polski projekt | planeta wiadomości | forum | rozszerzenia | szablony | OpenOffice.org w praktyce | | Jogger
OpenOffice.org Blog

13 lipca 2010, 14:09:34 HotZlot 2010. Krótka fotorelacja

Kategorie: podróże | 14:09:34

Krótka, bo nadal nie dorobiłem się aparatu po ostatniej kradzieży. Zdjęcia wykonałem aparatem Fujifilmu, dzięki życzliwości przedstawicieli firmy Techniserv.

HotZlot 2010 to impreza integracyjna czytelników DobrychProgramów, TechIT i Gamikaze. Tegoroczna edycja odbyła się w Zamku na skale w Trzebieszowicach pod Lądkiem Zdrój/Kłodzkiem, przy granicy czeskiej. Zabawa trwała od 9 do 11 lipca.


Gay party. Od lewej: Olbi, BlackMan, Pigmej i kolega w czerwonym.


Beer Party! :)


Grzegorz®, Penguin, BlackMan, bart_.


Wacek4, Monika (szczypiorek), Penguin


Szczęśliwe twarze szczęśliwych ludzi. W tle piwo, jamendo i mano cornuta


Do połowy pełne, czy puste?


Nieogolona hostessa Cezar rozdaje fanty


martynapaw i kolejny anonimowy zlotowicz relaksujący się w SPA


martynapaw i b_justyna3


ola.coeur i llindelou maglują Photoshopa


Uff, ogółem dziewczyny uratowały nas od pieprzenia o wyższości C# nad C++

Więcej zdjęć w wyższej rozdzielczości

Za niedługo postaram się wrzucić coś ekstra.

Dziękuję organizatorom za zaproszenie i sponsorom za wsparcie. Chwała redakcji serwisu

3 komentarze

27 września 2009, 17:21:56 Mega skrótowiec Tour de Pologne 2009

Kategorie: Ogólne, podróże | 17:21:56

Minął prawie miesiąc od mojego Tour de Pologne 2009. Szmat czasu... Przez ten czas straciłem zapał do dalszego opisywania wrażeń z podróży. To wszystko przez tego fioła, który nakazuje mi opisywać każde zdarzenie z jak najdokładniejszymi szczegółami. To wymaga mnóstwo czasu i papierków. Na biurku wciąż zalegają mi bilety PKP i plan lochów Zamku Ryn. I niestety, ale nadmiar szczegółów obniża przyjemność z czytania. Tak twierdzi mój uczelniany red. Tego i Owego - i z niechęcią muszę przyznać mu rację.

W tej notatce chciałbym krótkimi zdaniami (okraszonymi fotkami) zaprezentować pewne plusy podróży, napotkane ciekawostki i pozytywne akcenty. I tak też zrobię! ;)

Gdy przechadzając się uliczkami Poznania złapie cię pragnienie, natychmiast gnaj do Honzika. Ten wspaniały Český Pub oferuje pyszne piwo za wysoką cenę. W pakiecie dostaniesz niezapomniany klimat, w skład którego wchodzi Krecik, Żwirek i Muchomorek, czeska reprezentacja piłki nożnej oraz fajne wytłoczki po jajach na suficie. ;) Kierunek: Stanisława Taczaka 22. I jeszcze dobra rada. Schodząc do piwnicy, uważaj na głowę.

Ta dziewczyna, całkowicie mi obca osoba, była dla mnie bardzo życzliwa. Paulina przyjęła mnie pod swój dach, chociaż nigdy przedtem nie widziała mnie na oczy. Jej pierwsze słowa brzmiały "Co byś zjadł?", "Ugotować ci warzywa", "A może uprać twoją koszulkę?" (i tajemnica, dlaczego prawie cały tydzień byłem w jednej koszulce, wyszła na jaw =} ). Na tym zdjęciu Paulina czyta instrukcję obsługi pralki. :) Z Pauliną spiknęła mnie Ola. Te osoby najmilej wspominam.

