normą ISO), bo standaryzowanie go nie ma sensu – ODF jako standard spełnił swoja marketingowo-lobbystyczną funkcje i może umrzeć; więcej się z niego nie wyciśnie.
8 lipca br. na listach OASIS pojawiło się ogłoszenie informujące o dostępności kompletnego projektu standardu OpenDocument 1.2. Wtenczas standard wszedł fazę konsultacji, która trwała 60 dni, aż do 6 września. Przez dwa miesiące programiści, użytkownicy i osoby zainteresowane składały własne uwagi, które teraz są rozpatrywane przez Komitet Techniczny. Następnie ODF 1.2 zostanie przekazany Międzynarodowej Organizacji Normalizacyjnej do zatwierdzenia jako aktualizacja normy ISO/IEC 26300 (ODF 1.0).
Geneza
Geneza OpenDocument
Rewolucja rozpoczęła się w 1999 roku, w chwili kiedy niemiecka firma StarDivision zdecydowała się porzucić przestarzałe formaty binarne na rzecz nowych, opartych na XML-u obsługujących Unicode.
Rok później ekipa StarDivision - już pod banderą Sun Microsystems - wydała społecznościową edycję swojego oprogramowania, które korzystało z formatu Sun XML *. W ciągu kolejnych dwóch lat zdefiniowano systemy pisma CJK i nawiązano współpracę z konkurencyjnym projektem KOffice.
W grudniu 2002 roku członkowie OASIS zwołali pierwszą konferencję, na której ogłoszone prace nad otwartym, ale i neutralnym formatem. Do organizacji przystąpiły niezależne stowarzyszenia i firmy trzecie (Corel, KDE, Narodowe Archiwum Australii, Biuro Prokuratora Generalnego stanu Nowy Jork) oraz osoby prywatne. Skutkiem tej współpracy, było ustandaryzowanie specyfikacji formatu w ramach OASIS, co stało się w maju 2005 roku. Jeszcze we wrześniu tego samego roku, OASIS złożyło wniosek do ISO/IEC, by członkowie tych ciał zaakceptowali OpenDocument jako międzynarodową normę. Status ten udało się uzyskać w maju 2006 roku, co dodało impetu w rozwoju i działalności reklamowo-informacyjnej. Swoje trzy grosze w ekosystem OpenDocumentu zaczęły wnosić Nokia, IBM, SoftMaker oraz setki firm i instytucji rządowych zrzeszonych pod nazwą ODF Alliance.
Geneza konfliktu
W maju 2004 roku grupa doradcza Komisji Europejskiej (IDA) zarekomendowała użycie formatu Open Office XML [1] jako standardowego formatu używanego w administracji publicznej Unii Europejskiej. Jednak, aby to było możliwe, postawiono dwa warunki: nad rozwojem Open Office XML miała czuwać niezależna organizacja OASIS oraz w oprogramowaniu Suna miały znaleźć się filtry importu formatu Office XML-a (WordML, SpreadsheetML)
Działanie to - w swoim zamierzeniu - miało pozwolić uwolnić się od wirtualnego monopolu Microsoftu.
Ówczesna komisja zajęła wtedy stanowisko [2]: Wymagana przejrzystość i dostępność jest podyktowana potrzebą uniknięcia uzależnienia publicznych informacji i rządowych operacji od technologii, które implikują bądź wymuszają użycie specyficznego produktu lub platformy w biznesie, jak i w życiu obywateli.
IDA zasugerowała również, by Microsoft rozważył publiczne zobowiązanie do publikacji i dostarczenia niedyskryminującego dostępu do przyszłych wersji specyfikacji WordML.
Zwrócić należy tutaj uwagę, iż celem Komisji Europejskiej nie było nękanie firmy, czy zastąpienie jej produktów, produktami konkurencji. Głównym celem było uzyskanie prawa do neutralności technologicznej Wspólnoty Europejskiej i uniezależnienie się od narzędzi jednego dostawcy. W swojej rekomendacji dla Open Office XML, IDA poleciła również przekazanie prawa do rozwoju specyfikacji WordML i SpreadsheetML niezależnemu ciału oraz wyłączenie nie-XML-owych elementów z dokumentów WordML.
Niedługo później, bo na początku 2005 roku Eric Kriss piastujący stanowisko sekretarza administracji i finansów stanu Massachusetts, ogłosił adaptację normy ODF na potrzeby administracji publicznej. Argumentował to słowami: Nadrzędnym imperatywem amerykańskiego systemu demokratycznego jest to, by nasze publiczne dane nie były więźniem jakiegoś własnościowego formatu, być może nie do odczytania w przyszłości, lub zależnego od własnościowego systemu licencji z restrykcyjnym prawem dostępu.
W niezależnym ciele, ręka rękę myje
Ciekawa koincydencja dała Microsoftowi jasny sygnał: rynek 25 europejskich państw może się nader szybko skurczyć. Co więcej, na przypadku Unii i Massachusetts się nie skończyło. OpenDocument po uzyskaniu certyfikatu ISO stawał się obiektem zainteresowań kolejnych rządów, które uznawały format za podstawę do komunikacji na linii państwo - obywatel, bądź też ogłaszały taki zamiar.
Microsoft w swojej historii wiele razy popisał się arogancją czy praktykami rynkowego totalitaryzmu. Przed rozpoczęciem Consumer Electronics Show w 2005 roku, Bill Gates powiedział: Istnieje grupa nowoczesnych komunistów, których pragnieniem ukrywanym pod różnymi przebraniami, jest pozbawić bodźców do pracy muzyków, twórców filmów i twórców oprogramowania. Ci ludzie nie uważają, by bodźce te powinny istnieć.
Idąc tokiem myślenia tego - bądź, co bądź, genialnego biznesmena - należałoby uczciwie przyznać, iż Microsoft jest korporacją totalitarną, dążącą do całkowitej dominacji nad społeczeństwem informacyjnym, za pomocą monopolu informacyjnego (FUD), propagandy (marketingu), ideologii (antykomunistycznej, co należy tłumaczyć jako ideologi anty linuksowej, anty wolnościowej i przeciwnej całemu ruchowi FLOSS), jak i za pomocą akcji monopolowych.
Jeśli praca w ramach wolontariatu czy chęć dzielenia się z innymi owocami swojej pracy jest komunizmem, to jak nazwać działania firmy, która chce pozbawić społeczeństwo bodźców do samorealizacji, wolności informacyjnej i prawa do rynkowej rywalizacji usługodawców?
(Nasz) Standard jest bardziej standardziasty niż wasz!
Nie inaczej stało się w tym przypadku. Wszystkie działania Microsoftu miały na celu zachowanie status quo, a jeżeli któreś z nich miały oznaki przyjęcia cudzych rekomendacji, były to tylko oznaki mirażu.
Mniej więcej od 2005 roku do świadomości Internautów docierały informacje o pracach nad nową wersją Office'a. Pakiet ten miał cechować się otwartym i ustandaryzowanym formatem zapisu danych, nazwanym Microsoft Office Open XML.
Warto tutaj zwrócić uwagę na niecodzienny zbieg okoliczności. Rok po unijnej rekomendacji dla Open Office XML, Microsoft zaprezentował własny format, nazwany Office Open XML. Jest to o tyle zaskakujące, że firma od zawsze broniła prawa klienta do rzetelnej informacji, co można było zaobserwować podczas walki sądowej z właścicielem marki Lindows. Gdy Microsoft ostatecznie przegrał w dwóch instancjach, wykupił prawo do niej za 24 miliony dolarów. Czy w takim razie nazwy Open Office XML i Office Open XML były mniej mylące niż Lindows i Windows?
W październiku 2006 roku Brian Jones, program manager w zespole Microsoft poinformował, że specyfikacja Office Open XML jest już gotowa i zostanie przekazana do ECMA International. Prace nad nią trwały od grudnia 2005 roku. Zamierzony cel udało się osiągnąć już w grudniu 2006 roku i wtedy też zmieniono nazwę na OpenXML.
Przedstawiciel IBM-a skrytykował ECMA stwierdzając, iż OpenXML jest zbytnio związany z jedną firmą. Członkom ECMA to jednak nie przeszkadzało, wskazując, że format może być stosowany bez przeszkód.
W tym momencie należy zdać sobie dwa pytania. Czym jest ECMA i kim są jej członkowie?
Standard ECMA dla wielu osób to taki sam standard jak standard "Procter & Gamble". Jest to przemilczane przez zainteresowanych, ale ECMA to nie organizacja standaryzacyjna a stowarzyszenie for-profit. Jak najbardziej jest dla niej miejsce, ale odpowiednikiem ISO nie może być. Znaną usługą oferowaną przez ECMA jest "pchanie" standardów do ISO w trybie "fast track", tworząc lobbing "light".
Członkowie ECMA to firmy produkujące, sprzedające lub rozwijające systemy informatyczne i telekomunikacyjne w Europie. Słowo "firmy" można tutaj czytać jako "duże firmy". Z drugiej strony małe firmy (rzadko) i non-profity (Mozilla) też są członkami, ale będąc poza komitetami, które nas interesują, jest to obecność, powiedziałbym – prestiżowa.
Również skład Komitetu Technicznego nr 45 odpowiedzialnego za standaryzację OfficeOpenXML-a pozostawia sporo do życzenia, gdyż jest on obsadzony głównie pracownikami Microsoftu - na czterech członków, dwóch (J. Paoli oraz I. Valet-Harper) należy do Microsoftu i pełnią funkcję przewodniczących. Jeśli myślałeś, że – zgodnie z rekomendacją IDA – Microsoft przekaże rozwój niezależnemu ciału, to grubo się myliłeś.
Oczywiście, w przypadku konkurencji można znaleźć podobne zachowania, jednak nie są one tak totalitarne i jednokierunkowe jak u Microsoftu. W szeregach OASIS znajdziemy Suna (Oracle) – głównego pomysłodawcę standardu – jednak nie ma on decydującego głosu. Obok Oracle figuruje wiele firm IT m.in. IBM, Google, Nokia, Novell, MultiRacio, KDE czy Boeing, jak i instytucji naukowych, stowarzyszeń i osób prywatnych z wielu kontynentów.
Ponadto, swój wkład w rozwój normy ODF miały podmioty niezrzeszone w OASIS jak Corel, Adobe, Intel, RedFlag2000, Afrykański Departament Nauki i Technologii czy Narodowe Archiwum Australii.
► Poznaj twórców OpenDocument i OpenXML!
W przypadku standaryzacji OpenXML, ECMA szczyci się współpracą z kilkoma firmami IT (Apple, Novell, Intel, Toshiba) jak i z producentem soczewek okularowych (Essilor), bankiem inwestycyjnym (Barclays Capital), dwoma rafineriami petrochemicznymi (Statoil, BP) oraz Brytyjską Biblioteką i Kongresem Stanów Zjednoczonych.
Zaskakujące jest to, że Microsoft potrzebował dwa razy mniej czasu na ustandaryzowanie swojego formatu, chociaż jego objętość była blisko 8,6 raza większa (6 tysięcy stron w rok w stosunku do 700 stron w dwa lata), co pozwala wysunąć przypuszczenia, że w rzeczywistości nikt w ECMA nawet nie otworzył tej "księgi".
Strach, niepewność, wątpliwość
Jak wspomniałem w "Genezie OpenDocument", w maju 2006 roku norma ODF została zaakceptowana jako standard ISO/IEC 26300 (normę ECMA-376 opublikowano dopiero w grudniu 2006), czemu towarzyszyły ataki dezinformacji i fałszywych przyrzeczeń ze strony różnych przedstawicieli Microsoftu.
Microsoft: OpenDocument jest zbyt wolny
Również w maju 2006 roku Alan Yates, general manager, business strategy for the Information Worker Group krytykował ODF za zbyt powolne działanie. Nie wiadomo, o co dokładnie chodziło temu dżentelmenowi, ale przypuszcza się, że krytykował jego implementację w OpenOffice.org 2.0, który – jak powiedział innym razem – jest 10 lat za Microsoft Office. Chociaż, może chodziło mu o brak kontroli nad standardem?
Microsoft: Koniec wojny formatów ODF vs OOXML
W marcu 2007 roku Brian Jones, Microsoft Office program manager na łamach swojego bloga poinformował o zakończeniu działań operacyjnych w Wojnie Formatów, a zwycięzcą jest... są nim oba formaty!
Tę śmiałą tezę podpierał faktem istnienia trzech narzędzi: novellowskiego konwertera (Open XML translator for OpenOffice), sunowskiej wtyczki do StarOffice'a 8 i (już porzuconej) wtyczki do Worda autorstwa Microsoftu, co miało pozwolić skupić się na produktywności i współpracy zamiast na rywalizacji. Jones podsumował to wydarzenie następująco:
Myślę, że w tym momencie tak naprawdę możemy przejść do bardziej produktywnej dyskusji i przyznać, że nie jesteśmy już za jakąkolwiek "wojną formatów plików". Jeżeli kiedykolwiek byliśmy na prawdziwej wojnie, to już jest jej koniec, a obie strony są zwycięzcami.
