3 komentarze | podróże 23 lipca 2011, 19:42:52
4-6 lipca wpadłem na piąty HotZlot organizowany przez redakcję serwisu DobreProgramy.pl.
Właściwie to wyjątkowo nie mam ochoty opisywać wydarzeń, które miały tam miejsce.
Notatkę tę publikują tylko z kronikarskiego obowiązku i z cichną nadzieją na jej rozwinięcie w niedalekiej przyszłości. Może to zmusi mnie do usunięcia tego babola z głównej strony bloga.
Relację z prawdziwego zdarzenia podlinkuję od razu, gdy opracuje ją redakcja DP.pl. 
3 komentarze
2 komentarze | podróże 28 marca 2011, 12:33:14
4 godziny trwała moja podróż do Wrocławia. W końcu Głuchy zatrzymał ciężarówkę i pozwolił mi opuścić kabinę. Wylądowałem na peryferiach miasta, gdzieś w okolicy strefy ekonomicznej. Wyciągnąłem z kieszeni zbałamuconą mapę i wytyczonymi wcześniej ścieżkami ruszyłem przed siebie. Po godzinnej jeździe miejską komunikacją dotarłem do celu. Siedziba XENIUM wyglądała nader niepozornie. "Wchodzić bez pukania" - brzmiało polecenie wydane dzień wcześniej.
Mym oczom ukazała się duża przestrzeń biurowa, a w jej trzech narożnikach mieściły się stanowiska pracy tak bardzo niepodobne do korporacyjnych boksów. Przywitał mnie Docent, Cebula oraz reszta redakcji. Wojtek przyjął rolę przewodnika i zaprezentował wszystkie atrakcje firmy. Całość cechowała się przyjazną atmosferą i schludnym interfejsem.
Do pełni szczęścia brakło tylko stołu do gry w piłkarzyki, który obecnie miał awarię...
Godziny mijały aż w końcu nastał czas mojego wyjścia. Odebrałem aparat, pożegnałem się z redakcją DobrychProgramów i ruszyłem dalej.
***
3 dni trwało spotkanie integracyjne wikipedystów! Od 18 do 20 marca we wrocławskim Hotelu Tumskim na odrzańskiej wyspie Słodowej bawiła się i wymieniała doświadczeniami około setka wikipedystów z Polski oraz goście z Ukrainy, Białorusi, Rosji i Holandii!
Zgodnie z harmonogramem, pierwszego dnia dokonano rejestracji i zakwaterowania uczestników. Po tej drobnej formalności goście mieli czas dla siebie i na nieformalne spotkania. Część Wikipedystów wyruszyła eksplorować nowe-stare miasto, podczas gdy inna część poznawała swoich współlokatorów bądź to testowała transfer w sali konferencyjnej. Ja natomiast miałem przyjemność poznać i dzielić pokój z Jerzym Pieroganiczem (Юрій Пероганич), dyrektorem Wikimedia Ukraina.
Po kilku godzinach dla siebie wszyscy zebraliśmy się w holu hotelu, by następnie wyruszyć do Convivio, restauracji gdzie kontynuowaliśmy pogłębianie przyjaźni (polsko-wschodniej). W restauracji czekał na nas solidnie zastawiony szwedzki stół złożony z lekkich dań oraz piwa. :-} Atmosfera sprzyjała dyskusji, a mnie udało się poznać Rosjankę, która przyleciała do Polski aż z Kamczatki (dalekowschodniego półwyspu graniczącego z Japonią)! O godzinie 23 dochodzili ostatni spóźnieni i głodni Wikipedyści. Większość padła około pierwszej, lecz byli i tacy, którzy twardo siedzieli do 6 rano. 

Andrij Bondarenko (Андрій Бондаренко) jest także profesjonalnym pianistą. Nie taki nolife straszny, jak go malują.
W sobotę i niedzielę odbyły się zaplanowane sesje, które czasowo nie trąciły przesadą. Nie licząc międzywykładowych dyskusji, całodniowy panel trwał tylko cztery godziny. Wykłady były naprawdę przeróżne i oprócz tematów dotyczących stricte polskich projektów dyskutowaliśmy także o sytuacji prawnej w Polsce i Rosji, możliwości wykorzystywania wolnych licencji w praktyce czy o problemie wykorzystania polskich dóbr kultury, które obecnie znajdują się w lwowskiej bibliotece im. Wasyla Stefanyka.
W niniejszej relacji skupię się na poszczególnych prezentacjach, a czytelników spragnionych wiedzy odsyłam do szczegółowego programu oraz do udostępnionych nagrań.
Plagiaryzm i błędy merytoryczne polskiej Wikipedii – jak je minimalizować? Stan obecny i propozycje na przyszłość && Wikipedia w służbie nauki - nauka w służbie Wikipedii.
Pierwszy wykład poprowadził Robert Niedźwiedzki (adiunkt na Uniwersytecie Wrocławskim), drugi Norbert Wójtowicz (historyk, SWPW Płock/IPN). Ze względu na zbieżność tematów pozwoliłem sobie połączyć opis tych dwóch wykładów.
W mojej ocenie obie prelekcje te były mocno krytyczne i nastawione na piętnowanie wad Wikipedii, szczególnie wykład dra Niedźwiedzkiego.
Niedźwiedzki już na wstępie wspomniał, że jako wykładowca nie zaleca studentom korzystania z Wikipedii, a mimo to 57% z nich podczas kolokwiów powiela błędy z polskiej Wikipedii. Za przykład podał hasło "Trylobit", z którego wynikało jakoby to stworzenie posiadało odnóża na grzbiecie, a nie we właściwym miejscu.
Wiele błędów - jak stwierdził - wynika ze zbyt dużej pewności siebie ludzi, którzy nie władają tak dobrze angielskim jak myślą, że władają. Stąd błędy w tłumaczeniach na polskiej Wikipedii, które nie występują w anglojęzycznych oryginałach.
Z innych wad Wikipedii wymienił brak źródeł, szczątkowe źródła, zbyt ogólnikowe źródła lub - co naturalne dla tego typu projektów - błyskawiczne powielanie (również nieprawdziwych) informacji na wszystkie wersje językowe Wikipedii, jakie istnieją w ogóle.
Starając się udowodnić swoją tezę podał przykład grafiki Szlaku Bursztynowego, który miał przebiegać przez Petersburg, Estonię, Łotwę i Wenecję. Autor grafiki zapewne chciał przedstawić współczesny szlak turystyczny, lecz grafika ta błędnie została użyta w hasłach odnoszących się do starożytnej drogi bursztynowej. Błąd ten został zreplikowany na 9 stronach w tym na 4 wersjach językowych!
Kontynuując swój wywód przywołał hasło "Groß-Rosen (obóz koncentracyjny)", w którym autor powołał się na ogólną stronę ze źródłami, na której znajdziemy 50 opracowań, 3 tomy wspomnień, 13 pozycji źródłowych; plus 24 pozycje nt. konkretnego w/w obozu. W sumie 80 pozycji co jest zbiorem zbyt dużym, by móc zweryfikować autentyczność wpisu. Niedźwiedzki zaapelował o zrezygnowanie z ogólnikowych bibliografii na rzecz szczegółowych przypisów.