Przechadzając po olsztyńskim starym rynku, spotkałem Michała. Michał wówczas spacerował ze swoją malutką córeczką. Okazał się być bardzo otwartym i gościnnym człowiekiem. Zeznał mi, że swego czasu pracował w Warszawie, ale dopiero tam zrozumiał jak bardzo jest zakochany w swoim rodzinnym mieście. Ta miłość zrodziła zainteresowanie, a to pasję. Zostałem oprowadzony po sporym kawału starego rynku. Widziałem stary oraz nowy ratusz, targ rybny a także zamek. Wszystko to oczywiście, doskonale opisane, ze szczegółami niedostępnymi w przewodniku turystycznym. Usłyszałem również anegdotę, która rzekomo ma wyjaśnić powód wynalezienia masła. Mniej więcej chodziło o to, że podczas transportu furmanką, pieczywo zwyczajnie spadało na ziemię i się brudziło. Gdy Kopernik po raz n-ty dostał chleb z piaskiem, nakazał piekarzowi smarować pieczywo masłem. W ten sposób Kopernik zyskał dowód do reklamacji towaru. ;)

Powyższe zdjęcie przedstawia toaletę Kopernika (po lewej ), a wieża po prawej to miejsce bardzo dobrze wspominane przez mojego przewodnika (i jego żonę również).
Michał obecnie ma własną firmę w Katowicach.

Ahh! Zapomniałbym dodać. Przy dworcu PKP można skorzystać z kafejki internetowej. Za około 1 złoty dostaniemy 15 minut czasu. Na komputerach zainstalowano OpenOffice.org. Calcowi zmieniono nazwę na OpenExcel. o_O

Kapituła Wielkiego Oficjum Rycerzy Zgromadzenia Dobrych Programów. To pamiątka z rycerskich obrad przy piwnym stole. Jest tak wspaniała, że muszę ją wstawić w szkło i zawiesić na ścianie.

Powiązane: * Wycieczki czas
* Poznań - stacja pierwsza
* Gdańsk - stacja druga
* I jestem.. bezdomny w Olsztynie.
* Relacja z pobytu w Rynie (HotZlotu 2009)

Dodaj komentarz

14 września 2009, 20:07:19 Relacja z pobytu w Rynie (HotZlotu 2009)

Kategorie: podróże | 20:07:19

Uwaga: relacje z podróży będą publikowane w Hitchcockowskim stylu, tzn. w odwrotnie do chronologicznych wydarzeń.

Piątek (28 sierpnia)

Na wyznaczonym miejscu spotkania (dworzec PKS Olsztyn) koczowałem już od 9 rano. Jako pierwszego spotkałem i poznałem elesofta. Później dołączył do nas inny HotZlotowicz, całkowicie mi obcy. Siedzieliśmy i gdakaliśmy tak z 90 minut. Okazało się, że ja i elesoft mamy wiele wspólnego, a naszym punktem odniesienia jest praca. ;) Z czasem zaczęła zbierać się kupa ludu. Pojawiły się twarze znane z zeszłego roku oraz nowe osobistości. Siedząc, stojąc i prawie leżąc, czekaliśmy na autobus, który się nie zjawiał. Już od początku wszystkim dopisywały dobre humory.

Chyba na 20 minut przed jedenastą przyjechał autobus. Kierowca wysiadł, rzucił okiem na naszą grupę i zapytał "Czy to HotZlot?" ;) My z kolei rzuciliśmy torby do luku bagażowego i zajęliśmy miejsca siedzące. Dalej kierowca wykazał się dużym profesjonalizmem. Zamknął drzwi i włączył klimatyzację. Przez całą długość autobusu słychać było śmiech i gwar. Wszystko było świetnie zorganizowane. Pojawił się tylko jeden, mały problem. Nie było z nami organizatora. Kierowca również nic o nim nie wiedział. ;D Po jednym telefonie udało mi się dowiedzieć, że Tomish utknął w korku spowodowanym remontem drogi. Po nastu minutach nasz skład był kompletny. Wyruszyliśmy do Rynu na dwa autobusy.