W ciągu ostatnich kilku lat na rynek trafiły dwa ważne formaty plików: OpenXML i ODF. Oba zostały zaprojektowane do różnych celów i oba wniosły nowe funkcje. Teraz możemy powiedzieć, że mamy wiele implementacji obu formatów.
Na nieszczęście Jonesa, centrala Microsoftu zleciła badanie, którego wyniki opublikowano w sierpniu tego samego roku. Z raportu wynika, że cele OpenXML nie tylko pokrywają się z tymi od OpenDocumentu, ale także to, że firmy – zwłaszcza dyrektorzy biznesowi – preferują stosowanie kilku standardów!
Być może w tym szaleństwie jest metoda, gdyż sam Microsoft w ANSI (American National Standards) poparł przyjęcie OpenDocumentu za narodowy standard. Jego zdania najwyraźniej nie podziela Światowa Organizacja Handlu, Sun (Oracle) oraz chińskie instytucje (Chińskie Ministerstwo Handlu i Chińskie Biuro Patentowe), które w 2006 roku dyskutowały o możliwości scalenia OpenDocumentu z państwowym standardem UOF.
Zresztą, nie od dziś wiadomo, że różne standardy szerokości torów kolejowych są gwarantem rozwoju transportu kolejowego. A kilka standardów ładowarek do komórek pozwala zaspokoić szerokie spektrum konsumenckich fanaberii. 
Microsoft: To jasne, że ODF wygrało tę walkę
19 czerwca 2008 roku Microsoft ustami Stuarta McKee oznajmił: "to jasne, że ODF wygrało tę walkę" (ODF Has Clearly Won). Słowa te padły podczas trwającego w Bostonie panelu RedHat Summit. McKee poinformował również o planach implementacji konkurencyjnego standardu już w następnym roku, poczynając od wydania Office 2007 SP2 oraz o dołączeniu Microsoftu do Komitetu Technicznego odpowiedzialnego za nadzorowanie rozwoju standardu.
W kwietniu 2009 roku Microsoft opublikował zestaw aktualizacji do Office'a, który zawierał m.in. długo wyczekiwaną obsługę normy ODF. Wbrew początkowym zapowiedziom implementacji wersji 1.0 (ISO), zaimplementowano wersję 1.1 (OASIS).
Szybko okazało się, iż microsoftowska implementacja jest wysoce wadliwa i nie pozwala użytkownikom na swobodne przenoszenie danych. Najbardziej widoczne objawy dotyczyły i nadal dotyczą interpretacji funkcji w arkuszu kalkulacyjnym. Podczas gdy norma określa zapis jako table:formula="of:=[.A1]*[.B1]" (i taki zapis jest stosowany przez OpenOffice.org 3), Microsoft Office 2007/2010 zapisuje formułę jako table:formula="msoxl:=A1*B1" wtrącając elementy specyfikacji OfficeXML do ODF-u.
Firmie zarzucono psucie standardu i tworzenie jej własnej wersji (podobnie jak było to w przypadku MS HTML-a), jednak jedyną odpowiedzią korporacji było stwierdzenie, iż dostosowano się do wymogów standardu.
Tutaj Microsoft ponownie posłużył się półprawdą. OASIS ODF 1.1, który zaimplementowano, nigdy nie był obowiązującym standardem. Zapis formuł wynikał co prawda ze specyfikacji OpenFormuły, będącej częścią rozwojowej wersji ODF 1.2, jednak jej nie implementacja zdecydowanie utrudniła życie użytkownikom, a implementacja w jej miejsce funkcji z OpenXML-a na pewno zaszkodziła. Dodatkowo w działalności Microsoftu widać sporo niekonsekwencji, gdyż sam Office 2010 nie obsługuje normy ISO/IEC 29500 (OpenXML). Natomiast implementacja selektorów CSS3 w Internet Explorerze - wg szkicu standardu z 2001 roku! - nie sprawiła firmie już żadnych problemów.
W ten sposób stosując wybiórczą politykę i podwójne standardy, Microsoft zostawił swoich klientów na lodzie. Druga część wypowiedzi McKee, na szczęście okazała się być pozbawiona kłamstw. Microsoft rzeczywiście przystąpił do prac technicznych nad ODF 1.2 i ma w nim swój udział poprzez osoby: Douga Mahugh, Erica Patterson i Stephena Peront. Co ciekawe, do prac dołączył ich kolega, Kazunori Matsuura, z japońskiego oddziału Microsoftu. To jednak oddolna inicjatywa i działania tego człowieka nie mają nic wspólnego z polityką firmy. Matsuura pracuje na zasadzie społecznościowego wolontariatu.
Fałszywa otwartość
W lipcu 2008 r., czyli 3 lata po uzyskaniu statusu normy ECMA i kwartał po uzyskaniu certyfikatu ISO stało się jasne, że formaty binarne umrą powolną i naturalną śmiercią. Microsoft w geście przyjaźni udostępnił specyfikację plików Worda, Excela i PowerPointa. Niestety dobra wola korporacji nie objęła specyfikacji binarnych plików Accessa (.mdb) ani tych nowych, z Accessa 2007 (.accdb).
Mechanizmy machlojek Microsoftu
Podejście pierwsze w ISO. Szybka ścieżka
Jak w grudniu 2006 r. Office Open XML uzyskał certyfikat ECMA, tak w marcu 2007 roku decyzją Lisy Rachjel, sekretarz komitetu technicznego (JTC 1), został poddany procedurze przyśpieszonej standaryzacji (fast track).
Specyfikacja OpenXML-a została udostępniona narodowym gremiom normalizacyjnym, których członkowie mieli po zapoznaniu się ze specyfikacją zadecydować o akceptacji, bądź odrzuceniu formatu.
Zachowania korupcyjne
Szwecja
Szwedzka organizacja standaryzująca - SIS - wydawała się mieć wypracowane już stanowisko w sprawie OpenXML i było to stanowisko PRZECIW standaryzacji. Nieoczekiwanie zostało ono zamienione. Dosłownie na chwilę przed głosowaniem, do grupy dołączyło 23. przedstawicieli firm – którzy nie interesując się wcześniej procesem standaryzacji – opłacili składkę członkowską wynoszącą 17,000 SEK (2,444 USD) i zagłosowali za poparciem dla formatu. Jak się okazało, większość z nich była formalnymi partnerami Microsoftu.
Później do mediów przeciekł e-mail napisany przez Klasa Hammara, Business Managera w szwedzkim oddziale Microsoft. Hammer przekonywał w nim swoich partnerów do wzięcia udziału w głosowaniu w zamian za pomoc w zakresie marketingu, a także możliwość udostępnienia zasobów Microsoftu. Przekonywał także, iż nie muszą oni teraz znać powodów, dla których trzeba głosować za przyjęciem OpenXML-a, a informacje te dostarczy później Microsoft.
Klas Hammar caly czas utrzymywał, że nie miał nic złego na myśli, a treść wiadomości została po prostu źle sformułowana.
Głosowanie w SIS zakończyło się wynikiem: 25 głosów ZA, 6 głosów PRZECIW, a 3 osoby wstrzymały się od decyzji.
Ostatecznie SIS unieważniło głosowanie tłumacząc, że przyczyną jest dwukrotne oddanie głosu przez jednego z członków (prawdopodobnie przez Microsoft). Z powodów praktycznych nie było możliwe zorganizowanie powtórnego głosowania dlatego też, Szwecja zrezygnowała z głosowania w ISO.
Norwegia
Komitet nr 185 przy Standard Norge (SN/K 185) nie podzielał opinii Microsoftu,a jego członkowie wypracowali stanowisko PRZECIW. 21 członków zagłosowało przeciwko standardowi, a dwóch przedstawicieli go zaakceptowało (Microsoft wraz z partnerem). Pomimo jasnej sytuacji, Standard Norge zagłosował tak, jakby tego oczekiwał Microsoft.
Steve Pepper - przewodniczący komitetu technicznego w wywiadzie dla IDG.no stwierdził, że Standard Norge zostało poddane ogromnej presji ze strony rynkowych graczy, którzy posiadają duże fundusze. Z kolei Bjørnhild Sæterøy, lokalny lider OpenXML powiedział: To była bardzo trudna decyzja, ponieważ istniał silny sprzeciw wobec OpenXML (..) Podjęliśmy tę decyzję, ponieważ chcemy przyczynić się do dalszego rozwoju tego standardu.
Decyzja ta, jak i jej późniejsze skutki, doprowadziła do ulicznych protestów. Ponad 150 Norwegów z branży IT na czele z przewodniczącym SN/K 185 Steve'm Pepperem pikietowało w centrum Oslo. Był to drugi protest w historii tego kraju zorganizowany przez geeków.


Od lewej, Steve Pepper i Håkon Wium Lie przemawiają to ponad 150 osobowego tłumu demonstrującego przeciwko OpenXML w Oslo, Norwegii.

Steve Pepper, przewodniczący SN/K 185.


Polska
PKN (Polski Komitet Normalizujący) zadanie zaopiniowania OpenXML-a powierzył członkom KT 171 (komitetowi ds. Sieci Komputerowych i Oprogramowania). W wyniku ich działań, wypracowano stanowisko PRZECIW normie. Wynik głosowania to: 9 głosów przeciw i 2 głosy za. Następnie postanowiono przenieść prace do KT 182 (komitetu ds. Ochrony Informacji w Systemach Teleinformatycznych), gdzie wypracowano pozytywne dla Microsoftu stanowisko. Komitet zagłosował na "Tak z (4) komentarzami": 17 osób było ZA, 3 się wstrzymało, nikt nie był przeciw.
Krok ten uargumentowano tym, że "KT 171 nie da rady", a poza tym wynik jego pracy nie jest wiążący, gdyż zasiadający w nim członkowie nie są kompetentni w danej dziedzinie. Przeniesienia prac dokonano za zgodą przewodniczących danych komitetów (Eugeniusza Blisko i Elżbiety Andrukiewicz) oraz prezesa PKN (Marka Kalińskiego).
Z innych ciekawostek należy wymienić fakt, iż wiceprezes PKN Pan Tomasz Schweitzer przychylił się do prośby Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania, aby zwiększyć liczbę stanowisk do czterdziestu i włączyć fundację oraz firmę Amazis w poczet członków KT 182. Niestety ostatecznie – z niewyjaśnionych przyczyn – odmówiono im prawa do głosu, przydzielając stanowisko obserwatorów. Ponadto komplikację tę uznano za zaletę, gdyż chroni ona komitet przed lobbystami udającymi ekspertów.
Dzień po ogłoszeniu wyników przez KT 182, dwóch ekspertów KT 171 (Krzysztof Leszczyński i Łukasz Jachowicz) wystosowało list do zastępcy prezesa PKN, w którym wyrazili zaskoczenie przeniesieniem prac do innego (niekompetentnego) komitetu. W związku z wątpliwej jakości procedurami i brakiem konsensusu, członkowie zaapelowali o wstrzymanie się z głosem. Wcześniej swój list z protestem wysłał Wiktor Wandachowicz (pracownik Instytutu Informatyki Politechniki Łódzkiej) i Google wraz z IBM-em.
Brazylia
Choć stanowisko Brazylii zostało wypracowane bez zakłóceń (PRZECIW z komentarzami (63+2)) to Avi Alkalay, członek ABNT (Brazilian Technical Standards Organization) w ostrych słowach skrytykował sam format, jak i ECMA.
Jestem członkiem grupy technicznej, która dogłębnie przestudiowała OOXML. Nie mogę uwierzyć, że ECMA (ci sami goście, którzy ustandaryzowali JavaScript!) myśli, iż to się nadaje do wysłania gdziekolwiek. Format jest niekompletny (nie dostarcza mapowania z dziedziczeniem standardów), specyfikacja jest zbyt długa, jest przywiązana do jednego produktu, odwołuje się do przestarzałych standardów, promuje złe praktyki (osadzanie binarnych elementów), ma widoczne haki (jak tag "formatAsWord95") i wynajduje nowe standardy (definiując daty i kolory) (…)
Wstydź się ECMA. Twoja pozycja jako ciała standaryzującego została ciężko nadszarpnięta.
Uważam, że kraje, które głosowały ZA nie czytały tej specyfikacji, a głosowały ze względów politycznych. (..) Kraje, które wstrzymają swoje głosy, prawdopodobnie miały wiele konfliktów w procesie decyzyjnym, lawirując między polityką a technicznymi faktami.
Szwajcaria
Szwajcarskie Stowarzyszenie Normalizujące (SNV) przyjęło stanowisko "TAK z komentarzami". Kontrowersje wywołało zachowanie przewodniczącego podkomitetu UK 14, który nie dopuścił do dyskusji na temat licencjonowania, czynników ekonomicznych oraz argumentów politycznych. Ponadto przewodniczącym NK 149 (komitetu nadrzędnego wobec UK 14) okazał być Istvan Sebestyen, ta sama osoba, która w ECMA International pełniła funkcję sekretarza generalnego w komitecie normalizującym OpenXML. Na domiar tego, liczba członków przed głosowaniem wzrosła do 57 osób.