Dalej zacytował garść danych statystycznych, które - pomimo krytycznego charakteru prezentacji - wykazują powolną, ale ciągłą poprawę jakości Wikipedii. Powołując się na statystyki dwóch administratorów oraz własne próby losowe udowadnia, że w ciągu roku ilość haseł bez źródeł spadła z 67,4% do 52%, (o 15,4%; wg danych Niedźwiedzkiego i Przykuty) lub o 6,6 % (wg danych Patrola). Mówiąc o źródłach miał na myśli wyłącznie wydania papierowe, a nie linki zewnętrzne. Wyraźnie widać tendencję malejącą, choć wciąż są to duże liczby (około 30% nowych haseł jest bez źródeł). Szacuje się, że 27,9% źródeł to linki do stron zewnętrznych, z których 69% faktycznie ma wartość źródlaną (są de facto bibliografią/źródłem, a nie tylko rozszerzeniem treści).

Norbert Wójtowicz
Norbert Wójtowicz postawił pytanie o przydatność Wikipedii w nauce i bez złośliwości przywołał porównanie encyklopedii do publicznego szaletu!
Użytkownik, który odwiedza Wikipedię, aby zdobyć wiedzę na jakiś temat lub zweryfikować posiadane informacje może czuć się tak, jakby odwiedzał publiczną toaletę. Może być na tyle brudna, że będzie wiedział, że musi bardzo uważać, lub wydawać się na tyle czysta, żeby stworzyć fałszywe poczucie bezpieczeństwa. To czego się nie dowie, to kto korzystał z niej poprzednio.
Pomimo zaskakującej analogii, Wójtowicz nie odrzuca encyklopedii jako źródła wiedzy, a traktuje ją raczej jako encyklopedię pierwszego kontaktu, swoisty katalog do bardziej rozbudowanych opracowań i wspomina - te media zdobywają coraz większą popularność i pewnym momencie będą dominować. To jest coś, z czego można korzystać, ale przy okazji trzeba myśleć.
W przeciwieństwie do dr Niedźwiedzkiego, Norbert Wójtowicz nie widzi sensu w zakazywaniu korzystania z Wikipedii, zwraca jednak uwagę na braki w podstawowej edukacji, którą należałoby wzbogacić o nawyk sprawdzania i weryfikowania źródeł. Na koniec dodał, że i w jego środowisku zdarza się skorzystać z Wikipedii, jednakże ze względu na reputację nikt się do tego oficjalne nie przyznaje.
Belarusian Wikipedia as a phenomenon
Wykład ten poprowadził Paweł Selickas i wbrew domysłom, tytułowy fenomen nie dotyczył sprawnej organizacji, błyskawicznego rozwoju czy czegokolwiek pozytywnego a osobliwych problemów, z którymi boryka się garstka ludzi.
Białoruska Wikipedia powstała w 2004 roku, lecz ze względu na wysokie ceny Internetu i małą liczbą osób posługujących się językiem białoruskim jej rozwój przebiega bardzo powoli. Drugim poważnym problemem, jaki wymienił Paweł jest podział języka białoruskiego na dwie ortografie: taraszkiewicę (klasyczną - której jest przedstawicielem) oraz narkomowkę i oba te warianty były wykorzystywane w oficjalnej Wikipedii. Pomimo znacznej popularności taraszkiewicy w Internecie, to właśnie w życiu codziennym narkomówka jest częściej używana (głównie w kręgach akademickich).
Różnica między tymi dwoma wariantami ortografii jest bardzo wyraźna i ma podłoże historyczne. W 1933 roku Rada Komisarzy Ludowych sowieckiej Białorusi opracowała gramatykę nazwaną "Narkomówką", która podkreśla pochodzenie oficjalnej normy od radzieckich władz i upraszczała reguły gramatyczne zbliżając język białoruski do rosyjskiego. Taraszkiewica natomiast jest wariantem języka umuzycznionego, w którym zapis słów jest bliższy wymowie. Inną różnicą jest orientacja na makaronizmy. W taraszkiewicy zapożyczenia przekazuje się w wymowie bliskiej oryginałowi, podczas gdy w narkomówce rusyfikuje się obce wyrażenia.

Paweł Selickas i Michał Buczyński (Aegis Maelstrom)
Problemem była także blokada możliwości czytania przez anonimowych użytkowników, co stało się jednym z powodów złożenia wniosku o drugą białoruską Wikipedię. Fundacja Wikimedia wniosek ten początkowo odrzuciła, po czym - po przebyciu okresu przejściowego w inkubatorze - zaakceptowała. W ten sposób od 27 marca 2006 roku istniały dwie wersje białoruskiej Wikipedii co jeszcze bardziej komplikowało rozwój projektu. Obecnie na terenie Białorusi nie działa żadne stowarzyszenie, które skupiałoby edytorów z tych trzech kręgów kulturowych i synchronizowało ich wysiłki. Białoruską Wikipedią targają wewnętrzne konflikty, a pewnym dodatkowym problemem jest rosyjski projekt, który "podbiera" edytorów z terenu Białorusi.
Paweł chciałby pogodzić te środowiska, a nowych edytorów planuje pozyskiwać poprzez portale społecznościowe typu Facebook i Twitter.
Osobiście nie widzę w tym większego sensu, zwłaszcza że w świecie globalnej wioski takie języki jak białoruski czy polski nie mają racji bytu. Rozsądniej byłoby szczegółowo opisywać białoruską kulturę w języku angielskim, tak jak to robią mieszkańcy Singapuru. Jak podaje anglojęzyczna Wikipedia: "Z badań przeprowadzonych przez rząd Białorusi wynika, że w 2009 roku 72% Białorusinów mówi w domu po rosyjsku, podczas gdy język białoruski jest używany przez 11,9% obywateli". Liczbę osób mówiących po białorusku szacuje się na 4 - 9 milionów.
W tym przypadku Paweł chce działać w niszowej niszy, która znajduje się jeszcze w jednej niszy. Szaleństwo? Być może, jednak w wolnej kulturze zwykło się mawiać, że dopóki projekt ma chociaż jednego dewelopera (edytora) i jednego odbiorcę to nie można mówić o jego śmierci. Nie wiem, jakie są motywacje ludzi podejmujących takie działania, ale z pewnością są oni dowodem na prawdziwość tej tezy. Jeśli sądzicie, że propagowanie taraszkiewicy jest niewiarygodne, poczytajcie o łacince białoruskiej!
Wikimedia Russia’s experience of lobbying changes in Russian Copyright law.
Stanisław Kozłowski opowiadał o lobbowaniu zmian w prawie autorskim w Dumie Państwowej (izbie niższej parlamentu). Jak wiadomo wszyscy jesteśmy zobowiązani do przestrzegania prawa, lecz to prawo różnie wygląda w różnych krajach. W Rosji prawo autorskie w obecnym wydaniu zostało wprowadzone w życie w 2008 roku i figuruje jako czwarta część kodeksu cywilnego. Wg Stanisława bieżąca wersja prawa jest zbyt restrykcyjna i znacząco ogranicza użycie materiałów w RuWiki. Jeśli chodzi o wykorzystanie wolnych licencji typu Creative Commons to istnieje problem ich niezgodności z prawem Federacji Rosyjskiej. Obecnie każda licencja musi mieć formę pisemną i musi zawierać opłatę dla licencjodawcy, której wartość nie może wynieść 0 rubli. W ten sposób wykorzystywanie bezpłatnych materiałów stało się nielegalne.