Po podroży pełnej atrakcji i postojów dotarliśmy do zamku. Przed wejściem czekała ekipa telewizyjna, która transmitowała na żywo nasze przybycie. W recepcji zarejestrowano nasze przybycie. Dostaliśmy karty magnetyczne, które były kluczem do pokoi oraz włącznikiem światła. Chociaż klucz magnetyczny wyglądał fajnie, futurystycznie, w moim mniemaniu był niewygodny. Następnie dostaliśmy identyfikatory, torby z prezentami oraz materiały reklamowe. O 14 rozpoczęło się to, co techniczni kochają równolegle do IT - obiadek. ;)

Jedzenie było bardzo dobre i zróżnicowane. Dominowała potrawka z kurczaka, sałatki, jajecznica, soki i woda niegazowana. Na podwieczorek pyszne pączki lub owoce. Kierowniczka restauracji również była bardzo dobra, ale jej nie dało się skonsumować.

O 16 rozpoczął się cykl wykładów, a przyjemność wygłoszenia pierwszej mowy mieli panowie z Opera ASA. Prelekcja miała tytuł "Czego na pewno nie wiesz o Operze?" a poprowadzili ją Krystian Kolondra i Sebastian Baberowski. Panowie opowiadali o Operze Mini i Mobile, Operze Unite i innych rzeczach... o których wiedziałem wcześniej. No, nie wiedziałem, że ekipa tworząca mobilną Operę składa się z ~170 osób, i głównie (jedynie?) z Polaków. Chociaż prelekcja nie dała mi żadnej nowej wiedzy, nie opuściłem sali z pustymi rękoma. Pod koniec wykładu zadano pytanie konkursowe: "Jakie Ister Egi zawiera Opera". Podczas gdy cała sala pytała, o co biega (nikt nie zrozumiał słów "Easter Eggs" wymawianych przez Polaka) ja wyrwałem się do odpowiedzi. Wspomniałem, że po wpisaniu slasha i kropki pojawi się strona slashdot.com. Właściwie to nie wypowiedziałem tego dokładnie, tak jak zawarłem to w opisie. Coś poplątałem, bo od dawna nie używałem tego skrótu. Mimo wszystko moja odpowiedź została uznana. I wygrałem... iPoda Nano 4 GB!

W kuluarach, tzn. za kolumną, można było porozmawiać z Operowcami na luzie. Zapytać czy i kiedy wydadzą Operę na wolnej licencji, czy nie lepiej odchudzić ją do stanu Firefoksa 1.0, który zawojował rynek dzięki dawnej lekkości. Dlaczego przechwalają się ponownym wynalezieniem Internetu, skoro główny atut Unite, Firefox oferował już w 2006 roku dzięki dodatkowi AllPeers?

Dowiedziałem się też, że gdybym nie wyrwał się do odpowiedzi, konkretniejsze pytanie brzmiałoby: "Jak zachowuje się buźka w teście Acid2 po ruszeniu kursorem". I o ile kiedyś sprawdzałem i wiedziałem, wtedy bym nie potrafił odpowiedzieć, a posiadaczem iPoda stałby się Penguin, który akurat znał odpowiedź. Życie. ;)