Sebestyena oskarżono o nadużywanie swoich uprawnień i wpływanie na pracę UK 14. Ponieważ wystąpił konflikt interesów, zaapelowano o odrzucenie OpenXML-a do czasu jego następnej rewizji. W ostatecznym rozrachunku, Szwajcaria jeszcze raz zagłosowała za akceptacją dla rozwiązania Microsoftu.
Finał i przegrana Microsoftu
By stać się standardem ISO, opracowany przez Microsoft format musiał spełnić dwa warunki - zyskać poparcie dwóch trzecich z 41 członków specjalnego komitetu JTC 1 (P członków – przedstawicieli z prawem głosu), a jednocześnie przeciwko formatowi nie mogło zagłosować więcej niż 25% wszystkich członków ISO (wliczając w to Obserwatorów, P+O, były to 104 kraje).
Żadne z powyższych kryteriów nie zostało spełnione. Za przyjęciem OpenXML było 17 z 32 członków, co dało 53% głosów poparcia, przeciw było 18 państw z 69, co dało 26% wszystkich członków ISO (P+O).
Kraje, które odrzuciły produkt Microsoftu to: Brazylia, Kanada, Chiny, Kuba, Dania, Czechy, Ekwador, Francja, Indie, Iran, Irlandia, Japonia, Korea Płd., Libia, Nowa Zelandia, Norwegia, Filipiny, RPA, Tajlandia i Wielka Brytania. Na mapie zostały oznaczone kolorem zielonym. Państwa wyróżnione pogrubionym fontem mają prawo do głosowania w grupie JTC 1.
► Zapoznaj się z przypadkami łamania reguł w procesach normalizacyjnych
► Zobacz jak głosowały poszczególne państwa
W ten sposób wrzesień 2007 roku stał się symbolem przegranej bitwy, ale jeszcze nieostatecznej klęski OpenXML-a. W lutym następnego roku format miał przejść normalny proces standaryzacji.
Ballot Resolution Meeting
20 lutego 2008 roku ogłoszono wyniki z siedmiodniowego spotkania Ballot Resolution Meeting, który został zorganizowany przez członków SC 34, podkomitetu JTC 1 odpowiedzialnego za wyeliminowanie ponad 3,500 błędów zgłoszonych przez narodowe ciała normalizujące.
120 uczestników z 37 narodowych delegacji w 5 dni uporało się z 1100 komentarzami i różnymi propozycjami zmian, co pozwoliło omówić 20 procent materiału.
Gdy zabrakło czasu kierownictwo zaproponowało, by resztę uwag objąć całościowym głosowaniem. Frank Farance szef delegacji reprezentującej w Genewie Stany Zjednoczone skomentował to później następująco:
Czegoś takiego jeszcze nie widziałem, a działam w tej branży od 25 lat. Wykonaliśmy spory postęp przeglądając 20% materiału, ale praktycznie wszystko, co już zaakceptowaliśmy, wymaga powtórnego przejrzenia. Jest wysoce prawdopodobne, że pozostałe 80% specyfikacji wymaga modyfikacji.
Drugie podejście w ISO
Polska
Odrzucenie OpenXML w ISO dało zainteresowanym stronom trochę czasu, pozwoliło dołączyć do KT 182 i uzyskać prawo głosu. Tak też się stało.
***
Podczas zebrania przewodnicząca Andrukiewicz prezentowała slajdy ze spotkania BRM, z których wynikało, iż rozwiązano już 98,4% zgłoszonych nieprawidłowości. Jest to o tyle niezwykłe, że Frank Farance wspominał zaledwie o 20%.
Smaczku sprawie dodaje fakt, że według relacji delegacji z Brazylii, wspomniana prezentacja nigdy nie powinna ujrzeć światła dziennego.
Pan Barta poinformował Pana Oh (sekretarza SC34, z Japonii, autora slajdów i osobę, która je prezentowała), że te konkretne slajdy NIGDY NIE POWINNY opuścić tego pokoju obrad, ponieważ nie podsumowują one w sposób reprezentatywny BRM. Slajdy te również nie wyjaśniają procesu wykorzystanego podczas spotkania, tak więc są niezrozumiałe dla osób nieobecnych na BRM.
Dodatkowo anonimowy członek KT 182, bazując na właściwościach pliku prezentacji PowerPoint, potwierdził, że autorem slajdów jest Raul Pesch, Platform Strategy Manager, Microsoft Netherlands.
Andrukiewicz nie zgadza się z tym oskarżeniem i grozi pozwem każdemu, kto je rozpowszechni.
***
Po drugim głosowaniu, wyniki były już zgoła inne. 12 osób opowiedziało się ZA, 10 osób było PRZECIW, 2 osoby się wstrzymały (we wrześniu 2007 r. 17 osób było ZA, 3 osoby się wstrzymały).
Wobec braku wyraźnego konsensu przewodnicząca KT 182 podjęła decyzję o przeprowadzeniu głosowania korespondencyjnego przez wszystkich jej członków w trybie elektronicznym, co było skandalem zgodnym z literą prawa. Obecność 24 członków na 45 możliwych pokazała, ilu z nich naprawdę było zaangażowanych w proces standaryzacji. Najwyraźniej głosy osób postronnych miały tylko "przepchnąć" standard dalej i tak w rzeczywistości się stało.
O rozsądek listownie apelował jeszcze Tomasz Schweitzer, jednak bezskutecznie. Co więcej, jego wiadomość nie dotarła do wszystkich członków komitetu technicznego.
W wyniku korespondencyjnego głosowania 24 osoby były ZA (z czego brak głosu siedmiu osób potraktowano jako głos na TAK), 13 osób było PRZECIW, a 4 się wstrzymały. PKN ponownie wysłał pozytywną dla Microsoftu opinię.
Indie
W Indiach przedstawiciele dwóch firm (Infosys Technologies i CSI) zagłosowali za formatem Microsoftu, natomiast przeciwko było 19 członków komitetu. Wskutek tego, ostatecznie zagłosowano na "NIE z komentarzami".
Wcześniej do opinii publicznej dochodziły sygnały, iż Microsoft zachęcał organizacje społeczne do lobbowania w narodowym gremium i w instytucjach rządowych, odpowiedzialnych za informatyzację. Za dowód przeciwko Microsoftowi służy list wysłany przez organizację, która dziękuje w nim za subwencje.

Protest przeniósł się poza granice Norwegii, do Indii.

Te same "plakaty" jakich użyto w Oslo

Tłum piromanów usiłuje podpalić siedzibę Microsoft India
Chorwacja
W 2007 roku Narodowe Zgromadzenie zagłosowało za przyjęciem formatu Microsoftu, jednakże po Ballot Resolution Meeting, członkowie z uwagi na wiele zmian dokonanych w specyfikacji OpenXML, wnieśli o drugą turę głosowania. Microsoft sprzeciwił się ponownemu głosowaniu oraz odmówił udziału w nim, argumentując, iż ponowne głosowanie nie jest obowiązkowe. Ponadto oskarżył komitet o niekompetencje
Druga tura odbyła się pomimo protestów Microsoftu. Na 35 członków TO Z1, 17 z nich wzięło udział. W wyniku głosowania, 3 osoby były ZA, a 14 było PRZECIW. Członkowie, którzy wzięli udział w tym głosowaniu to głównie indywidualni eksperci, IBM, CLUG oraz HrOpen.
Jednakże z uwagi na to, iż w głosowaniu oddano mniej niż 51% bezwzględnej liczby głosów (18), głosowanie uznano za nieważne. Zabrakło jedynie 1 głosu, aby wynik drugiej tury głosowania został uznany.
Inne kraje
Koniec końców, w duchu skandalu, Microsoft dopiął swego. Wiele państw, które wcześniej głosowały na NIE, bądź wstrzymywały się od głosu (jak Dania, Finlandia, Wielka Brytania, Irlandia, Norwegia, Korea Południowa) zdecydowało się przejść na stronę zwolenników formatu OpenXML.
W innych krajach – można przypuszczać, że dokonywano tego z premedytacją – posuwano się do naginania procedur i nadużywania władzy, aby wypracowane stanowisko było korzystne dla Microsoftu. Należy zwrócić uwagę, że "korzystne stanowisko" wcale nie oznaczało akceptacji.
W krajach gdzie odrzucono OpenXML, wywołany skandal stawał się przyczyną wstrzymania się od głosu, lub też powodem do zaniechania jakichkolwiek działań. Kazus Szwecji czy Węgier [3] pokazuje, że dla Microsoftu brak głosu jest lepszy niż głos negatywy. I jakkolwiek kupowanie głosów odbywało się zgodnie z literą prawa, tylko dwa państwa szczerze przyznały, że działania te były sprzeczne z duchem ciał normalizujących, które na pierwszym miejscu powinny stawiać interes obywateli, a nie zysk akcjonariuszy.
Zwycięstwo Microsoftu
Aby format mógł uzyskać certyfikat ISO, Microsoft potrzebował poparcia co najmniej dwóch trzecich przedstawicieli gremiów narodowych przy jednoczesnym maksymalnym sprzeciwie wynoszącym jedną czwartą członków (25 %). Tymczasem minimalne wymagania zostały spełnione aż nadto. W głosowaniu wzięło udział 87 krajów. 61 państw zaaprobowało OpenXML (w tym 24 ze statusem P), 10 z nich zagłosowało przeciw, a 16 państw wstrzymało się od głosu.
► Zobacz jak głosowały poszczególne państwa
Głos przedstawiciela fundacji Electronic Frontier Finland
Electronic Frontier Foundation to (cytując za Wikipedią)
organizacja pozarządowa mająca na celu walkę o wolności obywatelskie (takie jak prawo do anonimowości, prywatności i wolności słowa) w elektronicznym świecie. Organizacja EFF patronuje m.in systemowi TOR, szeroko rozpowszechnionemu programowi zapewniającemu anonimowość w sieci.
Kai Puolamäki członek fińskiego oddziału fundacji zainteresowany machinacjami, jakie towarzyszyły procesom normalizującym na całym świecie, porównał "typy" oddanych głosów z poziomem panującej w kraju korupcji.
Z obliczeń bazujących na CPI index (Corruption Perceptions Index) wynika, że im większa w danym kraju korupcja, tym więcej oddano popierających Microsoft głosów. Podobny wniosek wyciągnięto w przypadku nowych państw członkowskich.
Przed głosowaniem w 2007 roku, 11 nowych krajów uzyskało prawo głosu w grupie JTC 1. Były to: Wybrzeże Kości Słoniowej, Cypr, Ekwador, Jamajka, Liban, Malta, Pakistan, Trynidad i Tobago, Turcja, Urugwaj oraz Wenezuela.
Wśród nowych członków 90% (9) z nich zagłosowało ZA, 10% (1) PRZECIW (Ekwador). Jeden kraj się wstrzymał (Trynidad i Tobago). Wśród starych P - członków 36% (8) poparło Microsoft, 64% (14) opowiedziało się PRZECIW.
Zbadano także zachowanie przedstawicieli wszystkich 70 krajów. W najbardziej skorumpowanej grupie (gdzie index CPI wynosi mniej niż 3.95), od 23% do 77% głosów oddano na rzecz Microsoftu (łącząc głosy ZA oraz ZA z komentarzami), od 7% do 23% było przeciw i tylko 5% głosów oznaczało wstrzymanie się.
W najmniej skorumpowanej części (gdzie index CPI jest większy niż 3.95) od 13% do 54% głosów oddano na rzecz Microsoftu, od 11% do 46% było przeciw i aż 11% głosów oznaczało wstrzymanie się.
► Zapoznaj się z badaniami Electronic Frontier Finland

Im mniejszy index CPI, tym większa korupcja.
Puolamäki podsumował to słowami: jeżeli prawdopodobieństwo głosu ZA będzie niezależne od poziomu korupcji w danym państwie, wtedy w najlepszym przypadku korelacja pomiędzy korupcją a zaobserwowanym wynikiem wynosić będzie ok. 7%
Epilog
Dobre praktyki w informatyce nakazują opracowywanie standardów w atmosferze współpracy zainteresowanych organizacji i firm. Dzięki takiej kooperacji powstały dobre i otwarte standardy będące podstawą dzisiejszego Internetu: TCP/IP, HTML, XML. OpenXML jest przykładem kolejnego ruchu ze strony firmy Microsoft wyraźnie dążącej do zachowania kontroli nad zmonopolizowanym rynkiem oprogramowania biurowego. Specyfikacja normy ISO/IEC 29500 pozbawiona odwołań do starych produktów monopolisty staje się standardem papierowym, bez wartości, niemającym faktycznej implementacji. Obsługa ISO/IEC 29500 nie gwarantuje pełnej obsługi danych stworzonych przez Microsoft Office 2007/2010, a obsługa formatu MS Office nie jest równa obsłudze standardu ISO.
Sam Microsoft nie uczestniczył wcześniej w pracach dotyczących starszego i otwartego formatu ODF, chociaż miał na to co najmniej 5 lat. Opracował za to własny bez konsultacji z innymi organizacjami. Praktyki tej firmy doprowadziły do obecnej monopolizacji rynku, poprzez celowe utrudnianie współpracy oprogramowania firm trzecich z produktami Microsoftu.