Struktura prawa autorskiego jest taka sama jak u nas i dzielimy ją na (prawa) majątkowe i niemajątkowe (w Polsce nazywamy je osobistymi). Regulacja ta została wyniesiona z konwencji berneńskiej, jednak w Rosji funkcjonuje z dodatkowymi obciążeniami. Problemem jest to, że rosyjski twórca może wycofać raz daną licencję - nie zważając na to ile czasu upłynęło od momentu udzielenia licencji i jak dużo prac zależnych powstało.
Stanisław podał także taką ciekawostkę. W 2008 roku na stronie prezydenta umieszczono informację, że można dowolnie wykorzystywać zawarte na niej materiały. W związku z tym jeden z uczestników (jako osoba fizyczna) wysłał zapytanie, czy treść strony jest udostępniona na wolnej licencji typu Creative Commons 3.0. W odpowiedzi urzędnik kancelarii odpisał, że "nie ma możliwości, aby w sposób oficjalny ogłosić, że materiały opublikowane są na licencji CC 3.0, ponieważ to nie wchodzi w skład prawodawstwa rosyjskiego, aczkolwiek w dalszym ciągu można je w dowolny sposób wykorzystywać". Ta odpowiedź spowodowała, że należało na Wikimedia Commons wprowadzić nową wersję licencji - licencję kremlowską.

Stanisław Kozłowski i Ency
Drugim obciążeniem w prawie jest zakaz publikowania panoram rosyjskich obiektów na zagranicznych stronach. Tzn., że nie można udostępnić takiego zdjęcia na ponadnarodowym Wikimedia Commons, ale można udostępniać w ramach rosyjskiej Wikipedii i tylko w celach edukacyjnych.
W Rosji brakuje też pojęcia dozwolonego użytku, a istnieje zezwolenie korzystania w konkretnych celach (np. naukowych). Biblioteki mają zakaz tworzenia kopii cyfrowych swoich zbiorów, a także wymiany tych kopii co powoduje, że szereg materiałów w bibliotekach jest niedostępnych obywatelom. Ci - jeśli mają środki finansowe - muszą dojeżdżać do biblioteki w Moskwie.
W tej sytuacji zebrała się grupa pięciu osób: Stanisław Kozłowski, Władimir Miediejko (DrBug), dwóch redaktorów naczelnych (jedynej gazety w Rosji, która wydaje materiały na licencji CC) oraz dyrektor Centralnej Biblioteki Państwowej, którzy wystosowali oficjalne pismo do Dumy Państwowej. Był to grudzień 2009 roku, a list wywołał gorące dyskusje i ogólnie spore zamieszanie w Internecie, po czym po tygodniu o nim zapomniano.
Po trzech miesiącach przyszedł list będący reakcją, na pierwszy jaki wysłano w ogóle i była to odpowiedź nadana przez dyrektora I programu Telewizji Rosyjskiej, popularnego rosyjskiego reżysera i kilku medialnych magnatów. Pismo zostało skierowane do dyrektorów wytwórni filmowych i prezydenta Miedwiediewa, i zawiało tezy mówiące o wspieraniu przez rząd piractwa, okradaniu mediów, a kończyło się błagalną prośbą o ochronę przed tym procederem. List ten spotkał się z głośnią odezwą ze strony Internatów, którzy wykpili i wyśmiali reżysera oraz magnatów.
Ta medialna wrzawa sprawiła, że Stanisław Kozłowski i Władimir Miediejko zostali zaproszeni do Dumy Państwowej, aby przed specjalną komisją wytłumaczyli się, o co w tym wszystkim chodzi. Wbrew pozorom, nie zostali rozstrzelani!
W parlamencie spotkali posłów, którzy wytłumaczyli im, że to nie oni tworzą prawo a specjalne i ważne instytucje, z którymi zostaną zaznajomieni.
Po spotkaniu i rozmowach przez kilka miesięcy przygotowano wnioski zawierające postulaty wprowadzenia swobody panoramy, wolnych licencji, dozwolonego użytku oraz innych jak zmiany czasu ochrony filmów licząc od dnia premiery, a nie od daty śmierci ostatniego autora. W przypadku zdjęć postulowano zmianę okresu ochrony na 20 lat od publikacji, a nie 70 lat od śmierci. Postulaty te redagowała społeczność składająca się z 50 osób.
Po kilku miesiąc przyszło oficjalne pismo z urzędu prezydenta, w którym informowano o wzięciu zgłoszonych poprawek pod uwagę. Pismo to zostało potraktowane jako oficjalną i nic nieznaczącą odpowiedź, jednak już w grudniu 2010 r. opublikowano projekt zmiany kodeksu cywilnego. Proponował on wprowadzenie wolnych licencji, możliwość tworzenia kopii elektronicznych przez biblioteki oraz tworzenia panoram (w sposób ograniczony i niecałkowicie zgodny z propozycją społeczeństwa).
Inną propozycją było karanie za naruszenie praw autorskich nie z kodeksu karnego, a cywilnego co wywołało kolejną dyskusję i poskutkowało następnym zaproszeniem Stanisława do Dumy Państwowej. Przeciwni takiej zmianie są najwięksi producenci filmowi, uważając, że zabije to rosyjską kinematografię. Nowa ustawa przewidywała również pociąganie do odpowiedzialności operatorów witryn, na których znalazłyby się łamiące prawo materiały czemu przeciwstawiła się Wikimedia, Google oraz Yandex, argumentując to pewną śmiercią rosyjskiego Internetu. Swoje 3 grosze dołożyli również rosyjscy pisarze, którym nie spodobała się możliwość swobodnej wymiany bibliotecznych zbiorów argumentując to rychłą śmiercią rosyjskiego pisarstwa. W ten oto sposób - w strachu przed śmiercią wszystkiego - projekty te zostały zaniechane. Początkowo proponowano również, aby każdą wolną licencję rejestrować w urzędzie patentowym, lecz i to przepadło. 
Na koniec Stasi poinformował, że niedawno, bo 16 marca miały miejsce konsultacje społeczne i jest przekonany o możliwym, pełnym sukcesie ws. wprowadzenia większej liberalizacji panoram i innych nowoczesnych rozwiązań.
Neutralny punkt widzenia
Prezentację na ten temat poprowadził Michał Buczyński (Aegis Maelstrom) i była to krótka prelekcja, której główny wątek dotyczył właściwie przyszłej jakości Wikipedii
NPOV (Neutralny punkt widzenia) to zbiór zasad i zaleceń, które mają pomóc w urzetelnianiu encyklopedii, jednak różni ludzie - szczególnie nowo przybyli - mają własne definicje neutralnego punktu widzenia. Jedną z najpopularniejszych jest pogląd, iż neutralny punkt widzenia to najpopularniejszy punkt widzenia. Ten z kolei dzieli się na "głos ludu" i "głos autorytetu". I oba są fatalne.