Drugi wykład nosił nazwę "Windows 7 - I'm PC, You're PC - We're PCs". Wg. planu miał być prowadzony przez duet Patryka Góralowskiego i Marcina Klimowskiego. W rzeczywistości był prowadzony przez jedną osobę, ale nie wiem którą. Prezentację uważam za słabą, głównie przez marketing i brak konkretów. W pewnym momencie zaczęliśmy wymieniać, co nam się podoba w Siódemce i jakie mamy oczekiwania w stosunku do systemu Windows. W PowerPoincie 2007, w formie wypunktowanej listy zapisaliśmy to i to. Pierwszą pozycję wypełnił prelegent, który powiedział:"Trzeba przyznać, że Vista była naprawdę nieudanym produktem, ale ludzie w Microsofcie nie są głupi i uczą się na błędach. Wiele się napracowaliśmy nad Windows 7 i mamy czym pochwalić. To, co mi się najbardziej podoba w Win7 toto, że po prostu działa*". I na pierwszej pozycji pojawił się wpis "Win7 działa". Audytorium w zaskakujący sposób także popisało się równie niskim poziomem. Słuchacze wymieniali jakieś bzdury a'la poprawione ikonki. ;O Jedna osoba - jak się później dowiedziałem, był to Limak - zgłosiła VHDboot, a ja zgłosiłem prośbę o nieniszczenie niewindowsowego bootloadera i wykrywanie obcych partycji, bo naprawianie tego jest naprawdę wkurzające. Jeśli wprowadzą to do Windows 8, pamiętajcie, czyja to zasługa. :)
Na koniec udostępniono specjalne e-maile, tylko dla HotZlotowiczów, przez które możemy przekazywać swoje uwagi. Pracownicy korporacji obiecali się z nimi zapoznać i przesłać je do działów odpowiedzialnych za konkretne funkcje.

Trzecią prezentację prowadził Mariusz Jarzębowski, pracownik Microsoft i najlepiej oceniony prelegent na HotZlocie 2008. Tegoroczny wykład tj. "Powiększenie, Wstążka - Epilog" był kontynuacją zeszłorocznej mowy o Ribbonie. Na czas jej trwania wyłączono kamery, poniewż treść prezentacji była objęta klauzula poufności. Mariusz zaprezentował nową technologię SeaDragon oraz jej wykorzystanie w PowerPoincie za pomocą dodatku pptPlex. Gdy zapewniał nas, że nie widziało jej 99% pracowników Microsoftu z Redmond, i musiał zabiegać o specjalne pozwolenie na jej prezentacje, ktoś w środku audytorium krzyknął, że dawno temu widział to na YouTubie. Marcin chyba troszkę się zmieszał, ale szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego. Pod koniec prezentacji miał do rozdania 250 pendrive'ów Kingstona o wielkości 4 GB z historią Wstążki.

Gdy wróciłem do domu, rzuciłem hasło "SeaDragon" w Google. Na pierwszej stronie wyników pojawiły się linki do serwisów Microsftu oraz wideo z grudnia 2006 roku. Wideo to prezentuje bardzo podobną treść, do tej, którą zaprezentował nam Marcin. Nie mam pojęcia, czy w Stanach uważają Polskę za syberyjską część Rosji, gdzie spacerują białe niedźwiedzie, ale, to co się stało, pozostawiło we mnie dziwny posmak goryczy.

To był ostatni wykład tego dnia. Potem mieliśmy czas wolny. Po kolacji ludzie toczyli boje w rozgrywkach OpenAreny, siedzieli w Night-Clubie, tańczyli oraz pili piwo. Proces integracji trwał w najlepsze. :3 Wytrzymałem do drugiej w nocy... zresztą potem już nie miałem pieniędzy na piwo.


Sobota (29 sierpnia)

Z soboty mało co pamiętam... Od 10.30 trwały wykłady, a zaczynał Dominik Dałek, inżynier Microsoftu oraz współpracownik organizatorów HotZlotu. W ramach "Czterech pór roku" opowiadał o tym, jak wygląda praca w Microsofcie.
W skrócie: w Redmond cały rok pada. Zamrażają kod Windows i tworzą nową wersję systemu. Tyle. Nic ciekawego. Najciekawsze były cytowane wypowiedzi internetowych trolli i dzieci z nadmiarem czasu.