Pytanie o to, czy certyfikacja stanie się bodźcem do poprawy polityki względem konsumenta, pozostawiam do indywidualnego rozważenia.
Na koniec, z kronikarskiego obowiązku muszę dodać. Microsoft uznał głosowanie nad OpenXML za uczciwe, a "ludzie, którym nie podobał się wynik, atakują go" - powiedział Tom Robertson, Microsoft's general manager for interoperability and standards.
Reminiscencja
W drugą rocznicę (kwiecień 2010) uzyskania przez OpenXML certyfikatu ISO, przewodniczący BRM, Alex Brown ubolewał nad postępowaniem Microsoftu. Na swoim blogu napisał, (tłumaczenie za heise-online [4]):
Koncern z Redmond poniósł klęskę, próbując przekształcić OOXML w otwarty standard.
Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, jakby cały projekt OOXML zmierzał ku porażce.
Microsoft zachowuje się tak, jakby proces normalizacji nigdy nie nastąpił.
Nie może być mowy o "zdrowej opiece" nad standardem sprawowanej przez Microsoft i stowarzyszenie ECMA.
Widocznie standard ISO/IEC 29500 spełnił swoją marketingowo-lobbystyczną funkcje i może umrzeć; więcej się z niego nie wyciśnie.
Przypisy:
[1] Od 2002 roku, ciało nadzorujące rozwój normy nazywało się OASIS Open Office Technical Committee (TC). Dopiero na początku 2005 roku zmieniono nazwę na OASIS Open Document Format for Office Applications (OpenDocument) TC, by podkreślić jego niezależność. [src]
[2] Zacytowane słowa są opinią całej komisji i nie wiadomo, kto dokładnie je wypowiedział. Wiadomo jedynie, że w skład IDA wchodziły następujące osoby: Dr Barbara Held, Thomas Myrup Kristensen, Bernhard Schnittger [src]
[3] Groklaw.net: What Happened in Hungary
[4] Heise-online: format Microsoftu przepadł w testach standaryzacyjnych lustro
11 komentarzy
20 komentarzy | Microsoft, OpenOffice 16 października 2010, 00:38:01
Co cieszy konsumenta?
Konsumenta cieszy świadomość, że strach Ballmerowi zagląda w oczy. 
20 komentarzy
11 komentarzy | LibreOffice, OpenOffice 12 października 2010, 10:14:05
Wczorajszego wieczoru zapytano, czy w systemie śledzenia błędów OpenOffice.org (IssueZilli) powinno się informować, że dany błąd został już eliminowany w LibreOffice. Taka informacja zdecydowanie pomogłoby użytkownikom, jednak decyzja ta jest zwyczajnie politycznie nieprawidłowa i nie ma szans na jej zrealizowanie.
Idąc pod prądu ego menadżerów i chcąc ułatwić życie zainteresowanym, stworzono odpowiedni skrypt do GreaseMonkey (Firefoksa). Po jego zainstalowaniu, przy odpowiednim zgłoszeniu pojawi się taki oto pasek.
Autorem skryptu jest Cedric Bosdonnat.
11 komentarzy
14 komentarzy | *Office, LibreOffice, Novell, OpenOffice 02 października 2010, 18:48:30
28 września br. do wiadomości publicznej dotarła informacja o uformowaniu się fundacji "Dokument" (The Document Foundation , TDF), która odpowiada za rozwój LibreOffice - forku OpenOffice.org.
Wiele serwisów i popularnych blogów przetłumaczyło tę wiadomość jako uwolnienie się OpenOffice'a spod protekcji Oracle'a, nieraz sugerując śmierć projektu. To, rzecz jasna, bzdury, bzdury i jeszcze raz bzdury! Tym wpisem postaram się wytłumaczyć, dlaczego tak jest, nie omijając przyczyn i skutków.
Narodziny niezadowolenia
Cykl wydań OpenOffice.org składa się z czterech przełomowych punktów w czasie. Dwa z nich dotyczą wydań milowych oraz dwóch małych, są to tak zwane "bugfixy". Według tego planu, nowe wydania pojawiają się co kwartał, jednak tylko te duże - wydawane 2 razy do roku - zawierały nowe funkcje.
Z tego też powodu społeczność OpenOffice.org coraz częściej narzekała na zbyt powolne wdrażanie nowych funkcji i różnorakich udoskonaleń. Na przykład, ja oraz kolega qlex czekaliśmy aż 5 lat na dodanie pozycji "Synonimy" do menu kontekstowego, chociaż nasze życzenie wcale nie było pierwszym.
Jednak nawet jeśli społeczności sama rozwiązała trapiący ją problem, to kod napisanej łaty i tak nie wchodził do głównej gałęzi, jeśli deweloper wcześniej nie podpisał Sun Microsystems Contributor Agreement (SCA) - oświadczenia, że zrzeka się prawa do własności kodu. Wyglądało to tak, że OpenOffice.org był projektem Open Source, ale pod warunkiem, że kod w całości należał do Suna. Wielu ludzi uważało, że to właśnie SCA jest winne małemu zainteresowaniu deweloperów OpenOfficem. I to był drugi powód, dla którego powstał LibreOffice oraz TDF.
Społeczność podglądając istniejące fundacje (Mozilli, Bledera, Apache) oraz pragnąc szybszego rozwoju, domagała się powołania Fundacji OpenOffice.org oraz uniezależnienia rozwoju pakietu od jednej firmy. Podobno takie żądania były wysuwane nieregularnie od dziesięciu lat, mnie jednak znane są dopiero od 2005-2006 roku. Oczywiście Sun pozostawał głuchy na te żądania.
W 2007 r., do projektu dołączyła pekińska firma RedFlag2000, oddelegowując ponad 50 deweloperów oraz IBM, co trochę poprawiło kondycję projektu. Obserwując jednak aktualne tempo rozwoju OpenOffice.org, można dość do wniosku, że to i tak za mało.
Rok później, Michael Meeks pracujący nad Novellowską odmianą OpenOffice'a, sporządził statystyki kontrybutorów, z których wynikało, że w projekcie panuje stagnacja. Pomimo (niewielkiego) rosnącego udziału społeczności, liczba ogólnych deweloperów zatrudnionych przez Suna wciąż malała. Miało to mieć związek z pogłębiającym się kryzysem finansowym spółki. Meeks w tym czasie zaapelował do Suna o poluzowanie zasad dodawania kodu i o przypisywanie ludziom należne im zasługi. Apel odbił się o drzewo i zniknął w lesie.
Jak na złość, temat wrócił w 2009 roku. Na łamach ZDNet skrytykowało Suna za zbyt rygorystyczną kontrolę i zapytano, czy OpenOffice jest już konającym koniem?
Narodziny niezależności
I nastał rok 2010...
W międzyczasie Sun finansowo dogorywał, co wiązało się z redukcją etatów. Nikt w firmie nie ukrywał, że zwalniając programistów, oberwało się także OpenOffice'owi. Ostatecznie firma została przejęta przez Oracle'a.
W roku 2010, OpenOffice.org świętuje swoje dziesięciolecie istnienia. Przy tej okazji, część społeczności pakietu postanawia zrealizować to, o co proszono Suna od co najmniej połowy dekady.
I chociaż ostatnim czasy Oracle nie daje powodów sympatii do siebie, to nie ma powodów wierzyć, że jest demonizowaną osią zła, która zniszczy Otwarte Oprogramowanie. Zlikwidowanie otwartego modelu rozwoju OpenSolarisa (ale nie zamknięcie jego kodu!), czy oskarżenie Google'a o łamanie patentów raczej nie jest głównym czynnikiem do powstania Fundacji, może tylko katalizatorem. Świadczyć o tym może również propozycja współpracy, którą złożyła TDF.
Przeglądając listę członków fundacji, możemy zapoznać się z kadrą kierowniczą. Są to m.in. Florian Effenberger z Suna, szef marketingu OOo, oraz Charles-H. Schultz, szef koalicji projektów językowych. Głównie są tam ludzie z dawnej ekipy StarOffice, dużych projektów NLC (francuski, niemiecki, brazylijski, włoski) i Red Hat.
Czy to sporo? I tak i nie. Na pewno nie jest to grupa na tyle duża, aby swoim odejściem zaburzyć rozwój OpenOffice.org. Tak więc na jakiej podstawie bloggerzy tworzą sensacyjne nagłówki w stylu "OpenOffice uwalnia się spod skrzydeł Oracle"? To nie OpenOffice się uwalnia, a jedynie kilku członków społeczności zmienia kierunek myślenia o projekcie.
Czym w takim razie »to« jest, jak nie OpenOffice'm? Najnowsze wydanie, LibreOffice 3.3 to po prostu waniliowy OpenOffice.org 3.3 + łatki Go-OO + łatki od osób indywidualnych + użyteczne rozszerzenia. A The Document Fundation zgodnie z pierwotnymi założeniami, przyjmuje pomoc od deweloperów, nie pozbawiając ich prawa do własności kodu.
Na samym początku można było usłyszeć o tym, jak nijaki Neil Brown posłał łatę na błąd, w IssueZilli ignorowany od trzech lat, a która w bugzilli LO została przyjęta z otwartymi dłońmi. Niewiarygodne? Dwa dni temu, w nocy z czwartku na piątek zagadałem na IRC-u do Thorstena Behrens. Podrzuciłem facetowi link do zgłoszenia nr #84723. Sam błąd jest znany od 2007 roku, jednak to w czerwcu br. Bartosz "gang65" Kosiorek podrzucił rozwiązanie tego problemu. Sun uznał wtedy, że dobrym rozwiązaniem będzie zintegrowanie łaty z OO.o 3.4, które może pojawi się w połowie 2011 roku. A co tego wieczoru zrobił Thorsten? Przejrzał źródła i włączył je do głównej gałęzi LibreOffice 3.3.
To mówi samo za siebie.
Wielu komentatorów - z nieznanego mi powodu - z dezaprobatą odniosło się do współpracy z Novellem. Charles-H. Schulz na swoim blogu wyjaśnił, że LibreOffice nie będzie dostarczało mono-*, a jedynie sprawdzone i fajne dodatki.
“But you’re working with Novell! Oh my Gosh you’re working with Novell! You’re a traitor!” That might sound surprising but although we use the ooo-build system the similarity with Novell’s Go-OO stops there. We do start with the OpenOffice.org vanilla version, do not include the Go-OO patches (okay, we do include some nice ones, but no weird ones) and add our very own patches to the sauce. Besides, the OSI and the FSF seem to think it’s totally fine, and we will not ship Mono, ever. Feeling better now?
Narodziny komplikacji
TDF w swoim liście otwartym zaapelowała do Oracle'a, by ten zrzekł się prawa do marki OpenOffice.org na rzecz niezależnej organizacji.
Myślę, że Oracle nawet nie raczy odpowiedzieć. Zwykłe milczenie - tak jak w przypadku Rady OpenSolarisa - będzie oznaczało odmowę. Larry Ellison nie jest człowiekiem, który produkuje, a potem zastanawia się, komu sprzeda wytworzony babol. Przed przejęciem Suna dokładnie obmyślono, co można zrobić z danym, otwartym projektem i ile na nim zarobić. Nie inaczej było w przypadku OpenOffice.org, stąd m.in. błyskawiczny rebranding pakietu. Sun przez 10 lat nie potrafił stworzyć rozpoznawalnego logo do projektu, a Oracle uczynił to w około dwa miesiące. Niech za drugi dowód posłuży fakt, iż Oracle zastąpił markę StarOffice i StarSuite przez rozpoznawalną nazwę "Open Office". Co więcej, trwają prace nad Cloud Office, który ma być zintegrowany z Officem i być rywalem dla Google Docs, Zoho Office, RedOffice Online i może wobec biednego produktu Microsoftu.
Stąd prosty wniosek, że już należy oswajać się z nazwą "LibreOffice". To jednak dopiero początek problemów. Oracle to firma, która od samego początku swego istnienia, model biznesowy opiera na zamkniętych źródłach.
A na czym polega model rozwoju fundacji? Na braniu całymi garściami z pracy Oracle'a i dodawaniu własnych poprawek. Nie zdziwiłbym się, gdyby Oracle po prostu urwało łeb pasożytowi i zamknęło źródła OpenOffice'a.
Fundacja na swojej stronie chwali się poparciem różnych firm i organizacji. Z przykrością muszę stwierdzić, że to czysto marketingowe zagranie. Aby obnażyć całą tę mistyfikację, posłużę się wykresami, które 2-3 lata temu wygenerował właśnie Meeks narzekający na stagnację.

Podział deweloperów wg pracodawcy. Stan na wrzesień 2007 r. Źródło:
mmeeks

Liczba deweloperów wg przynależności / Liczba zewnętrznych deweloperów wg przynależności. Stan na wrzesień 2008 r. Źródło:
mmeeks
Przyjmując nawet, że wkład zasobów ludzkich Suna w rozwój OO.o w latach 2009-2010 był mniejszy niż widać to na wykresach, nie można zaprzeczyć, iż był on jednocześnie najhojniejszym kontrybutorem. Jeśli Oracle uzna, że istnienie LibreOffice przeszkadza mu w sprzedaży OpenOffice(.org), może - tak jak w przypadku OpenSolarisa - po prostu ograniczyć dostęp do źródeł, lub w ogóle zlikwidować ten dostęp i żadna koalicja wymienionych firm, fundacji i projektów językowych nie udźwignie brzemienia rozwoju pakietu.