"Głos ludu" stwarza ten problem, że od pism specjalistycznych popularniejsze są czasopisma, a od nich popularniejsze są tabloidy. Tak więc bazując na popularnych poglądach bazujemy de facto na miernych źródłach. Z drugiej strony, w "głosie autorytetu" istnieje ten problem, że jest to wiedza specjalistyczna, sucha, zawierająca duże ilości cyferek nic niemówiących zwykłym obywatelom i w momencie redagowania haseł z punktu widzenia eksperta, Wikipedia straciłaby swoją funkcję oświatową.
Następny problem, jaki wiąże się z NPOV to niedążenie do prawdy poprzez walkę i rozpychanie się łokciami, a poprzez pokojowy konsensus. Tzn., że w ramach neutralnego punktu widzenia staramy się rozmyć hasło, tak aby zrobić wszystkim dobrze. Nikogo nie urazić, uwzględnić wszystkie opinie i kontekst kulturowy.
Przykładem tego może być spis haseł religijnych, w których powinno się napisać, że to jedna wielka bzdura, jednak że ze względu na życzliwość i chęć wypracowania wspólnego (pokojowego) stanowiska, hasła religijne są pisane w sposób poważny i nieośmieszający. Kończy się to następnie przerzutami na hasła nie związane z religią i mieszaniem prawdy z fikcją, czego dowodem może być hasło "masturbacja". Kiedy w anglojęzycznej Wikipedii opisano techniki, częstość występowania, ewolucję, szczegółowy wpływ na zdrowie czy występowanie w historii i społeczeństwie, to w polskiej Wikipedii hasło masturbacja skupia się głównie na opisie względem katolicyzmu, islamu i protestantyzmu.

Michał Buczyński (Aegis Maelstrom)
Michał wspomniał jeszcze o problemie ludowego protestu, kiedy to garstka osób lub jednostki edytują hasła i burzą obowiązujący pogląd społeczeństwa. Zwykle są to osoby kierowane pobudkami ideowymi wykorzystujące NPOV, by w białych rękawiczkach zburzyć rzeczywisty neutralny punkt widzenia. Na moje pytanie - czy gdyby Kopernik wyedytował Wikipedię, zostałby uznany za trolla i wandala? - nie potrafił udzielić dobrej odpowiedzi.
W opinii Michała Wikipedia w przyszłości stanie się bazą z faktami i opiniami z różnych obozów poglądowych. Niestety wiąże się to z kolejnym zagrożeniem: czy ludzie z natury szukający potwierdzenia swoich poglądów będą skorzy poznać i zrozumieć poglądy innych ludzi? I czy wtedy Wikipedia wciąż będzie encyklopedią?
Kilka zdań na koniec
Na pewno wiele - jeśli nie wszystkie wykłady - były bardzo interesujące. W tej notatce skupiłem się tylko na tych, które szczególnie mi się spodobały i ich dobór jest wyjątkowo wybiórczy. Mam nadzieję, że tą drobną relacją za bardzo nie umniejszyłem ich ciekawości. Wiele z nich wywoływało gorące dyskusje, a niektóre nawet ocierały się o (historyczne) konflikty.
Gorąco zachęcam do pobrania i odsłuchania pozostałych prelekcji, w szczególności dwóch poniższych:
- Lodewijk Gelauff - Wiki Loves Monuments 2011: Netherlands, Europe, Poland?
- Adolf Juzwenko - Spór o Ossolineum: czy możliwy jest wspólny punkt widzenia?
Wszystkie media są dostępne w zasobach Commons, do użycia za darmo i na wolnych licencjach!
► Zobacz moje fotografie
► Zobacz fotografie pozostałych zlotowiczów
► Przesłuchaj nagrania sesji
Zdjęcie rodzinne 
Ciekawostki
1. Podczas walnego zgromadzenia Stowarzyszenia Wikimedia padła propozycja, aby nawiązać współpracę z kilkoma uczelniami wyższymi, w której ramach miałaby powstać praca licencjacka - doktorancka poświęcona Wikipedii. Grant na ten cel ma wynieść 10 tysięcy złotych.
2. W Polsce istnieje Fundusz Promocji Twórczości, który wymusza nałożenie podatku na dzieła w Domenie Publicznej. Wynosi on 5% kwoty brutto od sprzedanego egzemplarza i dotyczy także twórców zagranicznych. Tzn., że jeśli ktoś chciałby nagrać i sprzedać audiobooka "The Secret Garden" Francis Burnett musi z tego tytułu wnieść opłatę na rzecz Ministerstwa Kultury.
3. W 1998 roku w Stanach Zjednoczonych przedłużono okres ochronny autorskich praw majątkowych do 70 lat. Wielu obserwatorów nowelizację ustawy nazywało "Mickey Mouse Extension Act" i wiązało ją z wygaśnięciem ochrony takich kultowych postać jak Myszka Miki, pies Pluto czy słonik Dumbo. Obecnie własność korporacji Walt Disney zostanie uwolniona w 2036 roku, chyba że okres ochronny zostanie ponownie wydłużony - tym razem do 95 lat.
4. Rok 2011 to rok Marii Skłodowskiej-Curie. W związku z tym Stowarzyszenie Wikimedia postanowiło napisać i wydać książkę poświęconej jej życiu i karierze. Publikacja zostanie wydana w sześciu językach! Do prac dołączyli przyjaciele z Rosji i Ukrainy. Dołącz i Ty!
5. Stowarzyszenie Wikimedia Ukraina ma adres wikimediaukraine.org.ua co trochę odbiega od światowych czy polskich standardów domenowych (my mamy wikimedia.pl). Wynika to z tego, że domeny .ua są bardzo drogie. Obecnie koszt takiej domeny to ~210 złotych (582 hrywny). Domeny .org.ua są za darmo.
Strony dla Ukraińców są zapisywane różnymi kodami. Ukraiński kod państwa to UA, a kod języka to UK. Dlatego też przy wpisywaniu adresu trzeba uważać na "końcówki". Różnice są widoczne chociażby z adresach uk.wikinews.org i wikimediaukraine.org.ua.
6. Jakie są największe atrakcje historyczne Wrocławia wg pani przewodnik? Nudne kościoły i budowniczy Hitler, który jako pierwszy wybudował a) most linowy (100 lat temu), b) żelbetonowy budynek z oknami w liczbie 2400, c) lotnisko obecnie przerobione na dworzec tramwajowy, d) rzeka (obecnie zasypana) do której mieszkańcy wrzucali odpadki i martwe zwierzęta.
Last minute

Ostatnie wspólne chwile, ostatnie dyskusje twarzą w twarz. Było całkiem uroczo.

Dziękuję redakcji DobrychProgramów za użyczenie mi aparatu. Bez Waszego wsparcia niemożliwe byłoby stworzenie wpisu w takiej, bogatej formie.
2 komentarze
3 komentarze | podróże 13 lipca 2010, 14:09:34
Krótka, bo nadal nie dorobiłem się aparatu po ostatniej kradzieży. Zdjęcia wykonałem aparatem Fujifilmu, dzięki życzliwości przedstawicieli firmy Techniserv.
HotZlot 2010 to impreza integracyjna czytelników DobrychProgramów, TechIT i Gamikaze. Tegoroczna edycja odbyła się w Zamku na skale w Trzebieszowicach pod Lądkiem Zdrój/Kłodzkiem, przy granicy czeskiej. Zabawa trwała od 9 do 11 lipca.
Gay party. Od lewej: Olbi, BlackMan, Pigmej i kolega w czerwonym.