Dalej uczestniczyłem w konferencjach firm Citrix oraz Fujitsu. Maciek Tomkiewicz (Fujitsu) opowiadał, jak dobre są ich serwery, a Przemysław Zębik opowiadał jak XenServer wydajnie działa na serwerach Fujitsu. Przedstawiciele japońskiej firmy dodatkowo obdarowywali fantami ludzi obytych z produktami korporacji. BlackMan natomiast dopytywał o XenDesktop, ale został odesłany do innego, obecnego na sali pracownika.

W przerwie między wykładami relaksowaliśmy się na basenie, który był częścią większego SPA.


Po krótkim relaksie wraz z kamratami udaliśmy się na dwuczęściowy wykład TomkaB oraz Docenta pt. "Od zera do serwera". Tomek Bryja opowiadał o wirtualnych maszynach, oraz przedstawiał wyniki testów, z których wynikało, że XenServer rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem, a najgorszym hypervisor Microsoftu.
Pomijając kwestie merytoryczne tego wykładu, muszę stwierdzić, że Tomek Bryja jest bardzo dobrym retorem.

Ok 18 znowu nastał czas wolny. Spędziłem go w SPA, mocząc kości w jacuzzi oraz wyciskając z siebie siódme poty w saunie fińskiej i łaźni rzymskiej. Klientów w SPA obsługiwała sympatyczna Ola, którą mnie, Orionowi, Bartowi i Krk udało się namówić na wspólną saunę. Brylowałem między ładnymi a fajnymi ludźmi. ;) Siedzieliśmy w SPA aż do 21.45, kiedy to..

...rozpoczęło się tradycyjne losowanie nagród. Było mnóstwo ludzi, mnóstwo przeróżnych nagród i jeszcze więcej pozytywnych emocji. Można było wygrać upominki, książki, koszulki, a nawet procesory Intela.
Jak w zeszłym roku wylosowałem dmuchany materac, tak w tym dostałem koszulkę DobrychProgramów oraz pomniejsze (gwarantowane) gadżety w postaci piersiówki i otwieracza do piwa z napisem (Microsoft) Plex.

W trakcie losowania barman polewał Żywca z kija. Piwo lał się hektolitrami.
Najtwardsi grali na komputerach do 5 nad ranem, a o 9 wstawali na śniadanie.

Niedziela (30 sierpnia)

Z rana, tuż po śniadaniu, nastąpiło wymeldowanie i pożegnanie większości zlotowiczów. Ja natomiast wykupiłem prawo do jeszcze jednego dnia pobytu w Zamku Ryn. Niestety już bez obiadów, bez kolacji, bez komputerów i bez szybkiego łącza. Vobis, tak jak i pozostali sponsorzy zwinęli manatki. Zostaliśmy z jednym komputerem w recepcji zamku, który był podłączony do wolnego łącza.

Pewną specyficzną atrakcją były wielkie, wypełnione helem balony sponsorów, z których trzeba było trzeciego dnia spuścić powietrze. Zgłosiłem się na ochotnika, nie wiedząc, że ktoś 10 sekund wcześniej rozsunął suwak na tyle, by wyleciało prawie całe powietrze, a jego resztki utrzymywały jedynie kontur balonu. Tak upadłem na kość ogonową, że jej istnienie odczuwałem jeszcze tydzień później.


Pożegnaliśmy kolegów i udaliśmy się na lightning talks, czyli luźne pogawędki. Trzech HotZlotowiczów zgłosiło swoje prelekcje. Pierwszy był Paszczak000, który opowiadał o pobycie w Prypeci (na Ukrainie), drugi Limak prezentujący kod służący głównie marketoidom w celach statystycznych a na końcu Xyrcon, która opowiadała o MacOS X.