A teraz dokładnie przyjrzyj się tym, którzy wspierają LibreOffice.
- FSF, które nie ma tutaj nic do gadania
- OASIS, które jest obsadzone członkami Oracle'a i IBM-a, co w pewien sposób wymusza współpracę z nimi.
- Google, jeden z dwóch liczących się partnerów, ale na czym ma polegać ich wsparcie? Na przekazywaniu pieniędzy i gwarancji wolnego miejsca na Summer of Code 2011?
- Novell, jeśli wierzyć danym z 2007 roku, trzeci co do wielkości darczyńca. De facto mają największy wkład w LO, bo LibreOffice to społecznościowy Go-OO.
I tutaj należy się zatrzymać i pogłówkować. Wkład Novella, społeczności, RedHata i Canonicala mniej więcej odpowiada jednej trzeciej wkładowi Suna/Oracle'a. Przy czym Novell jest do kupienia, a najpewniejszym kupcem na dział Linuksowy jest VMware. Nikt chyba nie oczekuje, że ta firma wejdzie w rynek biurek i zacznie rozwijać SLED-a oraz Go-OO, który jest przecież podstawą innowacji dla LibreOffice. Po zakupie, ekipa odpowiedzialna za Go-OO zostanie przesunięta do innego działu i tyle będzie z "killer-feature", które wywodzą się z Novella.
- RedHat, ta firma raczej nie będzie naciskać na rozwój Windowsowej wersji LibreOffice. A kto jest targetem? Użytkownicy KOffice i AbiWorda czy MS Office?
- Canonical, ich wkład w rozwój samego Linuksa jako systemu/środowiska jest bardzo mały, więc nie ma powodów, by sądzić, że wychylą się w przypadku pakietu biurowego. Zresztą, ich wkład w OpenOffice.org to dwóch ludzi - pakowacz i lider projektu językowego (espernato). To miło ze strony Shuttlewortha, że w następnej edycji Ubuntu zastąpią fork Novella, forkiem pracowników Novella, nawet jeśli mają tylko promil z 0,64% - 4,9% linuksowego rynku.
Przy takim dotychczasowym zaangażowaniu, boję się myśleć o przyszłych rewolucjach, które zaplanował Ojciec Dyrektor Mark S. 
- Może jeszcze łatki od ekipy NeoOffice sprawią, że pakiet ten będzie mógł zniknąć z rynku i zostać zastąpionym przez LibreOffice (tak, potrzebujemy konsolidacji forków)
- [międzynarodowy plankton]
Biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, uważam, że LibreOffice może upaść w maksymalnie dwa lata. Oracle nie zrzeknie się praw do marki OpenOffice.org, a podczas, gdy pseudodziennikarze wieszczą rozpad i ucieczkę społeczności, społeczność OpenOffice.org ma się dobrze i rośnie. Nie dłużej jak dobę temu zgłosiły się kolejne osoby chętne do wspierania projektu.
Natomiast jeśli Oracle wykaże się łaską, nie zamknie, lub nie ograniczy dostępu do źródeł i zacznie po prostu tolerować TDF i LibreOffice, niszowa część świadomych użytkowników dostanie najlepszą odmianę OpenOffice'a jaka kiedykolwiek zaistniała! I ja z chęcią będę jej używał!
Warto wesprzeć LibreOffice! Taka jest moja opinia!
I na koniec. Szybkości gratuluję cwaniakowi, który wykupił wszystkie polskie domeny libreoffice.* !
Ps. W tym tygodniu bzduromierz wskazał następujących zwycięzców:
Aktualizacja 6.10.2010, 11.58:
Oracle odmówiło przekazania praw do marki "OpenOffice.org", a także współpracy z The Document Foundation. Oznacza to, że LibreOffice jest już formalnie forkiem (a nie bazą pod nową wersję OO.o). Dział PR w e-mailu do dziennikarza Computer World napisał:
Ze stoma milionami użytkowników, wierzymy, że OpenOffice.org jest najbardziej zaawansowaną i najbogatszą (w opcje), otwartą implementacją. Gorąco zachęcamy społeczność do dalszej współpracy przez www.openoffice.org.
Możliwość stworzenia nowej gałęzi projektu to piękna cecha Open Source. Naszą najszczerszą intencją jest, by używano OpenOffice.org gdzie się tylko da. Jeśli Document Foundation będzie się przyczyniać do rozwoju OpenOffice'a i formatu ODF, Oracle będzie życzyć fundacji wszystkiego najlepszego. [src]
OpenOffice.org najbardziej zaawansowany i najbogatszy? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. 
14 komentarzy
4 komentarze | Novell, OpenOffice 25 września 2010, 16:29:12
Tegoroczna edycja Summer of Code jest już za nami. I chociaż termin składania projektów upływa dopiero w październiku, ekipa Go-OpenOffice wyrobiła się blisko półtora miesiąca przed terminem! Wszystkie projekty zostały ukończone!
Co zostało zrobione?
1. Nowy, ulepszony filtr eksportu do RTF-u - autor: Miklos Vajna (kod)
2. Ulepszono edytor Math. Głównie chodziło o wyeliminowanie błędu #972. Teraz równania zakotwiczone jako znaki we Writerze będą miały automatycznie wyrównaną linię pisma z tą linią, na której jest, więc użytkownicy nie będą musieli ręcznie tego edytować. Z innych zmian można wymienić dodanie nowych symboli i katalogów, oraz poprawienie symboli na paskach narzędziowych - autor: Jonas Jensen (kod)
3. Ułożenie linii pisma równań matematycznych. Głównym problemem była zła kalkulacja ułożenia linii pisma, co dawało złe, wizualne wrażenie. Również i w tym przypadku dodano nowe symbole - autor: Michal Spisiak (kod)
4. Dodanie efektów przejścia slajdów do stylisty - autor: Larisa Raicevic (kod)
5. Integracja pakietu z galerią klipów online (OpenClipArt Libery) oraz usunięcie kilku pomniejszych błędów - autor: Tijana Milijanovic (kod)
6. Poprawki w użyteczności Calca - autor: Thomas Dziedzic (kod)
Błąd 972 z drugiego projektu został zgłoszony w... 2001 roku i zostanie zintegrowany z OpenOffice.org 3.4, który ma ukazać się już za rok. Jeśli wszystko pójdzie źle, błąd ten będzie świętował dziesięciolecie swojego istnienia.
Szósty projekt najwyraźniej został zmieniony. Wcześniej zadanie brzmiało dosyć tajemniczo, "New Docking Windows and Split View" i dotyczyło Writera. Niestety mentor okazał się być specjalistą od arkuszy. 
W międzyczasie trwa OpenOffice.org Intership, który kończy się 31 października. Po tym terminie poznamy wyniki dla siedmiu innych projektów.
Wszystkie te funkcje mają być dostępne w Go-OO 3.3. Kod filtra RTF już poleciał do mainstreamu Go-OO, a poprawki edytora formuł powinny dotrzeć tam lada moment. Reszta jest jeszcze jak nieoszlifowany diament i czeka na swojego opiekuna.
4 komentarze
1 komentarz | ODF, OpenOffice 06 sierpnia 2010, 19:11:38
W 2008 roku, Vincent Śpiewak, student Uniwersytetu Pierre'a i Marii Curie (UPMC) w Paryżu przystąpił do Sun Community Innovation Program, w którego ramach stworzył rozszerzenie odt2daisy.
Dodatek ten - jak łatwo jest się domyślić - umożliwia wyeksportowanie dokumentów Writera do standardu DAISY. Tak przetworzony dokument - za sprawą specjalnego czytnika - jest łatwiejszy w odbiorze dla ludzi niewidzących, z zaburzeniami widzenia lub z trudnościami w nauce.
Rozszerzenie okazało się być strzałem w dziesiątkę, a projekt zaczął przyciągać do siebie nowych inżynierów oraz specjalistów od tzw. dostępności. Aktualnie nad jego rozwojem czuwa Oracle, UMPC oraz Katolicki Uniwersytet w Leuven (Katholieke Universiteit Leuven). Swoje 3 eurocenty ma także Komisja Europejska, który w ramach programu ÆGIS (Open Accesssbility Everywhere) wspiera finansowo rozwój projektu.
Od wydania pierwszej wersji minęły ponad 2 lata, a projekt bardzo dojrzał. Aktualnie rozszerzenie obsługuje format DAISY 3 (najnowszą wersję specyfikacji) wraz z formułami matematyczni zgodnymi ze standardem MathML. Konwerter pozwala także na wygenerowanie audiobooków (w formacie .opf), które można odczytać chociażby w programie Emerson. Całość jest zgodna z normę NISO Z39.86. Paczka waży blisko 20 MB. 
A to jeszcze nie wszystko! 4 sierpnia br., Katolicki Uniwersytet w Leuven poinformował o wydaniu nowego dodatku do OpenOffice.org, tym razem skierowanego do niewidomych czytających książki w systemie Braille'a.
Choć odt2braille jest projektem nowym, już teraz można dzięki niemu m.in. wyeksportować dokumenty do formatów .brf lub .pef, zlecić specjalny wydruk z wytłoczonymi dziurkami zgodnymi z alfabetem Braille'a, określić numerację poszczególnych stron czy przekonwertować formuły matematyczne na koszerny format. Pełna lista oferowanych funkcji i obsługiwanych drukarek jest dostępna na stronie projektu.
Podobnie jak w przypadku odt2daisy, odt2braille jest współtworzony z udziałem wiedzy oraz funduszy pracowników Oracle'a, KUL-u oraz programu ÆGIS.
Rozszerzenia nie współpracują ze starszymi wydaniami niż OpenOffice.org 3.0, gdyż ich działanie opiera się na funkcjach wynikających ze specyfikacji ODF 1.2.
1 komentarz
3 komentarze | Novell, OpenOffice 18 lipca 2010, 12:07:11
14 lipca pojawiła się lista wyselekcjonowanych projektów oraz kandydatów. Spośród zgłoszonych ponad stu trzydziestu aplikacji wybrano tylko 7. Do letnich praktyk OO.o Intership włączył się także nasz rodak - Marcin Mosiolek, który podobne doświadczenie zabrał podczas prac dla Opery Software. 
Zadania studentów to:
- Stworzenie narzędzia do analizy danych statystycznych
- Wzbogacenie Calca o nowe funkcje matematyczne i opcje do już istniejących, zgodnie ze specyfikacją OpenFormuła (ODFF (OpenDocument Format Formula) jest częścią normy ODF 1.2)
- Udoskonalenie opcji importu plików PDF

- Napisanie nowego filtru eksportu do HTML-a, zgodnego z CSS dla Impressa
- Dodanie informacji o numerze lini, liczbie wierszy czy pozycji kursora do paska stanu
- Poprawa obecnej obsługi fontów OpenType i wzbogacenie jej o zaawansowane, typograficzne funkcje
- Nowa implementacja menu kontekstowego
Teraz przed studentami 3 miesiące ciężej pracy. Intership oficjalnie kończy się 31 października.
Jednym z wymogów dopuszczających do wzięcia udziału w projekcie, było podpisanie SCA (Sun Microsystems Inc. Contributor Agreement), co gwarantuje, że wyniki tych praktyk na pewno zostaną włączone do głównego kodu (oczywiście, o ile projekt zostanie zakończony). Jest to bardzo ważne, gdyż równolegle odbywa się Google Summer of Code, w którym udział bierze Go-OpenOffice Novella. Jak pokazuje doświadczenie, brak cyrografu oraz Novellowsko-Oraclowskie animozje sprawiają, że powstały kod albo w ogóle nie wchodzi do głównej gałęzi, albo wchodzi z opóźnieniem rzędu roku - dwóch lat.
I jeszcze z kronikarskiego obowiązku, odnotowuję co się dewelopi dla Go-OO:
- Ulepszenie eksportu do RTF
- Podniesienie jakości Matha
- Poprawa edytora równań
- Osadzanie animacji w stylach (Impress)
- Integracja z Galerią online (OpenClipArt Libery)
- New Docking Windows and Split View
Również i w tym przypadku praktyki kończą się w październiku. Oznacza to, że w listopadzie zaleje nas wysyp nowości, które prawdopodobnie jeszcze bardziej podzielą społeczność na użytkowników OpenOffice.org i Go-OO. Co będzie dalej, zobaczymy sami. 
3 komentarze
7 komentarzy | OpenOffice, Polityka 11 czerwca 2010, 11:19:33
Zapewne wielu z Was słyszało już o przetargu MSWiA na zakup i wdrożenie systemu informatycznego Wojewódzkich Centrów Powiadamiania Ratunkowego. W opisie przedmiotu zamówienia w dziale oprogramowanie postawiono wymóg, by wdrażanym pakietem biurowym był "OpenOfficePl". Cokolwiek to jest.