Beer Party!
Grzegorz®, Penguin, BlackMan, bart_.
Wacek4, Monika (szczypiorek), Penguin
Szczęśliwe twarze szczęśliwych ludzi. W tle piwo, jamendo i mano cornuta
Do połowy pełne, czy puste?
Nieogolona hostessa Cezar rozdaje fanty
martynapaw i kolejny anonimowy zlotowicz relaksujący się w SPA
martynapaw i b_justyna3
ola.coeur i llindelou maglują Photoshopa
Uff, ogółem dziewczyny uratowały nas od pieprzenia o wyższości C# nad C++
Za niedługo postaram się wrzucić coś ekstra.
Dziękuję organizatorom za zaproszenie i sponsorom za wsparcie. Chwała redakcji serwisu
3 komentarze
Dodaj komentarz | Ogólne, podróże 27 września 2009, 17:21:56
Minął prawie miesiąc od mojego Tour de Pologne 2009. Szmat czasu... Przez ten czas straciłem zapał do dalszego opisywania wrażeń z podróży. To wszystko przez tego fioła, który nakazuje mi opisywać każde zdarzenie z jak najdokładniejszymi szczegółami. To wymaga mnóstwo czasu i papierków. Na biurku wciąż zalegają mi bilety PKP i plan lochów Zamku Ryn. I niestety, ale nadmiar szczegółów obniża przyjemność z czytania. Tak twierdzi mój uczelniany red. Tego i Owego - i z niechęcią muszę przyznać mu rację.
W tej notatce chciałbym krótkimi zdaniami (okraszonymi fotkami) zaprezentować pewne plusy podróży, napotkane ciekawostki i pozytywne akcenty. I tak też zrobię! 
Gdy przechadzając się uliczkami Poznania złapie cię pragnienie, natychmiast gnaj do Honzika. Ten wspaniały Český Pub oferuje pyszne piwo za wysoką cenę. W pakiecie dostaniesz niezapomniany klimat, w skład którego wchodzi Krecik, Żwirek i Muchomorek, czeska reprezentacja piłki nożnej oraz fajne wytłoczki po jajach na suficie.
Kierunek: Stanisława Taczaka 22. I jeszcze dobra rada. Schodząc do piwnicy, uważaj na głowę.
Ta dziewczyna, całkowicie mi obca osoba, była dla mnie bardzo życzliwa. Paulina przyjęła mnie pod swój dach, chociaż nigdy przedtem nie widziała mnie na oczy. Jej pierwsze słowa brzmiały "Co byś zjadł?", "Ugotować ci warzywa", "A może uprać twoją koszulkę?" (i tajemnica, dlaczego prawie cały tydzień byłem w jednej koszulce, wyszła na jaw =} ). Na tym zdjęciu Paulina czyta instrukcję obsługi pralki.
Z Pauliną spiknęła mnie Ola. Te osoby najmilej wspominam.

Przechadzając po olsztyńskim starym rynku, spotkałem Michała. Michał wówczas spacerował ze swoją malutką córeczką. Okazał się być bardzo otwartym i gościnnym człowiekiem. Zeznał mi, że swego czasu pracował w Warszawie, ale dopiero tam zrozumiał jak bardzo jest zakochany w swoim rodzinnym mieście. Ta miłość zrodziła zainteresowanie, a to pasję. Zostałem oprowadzony po sporym kawału starego rynku. Widziałem stary oraz nowy ratusz, targ rybny a także zamek. Wszystko to oczywiście, doskonale opisane, ze szczegółami niedostępnymi w przewodniku turystycznym. Usłyszałem również anegdotę, która rzekomo ma wyjaśnić powód wynalezienia masła. Mniej więcej chodziło o to, że podczas transportu furmanką, pieczywo zwyczajnie spadało na ziemię i się brudziło. Gdy Kopernik po raz n-ty dostał chleb z piaskiem, nakazał piekarzowi smarować pieczywo masłem. W ten sposób Kopernik zyskał dowód do reklamacji towaru.
Powyższe zdjęcie przedstawia toaletę Kopernika (po lewej ), a wieża po prawej to miejsce bardzo dobrze wspominane przez mojego przewodnika (i jego żonę również).
Michał obecnie ma własną firmę w Katowicach.
Ahh! Zapomniałbym dodać. Przy dworcu PKP można skorzystać z kafejki internetowej. Za około 1 złoty dostaniemy 15 minut czasu. Na komputerach zainstalowano OpenOffice.org. Calcowi zmieniono nazwę na OpenExcel. o_O
Kapituła Wielkiego Oficjum Rycerzy Zgromadzenia Dobrych Programów. To pamiątka z rycerskich obrad przy piwnym stole. Jest tak wspaniała, że muszę ją wstawić w szkło i zawiesić na ścianie.
Powiązane:
* Wycieczki czas
* Poznań - stacja pierwsza
* Gdańsk - stacja druga
* I jestem.. bezdomny w Olsztynie.
* Relacja z pobytu w Rynie (HotZlotu 2009)
Dodaj komentarz
10 komentarzy | podróże 14 września 2009, 20:07:19
Uwaga: relacje z podróży będą publikowane w Hitchcockowskim stylu, tzn. w odwrotnie do chronologicznych wydarzeń.
Piątek (28 sierpnia)
Na wyznaczonym miejscu spotkania (dworzec PKS Olsztyn) koczowałem już od 9 rano. Jako pierwszego spotkałem i poznałem elesofta. Później dołączył do nas inny HotZlotowicz, całkowicie mi obcy. Siedzieliśmy i gdakaliśmy tak z 90 minut. Okazało się, że ja i elesoft mamy wiele wspólnego, a naszym punktem odniesienia jest praca.
Z czasem zaczęła zbierać się kupa ludu. Pojawiły się twarze znane z zeszłego roku oraz nowe osobistości. Siedząc, stojąc i prawie leżąc, czekaliśmy na autobus, który się nie zjawiał. Już od początku wszystkim dopisywały dobre humory.
Chyba na 20 minut przed jedenastą przyjechał autobus. Kierowca wysiadł, rzucił okiem na naszą grupę i zapytał "Czy to HotZlot?"
My z kolei rzuciliśmy torby do luku bagażowego i zajęliśmy miejsca siedzące. Dalej kierowca wykazał się dużym profesjonalizmem. Zamknął drzwi i włączył klimatyzację. Przez całą długość autobusu słychać było śmiech i gwar. Wszystko było świetnie zorganizowane. Pojawił się tylko jeden, mały problem. Nie było z nami organizatora. Kierowca również nic o nim nie wiedział. ;D Po jednym telefonie udało mi się dowiedzieć, że Tomish utknął w korku spowodowanym remontem drogi. Po nastu minutach nasz skład był kompletny. Wyruszyliśmy do Rynu na dwa autobusy.
Po podroży pełnej atrakcji i postojów dotarliśmy do zamku. Przed wejściem czekała ekipa telewizyjna, która transmitowała na żywo nasze przybycie. W recepcji zarejestrowano nasze przybycie. Dostaliśmy karty magnetyczne, które były kluczem do pokoi oraz włącznikiem światła. Chociaż klucz magnetyczny wyglądał fajnie, futurystycznie, w moim mniemaniu był niewygodny. Następnie dostaliśmy identyfikatory, torby z prezentami oraz materiały reklamowe. O 14 rozpoczęło się to, co techniczni kochają równolegle do IT - obiadek. 