Po rozszerzonym programie ponownie mieliśmy czas dla siebie. Wraz z ekipą ruszyliśmy ku jeziorku. Spacerowaliśmy po przystani pełnej przycumowanych łodzi, zapoznawaliśmy się z lokalną fauną, robiliśmy sobie fotki i ogólnie się wygłupialiśmy. Potem, po raz kolejny gościliśmy w SPA, ale tym wraz z Grupą Trzymającą Władzę! :) Dołączyli do nas Cebula, Krogulec, TomekB, Docent, JKolonko i Xyrcon.



Umówiliśmy się na godzinę 21 przed dziedzińcem. Grupa TomkaB, moja grupa, grupa Paszczaka i inni. Ruszyliśmy do miasta w poszukiwaniu pubu. Znaleźliśmy jeden ciekawy, w którym zajęliśmy cały balkon. Jedliśmy pizze i piliśmy lokalny piwny specjał,który nazywał się Specjal. ;) Biesiadowaliśmy aż do zamknięcia pubu.

Poniedziałek (31 sierpnia)

Czas powrotu. Poniedziałek rozpoczął się od nieprzyjemnego śniadania. To dziwne uczucie, ta pulsująca głowa i ta świadomość podróży przez 10 godzin...
Zjadłem, tyle ile potrafiłem, wziąłem ze sobą tyle owoców, ile zdołałem. Paszczak mi trochę podjadł. Pożegnałem się i wraz z Limakiem, wyruszyłem na przystanek autobusowy. Towarzyszyło nam chyba 30 innych zlotowiczów. Powrót to jedyna nieprzyjemna rzecz.

Na samym początku kierowca autobusu naciągnął mnie na 5 zł. Jazda trwała dwie i pół godziny. To były dwie i pół godziny w duchocie. Potem kupiliśmy bilet z Olsztyna do Katowic. Zaskoczyło nas to, że był bardzo tani. Kosztował 37 złotych, podczas gdy koszt podróży Limaka z Katowic do Olsztyna wynosił ponad 70 złotych, ja natomiast za bilet na trasę Zabrze - Wrocław zapłaciłem 32 złotych. W wagonie dla palaczy znaleźliśmy przedział składający się wyłącznie z niepalących osób. Z pewnym zaskoczeniem odkrył nas sDar - członek GTW, moderator DobrychProgramów. Jechał do Warszawy Zachodniej. W trójkę przegadaliśmy 5 godzin. Za następne 5 godzin dojechaliśmy z Limakiem do Katowic. A tam jak zwykle, burdel! Chamska obsługa i rozkład jazdy niezgodny z rzeczywistością. Kupując bilet na 22:32 odjechałem o 22:57. Do Zabrza dojechałem o 23.25. Żaden PKS już wtedy nie kursował. Skazany na taksówkę, zamówiłem usługę. Kwota, jaką zaśpiewał sobie kierowca, ładnie wpasowała się w cały koszt mojej tygodniowej podróży, który wynosił blisko pół tysiąca. ;) Ale było warto i niczego nie żałuję.

Czy widzieliście bardziej zadowolonego faceta? ;)

Ps 2. Wkładając kartę pamięci (SM) do czytnika w komputerze Vobisa, Vista wykryła 5 dysków. 4 były nie do odczytania a piąty chciała sformatować. Po przełożeniu karty, aparat wyświetlał monit o jej uszkodzeniu. Programem do odzyskiwania danych uratowałem ~7 zdjęć. To jest powód, dla którego w tym roku nie ma wielu zdjęć. Nadmienię, że wcześniej karta w innych czytnikach działała idealnie. Jeśli chcesz obejrzeć więcej fotek, postępuj zgodnie z instrukcją. Znajdziesz ich tam co najmniej 4 GB. Szczególnie polecam zawartość folderu /bart_.