Carlos na łamach OpenOffice.pl zasugerował nawet, że nazwa "OpenOfficePl" to w rzeczywistości "OpenOfficePL", produkt firmy OpenOffice Software z Warszawy, ale czy aby na pewno? Może po prostu chodziło o to, że OpenOffice musi być zlokalizowany i musi zawierać polskie słowniki? Zapytałem o to MSWiA oraz Kubę Kościelniaka, który jest dyrektorem OO Software, a także współpracownikiem projektu językowego. :}
Zapytałem czy rzeczywiście chodzi o ich produkt i czy dostali prawo na wyłączność. Sekretariat CPI MSWiA oczywiście nie odpowiedział, ale to już nie jest istotne. Odpowiedź Kuby:
Nie, nie mamy wyłączności, to byłoby chyba nielegalne ;-) Poza tym, gdybyśmy mieli wyłączność, to po co przetarg ? To chyba chodzi po prostu o produkt oparty na oo.org w języku polskim. Ze względu na to że nasz produkt był pierwszy na rynku i jest najbardziej rozpoznawalny, przyjęła się nasza nazwa OpenOfficePL, pisana na 17 różnych sposobów
Dokładnie to trzeba zapytać autora co miał na myśli.
O przetargu dowiedziałem się z Twojego maila (link do niusa na bankier.pl - przy. mój), my z założenia nie startujemy w przetargach, to jest pole do popisu dla naszych dystrybutorów i nie chcemy im w drogę wchodzić.
W przyszłości to się może zmienić, chociażby dlatego, że ktoś może nas zaprosić do przetargu, lub będzie duży przetarg na sam soft bez sprzętu.
Mam nadzieję, że to rozwiało wątpliwości co do rzekomego ustawienia przetargu pod konkretną firmę.
Pozostaje jeszcze kwestia legalności przetargu. Redakcja serwisu Prawidłowe Przetargi Publiczne IT podała kiedyś, że 80% przetargów jest źle skonstruowanych, bo definiują one nazwy produktów, a nie potrzebne funkcje. PPPIT.pl jest serwisem wywodzącym się z działalności Fundacji Wolnego i Otwartego Oprogramowania. Ciekawiło mnie jak na to zareaguje "nasze środowisko" i na szczęście się nie zawiodłem. Przetarg został zakwalifikowany jako nielegalny.
Co dalej z tego wyniknie, nie mam pojęcia. %-) Polska to kraj wszelkiej sprawiedliwości (dziejowej i społecznej), tylko nie tej zwykłej. Ministerstwa często przymykają oczy na popełnione przestępstwa, więc spodziewam się zachowania statusu quo. Doszło do absurdalnej sytuacji, gdy serwis ujawniający przykłady łamania prawa, działający pod patronatem MSWiA, wykrył taki właśnie proceder w instytucji patronującej.
Swoją szosą, zetknęliście się kiedyś z przetargiem zawierającym listę rzeczy "Co pakiet biurowy/antywirus powinien umieć zrobić"?
Warto śledzić temat, bo cały koszt wdrożenia to grubo ponad pół miliona złotych. Ile z tego dostanie polski dystrybutor OO za sprzedaż licencji? Czy będzie to OO Software, Ux Systems, Oracle czy firma Krzak (aż chce się założyć działalność)? Czy polski dostawca przekaże część pieniędzy na rozwój głównej gałęzi OO.o? Czy powinno się przymknąć oko na ten występek, tylko dlatego, że łamie on monopol MS Office (zresztą też forsowanego niezgodnie z prawem). Czy w przypadku tego przetargu wygra ideologia WiOO i pragmatyzm, czy sprawiedliwość? Oto są pytania!
Aktualizacja: 11.06.2010 15:33
CPI.MSWiA opublikowało warunki innego przetargu, który także zawiera wymóg dostarczenia OpenOffice'a. Tym razem zapis jest klarowny i chyba bardziej zgodny z regułami przeprowadzania przetargów. Zgaduję, że to dzięki szybkiej reakcji społeczności FWiOO/PPP IT.
Również i ten przetarg będzie nas kosztował ponad 125 tys euro (ponad 510 tysięcy złotych).

Aktualizacja: 11.06.2010 15:58
Na 3 strony zamówień publicznych, 3 dotyczyły usług wymagających pakietu Office. Dwa zamówienia dotyczące OpenOffice są nowe, a termin składania ofert mija 14. i 20. lipca br. Trzecie (najstarsze) zamówienie wymaga zaś, by "stanowiska biura organizatorów były wyposażone w pakiet oprogramowania biurowego z rodziny Microsoft Office lub równoważny" (przetarg Zapewnienie infrastruktury informatyczno - telekomunikacyjnej do przygotowania i obsługi przewodnictwa Polski w Radzie Unii Europejskiej w II połowie 2011 r., nr ref.: 12-CPI-WA-2244/10) i termin składania ofert mija właśnie dzisiaj, czyli 11 czerwca 2010 r., co oznacza, że już na dniach poznamy jego wynik.
7 komentarzy
10 komentarzy | OpenOffice 04 czerwca 2010, 07:08:59
Społeczność OpenOffice.org ma przyjemność ogłosić wydanie pakietu OpenOffice.org wersji 3.2.1. Jest to wydanie wyłącznie poprawkowe i nie zawiera nowych funkcji. Oprócz tego wyeliminowano odkryte błędy bezpieczeństwa. Każdemu użytkownikowi zalecamy jak najszybszą aktualizację.
Dla polskiego użytkownika najważniejszą zmianą będzie poprawienie autokorekty (w wersji 3.2.0 po prostu nie działała). Ten sam problem dotknął również wydania mongolskiego, a błąd odkrył Jarek Pyszny. Fajny przykład na to, że duża ilość patrzących oczu, pozwala na wyeliminowanie wielu błędów. Wersja 3.2.1 jest również pierwszym, polskim wydaniem, które ukazało się równolegle z premierą wydania anglojęzycznego, czym pobiliśmy nasz poprzedni rekord. 
Publikacja nowego wydania przypadła na dziesięciolecie istnienia społeczności, z czym wiąże się kilka nowych wydarzeń. Przede wszystkim, zapowiedziano organizację kolejnego OOoConfu, tym razem w Budapeszcie. Konferencja rozpocznie się 31 sierpnia, a zakończy 3 września. Oprócz tego, społeczność zaprasza do wzięcia udziału w letnich praktykach deweloperskich, w ramach programu OpenOffice.org Internship. Można poprawić kod, zgarnąć trzy i pół tysiąca euro, referencje oraz sławę i uznanie w środowisku.
Program będzie prowadzony równolegle do Google Summer of Code.
OpenOffice.org 3.2.1 jest też pierwszą edycją wydaną przez nowego właściciela, co wiąże się z ze zmianą marki pakietu. Zdecydowanie poprawiono użyteczność planszy startowej oraz udoskonalono wizualne sygnały (m.in wprowadzając logo, czy zmieniając wygląd).
Zgodnie z harmonogramem wydań już jesienią zostanie wydany OpenOffice.org 3.3, który charakteryzować będzie się m.in. zmianami interfejsu Impressa. W ramach projektu Renaissance redukowane są przyciski na paskach narzędziowych oraz zbierane są sugestie od użytkowników. Zachęcamy do zgłaszania swoich uwag. Dzięki dotychczasowym pracom poprawiono nawigację po panelach, widok podczas sortowania, wygląd ogólny oraz efekty podczas chwytania slajdów i kilka innych elementów... Zmiany można zaobserwować oglądając dwa dema na YouTubie.
OpenOffice.org 3.2.1 jest dostępny dla Windows, Linuksa (także dla platform 64 bitowych) i MacOS X.
10 komentarzy
1 komentarz | OpenOffice 23 kwietnia 2010, 22:05:12
Przymrozki powoli przemijają, a wiosenne słońce obdarowuje nas ciepłymi promieniami. To też wspaniała okazja, aby wyjść z laptopem do parku, pooddychać świeżym powietrzem, poklikać i zgarnąć oszałamiającą, firmową, trendi i całkiem spoko koszulkę OpenOffice.org! 
Aby ją zdobyć, wystarczy tylko stworzyć przynajmniej jeden szablon do OpenOffice'a. To nic trudnego, a ile możliwości wykazania się i stworzenia czegoś fajnego.
Szczegóły:
By zdobyć koszulkę, należy stworzyć 5 szablonów do Impressa. Konkretnie chodzi o tła prezentacji. Domyślnych jest ich mało i są mało atrakcyjne. Co prawda, już dawno zaradziliśmy temu problemowi, ale przecież zawsze może być lepiej? Oprócz samych teł, w szablonie mile widziane jest dodatkowe formatowanie nagłówków, listy wypunktowania i pozostałych elementów, dodających atrakcyjności szablonowi.
Grafika to nie Twoja broszka? Jesteś geniuszem piszącym makra albo wymiatasz w branży wymagającej skomplikowanych, zautomatyzowanych obliczeń? Super! W takim razie podarujemy Ci koszulkę w zamian za jeden skomplikowany szablon formularza urzędowego lub finansowego. Albo za kilka prostych, ale przydatnych.
To nadal nie twoja dziedzina? Trudno. W takim razie wykaż się i sam zaproponuj jakiś szablon! Jeśli zostanie pozytywnie zaopiniowany przez społeczność, nagroda będzie twoja!
Warunki:
- Konkurs trwa od 24 kwietnia do 15 maja.
- Szablony muszą być udostępnione do darmowego pobrania z oficjalnego repozytorium i udostępnione na wolnej licencji (GPL, LGPL, Creative Commons).
- Właściwości szablonu muszą być poprawnie uzupełnione.
- Zgłoszone szablony nie mogą być kopią już istniejących ani nie mogą być zbyt mocno inspirowane na dodanych już do oficjalnego repozytorium (dotyczy także paczki Modern Impress Templates). Nie mogą być także plagiatami.
- Powyższy warunek nie dotyczy wadliwych bądź niekompatybilnych szablonów. W takim przypadku należy wskazać szablon, który chce się unowocześnić. Zmiana nie może być banalna.
- Do szablonów Impressa należy dołączyć grafikę tła w wysokiej rozdzielczości, w formacie źródłowym (.xcf, .psd itp.)
- Po trzech tygodniach od rozpoczęcia przyjmowania zgłoszeń udostępniona zostanie ankieta z nadesłanymi propozycjami, gdzie przez 7 dni społeczność użytkowników OpenOffice.org będzie mogła głosować na najbardziej przydatne dodatki.
- Po pierwszym głosowaniu, szablonom przyjrzy się jury, które biorąc pod uwagę głosy społeczności, ostatecznie zdecyduje, do którego szczęściarza trafi koszulka. 
- Gramy fair. Nie stosujemy botów nabijających punkty i nie obchodzimy regulaminu. Masz jakieś pytania, pisz na quest-88 małpiszon o2.pl z tematem „[Konkurs] Szablony do OpenOffice.org”
Prezentacje zwykle prezentujemy przy użyciu rzutnika, dlatego musisz mieć na uwadze, że zbyt jaskrawe tła mogą źle wyglądać na ścianie. Ponadto tekst nie może się zlewać z tłem. Źle wyglądające szablony są nikomu niepotrzebne. Mało kto ma możliwość ich sprawdzenia na rzutniku, dlatego prosimy o uwzględnienie tej uwagi.
Na koniec słowo o koszulce.
Jest z dobrego materiału. W zimie dobrze grzeje, a w lecie lansuje jego właściciela. Oprócz tego przyciąga osobników płci przeciwnej. Dodaje +10 do charyzmy. W tej koszulce zawstydzisz TurboDymoMana, a Stirlitz będzie się zastanawiał, czy miał taką Chuck Norris. To istny, zaczarowany magnes, który zrobi z Ciebie trendsettera. 
1 komentarz
20 komentarzy | OpenOffice 27 marca 2010, 22:44:15
Osobiście nie spodziewałem się tak szybkiej reakcji Oracle'a. Rebranding oceniam na plus.
Zmiany: Inwersja oraz ożywienie kolorów, nowy font (?) oraz święty Graal - upragnione logo!
Nowe ikony ODF miały być symbolem braku zależności od jednego pakietu, jednakże ze względu na zbyt małą różnorodność, postanowiono poczekać z ich integracją (pierwotnie planowaną na v3.2.0). Koniec końców, nowy właściciel stworzył własny zestaw ikon widoczny powyżej.
Kolejny dowód szybkości (ale czy elastyczności?) Oracle'a. Kiedy Sun wraz ze społecznością organizował wielomiesięczne narady połączone z testami nad użytecznością ekranu startowego, Oracle wprowadził całkowicie nowy w zaledwie miesiąc-dwa.
Oby tylko nowego kodu przybywało równie szybko, co zmian w wyglądzie.
20 komentarzy
20 komentarzy | *Office, Novell, OpenOffice 14 lutego 2010, 12:38:31
Zapytał uśmiechnięty Wacex. To znakomite pytanie, na które warto znać odpowiedź! Zanim jeszcze rozwinę tytułową tezę, z góry zaznaczę, że ja do codziennej pracy wykorzystuję OpenOffice'a zbudowanego przez społeczność Ubuntu na bazie Go-OO, a z racji 'wykonywanego zawodu', równolegle (jeszcze) Sun Oracle OpenOffice.org w wersji stabilnej i deweloperskiej
Pakiet biurowy jest jak dobry mąż
Wybór odpowiedniego pakietu to jak wybór odpowiedniego męża - wiedzą o tym wszystkie kobiety.