Jedzenie było bardzo dobre i zróżnicowane. Dominowała potrawka z kurczaka, sałatki, jajecznica, soki i woda niegazowana. Na podwieczorek pyszne pączki lub owoce. Kierowniczka restauracji również była bardzo dobra, ale jej nie dało się skonsumować.
O 16 rozpoczął się cykl wykładów, a przyjemność wygłoszenia pierwszej mowy mieli panowie z Opera ASA. Prelekcja miała tytuł "Czego na pewno nie wiesz o Operze?" a poprowadzili ją Krystian Kolondra i Sebastian Baberowski. Panowie opowiadali o Operze Mini i Mobile, Operze Unite i innych rzeczach... o których wiedziałem wcześniej. No, nie wiedziałem, że ekipa tworząca mobilną Operę składa się z ~170 osób, i głównie (jedynie?) z Polaków. Chociaż prelekcja nie dała mi żadnej nowej wiedzy, nie opuściłem sali z pustymi rękoma. Pod koniec wykładu zadano pytanie konkursowe: "Jakie Ister Egi zawiera Opera". Podczas gdy cała sala pytała, o co biega (nikt nie zrozumiał słów "Easter Eggs" wymawianych przez Polaka) ja wyrwałem się do odpowiedzi. Wspomniałem, że po wpisaniu slasha i kropki pojawi się strona slashdot.com. Właściwie to nie wypowiedziałem tego dokładnie, tak jak zawarłem to w opisie. Coś poplątałem, bo od dawna nie używałem tego skrótu. Mimo wszystko moja odpowiedź została uznana. I wygrałem... iPoda Nano 4 GB!

W kuluarach, tzn. za kolumną, można było porozmawiać z Operowcami na luzie. Zapytać czy i kiedy wydadzą Operę na wolnej licencji, czy nie lepiej odchudzić ją do stanu Firefoksa 1.0, który zawojował rynek dzięki dawnej lekkości. Dlaczego przechwalają się ponownym wynalezieniem Internetu, skoro główny atut Unite, Firefox oferował już w 2006 roku dzięki dodatkowi AllPeers?
Dowiedziałem się też, że gdybym nie wyrwał się do odpowiedzi, konkretniejsze pytanie brzmiałoby: "Jak zachowuje się buźka w teście Acid2 po ruszeniu kursorem". I o ile kiedyś sprawdzałem i wiedziałem, wtedy bym nie potrafił odpowiedzieć, a posiadaczem iPoda stałby się Penguin, który akurat znał odpowiedź. Życie.
Drugi wykład nosił nazwę "Windows 7 - I'm PC, You're PC - We're PCs". Wg. planu miał być prowadzony przez duet Patryka Góralowskiego i Marcina Klimowskiego. W rzeczywistości był prowadzony przez jedną osobę, ale nie wiem którą. Prezentację uważam za słabą, głównie przez marketing i brak konkretów. W pewnym momencie zaczęliśmy wymieniać, co nam się podoba w Siódemce i jakie mamy oczekiwania w stosunku do systemu Windows. W PowerPoincie 2007, w formie wypunktowanej listy zapisaliśmy to i to. Pierwszą pozycję wypełnił prelegent, który powiedział:"Trzeba przyznać, że Vista była naprawdę nieudanym produktem, ale ludzie w Microsofcie nie są głupi i uczą się na błędach. Wiele się napracowaliśmy nad Windows 7 i mamy czym pochwalić. To, co mi się najbardziej podoba w Win7 toto, że po prostu działa*". I na pierwszej pozycji pojawił się wpis "Win7 działa". Audytorium w zaskakujący sposób także popisało się równie niskim poziomem. Słuchacze wymieniali jakieś bzdury a'la poprawione ikonki. ;O Jedna osoba - jak się później dowiedziałem, był to Limak - zgłosiła VHDboot, a ja zgłosiłem prośbę o nieniszczenie niewindowsowego bootloadera i wykrywanie obcych partycji, bo naprawianie tego jest naprawdę wkurzające. Jeśli wprowadzą to do Windows 8, pamiętajcie, czyja to zasługa.
Na koniec udostępniono specjalne e-maile, tylko dla HotZlotowiczów, przez które możemy przekazywać swoje uwagi. Pracownicy korporacji obiecali się z nimi zapoznać i przesłać je do działów odpowiedzialnych za konkretne funkcje.
Trzecią prezentację prowadził Mariusz Jarzębowski, pracownik Microsoft i najlepiej oceniony prelegent na HotZlocie 2008. Tegoroczny wykład tj. "Powiększenie, Wstążka - Epilog" był kontynuacją zeszłorocznej mowy o Ribbonie. Na czas jej trwania wyłączono kamery, poniewż treść prezentacji była objęta klauzula poufności. Mariusz zaprezentował nową technologię SeaDragon oraz jej wykorzystanie w PowerPoincie za pomocą dodatku pptPlex. Gdy zapewniał nas, że nie widziało jej 99% pracowników Microsoftu z Redmond, i musiał zabiegać o specjalne pozwolenie na jej prezentacje, ktoś w środku audytorium krzyknął, że dawno temu widział to na YouTubie. Marcin chyba troszkę się zmieszał, ale szybko przeszedł nad tym do porządku dziennego. Pod koniec prezentacji miał do rozdania 250 pendrive'ów Kingstona o wielkości 4 GB z historią Wstążki.
Gdy wróciłem do domu, rzuciłem hasło "SeaDragon" w Google. Na pierwszej stronie wyników pojawiły się linki do serwisów Microsftu oraz wideo z grudnia 2006 roku. Wideo to prezentuje bardzo podobną treść, do tej, którą zaprezentował nam Marcin. Nie mam pojęcia, czy w Stanach uważają Polskę za syberyjską część Rosji, gdzie spacerują białe niedźwiedzie, ale, to co się stało, pozostawiło we mnie dziwny posmak goryczy.
To był ostatni wykład tego dnia. Potem mieliśmy czas wolny. Po kolacji ludzie toczyli boje w rozgrywkach OpenAreny, siedzieli w Night-Clubie, tańczyli oraz pili piwo. Proces integracji trwał w najlepsze. :3 Wytrzymałem do drugiej w nocy... zresztą potem już nie miałem pieniędzy na piwo.
Sobota (29 sierpnia)
Z soboty mało co pamiętam... Od 10.30 trwały wykłady, a zaczynał Dominik Dałek, inżynier Microsoftu oraz współpracownik organizatorów HotZlotu. W ramach "Czterech pór roku" opowiadał o tym, jak wygląda praca w Microsofcie.
W skrócie: w Redmond cały rok pada. Zamrażają kod Windows i tworzą nową wersję systemu. Tyle. Nic ciekawego. Najciekawsze były cytowane wypowiedzi internetowych trolli i dzieci z nadmiarem czasu.
Dalej uczestniczyłem w konferencjach firm Citrix oraz Fujitsu. Maciek Tomkiewicz (Fujitsu) opowiadał, jak dobre są ich serwery, a Przemysław Zębik opowiadał jak XenServer wydajnie działa na serwerach Fujitsu. Przedstawiciele japońskiej firmy dodatkowo obdarowywali fantami ludzi obytych z produktami korporacji. BlackMan natomiast dopytywał o XenDesktop, ale został odesłany do innego, obecnego na sali pracownika.