Na koniec wypada pozdrowić ludzi, z którymi spędziłem najwięcej czasu i tych, których dobrze wspominam. Mordzio, Bodzio, Airborn, Paszczak, Bart_, Orion, Limak, BlackMan, krk007, esesoft, passcode, krakoo, Penguin. Pozdrawiam i do zobaczyska za wcześniej niż rok. ;)

* To nie są słowa powtórzone kropka w kropkę. Zachowałem jedynie sens wypowiedzi. Natomiast "Win7 działa" to prawdziwy zapis. > wróć

Chcesz więcej? Poczytaj o HotZlocie z perspektywy Penguina, Limaka, Paszczaka i Frachy!

The Stranglers - Golden Brown

10 komentarzy

27 sierpnia 2009, 11:07:05 I jestem.. bezdomny w Olsztynie.

Kategorie: Ogólne, podróże | 11:07:05

To niebywałe jak wszystko się wywraca do góry nogami. Do Gdańska przyjechałem w ciemno a nocleg sam mnie znalazł. Nocleg w Olsztynie zapewniłem sobie przez system społecznościowy CouchSurfing.com, a w konsekwencji zostałem bez dachu nad głową. Serwisy społecznościowe.. phi. :)

Mógłbym teraz bez jakiegokolwiek problemu wykupić sobie nocleg w hotelu/motelu, ale wariant ten zostawiam na czarną godzinę. Celem mojej podróży jest odwiedzenie znajomych, poznanie nieznajomych i zaliczenie idei CS. Ponieważ w Olsztynie nie znam nikogo, liczę, że zrealizuję dwa ostatnie punkty. ;) Gdyby wiadomość tą czytał jakiś życzliwy joggerowicz z Olsztyna (centrum), a który mógłby mnie do siebie przygarnąć na noc, proszę słać oferty na 502 53 83 62. Ewentualnie jako ubogi, podróżujący student, mogę zapłacić za nocleg u kogoś - lepsze to niż hotel, w którym nie miałby osoby do rozmowy.

A może tę wiadomość przeczyta jakiś Olsztynianin, który jedzie na HotZlot? :>

Ups, kończy mi się czas w kafejce. ;)

2 komentarze

26 sierpnia 2009, 14:09:43 Gdańsk - stacja druga

Kategorie: Ogólne, podróże | 14:09:43

Trzy rzeczy, które warto było zrobić bądź zobaczyć.

Przyjechałem, zobaczyłem, zamoczyłem jaja. ;)

Vendetta w wyzwolonym mieście?
Tylko uliczna sztuka w Gdańsku nie obssysa.

Więcej >

Dodaj komentarz

25 sierpnia 2009, 00:01:08 Poznań - stacja pierwsza

Kategorie: Ogólne, podróże | 00:01:08

To co mnie pozytywnie zaskoczyło już na pierwszym kroku to dokładne wyczucie potrzeb współczesnego obieżyświata i studenta przez lokalnych usługodawców.

A to... to wyraz współczesnej rewolucji seksualnej i otwarcia na świat Islamu.

Więcej

Btw. Ktoś wie jak przesyłać zdjęcia bezpośrednio do folderów ukrytych w głównym albumie w Windows Live?

3 komentarze

23 sierpnia 2009, 12:26:58 Wycieczki czas

Kategorie: podróże, życie | 12:26:58

28-30 sierpnia to czas trzeciej edycji HotZlotu, na którą miałem szczęście zostać zaproszonym. To też dobry moment na to, aby wykorzystać ostatki wakacyjnego słońca i udać się na urlop. W ramach tygodniowych wakacji, postanowiłem jedną nogą odpoczywać, a drugą pozałatwiać niepozałatwiane sprawy. Moja trasa to Zabrze (start) > Poznań > Gdańsk > Olsztyn > Ryn. Potem już wracam z Konradem do jego rodzinnego miasta, czyli do Częstochowy. Dalej pociągiem do miejsca startu.