Jedne wolą szybko się ustatkować i wybierają ciepłą kluchę, która odziedziczyła po wuju majątek, inne pragną męża z potencjałem do rozwoju, niekoniecznie kogoś z wyższych sfer. Uważam, że w tym przypadku majętną kluchą jest Sun OpenOffice.org a zaradnym szaraczkiem Novell Go-OO.
Wielu użytkowników błędnie uważa, że Go-OO to po prostu kolejny klon oryginału, tyle, że ze zmienionym ekranem startowym i logiem Novella/OpenSUSE. A nawet jeśli czymś się różni, to brakujące funkcje można zdobyć instalując rozszerzenia. To tylko część prawdy, a właściwie jej drobny ułamek. Go-OO faktycznie zawiera powszechnie dostępne rozszerzenia, ale także znacznie więcej usprawnień, niedostępnych w pierwowzorze.
Funkcje kontra funkcje, a tempo rozwoju
Ze strony projektu Go-OO dowiadujemy o ciekawych funkcjach, które dopiero mają wejść do upstreamu. Informację taką zamieszczono chyba tylko z czystej grzeczności, i aby nie rozwścieczyć Suna.
Trudno mi teraz rzucać sprawdzonymi datami, ale "spodziewam się ich w OO.o" pi razy oko już 2 lata.
A co oferuje Go-OO, czego nie ma w OpenOffice.org? Obsługę plików SVG, lepszą obsługa plików Worda, import plików graficznych pakietu WordPerfect, Lotus Word Pro oraz MS Works, również lepszą obsługę języków z Dalekiego Wschodu (Chiny, Japonia). I tak dalej, i tak dalej... A to tylko część wymienionych funkcji. Niektóre (jak nowy Solver) już zostały włączone do upstreamu, ale wiązało się to wieloma nieprzyjemnościami i kłótniami z Sunem.
Wymieniłem te funkcje, ponieważ właśnie o nie pytali polscy użytkownicy. I kiedy Go-OO obsługuje pliki SVG już co najmniej od roku, w OpenOffice.org obsługa tego formatu będzie za pół roku (w wersji 3.3, mającej się ukazać w czerwcu br.).
Od kiedy Kohei Yoshida (Novellowski deweloper Calca) pokolorował arkusze, funkcję tę postanowiono włączyć już do Go-OO 3.1.0, ja natomiast mam ją w OpenOffice 3.1.1 (kompilacja społeczności Ubuntu z patchem Novella). W OO.o pojawi się dopiero wraz z wersją 3.3, czyli za pół roku.
Następnym takim przypadkiem jest możliwość używania anglojęzycznych formuł w zlokalizowanym Calcu. Kohei znowu spisał się na medal, a łata będzie dostępna już w następnym wydaniu (Go-OO 3.2.1). Na razie nie ma planów, aby włączyć ją do OO.o w wersji 3.3, co oznacza, że w oficjalnej kompilacji może pojawić się nawet za rok (w wersji 3.4).
Kolejnym przypadkiem jest niewłączenie rozszerzenia Pagination/Pager do upstreamu. Wielu użytkowników narzeka na aktualny stan narzędzia do numeracji stron. Jednym z narzekaczy był deweloper, którzy stworzył dodatek Pagination. Ów dodatek miał zostać zintegrowany z kodem OpenOffice.org, ale ostatecznie - ze szkodą dla użytkowników - zrezygnowano z tego planu.
Analogiczne, lub podobne historie występują w przypadku innych funkcji: rotacji obrazków we Writerze, animacji w plikach SWF, czy zaznaczenia treści w Impressie. Nowe funkcje są spychane w czasie i odraczane. Winę za ten stan ponosi narzucony cykl wydawniczy nowych wersji. Co 3 miesiące dostajemy wydanie poprawkowe, a co pół roku wydanie z nowymi funkcjami. Niestety ten system się nie sprawdza. Użytkownicy chcą częściej i więcej nowości niż dwa razy do roku.
Innym ciosem (ale tylko wizerunkowym) dla OpenOffice.org była (i wciąż jest) jego dyskwalifikacja w Google Summer of Code 2008. Już od następnej edycji (2009), OpenOffice.org został zastąpiony przez Go-OpenOffice. Słusznie zresztą, bo Novell znacznie lepiej radzi sobie z wykorzystywaniem potencjału takich akcji, samemu często organizując Hack Week.
Jest jeszcze jedna rzecz, której nie ma w OpenOffice.org. Pod Linuksem brakuje modułu szybkiego uruchamiania (OOoQuickStarter), co mnie osobiście strasznie boli.
Dodając pożądane funkcje z kwartalno-rocznym opóźnieniem, nie można zrobić furory, a tym bardziej opanować rynku. Go-OO na tym polu wypada znacznie lepiej i nawet jeśli nie używamy anglojęzycznych formuł w zlokalizowanym Calcu, myślę, że znacznie korzystniej jest używać kompilacji Novella.
Pod koniec tego tekstu warto sobie uzmysłowić, że opisywana rzeczywistość jest już przeszłością. Rzecz dotyczy OpenOffice.org pod zwierzchnictwem już nieistniejącego Suna, a Larry Ellison ogłosił potrzebę integracji pakietu z narzędziami biznesowymi. Niewykluczone, że od wersji 3.2.1, Oracle OpenOffice.org będzie rozwijał się znacznie szybciej niż Go-OO.
20 komentarzy
18 komentarzy | OpenOffice 08 lutego 2010, 22:41:55
Na łamach serwisu OpenZone.pl znajdziecie krzykliwy nagłówek: OpenOffice.org 3.2 – światowa premiera na OpenZone! oraz stronę, skąd można pobrać tenże pakiet. To oczywiście nieprawda. Autentyczne informacje o nowych wydaniach oryginalnego OpenOffice (czyli tego z przyrostkiem .org) znajdziecie tylko na stronie polskiego projektu językowego, lub ewentualnie na OOBlogu.
To co prezentuje projekt OpenZone to OpenOfficeT7 zbudowany na źródłach OpenOffice.org 3.2. Dodatkowym dowodem przyznającym mi rację, niech będzie adres prowadzący do archiwów.
http://ftp.icm.edu.pl/packages/OpenOffice/openzone/OpenOffice_3.2_PL.exe
Kompilacja oryginalnego OpenOffice.org nosi nazwę OOo_3.1.1_Win32Intel_install_pl.exe
OpenZone dokonało nadużycia nazwy. A dlaczego o tym piszę? Z czystej przezorności. Gdyby ekipa OpenZone niechcący coś skopała, to nam by się dostało za przepuszczenie babola w testach jakości.
Tak swoją drogą, już napłynęły do nas skargi, że OpenOffice.org zawiera planszę reklamową OpenZone.
18 komentarzy
4 komentarze | ODF, OpenOffice 06 lutego 2010, 20:33:14
Zaledwie 3 dni temu, świat obiegła informacja o sukcesie pakietu OpenOffice, który u naszych sąsiadów zza Odry, jest już zainstalowany na 21,5% komputerów. Niemal od razu pojawiły się głosy uznania, a także stwierdzenia, że to norma, w końcu naród niemiecki znany jest ze swojego pragmatyzmu i umiejętności liczenia. W międzyczasie, serwis Webmasterpro uwzględniając użytkowników z całego świata, opracowywał całkowicie nową statystykę, z której wyłania się obraz Polski, właśnie jako lidera wśród krajów wdrażających ten otwarty pakiet biurowy.
Metodologia nowszego badania, dużo się nie różniła od poprzedniego. Dzięki analizatorowi serwisu FlashCounter, przeszukano zasoby systemowych fontów, odnajdując te charakterystyczne dla danego pakietu. Dla OpenOffice będzie to przykładowo OpenSymbol, a dla MS Office będzie to np. Calibri. Aktualne badanie swoim zasięgiem objęło grupę ponad dwustu tysięcy użytkowników na świecie.
Z badania wynika, że poziom wdrożeń w Polsce jest nie tylko bardziej zaawansowany, ale także mniej lubimy produkt Microsoftu. OpenOffice jest u nas zainstalowany na 22% komputerów, a MS Office jedynie na 68%. Drugie miejsce przypadło naszym przyjaciołom z Czech, którzy osiągnęli dokładnie ten sam procent instalacji, jednak popularność Microsoft Office'a jest u nich znacznie wyższa i sięga aż 76%. Niemcy uplasowały się dopiero na trzecim miejscu, sięgając kolejno 21% i 72%.
Statystyki dla Microsoftu mogą okazać się nazbyt optymistyczną pułapką. Wiele fałszywych zaliczeń na korzyść giganta, może wynikać z popularnego procederu dystrybutorów sprzętu, którzy chętnie instalują kilkudziesięciodniowe wersji próbne pakietu. Inną przyczyną "fałszywego punktu" może być fakt instalacji charakterystycznych fontów przez programy typu PowerPoint 2007 Viewer. Także na fali euforii i zachwytu nową wersją "2007", wielu użytkowników wyodrębniało same fonty, które są niewątpliwym sukcesem Microsoftu.
W badaniu uwzględniono także pakiety Corel WordPerfect i Apple iWorks, a także SoftMaker Office i KOffice. Niestety suma instalacji dwóch ostatnich sięgnęła jedynie 0,3%, przez co te dwa pakiety nie znalazły się w zestawieniu. Pod skrótem "OpenOffice" kryje się oryginalny OpenOffice.org, Lotus Symphony, StarOffice, NeoOffice i inne mniej popularne edycje. Tak szerokie spektrum różnych odmian jest także dowodem na istnienie potrzeby dostępu do otwartych źródeł. Pozwala to dostosować ten sam pakiet do wymagań różnych odbiorców, uwzględniając interfejs czy architekturę komputera.
| Country | OpenOffice | MS Office | Apple iWork | WordPerfect |
| Poland |
22 % |
68
% |
0.3 % |
1.4 % |
| Czech Republic |
22
% |
76 % |
0.1 % |
1.3 % |
| Germany |
21
% |
72 % |
1.4 % |
2.7 % |
| France |
19
% |
76 % |
2.9 % |
0.5 % |
| Italy |
18
% |
81 % |
1.5 % |
0.9 % |
| Spain |
15
% |
80 % |
1.9 % |
1.5 % |
| Belgium |
14
% |
85 % |
1.9 % |
1.1 % |
| Sweden |
13
% |
68 % |
1.8 % |
0.2 % |
| Austria |
12
% |
85 % |
1.8 % |
2.2 % |
| Luxembourg |
12
% |
81 % |
3.7 % |
0.7 % |
| Switzerland |
11
% |
85 % |
3.4 % |
1.2 % |
| Canada |
11
% |
79 % |
3.4 % |
4.0 % |
| Hungary |
11
% |
77 % |
0.7 % |
1.4 % |
| Australia |
10
% |
78 % |
3.6 % |
0.9 % |
| United
States |
9 % |
75 % |
3.3 % |
3.7 % |
| United
Kingdom |
9 % |
80 % |
2.6 % |
0.7 % |
| Netherlands |
8
% |
88 % |
1.7 % |
0.9 % |
| Brazil |
8
% |
85 % |
0.7 % |
2.0 % |
| Romania |
8
% |
67 % |
0.3 % |
0.5 % |
| Ukraine |
7
% |
80 % |
0.4 % |
1.5 % |
| Bulgaria |
7
% |
77 % |
0.2 % |
2.2 % |
| Russian
Federation |
6 % |
76 % |
0.2 % |
1.3 % |
| Turkey |
5
% |
82 % |
0.1 % |
0.8 % |
| India |
5
% |
88 % |
0.3 % |
4.1 % |
| China |
0.2
% |
68 % |
0.1 % |
0.2 % |
Wielu złośliwców często twierdzi, że OpenOffice nie nadaje się do żadnych czy profesjonalnych zadań. Miejmy nadzieję, że ta statystyka, a także przypadki Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, magistratów Katowic, Lublina i Jaworzna, a także wielu mniejszych wdrożeń, czy po prostu inicjatywy instytucji państwowych przekonają ich, że dotychczas żyli w błędzie.
No dokładkę dodam, że statystyka w ogóle nie objęła Danii, która 1 stycznia br., przyjęła prawo, na mocy którego domyślnym formatem wymiany danych jest OpenDocument. Jak widać, można propagować wolność technologiczną i nie wiązać się z OpenOffice.
4 komentarze
33 komentarze | OpenOffice 01 lutego 2010, 09:04:33
Nie pytaj co OO.o może zrobić dla Ciebie, zapytaj co Ty możesz zrobić dla OpenOffice.org!
33 komentarze
20 komentarzy | OpenOffice 27 listopada 2009, 00:07:47
Wykres bąbelkowy
Wykresy bąbelkowe są dostępne jako nowy typ wykresów. Są one podobne do wykresów punktowych (XY), ale dodatkowo oś-X i wartości-Y dla każdego punktu informacji używana jest trzecia wartość do wpływania na rozmiar bąbelka.