W przerwie między wykładami relaksowaliśmy się na basenie, który był częścią większego SPA.
Po krótkim relaksie wraz z kamratami udaliśmy się na dwuczęściowy wykład TomkaB oraz Docenta pt. "Od zera do serwera". Tomek Bryja opowiadał o wirtualnych maszynach, oraz przedstawiał wyniki testów, z których wynikało, że XenServer rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem, a najgorszym hypervisor Microsoftu.
Pomijając kwestie merytoryczne tego wykładu, muszę stwierdzić, że Tomek Bryja jest bardzo dobrym retorem.
Ok 18 znowu nastał czas wolny. Spędziłem go w SPA, mocząc kości w jacuzzi oraz wyciskając z siebie siódme poty w saunie fińskiej i łaźni rzymskiej. Klientów w SPA obsługiwała sympatyczna Ola, którą mnie, Orionowi, Bartowi i Krk udało się namówić na wspólną saunę. Brylowałem między ładnymi a fajnymi ludźmi.
Siedzieliśmy w SPA aż do 21.45, kiedy to..
...rozpoczęło się tradycyjne losowanie nagród. Było mnóstwo ludzi, mnóstwo przeróżnych nagród i jeszcze więcej pozytywnych emocji. Można było wygrać upominki, książki, koszulki, a nawet procesory Intela.
Jak w zeszłym roku wylosowałem dmuchany materac, tak w tym dostałem koszulkę DobrychProgramów oraz pomniejsze (gwarantowane) gadżety w postaci piersiówki i otwieracza do piwa z napisem (Microsoft) Plex.
W trakcie losowania barman polewał Żywca z kija. Piwo lał się hektolitrami.
Najtwardsi grali na komputerach do 5 nad ranem, a o 9 wstawali na śniadanie.
Niedziela (30 sierpnia)
Z rana, tuż po śniadaniu, nastąpiło wymeldowanie i pożegnanie większości zlotowiczów. Ja natomiast wykupiłem prawo do jeszcze jednego dnia pobytu w Zamku Ryn. Niestety już bez obiadów, bez kolacji, bez komputerów i bez szybkiego łącza. Vobis, tak jak i pozostali sponsorzy zwinęli manatki. Zostaliśmy z jednym komputerem w recepcji zamku, który był podłączony do wolnego łącza.
Pewną specyficzną atrakcją były wielkie, wypełnione helem balony sponsorów, z których trzeba było trzeciego dnia spuścić powietrze. Zgłosiłem się na ochotnika, nie wiedząc, że ktoś 10 sekund wcześniej rozsunął suwak na tyle, by wyleciało prawie całe powietrze, a jego resztki utrzymywały jedynie kontur balonu. Tak upadłem na kość ogonową, że jej istnienie odczuwałem jeszcze tydzień później.
Pożegnaliśmy kolegów i udaliśmy się na lightning talks, czyli luźne pogawędki. Trzech HotZlotowiczów zgłosiło swoje prelekcje. Pierwszy był Paszczak000, który opowiadał o pobycie w Prypeci (na Ukrainie), drugi Limak prezentujący kod służący głównie marketoidom w celach statystycznych a na końcu Xyrcon, która opowiadała o MacOS X.
Po rozszerzonym programie ponownie mieliśmy czas dla siebie. Wraz z ekipą ruszyliśmy ku jeziorku. Spacerowaliśmy po przystani pełnej przycumowanych łodzi, zapoznawaliśmy się z lokalną fauną, robiliśmy sobie fotki i ogólnie się wygłupialiśmy. Potem, po raz kolejny gościliśmy w SPA, ale tym wraz z Grupą Trzymającą Władzę!
Dołączyli do nas Cebula, Krogulec, TomekB, Docent, JKolonko i Xyrcon.
Umówiliśmy się na godzinę 21 przed dziedzińcem. Grupa TomkaB, moja grupa, grupa Paszczaka i inni. Ruszyliśmy do miasta w poszukiwaniu pubu. Znaleźliśmy jeden ciekawy, w którym zajęliśmy cały balkon. Jedliśmy pizze i piliśmy lokalny piwny specjał,który nazywał się Specjal.
Biesiadowaliśmy aż do zamknięcia pubu.
Poniedziałek (31 sierpnia)
Czas powrotu. Poniedziałek rozpoczął się od nieprzyjemnego śniadania. To dziwne uczucie, ta pulsująca głowa i ta świadomość podróży przez 10 godzin...
Zjadłem, tyle ile potrafiłem, wziąłem ze sobą tyle owoców, ile zdołałem. Paszczak mi trochę podjadł. Pożegnałem się i wraz z Limakiem, wyruszyłem na przystanek autobusowy. Towarzyszyło nam chyba 30 innych zlotowiczów. Powrót to jedyna nieprzyjemna rzecz.
Na samym początku kierowca autobusu naciągnął mnie na 5 zł. Jazda trwała dwie i pół godziny. To były dwie i pół godziny w duchocie. Potem kupiliśmy bilet z Olsztyna do Katowic. Zaskoczyło nas to, że był bardzo tani. Kosztował 37 złotych, podczas gdy koszt podróży Limaka z Katowic do Olsztyna wynosił ponad 70 złotych, ja natomiast za bilet na trasę Zabrze - Wrocław zapłaciłem 32 złotych. W wagonie dla palaczy znaleźliśmy przedział składający się wyłącznie z niepalących osób. Z pewnym zaskoczeniem odkrył nas sDar - członek GTW, moderator DobrychProgramów. Jechał do Warszawy Zachodniej. W trójkę przegadaliśmy 5 godzin. Za następne 5 godzin dojechaliśmy z Limakiem do Katowic. A tam jak zwykle, burdel! Chamska obsługa i rozkład jazdy niezgodny z rzeczywistością. Kupując bilet na 22:32 odjechałem o 22:57. Do Zabrza dojechałem o 23.25. Żaden PKS już wtedy nie kursował. Skazany na taksówkę, zamówiłem usługę. Kwota, jaką zaśpiewał sobie kierowca, ładnie wpasowała się w cały koszt mojej tygodniowej podróży, który wynosił blisko pół tysiąca.
Ale było warto i niczego nie żałuję.
Czy widzieliście bardziej zadowolonego faceta? 
Ps 2. Wkładając kartę pamięci (SM) do czytnika w komputerze Vobisa, Vista wykryła 5 dysków. 4 były nie do odczytania a piąty chciała sformatować. Po przełożeniu karty, aparat wyświetlał monit o jej uszkodzeniu. Programem do odzyskiwania danych uratowałem ~7 zdjęć. To jest powód, dla którego w tym roku nie ma wielu zdjęć. Nadmienię, że wcześniej karta w innych czytnikach działała idealnie. Jeśli chcesz obejrzeć więcej fotek, postępuj zgodnie z instrukcją. Znajdziesz ich tam co najmniej 4 GB. Szczególnie polecam zawartość folderu /bart_.