Na pewno będzie dużo emocji, bo nigdy nie byłem w żadnym z tych miast. Jadę uzbrojony w aparat z pamięcią 32MB, czytnikiem microSD, resztkami pensji oraz sporą dozą optymizmu. Mam nadzieję, że będzie co oglądać, że skosztuję lokalnych specjałów, i że będę miał okazję, by zweryfikować dostępne dane o autochtonach. Przekonamy się czym tak naprawdę jest polska gościnność. :>

Podróż od miasta do miasta trwa około czterech-pięciu godzin (z naciskiem na pięć). Z moich wyliczeń wyszło, że będąc w Gdańsku, będę mógł sobie pozwolić na jeden dzień ekstra obijania się. Zastanawiam się teraz, jak go spożytkować. Czy zostać i dać zarobić gdańskim restauratorom, czy ruszyć dalej, np. do Elbląga, czy zamelinować się w Olsztynie i czekać na HotZlotowiczów, czy co? :)

2 komentarze

01 czerwca 2009, 14:39:09 Majówka z Wikimedią - spóźniony wpis

Kategorie: podróże | 14:39:09

Być może, ktoś już to przyuważył. W sieci, na serwerze OSNews.pl i DobreProgramy.pl wisi moja relacja z Konferencji Wikimedia Polska 2009 w Jadwisinie. Zastanawia mnie brak komentarzy pod tekstem w DP.pl. Czyżby materiał był tak słaby czy też tak neutralnie napisany, że nikt nie znalazł powodów do wszczęcia flejma?

Podczas wykładu Stallmana, do sali konferencyjnej wpadły hieny z Telewizji Państwowej. Pokręciły, pokręciły i uciekły. W poniedziałkowym, wieczornym wydaniu Wiadomości przedstawiono zmanipulowany materiał, w którym powiązano Stallmana z Partią Piratów. Najpierw przedstawiano 22. letnią studentkę, jako członka zorganizowanej mafii, która masowo ściąga filmy oraz muzykę a następnie założyciela Fundacji Wolnego Oprogramowania, którego pocięta wypowiedź zaczyna się od słów: "(..) zakazanie tego jest atakiem na społeczeństwo. Ludzie nie tylko mają prawo dzielić się kopiami publikacji, ale należy to wręcz wspierać". Czymś innym jest walka o wolność torrentów, walka o wolność do kopiowania programów i walka z cenzurą, prawda? Udostępniam kopię na wypadek, gdyby TVP zechciało zmusić Google do usunięcia dowodu swojej nierzetelności. Wideo pojawiło się także w Wykopie.

RMS podczas konferencji zarzucił tekstem "Nie powinieneś korzystać z komórki bo umożliwiasz Wielkiemu Bratu namierzenie cię w dowolnej chwili", czym rozbawił słuchaczy. Wypowiedź tę skierował najpierw do prezesa stowarzyszenia Wikimedia Polska, gdy zadzwoniła mu komórka, a potem do dodka. Dzięki akuratnemu zdjęciu powstał obrazek przedstawiający swoistą humorystyczną scenkę. Ponieważ odnosi się do humoru sytuacyjnego i wspomnień, możliwe, że nie każdego rozbawi.

Okazało się, że Stallman to sztywniak. Po konferencji siedział w centralnym holu z netbookiem na kolanach i hakował coś w terminalu (podczas, gdy jego słuchacze stali obok i rozmawiali!). Powiadają, że gdy chciałeś się z nim przywitać, podawał ci łokieć. To chyba jednak konferencyjny mit. ;P

Miałem więcej tych komentarzy do dodania, ale całkowicie wyleciały mi z głowy. Zakończę stwierdzeniem: Było naprawdę fajnie, a administratorzy to przyjaźnie nastawieni ludzie. To ci piszą o nich w sieci to zwyczajny trolling. ;)

2 komentarze

Kontakt JID: quest-88@jabberpl.org
@: adres joggera w domenie o2.pl

Kategorie Archiwum
Nawigacja ↑ W górę


BlogRoll
Status

Powered by Jogger