Wykresy bąbelkowe były jedną z najbardziej oczekiwanych funkcji. Poparcie na to zgłoszenie oscylowała w granicach 50 głosów.
Wykres siatkowy-wypełniony
Innym, nowym typem wykresu jest wykres siatkowy-wypełniony (w Excelu występuje jako radarowy-wypełniony). Wykres ten jest podobny do normalnego wykresu siatkowo-liniowego, z tą różnicą, że linie i punkty źródłowe są dodatkowo wypełnione.
Sama możliwość zaistnienia wykresu tego typu wynika ze specyfikacji formatu OpenDocument 1.2, co oznacza, że starsze edycje OpenOffice.org nie będą w stanie edytować w nim danych.
Obrót etykiet (danych informacyjnych )
Opcje etykiet wciąż są rozszerzane. Teraz można swobodnie nimi obracać. To użyteczna funkcja dla wykresów kolumnowych, która pozwala uniknąć efektu nachodzenia na siebie między różnymi etykietami.
Wyświetlanie ukrytych komórek
Czy kiedykolwiek miałeś do czynienia z arkuszem zawierającym ukryte wiersze i kolumny? Obecnie możesz zadecydować czy wartości z ukrytych komórek mają być zawarte w naniesionym wykresie, czy nie. Wystarczy, że zaznaczysz odpowiednie pole w oknie właściwości serii danych.
Menu kontekstowe
Menu kontekstowe wewnątrz wykresów i części menu zostały zmodyfikowane tak aby rozwiązać pewne problemy z "Użytecznością".
Przykładowo popularny wpis "Właściwości obiektu" został zamieniony na coś bardziej opisowego. Zaoferowana komenda w menu kontekstowym teraz pokazuje nazwę wybranego obiektu. Więc teraz pokazuje przykładowo "Formatuj legendę", "Formatuj tytuł" zamiast tylko "Właściwości obiektu"
Komendy "Wstaw tytuły", "Wstaw legendę" i "Wstaw/Usuń Osie" zostały dodane do menu kontekstowego w przypadku obszaru wykresu, ściany wykresu / podłogi wykresu lub braku aktywnego zaznaczenia.
Dostęp do właściwości serii danych jest teraz także dostępny w menu kontekstowym pojedynczego punktu danych. Więc nie zgubisz się już jeżeli kliknąłeś drugi raz na tej samej serii.
Nowa pozycja "Wstaw R2" jest dostępna w menu kontekstowym równania w przypadku gdy R2 nie zostało jeszcze dodane. W innym wypadku dostępne jest "Usuń R2". W menu kontekstowym linii trendu dostępna jest nowa pozycja "Wstaw R² i równanie linii trendu" w przypadku gdy żadne równanie nie zostało jeszcze dodane.
Zachowanie menu wstawiania wewnątrz wykresów jest teraz zależne od aktywnego zaznaczenia. W przypadku gdy wybrana jest pojedyńcza seria danych, lub element należący do pojedynczej serii danych, dodatkowe elementy (takie jak paski błędu, etykiety danych, linie trendu, lub linie wartości średniej) są wstawiane tylko dla pojedynczej serii. W innym przypadku dodatkowe elementy są dodawane do wszystkich istniejących serii.
Selekcjoner elementów
Pole listy zawierające elementy wykresu zostało dodane do pasku narzędziowego formatowania w wykresie. Wybranie czegoś z listy wybiera odpowiedni element z wykresu. Naciśnięcie nowego przycisku nazwanego "Formatuj zaznaczenie" obok listy otwiera dialog wybranego elementu i pozwala manipulować formatowaniem.
20 komentarzy
18 komentarzy | Open Source, OpenOffice 09 października 2009, 19:25:29
Następujący prelegenci wygłosili mowy na temat:
- Tomasz Chabinka - Dlaczego kultura chce być wolna?
- Jan Jełowicki - Wokół idealnego procesora dokumentów — z punktu widzenia FLOSS
- Piotr Pełzowski, Rafał Malinowski - Komunikator Kadu 0.7 - czas na rewolucję
Nagrania udostępniam w dwóch formatach:
Serwer, z tego co się dowiedziałem, jest bez ograniczeń, więc pobranie wersji w HD nie powinno stanowić problemu. A poniżej występienie kolegi z zespołu. Janie, dziękuję.
Dziękuję też ekipie wortalu DobreProgramy.pl za wypożyczenie sprzętu, KnowHow, wsparcie i za zaangażowanie.
Bez ich pomocy, nagranie sesji byłoby niemożliwe.
18 komentarzy
Dodaj komentarz | OpenOffice 29 września 2009, 16:36:49
3 października (sobota) we Wrocławiu odbędzie się Software Freedom Day (SFD) - Dzień Wolności Oprogramowania. SFD jest imprezą organizowaną przez Akademię Alternatywnych Systemów Operacyjnych (AASO) przy współudziale Politechniki Wrocławskiej. Mowę rozpoczynającą wygłosi Jan Jełowicki (administrator forum społeczności pl.OO.o), a temat jego prelekcji to "Wokół idealnego procesora dokumentów - z punktu widzenia FLOSS". Wykład nie będzie traktował stricte o OpenOffice.org a o typografii, DTP, office suites, XML, schematach XML, stylach XSL, PDF-ach, fontach i wreszcie o otwartości. W tych wszystkich zagadnieniach, Jan przedstawi miejsce OO.o .
Spotkanie odbędzie się w budynku C-13 przy Politechnice Wrocławskiej, zlokalizowanym przy ulicy wybrzeże Stanisława Wyspiańskiego 23/25.
Wykład zaczyna się o 11.45 i potrwa godzinę.
Wstęp wolny. Zapraszamy! 
Więcej informacji:
http://www.softwarefreedomday.pl/wroclaw.html
Dodaj komentarz
1 komentarz | OpenOffice 20 września 2009, 19:14:12
Przeglądając repozytorium rozszerzeń, ponownie odkryłem nowe, ciekawe dodatki. Tym razem są to EuroOffice My Progress oraz EuroOffice Chart Map węgierskiej firmy MultiRáció Ltd.

My Progress, najogólniej mówiąc, pozwoli zapoznać Ci się z rzeczywistym tempem pisania na klawiaturze. Po jego instalacji w menu Narzędzia znajdziesz opcję Track My Progress. Po jej aktywowaniu, program będzie zapisywał dane dosłownie z każdego wciśniętego klawisza. Zlicza znaki, słowa i całe akapity. Wszystko to co jedną minutę a także co jeden dzień. Co ważne! Działa w tle i nie obciąża procesora tekstu.
Poniżej włącznika szpiega widnieje opcja Display My Progess. Wygeneruje ona arkusz kalkulacyjny z ogólnymi oraz szczegółowymi statystykami, a wszystko to okraszone pięknym linearnym wykresem. 
Komu się to może przydać? Wszystkim gryzipiórkom: bloggerom i dziennikarzom, a także szefom szukającym sprawnych manualnie sekretarek. Może studentom, którzy są ciekawi, w ile miesięcy napiszą pracę licencjacką, a może po prostu komuś, kto chce poprawić prędkość pisania, lub dowiedzieć się, jak szybko formułuje myśli i przelewa je na e-papier.
Następnym dodatkiem jest EuroOffice Chart Map. Ów dodatek został napisany w Pythonie i przeraźliwie zamraża cały system operacyjny na czas generowania danych. Zwykle trwa to od kilku do kilkunastu sekund.
Występuje w dwóch wariantach: wersji darmowej oraz płatnej (profesjonalnej).
Rozszerzenie dodaje do Calca funkcję wstawiania wykresów kołowych bądź słupkowych na konturach konkretnych państw, kontynentów i świata. Drugą cechą rozszerzenia jest oznaczanie kolorami poszczególnych krajów w zależności od wartości liczbowych.
Producent zarzeka się, że oby dwie funkcje działają, ale to nie prawda. U mnie dobrze działa tylko druga funkcja. Darmowa wersja rozszerzenia została też ograniczona do mapy świata. Mapy Stanów Zjednoczonych Ameryki, Europy oraz Węgier kosztują niecałe 10 €. A oto co udało mi się wygenerować na darmowej próbce.
Próbowałem jeszcze, bazując na przykładowym arkuszu, zaprezentować zadłużenie poszczególnych krajów świata. Efekt niestety nie był zadowalający.
Zainteresowanym dopowiem, że demo nie wyświetla tak małych państwa jak Benelux czy Rwanda. Opcja ta jest dostępna w wersji płatnej. Poza tym, nazwy państw należy wpisywać w języku angielskim.
A to rozszerzenie przyda się na gimnazjalistom na lekcjach geografii. 
1 komentarz
3 komentarze | OpenOffice 07 września 2009, 21:33:17
W poniedziałek, 7 września, rozpoczęła swoją działalność Akademia OpenZone – edukacyjna akcja społeczna, skierowana do wszystkich, którzy chcieliby podnieść swoje kwalifikacje informatyczne.
W ramach Akademii na stronie www.OpenZone.pl będzie można znaleźć udostępniane bezpłatnie multimedialne kursy obsługi obsługi programów biurowych.
Pierwszym tematem Akademii jest edycja tekstu przy użyciu programów Microsoft Word 2007 i OpenOffice Writer. Kurs rozpoczyna się 7 września i będzie trwał przez 6 tygodni. Składa się on ze 198 filmowych lekcji podzielonych na 5 modułów. W każdej lekcji przedstawiono krok po kroku działanie poszczególnych funkcji danego programu.
Informacja podesłana przez producenta
3 komentarze
6 komentarzy | OpenOffice 05 września 2009, 22:06:18
Po prostu brak mi słów. 
6 komentarzy
8 komentarzy | OpenOffice 03 września 2009, 10:26:50
Ogólna data następnego wydania to koniec listopada. Znajdziemy w niej kilka smakołyków, z którymi chcę się z Wami podzielić. Deweloperzy obiecują:
* Przyśpieszenie startu pakietu
* Przyśpieszenie odczytu oraz zapisu danych do pliku
* Implementację metadanych (wynika to ze specyfikacji ODF 1.2)
* Obsługę fontów OpenType
* Początkową obsługę Graphite Smart fonts
* Zaktualizowanie filtru eksportu do HTML-a
* Obsługę Quicklook na MacOS X
Writer
* Właściwości morfologiczne dla słownika synonimów
* Lepszy import OOXML poczynając od eksportu do docx-a
Calc
* Implementacja bąbelkowych wykresów w module Chart2
* Generalne poprawki w AutoFiltrze, DataPilocie, formatowaniu warunkowym oraz w implementacji ODFF (OpenDocument Format Formula)
* Możliwość wklejania/usuwania do/z treści z wyśrodkowanych, scalonych komórek
Impress
* Animacje w plikach SWF
* Półprzezroczysty obszar zaznaczenia (vide: Rzut okiem na wczesną wersję OpenOffice.org 3.1)
Base
* Opcja "znajdź i zastąp" w SQL-Editorze
Jest jeszcze mnóstwo innych, ciekawych, niepewnych i nieujawnionych ficzerów. 4 miesiące temu deweloperzy obiecali, świetny pragnę zauważyć, nowy moduł podglądu wydruku, a dzisiaj już nic o tym nie wiadomo.
OpenZone Akademia
Już za niespełna tydzień, już w następny poniedziałek, na stronie OpenZone.pl zostanie uruchomiony projekt pod nazwą OpenZone Akademia. Inicjatywa ta ma na celu udostępnienie bezpłatnego kursu w formie wideo, omawiającego obsługę oprogramowania. Konkretniej, obsługę tych samych funkcji w Microsoft Office i OpenOffice. Na pierwszy ostrzał wystawiony zostanie Writer i Word 2007. Omówione i pokazane zostaną te same zagadnienia w obu programach. Kurs ma liczyć w sumie prawie 200 lekcji.
Powiem szczerze, że mnie ta inicjatywa niebywale cieszy. Kolega z pracy (lat ~44), mając dosyć Windows, zmigrował za moją radą na GNU/Ubuntu. I właśnie wczoraj zapytał, jak rozwiązać pierwszy napotkany problem - jak ustawić poziomą stronę we Writerze. Prawda, że banał? On jednak nie spodziewał się logicznego poukładania opcji, nie po latach klikania w menu Plik > Właściwości. Sądzę, że projekt Akademia OpenZone przyda się właśnie jemu, i tym pracownikom, którym wciśnięto OpenOffice za krzyczenie "Word 2007 sucks". 
8 komentarzy
3 komentarze | OpenOffice 02 września 2009, 22:31:05
Dzień po światowej premierze udostępniamy polskie kompilacje na niemal wszystkie systemy i niemal wszystkie architektury. I tym razem laur chwały należy się stałym testerom (kolejność alfabetyczna):
Grzegorz Hajncel (Windows)
Michał Janiak (Mac OS X)
Jakub Kościelak (Windows)
Łukasz Usowicz (Linux)
Nowością w tym wydaniu jest to, że po raz pierwszy mamy oficjalną 64-bitową wersję dla Linuksa (dzięki nowemu testerowi, Krystianowi Juskowiakowi).
Zachęcam do aktualizacji.
3 komentarze