Na koniec wypada pozdrowić ludzi, z którymi spędziłem najwięcej czasu i tych, których dobrze wspominam. Mordzio, Bodzio, Airborn, Paszczak, Bart_, Orion, Limak, BlackMan, krk007, esesoft, passcode, krakoo, Penguin. Pozdrawiam i do zobaczyska za wcześniej niż rok.
* To nie są słowa powtórzone kropka w kropkę. Zachowałem jedynie sens wypowiedzi. Natomiast "Win7 działa" to prawdziwy zapis. > wróć
Chcesz więcej? Poczytaj o HotZlocie z perspektywy Penguina, Limaka, Paszczaka i Frachy!
♫ The Stranglers - Golden Brown ♫
10 komentarzy
2 komentarze | Ogólne, podróże 27 sierpnia 2009, 11:07:05
To niebywałe jak wszystko się wywraca do góry nogami. Do Gdańska przyjechałem w ciemno a nocleg sam mnie znalazł. Nocleg w Olsztynie zapewniłem sobie przez system społecznościowy CouchSurfing.com, a w konsekwencji zostałem bez dachu nad głową. Serwisy społecznościowe.. phi. 
Mógłbym teraz bez jakiegokolwiek problemu wykupić sobie nocleg w hotelu/motelu, ale wariant ten zostawiam na czarną godzinę. Celem mojej podróży jest odwiedzenie znajomych, poznanie nieznajomych i zaliczenie idei CS. Ponieważ w Olsztynie nie znam nikogo, liczę, że zrealizuję dwa ostatnie punkty.
Gdyby wiadomość tą czytał jakiś życzliwy joggerowicz z Olsztyna (centrum), a który mógłby mnie do siebie przygarnąć na noc, proszę słać oferty na 502 53 83 62. Ewentualnie jako ubogi, podróżujący student, mogę zapłacić za nocleg u kogoś - lepsze to niż hotel, w którym nie miałby osoby do rozmowy.
A może tę wiadomość przeczyta jakiś Olsztynianin, który jedzie na HotZlot? :>
Ups, kończy mi się czas w kafejce. 
2 komentarze
Dodaj komentarz | Ogólne, podróże 26 sierpnia 2009, 14:09:43
Trzy rzeczy, które warto było zrobić bądź zobaczyć.
Przyjechałem, zobaczyłem, zamoczyłem jaja. 
Vendetta w wyzwolonym mieście?
Tylko uliczna sztuka w Gdańsku nie obssysa.
Więcej >
Dodaj komentarz
3 komentarze | Ogólne, podróże 25 sierpnia 2009, 00:01:08
To co mnie pozytywnie zaskoczyło już na pierwszym kroku to dokładne wyczucie potrzeb współczesnego obieżyświata i studenta przez lokalnych usługodawców.
A to... to wyraz współczesnej rewolucji seksualnej i otwarcia na świat Islamu.
Więcej
Btw. Ktoś wie jak przesyłać zdjęcia bezpośrednio do folderów ukrytych w głównym albumie w Windows Live?
3 komentarze
2 komentarze | podróże, życie 23 sierpnia 2009, 12:26:58
28-30 sierpnia to czas trzeciej edycji HotZlotu, na którą miałem szczęście zostać zaproszonym. To też dobry moment na to, aby wykorzystać ostatki wakacyjnego słońca i udać się na urlop. W ramach tygodniowych wakacji, postanowiłem jedną nogą odpoczywać, a drugą pozałatwiać niepozałatwiane sprawy. Moja trasa to Zabrze (start) > Poznań > Gdańsk > Olsztyn > Ryn. Potem już wracam z Konradem do jego rodzinnego miasta, czyli do Częstochowy. Dalej pociągiem do miejsca startu.
Na pewno będzie dużo emocji, bo nigdy nie byłem w żadnym z tych miast. Jadę uzbrojony w aparat z pamięcią 32MB, czytnikiem microSD, resztkami pensji oraz sporą dozą optymizmu. Mam nadzieję, że będzie co oglądać, że skosztuję lokalnych specjałów, i że będę miał okazję, by zweryfikować dostępne dane o autochtonach. Przekonamy się czym tak naprawdę jest polska gościnność. :>
Podróż od miasta do miasta trwa około czterech-pięciu godzin (z naciskiem na pięć). Z moich wyliczeń wyszło, że będąc w Gdańsku, będę mógł sobie pozwolić na jeden dzień ekstra obijania się. Zastanawiam się teraz, jak go spożytkować. Czy zostać i dać zarobić gdańskim restauratorom, czy ruszyć dalej, np. do Elbląga, czy zamelinować się w Olsztynie i czekać na HotZlotowiczów, czy co?
2 komentarze
2 komentarze | podróże 01 czerwca 2009, 14:39:09
Być może, ktoś już to przyuważył. W sieci, na serwerze OSNews.pl i DobreProgramy.pl wisi moja relacja z Konferencji Wikimedia Polska 2009 w Jadwisinie. Zastanawia mnie brak komentarzy pod tekstem w DP.pl. Czyżby materiał był tak słaby czy też tak neutralnie napisany, że nikt nie znalazł powodów do wszczęcia flejma?
Podczas wykładu Stallmana, do sali konferencyjnej wpadły hieny z Telewizji Państwowej. Pokręciły, pokręciły i uciekły. W poniedziałkowym, wieczornym wydaniu Wiadomości przedstawiono zmanipulowany materiał, w którym powiązano Stallmana z Partią Piratów. Najpierw przedstawiano 22. letnią studentkę, jako członka zorganizowanej mafii, która masowo ściąga filmy oraz muzykę a następnie założyciela Fundacji Wolnego Oprogramowania, którego pocięta wypowiedź zaczyna się od słów: "(..) zakazanie tego jest atakiem na społeczeństwo. Ludzie nie tylko mają prawo dzielić się kopiami publikacji, ale należy to wręcz wspierać". Czymś innym jest walka o wolność torrentów, walka o wolność do kopiowania programów i walka z cenzurą, prawda? Udostępniam kopię na wypadek, gdyby TVP zechciało zmusić Google do usunięcia dowodu swojej nierzetelności. Wideo pojawiło się także w Wykopie.
RMS podczas konferencji zarzucił tekstem "Nie powinieneś korzystać z komórki bo umożliwiasz Wielkiemu Bratu namierzenie cię w dowolnej chwili", czym rozbawił słuchaczy. Wypowiedź tę skierował najpierw do prezesa stowarzyszenia Wikimedia Polska, gdy zadzwoniła mu komórka, a potem do dodka. Dzięki akuratnemu zdjęciu powstał obrazek przedstawiający swoistą humorystyczną scenkę. Ponieważ odnosi się do humoru sytuacyjnego i wspomnień, możliwe, że nie każdego rozbawi.
Okazało się, że Stallman to sztywniak. Po konferencji siedział w centralnym holu z netbookiem na kolanach i hakował coś w terminalu (podczas, gdy jego słuchacze stali obok i rozmawiali!). Powiadają, że gdy chciałeś się z nim przywitać, podawał ci łokieć. To chyba jednak konferencyjny mit. ;P
Miałem więcej tych komentarzy do dodania, ale całkowicie wyleciały mi z głowy. Zakończę stwierdzeniem: Było naprawdę fajnie, a administratorzy to przyjaźnie nastawieni ludzie. To ci piszą o nich w sieci to zwyczajny trolling.
2 komentarze